Autor Wątek: Irracjonalne wybory kierunku studiów.  (Przeczytany 53614 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Vormino

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 838
  • Płeć: Mężczyzna
  • Misieek! :D
    • Zobacz profil
Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« dnia: 03 Grudzień 2011 r. 04:42:04 »

Skąd się bierze parcie na:
-Filozofię
-Kulturoznawstwo
-Gender Studies
-Polonistykę (cienko z zatrudnieniem)
-Etnologię
-Historię
-Teologię
-Psychologię
-Dziennikarstwo
-Administrację
-Zarządzanie

i kilka innych zawodów, na które zapotrzebowanie jest co delikatnie mówiąc... przeciętne? Czy ludzie naprawdę nie myślą? Ja rozumiem część studentów, która po prostu bardzo lubi dany kierunek, ale jeśli u mnie, na geografii jest już 100 osób to 60-70 z nich zachowuje się, jakby przyleciała z Marsa i nie wiedziała, co robi na studiach. Przyszli mistrzowie mapy dziwią się, że muszą całkować... Nienawidzę matmy, byłem zagrożony z niej wiele semestrów, ale wybierając między geo a histą wolałem zewrzeć poślady i "przeboleć" ścisłe.
Chyba za dużo liceów jest. By dostać się do nich, wystarczy 2x20pkt z gimnazjalnego, co jest kwotą śmieszną. Ze zdaniem matury to samo. 99% zdawalności w większości liceów. Czy nie lepiej częśći osób pokazać STOP w wieku 15/18 lat, że wyższe nie jest dla nich i zmusiś ich od wyboru technikum lub szkoły zawodowej, by w wieku maturalnym mieli zawód i konretną pracę w życiu? Czy może lepiej, jak teraz: kusić naiwnych do pójścia na kolejny śmieciowy kierunek by podbić statystyki uczelni, a potem patrzeć, ajk w wieku 24 lat wychowanek nie ma nic? Polski system. Nie każdy musi mieć maturę. Nie każdy musi być w liceum.

A jeśli już pójdzie na te studia... Niech robi coś, po czym pracodawca uzna jego referencje.

Licea dla dobrych uczniów, a nie dla chętnych (1/3 dzisiejszej liczby tych szkół wystarczyłaby ;)), matura zdawana od 50% (skoro to rekrutacja na studia ot może oceniać lepeij studenckim kryterium, a nie licealnym? Zresztą może lepiej, by nie ulegała ona swoistej "dewaluacji", tak, jak mgr zresztą też?). Ale każdy rodzić chce dziecko magistra. ;/ Śmierć frajerom.
Wkurzyłem się.




"Lepiej być martwym niż czerwonym"
Bernard Russel

Offline Dianaa =)

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2 452
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #1 dnia: 03 Grudzień 2011 r. 08:25:57 »
A mnie rozbawiło, że na temat złych licealistów pisze koleś, który miał zagrożenia. Z majcy.

Offline przyjaciolka

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 311
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #2 dnia: 03 Grudzień 2011 r. 13:01:00 »
Liceów nie jest za dużo. Za dużo jest natomiast wyższych uczelni prywatnych na marnym poziomie. Takie moje zdanie.
Co do kierunków-tylko po medycynie i farmacji można być pewnym,że znajdzie się pracę. Nawet prawnicy nie mają lekko ze znalezieniem pracy,więc kierunków z perspektywą bezrobocia jest znacznie więcej. A filolodzy? A biolodzy? A chemicy? A absolwenci nauk o rodzinie? itd...
Sądząc po Twojej wypowiedzi-Ty, oczywiście zasługujesz na studia wyższe,pomimo budowania zdań tak, a nie inaczej i zagrożeń z matematyki..? :)
Nie wiem czemu,ale wyczuwam w Twoim wpisie zawiść i chęć dokopania innym. Dlatego właśnie Polska wygląda jak wygląda. Nie dbamy o wspólne dobro,nie ma w nas życzliwości. Nie czujemy odpowiedzialności za wspólne dobro.
Pewnie,że nie każdy powinien studiować. Mało tego-znam ludzi,którzy po zawodówkach ustawili się finasowo znacznie lepiej,niż ludzie po doktoratach. Ważne,by robić to,do czego czuje się powołanie.
Popieram tzw. "gap year", by młody człowiek miał czas na przemyślenie swoich planów,celów i przyszłości. Pęd licealny i maturalny uniemożliwia racjonalne i głębokie zastanowienie się nad sobą,predyspozycjami i pracą. A na dodatek wciąż w liceach można spotkać wielu "mądrych" doradców wśród nauczycieli,którzy wypychają uczennicę mającą same piątki z polskiego,by się nie zmarnowała na polonistykę...wrrrr! Nikt nie pomyśli,że byłaby np. świetnym scenarzystą, filologiem obcym itp. takie szufladkowanie ludzi mnie najbardziej denerwuje z tego wszystkiego. Powinny być testy badające predyspozycje zawodowe obowiązkowe w liceach, uświadamianie ludziom,że przed wyborem kierunku studiów powinni dotrzeć do absolwentów danego kierunku i pytać o możliwości pracy, same studia itd.
« Ostatnia zmiana: 03 Grudzień 2011 r. 13:09:58 wysłana przez przyjaciolka »
"Radę,którą dajesz innym,zastosuj najpierw u siebie"
"Trudności szlifują serce jak diament"
"Miej zawsze w sercu Nadzieję"
"I LOVE DANCE!"

Offline Vormino

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 838
  • Płeć: Mężczyzna
  • Misieek! :D
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #3 dnia: 04 Grudzień 2011 r. 02:48:55 »
A mnie rozbawiło, że na temat złych licealistów pisze koleś, który miał zagrożenia. Z majcy.
Ale zwarł poślady "te majcę" ma na studiach i jakoś sobie radzi :P

Liceów nie jest za dużo. Za dużo jest natomiast wyższych uczelni prywatnych na marnym poziomie. Takie moje zdanie.
Tego też... Słynny doktorant politologii uniwersytetu w Pułtusku niewiedzący, czym jest konwent seniorów :-D
Sądząc po Twojej wypowiedzi-Ty, oczywiście zasługujesz na studia wyższe,pomimo budowania zdań tak, a nie inaczej i zagrożeń z matematyki..? :)
Jak mnie wywalą, to wywalą. Jeśli "śmierć frajerom" miałaby oznaczać także zamknięcie drogi na studia dla mnie... Może lepiej zmieniać plany w wieku 19 lat, niż 25? ;)

A zdania i zagrożenia... Mi się moja składnia podoba, a mimo zag. ze ścisłych postawiłem wszystko na 1 kartę i wziąłem sobie kierunek z nimi :) Aaa... No i uczę się o czymś, co mnie pasjonuje.

Nie wiem czemu,ale wyczuwam w Twoim wpisie zawiść i chęć dokopania innym. Dlatego właśnie Polska wygląda jak wygląda. Nie dbamy o wspólne dobro,nie ma w nas życzliwości. Nie czujemy odpowiedzialności za wspólne dobro.
A no czasem :P Jak słyszę na tej geo blondynkę z zonkiem "A co to jest Marco Polo?"...
A tu chodzi o dobro wspólne :) Walka z bezrobociem jest na rękę wszystkim :-P Ja myślę właśnie o dobru wspólnym :)

Kumpel był 7. na liście na angielski z chińskim. W na kierunku jest 70 osób. Na części wykładów i ćwiczeń jest przez to bardziej ograniczona możliwość indywidualnych pytań. Sam on przyznaje, że gdyby było ich np. 30-40 to jakość byłaby inna i konkurencja potem mniejsza.




"Lepiej być martwym niż czerwonym"
Bernard Russel

Offline Dianaa =)

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2 452
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #4 dnia: 04 Grudzień 2011 r. 08:46:33 »
Matematyka na studiach to zupełnie inny materiał. Trzeba znać licealne podstawy, ale łatwo to nadrobić nawet w trakcie studiów.

Przyjaciółka pewnie się uczepiła składni, bo, jak widać po przykładzie z Marco Polo, reprezentujesz grupę ludzi w stylu "Matura to bzdura". Można się śmiać, że ktoś nie zna ortografii w typowych słowach, że nie umie czytać, ale ciekawostki, wyrwane z podręczników nie są prawie nikomu potrzebne [ewentualnie w 1z10]. Na geografii może, douczy się do jakiegoś zaliczenia i też będzie wiedzieć. :) Nie podoba mi się takie zbawianie świata - nie idź na studia, nie powinieneś, bo brakuje ci [wydawałoby się] elementarnej wiedzy na temat kilku postaci w historii. Oczywiście nikt nie powie sobie: zamiast na studia pójdę do cosinusa.

Obecność majcy na studiach wcale nie podnosi ich prestiżu ani nie dodaje perspektyw. Sama ją mam na kierunku, który z powodzeniem można studiować i prywatnie, i na PWSZ. ;>

Offline nika93

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 36
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #5 dnia: 04 Grudzień 2011 r. 11:24:06 »
Zależy kto się czym kieruje w kwestii wyboru. Ja zamierzam się kierować zainteresowaniami, nawet jeśli przypuszczam, że po studiach nie będę pracowała w zawodzie albo będę zarabiał bardzo mało.Nie wyobrażam sobie być na studiach, które mnie nie interesują, a potem jeszcze mieć nudną pracę.Wolę przynajmniej te 3 czy 5 lat uczyć się czegoś co mnie interesuje i nawet mieć później nieciekawą pracę, niż nudne studia i później nudną pracę.Gdybym nie chciała się dalej uczyć tylko zdobyć zawód to poszłabym do technikum.

Offline Alana

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 496
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #6 dnia: 04 Grudzień 2011 r. 13:12:46 »
Na każdych studiach masz przedmioty ciekawe i nudne, studiowania trzeba doświadczyć, aby wiedzieć, co to tak naprawdę znaczy. Ja wybrałam kierunek, który bardzo mnie interesował, uwielbiałam się tego uczyć, natomiast studia rzuciłam po roku, bo to była totalna katastrofa (chociaż radziłam sobie bardzo dobrze). Teraz studiuję kierunek, o którym nigdy wcześniej nawet nie myślałam, nigdy nie miałam najmniejszych zainteresowań w tym zakresie i jestem bardzo zadowolona, pomimo tego, że mam dużo więcej pracy niż na poprzednich studiach :)

Offline Vormino

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 838
  • Płeć: Mężczyzna
  • Misieek! :D
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #7 dnia: 04 Grudzień 2011 r. 16:28:22 »
Przyjaciółka pewnie się uczepiła składni, bo, jak widać po przykładzie z Marco Polo, reprezentujesz grupę ludzi w stylu "Matura to bzdura".
Akurat ortograficznego błędu nie sposób tu zauważyć ;) Tego pilnuję ;) A na forum piszę, co myślę i mogę sobie zdania zaczynać od "a", czy "i". Zastanowiło mnie, co to za rodzaj-ludzie "MTB". Szczerze jestem ciekaw :) Moja składnię oceń, gdy mnie poznasz i usłyszysz (raczej nie), lub poczytasz jakąś moją pracę. Ogólnie przyjętych zasad forum dotyczących pisowni nie łamię.

Z nadmiaru "szlachty" kiedyś Rzeczpospolita problemy miała ;) Czyż nie lepiej by było, gdyby to praca szukała magistrów, a nie na odwrót? Ale tak to jest, jak rząd finansuje studia w zależności od ilości studentów. Potem mamy doktorów z Pułtuska, psia jego mać :D

Każdy z nas idąc na studia chce być "kimś" na rynku pracy. Chyba każdemu powinno być na rękę to, żeby był lepiej uczony, a potem by miał mniejszą konkurencję i to on ustalał warunki... Mam taki kierunek: geofizykę. W skali kraju kończy go max. kilkanaście osób na rok. Na pierwszym jest 16. Dlaczego na tej np. filozofii nie mogłoby tak być? Przecież realne zapotrzebowanie to wykładowcy akademiccy plus jakieś superszkoły wprowadzające filozofię (niewiele ich pewnie jest). 20 filozofów na rok, 100 na 5 lat, nie wystarczy (liczba przykładowa, może być i 50 na rok). No i pasowałoby ograniczyć działalność prywatnych uczelni produkujących magistrów wcześniej odepchniętych przez uczelnie publiczne.




"Lepiej być martwym niż czerwonym"
Bernard Russel

Offline Dianaa =)

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2 452
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #8 dnia: 04 Grudzień 2011 r. 18:58:01 »
Akurat mnie twoja składnia nie interesuje. Każdy tu pisze tak, jak chce. Przecież tylko rozmawiamy, nie piszemy esejów. ;) Co do MTB... Teraz każdy narzeka na to, że matura nie sprawdza rzetelnie wiedzy, a studia nie są praktyczne. Całkiem możliwe. Tylko potem od tych samych osób słyszę, że istotną dla mnie wiedzą jest ilość zastawek w sercu jakiegoś kręgowca albo osoba wspomnianego Marco Polo ;>

Nie chce mi się za bardzo komentować tych propozycji. Wypaliłam się, jeśli chodzi o ten temat, parę miesięcy wcześniej. Opinię mam taką, że wszystko trzeba sprywatyzować.

Offline Zefir

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 222
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #9 dnia: 04 Grudzień 2011 r. 21:35:47 »
Michał dobiłeś mnie
Szukam dobrego rysownika

kontakt mailowy

Offline Piotrq

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #10 dnia: 04 Grudzień 2011 r. 22:54:15 »
Zacznijmy od tego, że na poziomie gimnazjum brakuje osoby, która pomogłaby w określeniu ścieżki rozwoju danego ucznia. Tzn, powiedziała, że z takimi ocenami lepiej iść do zawodówki, albo spiąć się trochę , przebrnąć 4 lata w technikum i mieć zawód w kieszeni. Czegoś takiego nie ma! Wszyscy pędzą do liceów kompletnie nie myśląc o tym, że poza zaliczeniem matury przydałoby się dostać na bezpłatne studia dzienne. Znam ogromną liczę przypadków, które potwierdzają tezę, że ludzie nie tylko wybierają rodzaj szkoły średniej bez namysłu, ale nawet profil! Człowiek zupełnie nie radzący sobie z przedmiotami ścisłymi idzie do klasy z wiodącą matmą. Dlaczego? Bo większość klasy tu poszła...

Teraz coś o studiach. Moim zdaniem problem nie tkwi w kierunkach studiów jako takich. Chodzi o to, że polskie szkolnictwo wyższe - poza paroma wyjątkami - słynie z produkowania teoretyków, którzy nie są przygotowani do praktyki zawodowej. Weźmy przykład UK, gdzie struktura studiów jest zupełnie inna. Na porządku dziennym są joint degree (kierunki łączone), po których to jesteśmy o wiele bardziej atrakcyjni dla pracodawcy. Można by wymieniać więcej różnic, ale jest faktem niezaprzeczalnym to, że powinniśmy z nich brać przykład.



Offline Vormino

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 838
  • Płeć: Mężczyzna
  • Misieek! :D
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #11 dnia: 05 Grudzień 2011 r. 01:41:29 »
Co do MTB... Teraz każdy narzeka na to, że matura nie sprawdza rzetelnie wiedzy, a studia nie są praktyczne. Całkiem możliwe. Tylko potem od tych samych osób słyszę, że istotną dla mnie wiedzą jest ilość zastawek w sercu jakiegoś kręgowca albo osoba wspomnianego Marco Polo ;>
Przepraszam, niezrozumienie :-)
Dla przeciętnego człowieka Marco Polo nie jest istotny, ale na geo to po prostu wstyd ;) Odkrycia geograficzne na geografii to podstawa, takie rzeczy są na maturze z geo. Nie mam pretensji, gdy ludzie nie wiedzą, kto to jest, ale usłyszeć takie zdziwienie wśród osoby na geo... No kurde!

Piotrkowi polać! Mądrze gada :P

Zacznijmy od tego, że na poziomie gimnazjum brakuje osoby, która pomogłaby w określeniu ścieżki rozwoju danego ucznia. Tzn, powiedziała, że z takimi ocenami lepiej iść do zawodówki, albo spiąć się trochę , przebrnąć 4 lata w technikum i mieć zawód w kieszeni. Czegoś takiego nie ma! Wszyscy pędzą do liceów kompletnie nie myśląc o tym, że poza zaliczeniem matury przydałoby się dostać na bezpłatne studia dzienne.
Dokładnie! No i jeszcze "każdy rodzic chce dziecko z wyższym wykształceniem".  Ja np. kiedyś byłem zły na rodziców, że technikum traktowali jako "broń Boże". Uczę się tego, co chciałem i kocham tą dziedzinę nauki, ale przy tak łatwym dostępie do liceów i powszechnym parciu na "wykształcone dzieci" dla wielu z nich jakikolwiek wybór nie istnieje: liceum, studia, potem się zobaczy.
Znam ogromną liczę przypadków, które potwierdzają tezę, że ludzie nie tylko wybierają rodzaj szkoły średniej bez namysłu, ale nawet profil! Człowiek zupełnie nie radzący sobie z przedmiotami ścisłymi idzie do klasy z wiodącą matmą. Dlaczego? Bo większość klasy tu poszła...
Racja. Dochodzi do tego jeszcze stopniowe opóźnianie osiągania dojrzałości (wg. mądrych głów psychologów dziś statystycznie człowiek jest dopiero od 23-25 r.ż. gotowy emocjonalnie od małżeństwa). To, że osoba może mieć problemy z podjęciem decyzji o swojej przyszłości w wieku 16 lat, nie dziwi, ale w klasie maturalnej? Znam kilka przypadków ludzi, którzy "jakoś" przepchali się do liceum bez zainteresowań, grama pomysłu, mają po 20 lat, maturę zdali 3x30, studiują dziwne kierunki na prywatnym uniwersytecie gdzieśtam (wybaczcie, ale przykład Roberta B. dobitnie pokazuje owoce takiej edukacji)...  Tu już ciężko szukać winnych, zostawmy to. To taka tendencja.

Ale skoro oni sami nie umieją rozeznać to trzeba wprowadzić jakiś element rywalizacji! Do liceum, na studia (bywa, że i po dyplom) minimum wysiłku wystarczy. Tylko ile takie dyplomy są potem warte? Szkoda czasu tych ludzi i szkoda naszej dewaluacji tytułów.

Wg. GUS w roku 09/10 uczyło się w:
-zawodówkach               15% ludzi
-LO blisko             blisko  50% ludzi
-liceach profilowanych       3% ludzi (nie dziwota, skoro ludzie widzą, że kij z tego mają, ani matury, ani kompetencji, ani zawodu. Na szczęście MEN likwiduje to coś)
-technikach          blisko  30% ludzi.

W liceach wg. wartości brutto odsetek uczących się wynosi 60(!) procent.
Maturę z polaka zdaje 97% ludzi. Z matmy ostatnio 80% (ale większość poprawiła).
Czyli po 5 latach mamy 55% wszystkich (netto) uczących z magistrem (gdyby nikt nie zmieniał kierunków i nie oblewał), lub w trakcie jego robienia (choć część pójdzie po policealne...)
Na pierwszy rzut oka widać, że to jest chory system.
« Ostatnia zmiana: 05 Grudzień 2011 r. 02:15:01 wysłana przez Vormino »




"Lepiej być martwym niż czerwonym"
Bernard Russel

Offline Dianaa =)

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2 452
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #12 dnia: 05 Grudzień 2011 r. 02:23:39 »
Teraz coś o studiach. Moim zdaniem problem nie tkwi w kierunkach studiów jako takich. Chodzi o to, że polskie szkolnictwo wyższe - poza paroma wyjątkami - słynie z produkowania teoretyków, którzy nie są przygotowani do praktyki zawodowej. Weźmy przykład UK, gdzie struktura studiów jest zupełnie inna. Na porządku dziennym są joint degree (kierunki łączone), po których to jesteśmy o wiele bardziej atrakcyjni dla pracodawcy. Można by wymieniać więcej różnic, ale jest faktem niezaprzeczalnym to, że powinniśmy z nich brać przykład.
To nie jest żadna nowość, że Polskie uczelnie uczą teorii. Podejrzewam, że 20 lat temu też uczyły tego samego, a nikt się nie skarżył. Sądzę, że prawie żadnych studiów nie da się upraktycznić, bo albo same w sobie polegają na teorii [choćby literatura, nawet często matematyka], albo zawód, do którego mają przygotować, jest na tyle zamknięty, że trzeba egzaminów, kilku uprawnień, paru ładnych lat doświadczenia zawodowego.

Nie wydaje mi się, żeby problem bezrobocia tkwił w systemie szkolnictwa wyższego. Co może mi dać semestr praktyk, jeśli każdy kolega i każda koleżanka też ten semestr zaliczy? I gdzie bym mnie uczelnia posłała na te praktyki? Pewnie do szkoły. Pół roku "notowania", uroczo. W technikach praktyki to aż dzień w tygodniu, a każdy, kto technikum kończy przyznaje, że nic nie umie, a i [UWAGA] nikt nie chce zatrudnić. Ktoś z was w ogóle ma kontakt z absolwentami takich szkół? Szybciej bałabym się niżu i zabrała raz dwa za ratowanie sytuacji ;> Nic dziwnego, że nie ma miejsc pracy, skoro nie ma dla kogo pracować [więcej dzieci to więcej przedszkoli, tym samym zatrudnienie dla pedagogów].

Wasze pomysły w teorii wydają się fantastyczne. Szczególnie łączenie słabych ocen z technikum. No, chyba że mówimy o ekonomicznym, wtedy faktycznie, mądrze gada, polać.

Offline Zefir

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 222
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #13 dnia: 05 Grudzień 2011 r. 17:42:54 »
Jest jeszcze jedna kwestia
Nie każdy ma predyspozycje do szkół zawodowych
Ja praktycznie psuje wszystko czego dotknę i w mechaniaku i elektryku bym sobie nie poradził
Potrafie sie uczyć
Dla mnie zawodówka i technikum kojarzy sie z plebsem szkolnym z gimnazjum
Tam poszli ci co egzamin mieli poniżej 20 pkt i średnią 2.0 2.5
Zawodówki i technika też produkują dużo osób z zawodami z którymi ciężko znaleźć pracę, bo pracodawcę nie satysfakcjonuje osoba np. bez doświadczenia zawodowego albo bez matury
Tak samo zawodówki dla dziewczyn kosmetyczne i fryzjerskie
Dużo sie narobiło salonów piękności i jakoś nie widze żeby przebiły się przez konkurencje
Szukam dobrego rysownika

kontakt mailowy

Offline Piotrq

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #14 dnia: 05 Grudzień 2011 r. 18:47:03 »
Tu nie chodzi o problem bezrobocia jako taki, bowiem wpływ na jego wielkość ma wiele czynników. Szkopuł w tym, czy studia rzeczywiście przygotowują do podjęcia pracy. Zdaniem wielu, panująca powszechnie miłość do teorii, treści, które nie są potrzebne z perspektywy kariery zawodowej, jest problemem. Słyszałem opinie wielu studentów, którzy po doświadczeniach w Polsce mieli okazje studiować zagranicą. Pewnym szokiem - oprócz kompletnie innego podejścia do studenta - był dla nich model studiowania nastawiony na przygotowanie do pracy! To jest fakt. Biorąc pod uwagę np. prawo, gdzie w Polsce aplikacje - czyli de facto egzamin praktyczny - zdaje ułamek absolwentów. Rozmawiałem ze studentem prawa w Anglii, który powiedział, że nauka poprzez rozwiązywanie kazusów urzeczywistnia możliwość zdania egzaminu oraz dostania pracy.
Jeżeli spojrzymy na zatrudnienie osób po takich kierunkach jak stosunki międzynarodowe, politologia, filologia, to zauważymy, że coś jest nie tak. Po prostu sposób prowadzenia studiów w Polsce jest niepraktyczny i powoduje, że mamy plagę podzatrudnienia  i wykształconych bezrobotnych.

Ad vocem techników, to akurat ja znam kilka osób, które do takiej szkoły chodziły. Nie mówiły, że było łatwo (szczególnie przedmioty zawodowe), ale mają pracę. Jeden z moich kolegów chodzi do technikum turystycznego. Miał miesiąc praktyk ( w tym roku). Inny po technikum informatycznym również ma się dobrze.Poza tym jednymi z najbardziej poszukiwanych osób w Europie są osoby z wykształceniem technicznym!!! To nie są słowa z kapelusza, ale informacje, które otrzymałem od człowieka, który zawodowo zajmuje się rynkiem pracy. Dlatego moim zdaniem lepiej jest spiąć się w technikum przez 4 lata niż 3 lata w LO, a potem kilka lat na Bóg wie jakim kierunku.

Zefir, nikt nie mówi, że każdy musi iść do technikum/zawodówki. Problem w tym, że niemalże każdy idzie do LO, następnie ledwo zalicza maturę i otwiera gały szeroko, że nie ma 1000 ofert pracy. Do techników idą słabe osoby, bo w Polsce nikt nie ma pomysłu, jak ten stan rzeczy zmienić. Ponadto, jeżeli pracodawca będzie miał do wyboru człowieka z wyuczonym zawodem, a gościem, który wie, co to jest powieść epistolarna to zgadnij kogo wybierze?


Offline Zefir

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 222
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #15 dnia: 05 Grudzień 2011 r. 22:12:22 »
Tu nie chodzi o problem bezrobocia jako taki, bowiem wpływ na jego wielkość ma wiele czynników. Szkopuł w tym, czy studia rzeczywiście przygotowują do podjęcia pracy. Zdaniem wielu, panująca powszechnie miłość do teorii, treści, które nie są potrzebne z perspektywy kariery zawodowej, jest problemem. Słyszałem opinie wielu studentów, którzy po doświadczeniach w Polsce mieli okazje studiować zagranicą. Pewnym szokiem - oprócz kompletnie innego podejścia do studenta - był dla nich model studiowania nastawiony na przygotowanie do pracy! To jest fakt. Biorąc pod uwagę np. prawo, gdzie w Polsce aplikacje - czyli de facto egzamin praktyczny - zdaje ułamek absolwentów. Rozmawiałem ze studentem prawa w Anglii, który powiedział, że nauka poprzez rozwiązywanie kazusów urzeczywistnia możliwość zdania egzaminu oraz dostania pracy.
Jeżeli spojrzymy na zatrudnienie osób po takich kierunkach jak stosunki międzynarodowe, politologia, filologia, to zauważymy, że coś jest nie tak. Po prostu sposób prowadzenia studiów w Polsce jest niepraktyczny i powoduje, że mamy plagę podzatrudnienia  i wykształconych bezrobotnych.

Ad vocem techników, to akurat ja znam kilka osób, które do takiej szkoły chodziły. Nie mówiły, że było łatwo (szczególnie przedmioty zawodowe), ale mają pracę. Jeden z moich kolegów chodzi do technikum turystycznego. Miał miesiąc praktyk ( w tym roku). Inny po technikum informatycznym również ma się dobrze.Poza tym jednymi z najbardziej poszukiwanych osób w Europie są osoby z wykształceniem technicznym!!! To nie są słowa z kapelusza, ale informacje, które otrzymałem od człowieka, który zawodowo zajmuje się rynkiem pracy. Dlatego moim zdaniem lepiej jest spiąć się w technikum przez 4 lata niż 3 lata w LO, a potem kilka lat na Bóg wie jakim kierunku.

Zefir, nikt nie mówi, że każdy musi iść do technikum/zawodówki. Problem w tym, że niemalże każdy idzie do LO, następnie ledwo zalicza maturę i otwiera gały szeroko, że nie ma 1000 ofert pracy. Do techników idą słabe osoby, bo w Polsce nikt nie ma pomysłu, jak ten stan rzeczy zmienić. Ponadto, jeżeli pracodawca będzie miał do wyboru człowieka z wyuczonym zawodem, a gościem, który wie, co to jest powieść epistolarna to zgadnij kogo wybierze?


Michał tak powiedział w pierwszym poście
Szukam dobrego rysownika

kontakt mailowy

Offline Piotrq

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #16 dnia: 05 Grudzień 2011 r. 22:14:10 »
Miał rację  ;D

Offline Dianaa =)

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2 452
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #17 dnia: 06 Grudzień 2011 r. 00:24:37 »
Zefir, nikt nie mówi, że każdy musi iść do technikum/zawodówki. Problem w tym, że niemalże każdy idzie do LO, następnie ledwo zalicza maturę i otwiera gały szeroko, że nie ma 1000 ofert pracy. Do techników idą słabe osoby, bo w Polsce nikt nie ma pomysłu, jak ten stan rzeczy zmienić. Ponadto, jeżeli pracodawca będzie miał do wyboru człowieka z wyuczonym zawodem, a gościem, który wie, co to jest powieść epistolarna to zgadnij kogo wybierze?

Jak już powiedziałam, technikum nie daje wcale aż tak dużo z "zawodu", jak uważasz. Nawet nie chodzi o egzamin, który niełatwo zdać [70 albo 80 proc., nie pamiętam]. Nawet z tytułem absolwenci nic nie umieją, a tak naprawdę nikt ich nie chce wpuścić do zawodu, bo często nie mają wymaganych uprawnień. Wyżej chwaliłeś chyba elektryków. A wiesz, ile kosztuje zrobienie pełnego SEP-a, jeśli ci tego nie sponsoruje szkoła albo zakład pracy? :) Poza tym, nie wyobrażam sobie, żebym mogła uczyć się w technikum ze względu na ilość uczonych tam przedmiotów, często oszałamiająco bezsensownych. Można skończyć liceum i nie iść na studia, tylko do studium i tam w dwa lata zostać technikiem. Porównanie wyżej zaparło mi dech w piersiach. Rzeczywiście, każdy pracodawca obsadzając każde stanowisko kieruje się tymi samymi kryteriami.  ::)

Nie uważam, że wiem wszystko o rynku pracy. Ale pracowałam w kilku miejscach i, jak do tej pory, nikogo nie obchodziło moje wykształcenie [uprzedzam: status studenta też nie, bo bywały to umowy o pracę i przez miesiąc to nawet nie była praca fizyczna, w żadnej gastronomii, nic takiego]. No, technikum dałoby mi o rok dłuższy staż... Jedyny plus ;)

Offline Piotrq

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #18 dnia: 06 Grudzień 2011 r. 21:38:25 »
Problem w tym, że w przypadku techników, jak i liceów, istnieją także i bardzo przeciętne.
Ja akurat mówię o przykładach turystycznego i informatycznego, które są prowadzone naprawdę dobrze w mojej okolicy - chodzą tam średni uczniowie.
Nie mówię, że egzamin zawodowy zdaje dużo osób - a nawet zgadzam się, że niewiele. Niemniej jednak doświadczenie znajomych z techników w/w (nie mówię wszystkich), ilość ofert pracy dla absolwentów tych szkół, wskazuje na to, że łatwiej jest znaleźć pracę po zdaniu egzaminu zawodowego niżeli tylko z maturą w ręku.

W całej tej dyskusji zagubiło się meritum mojej wypowiedzi. Chodzi mi o to, że w Polsce panuje mit liceów, jako swego rodzaju Eldorado, po którym to czeka mnie niebiańska przyszłość - dla wszystkich bez wyjątku. Jakaś dziwna degradacja techników i zawodówek sprawia, że mamy od groma albo matur z okolic 30%, albo absolwentów wątpliwej renomy uczelni. Moim zdaniem należy pomóc gimnazjalistom, aby taki Kowalski ze średnią 2.0 niekoniecznie lgnął do LO, ale po rozmowie z doradcą zawodowym zastanowił się nad innym rodzajem szkoły. Należy rozpocząć swego rodzaju "akcje afirmacyjną", aby w świadomości ludzi technikum i zawodówka nie były beeee, ale stanowiło alternatywę - nie gorszą - dla liceów. Może wówczas ilość osób, które zmarnowały 3 lata na naukę w LO będzie mniejsza, bo zamiast niego wybrali np. zawodówkę+technikum uzupełniające.

Pozdrawiam :)

Offline Vormino

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 838
  • Płeć: Mężczyzna
  • Misieek! :D
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #19 dnia: 09 Grudzień 2011 r. 01:56:37 »
W całej tej dyskusji zagubiło się meritum mojej wypowiedzi. Chodzi mi o to, że w Polsce panuje mit liceów, jako swego rodzaju Eldorado, po którym to czeka mnie niebiańska przyszłość - dla wszystkich bez wyjątku. Jakaś dziwna degradacja techników i zawodówek sprawia, że mamy od groma albo matur z okolic 30%, albo absolwentów wątpliwej renomy uczelni. Moim zdaniem należy pomóc gimnazjalistom, aby taki Kowalski ze średnią 2.0 niekoniecznie lgnął do LO, ale po rozmowie z doradcą zawodowym zastanowił się nad innym rodzajem szkoły. Należy rozpocząć swego rodzaju "akcje afirmacyjną", aby w świadomości ludzi technikum i zawodówka nie były beeee, ale stanowiło alternatywę - nie gorszą - dla liceów. Może wówczas ilość osób, które zmarnowały 3 lata na naukę w LO będzie mniejsza, bo zamiast niego wybrali np. zawodówkę+technikum uzupełniające.
No cóż więcej powiedzieć? Co z tego, ze ja mam maturę, skoro reszta liceum też?

Jest jeszcze jedna kwestia
Nie każdy ma predyspozycje do szkół zawodowych
Ja praktycznie psuje wszystko czego dotknę i w mechaniaku i elektryku bym sobie nie poradził
Potrafie sie uczyć
Dla mnie zawodówka i technikum kojarzy sie z plebsem szkolnym z gimnazjum
Tam poszli ci co egzamin mieli poniżej 20 pkt i średnią 2.0 2.5
I tutaj trzeba złamać pewien niesamowity mit: to tacy sami ludzie, jak ja i ty.
A jeżeli nie nadajesz się do jakiejkolwiek pracy fizycznej (bo ci wszystko leci z rąk), a też hipotetycznie nie przebrnąłbyś przez podwyższone kryteria do LO lub na studia (bo byłbyś zbyt słaby), sory Winnetou, z czegoś musisz żyć, do roboty. Nie jesteś mega chory, nie masz 70 lat, w takim przypadku zaciskamy zęby i robimy coś, co może nie jest szczytem naszych marzeń, ale z tego przeżyjemy, społeczeństwo Cię nie utrzyma.

No i spójrz na to, że ci, o których mówisz "plebs" potrafią więcej i w tym momencie role się odwracają.




"Lepiej być martwym niż czerwonym"
Bernard Russel

Offline Dianaa =)

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2 452
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #20 dnia: 09 Grudzień 2011 r. 17:23:49 »
A spróbuj, Vormino, opowiedzieć o sobie ;> Pokaż mi, że jesteś lepszy od tych, na których narzekasz. Oczaruj mnie.

A praca fizyczna to niekoniecznie tylko ta w zakładzie kosmetycznym/fryzjerskim/samochodowym, ale też na kasie w markecie, w ksero, w gastronomii jako kelner, w recepcji, w milionie różnych miejsc, do których wykształcenie nie jest potrzebne. Czasem przydają się języki (tu się Zefir ucieszy - jeden czasem ich używamy).

Offline Zefir

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 222
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #21 dnia: 09 Grudzień 2011 r. 18:07:12 »
Vormino ten plebs wątpię, że sobie poradzi, bo albo wyleci z pracy za alkoholizm albo nikt nie przyjmie bo ma smroda w papierach, że miał konflikty z prawem
Ja jestem dosyć elastyczny jeśli chodzi o umiejętności do pracy, ale praca w warsztacie mnie nie rajcuje bo nie lubie tego i nie potrafie
Diano wyjęłaś mi to z ust
Telepatia?
Szukam dobrego rysownika

kontakt mailowy

Offline Akinom

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 1 231
  • Płeć: Kobieta
  • ...dziewczyna na opak ;)
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #22 dnia: 10 Grudzień 2011 r. 19:15:54 »
A spróbuj, Vormino, opowiedzieć o sobie ;> Pokaż mi, że jesteś lepszy od tych, na których narzekasz. Oczaruj mnie.

A praca fizyczna to niekoniecznie tylko ta w zakładzie kosmetycznym/fryzjerskim/samochodowym, ale też na kasie w markecie, w ksero, w gastronomii jako kelner, w recepcji, w milionie różnych miejsc, do których wykształcenie nie jest potrzebne. Czasem przydają się języki (tu się Zefir ucieszy - jeden czasem ich używamy).
Ja sie tak tylko jednej rzeczy przyczepię, bo już się pogubiłam kto jest za czym i w związku z czym z kim sie zgadzam a z kim nie- teraz praktycznie do wszystkiego chcą ludzi z wykształceniem- ogłoszenia do pracy na recepcji, do której rzekomo nie potrzeba wykształcenia mają zaznaczone w wymaganiach wykształcenie kierunkowe (czyli przynajmniej technikum hotelarskie). Kiedyś ktoś tu zresztą wrzucał na forum bodajże takie ogłoszenie z wymaganym wykształceniem wyższym. Poza tym wykształcenie zawodowe to nie tylko mechanik/spawacz/fryzjerka/kosmetyczka, czyli praca z samego swego założenia fizyczna, ale też technik ekonomista, technik architektury krajobrazu, ogrodnictwa- jest spory wybór.
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono."

Offline Dianaa =)

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2 452
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #23 dnia: 10 Grudzień 2011 r. 19:37:16 »
Recepcja to nie tylko hotel. :)

Offline Piotrq

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 35
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #24 dnia: 10 Grudzień 2011 r. 21:32:46 »
Vormino ten plebs wątpię, że sobie poradzi, bo albo wyleci z pracy za alkoholizm albo nikt nie przyjmie bo ma smroda w papierach, że miał konflikty z prawem
Ja jestem dosyć elastyczny jeśli chodzi o umiejętności do pracy, ale praca w warsztacie mnie nie rajcuje bo nie lubie tego i nie potrafie
Diano wyjęłaś mi to z ust
Telepatia?

Za to człowiek po LO dostanie z marszu posadę dyrektora... :P

Offline Vormino

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 838
  • Płeć: Mężczyzna
  • Misieek! :D
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #25 dnia: 11 Grudzień 2011 r. 01:59:57 »
A spróbuj, Vormino, opowiedzieć o sobie ;> Pokaż mi, że jesteś lepszy od tych, na których narzekasz. Oczaruj mnie.
Ja? Nie lubię ścisłych, ale zacisnąłem zęby. Czasem myślę, że wolałbym pójść do technikum geodezyjnego, by mieć już zawód w kierunku z "geo". Fakt, że w geodezji jest matmy fest, ale zacisnąłbym zęby i dałbym radę, myślę. W lo byłem postrzegany w klasie, jako jeden z najgorszych z matmy, ale zwarłem pośladki i miałem wyniki... Dobre ;) Jedne z lepszych z matmy, z reszty przedmiotów dobre. Na liście byłem wysoko, kocham geografię, to moja pasja, jako bajtel miałem atlas zamiast kolorowanek, dorastałem z nim, bałem się pójść na geo z powodu fizyki, matmy i chemii (w lo z nich 2 lub 3 :P), ale nadążam i to nieźle mi idzie ;) Co więcej, na drugim roku chcę też zacząć geologię, choć w niej jest więcej ścisłych, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia ;) Wiem, że w geo jestem dobry, nie chcę być fałszywie skromny-to moja działka i gdyby przyjmowali np. 30stkę, też bym się dostał śmiało ;). Co mnie boli w mojej sytuacji rzutując to na resztę kraju?
-W pewnym momencie nikt mi nie poradził pójść do technikum geodezyjnego, miałbym wtedy atrakcyjną alternatywę.
-Wszyscy mnie straszyli "ścisłymi"(poza jedną panią geograf-szacun), które straszne nie są skoro "ten łamaga" daje sobie z nimi radę.
-Doradztwo zawodowe było na poziomie psychotestów z bravo (np. lubisz dzieci-pedagog)
-Uważa się ludzi z technikum z plebs:
Vormino ten plebs wątpię, że sobie poradzi, bo albo wyleci z pracy za alkoholizm albo nikt nie przyjmie bo ma smroda w papierach, że miał konflikty z prawem
Nóż się w kieszeni otwiera ;/ TO TACY SAMI LUDZIE, JAK TY! Oceniasz gorzej niż ja!




"Lepiej być martwym niż czerwonym"
Bernard Russel

Offline Dianaa =)

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 2 452
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #26 dnia: 11 Grudzień 2011 r. 10:42:58 »
-Uważa się ludzi z technikum z plebs: Nóż się w kieszeni otwiera ;/ TO TACY SAMI LUDZIE, JAK TY!
Cóż, zajrzyj na jakąś politechnikę i zrób risercz, kto jest po jakiej szkole. Wynik może być niesamowicie zdumiewający ;> Najlepiej radzące sobie osoby to te z technikum. A wiem to od współlokatorów, od mojego chłopaka, od znajomych w Krk na PK, AGH-u, w Wawie na WAT, PW, czy to informatyka, czy budownictwo. Oczywiście są żałosne technika, zazwyczaj ekonomiczne, turystyczne, hotelarskie, ale żadne ścisłe w dużym mieście. Minusem jest to, że większość tego typu szkół nie proponuje przedmiotów rozszerzonych i trudniej potem się na studia dostać. I czy naprawdę "uważa się", czy tylko ty tak sądzisz? ;]

O czym tu gadać, skoro rozmówca mierzy swój potencjał ocenami w liceum. Nie o to mi chodziło. Czy naprawdę sądzisz, że akurat tobie matura się należy, a reszcie szkoły nie?

No cóż więcej powiedzieć? Co z tego, ze ja mam maturę, skoro reszta liceum też?

Cytuj
Ale skoro oni sami nie umieją rozeznać to trzeba wprowadzić jakiś element rywalizacji! Do liceum, na studia (bywa, że i po dyplom) minimum wysiłku wystarczy. Tylko ile takie dyplomy są potem warte? Szkoda czasu tych ludzi i szkoda naszej dewaluacji tytułów.

Element rywalizacji istnieje na poziomie studiów albo okresu tuż po studiach. I bardzo dobrze. Nie mam nic przeciwko dużej liczbie absolwentów, każdy może sobie mieć taki tytuł, jaki sobie zapragnie. O konkurencyjności (i słusznie) na rynku pracy decydują doświadczenie i umiejętności, a te spokojnie można mieć jednakowe po różnych kierunkach, jeśli się o to wcześnie zatroszczy. Ja mam oczywiście robolskie pojęcie pracy, jak się nie narobię, to jakbym nic nie zarobiła i nie ma z tego żadnej korzyści, dlatego szkoła zawsze walczy ze słodyczami o 5 miejsce w mojej hierarchii.

Plebs to, moim zdaniem, tacy ludzi jak Vormino. Dopiero co poszli na studia, zachłysnęli się własną zajebistością, ciągle powtarzają, że muszą dużo pracować, żeby się udawało, wytykają innym braki. To są ludzie irytujący, przekonani o własnej wyższości, co jest bardzo zabawne, bo niestety świat ma gdzieś i Vormino, i jego geniusz. ;] Powiedz mi za 2,5 roku, w co zamieniło się to twoje "mogę pracować w...". Geologia? Pozdro.

Offline Vormino

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 838
  • Płeć: Mężczyzna
  • Misieek! :D
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #27 dnia: 11 Grudzień 2011 r. 21:14:07 »
I czy naprawdę "uważa się", czy tylko ty tak sądzisz? ;]
Czytaj ze zrozumieniem, przytaczam wypowiedź Zefira i ją krytykuję, tak samo, jak zdanie wielu rodziców, dla których dziecko w technikum byłoby porażką wychowawczą. Czytaj, co chcą przekazać inni, a nie szukaj tylko okazji, by mi dowalić. Zajrzyj na moje posty, posty Zefira i zobacz, kto uważa absolwentów technikum za plebs. Ja, który piszę, że szkoda, że w pewnym momencie nikt nie pokazał mi alternatywy?
O czym tu gadać, skoro rozmówca mierzy swój potencjał ocenami w liceum. Nie o to mi chodziło.
Sama pytałaś mnie o to, jak to jest w moim przypadku, napisałem. Nie dogodzisz...
Czy naprawdę sądzisz, że akurat tobie matura się należy, a reszcie szkoły nie?
Akurat ja napisałem ją dobrze, a co mnie obli to spadek znaczenia wartości matury i tytułów naukowych. Czym więcej, niż bezwartościowym papierkiem jest matura, skoro ma ją każdy tak, jak praktyki (o których bezwartościowości pisaliście wcześniej?).


Element rywalizacji istnieje na poziomie studiów albo okresu tuż po studiach. I bardzo dobrze. Nie mam nic przeciwko dużej liczbie absolwentów, każdy może sobie mieć taki tytuł, jaki sobie zapragnie. O konkurencyjności (i słusznie) na rynku pracy decydują doświadczenie i umiejętności, a te spokojnie można mieć jednakowe po różnych kierunkach, jeśli się o to wcześnie zatroszczy.
Czyli nie widzisz nic złego w fali bezrobotnych magistrów? Niby każdy ma dbać o sobie, ale na tym wszystkim cierpi Państwo, czyli my wszyscy. My płacimy na kierunki produkujące bezrobotnych, my wypłacamy zasiłki dla takich bezrobotnych, my tracimy na braku pracy tych ludzi, bo nie odprowadzają oni składek. Dlatego to nie jest BARDZO DOBRZE.

Plebs to, moim zdaniem, tacy ludzi jak Vormino. Dopiero co poszli na studia, zachłysnęli się własną zajebistością, ciągle powtarzają, że muszą dużo pracować, żeby się udawało, wytykają innym braki. To są ludzie irytujący, przekonani o własnej wyższości, co jest bardzo zabawne, bo niestety świat ma gdzieś i Vormino, i jego geniusz. ;] Powiedz mi za 2,5 roku, w co zamieniło się to twoje "mogę pracować w...". Geologia? Pozdro.
Szkoda, że ja, Piotrek i Akinom chcemy dyskutować (forum "dyskusyjne"), a Ty szukasz ciągle jakichś tekstów ad personam i chcesz mnie wyśmiać, upokorzyć. Nawet przypisujesz mi coś, co napisał ktoś innym (zefirowy "plebs"). Smutne.




"Lepiej być martwym niż czerwonym"
Bernard Russel

Offline Misha

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 47
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #28 dnia: 12 Grudzień 2011 r. 14:12:46 »
Moim zdaniem teraz na rynku pracy i tak najbardziej liczy się doświadczenie. Pracodawca spojrzy tylko czy zna tę uczelnię i zaraz przejdzie do rubryki "doświadczenie zawodowe". Chyba jedyne odstępstwo od tej normy to studia techniczne, ale tu tez wygrywają ludzie z dobrymi praktykami.

Offline Zefir

  • Użytkownik
  • Wiadomości: 222
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Irracjonalne wybory kierunku studiów.
« Odpowiedź #29 dnia: 12 Grudzień 2011 r. 18:38:04 »
Za to człowiek po LO dostanie z marszu posadę dyrektora... :P
Masz zajebistą ironię

Vormino czemu nie poszedłeś na teologię albo coś związanego z wosem?
Dobrze pamiętam jaki miałeś zaciesz po maturze z wosu zdanej na 75%<

Mi matka robi do tej pory wyrzuty czemu poszedłem do liceum a nie do technikum jak synowie jej koleżanek
Szukam dobrego rysownika

kontakt mailowy

 

© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS | Modyfikacje Agencja Interaktywna Mindscape | SMF 2.0.4 | SMF © 2013, Simple Machines .