Prezentacja Pisma
› 4. Cogito 2012
Warto spełniać marzenia...
redakcja
- artukuł dodany
2012-02-15 15:37
0
392
Nie tak dawno temu, w pewną styczniową niedzielę znudzony przeglądałem kanały telewizyjne, poszukując czegoś, co by mnie choć trochę zainteresowało. Tu usypiający film dokumentalny, tu przygnębiający melodramat, a tam niekończąca się opera mydlana. W końcu znalazłem.
Moją uwagę przyciągnęła komedia pt. „Kopciuszek: roztańczona historia”.
Jej główną bohaterką była licealistka Mary (w tej roli zaprezentowała się Selena Gomez), posiadająca ogromny talent taneczny. Nie mogła go niestety rozwijać, bo utrudniały jej to macocha i dwie starsze siostry. Dziewczyna jednak nie poddawała się i w tajemnicy przed rodziną (też mi rodzina…) udała się na szkolny bal, gdzie miała przyjemność zatańczyć ze światowej sławy tancerzem. Gdy na zegarze wybiła północ, ponaglana domowymi obowiązkami wybiegła, gubiąc przy tym odtwarzacz MP3 i pozostawiając oszołomionego jej umiejętnościami celebrytę. Ten szybko ją odnalazł i wystąpił z nią w wielkim konkursie tanecznym, co ułatwiło jej dostanie się do renomowanej uczelni specjalizującej się w nauczaniu tej pięknej dziedziny sztuki.
Ta – jakkolwiek filmowa – historia powinna być dla nas wszystkich zachętą do spełniania swoich marzeń. Oczywiście, w naszym dążeniu do ich spełnienia zawsze będą pojawiać się jakieś przeszkody. To jest nieuniknione. Jednakże każdą z nich da się pokonać albo ominąć. Wystarczy tylko chcieć, bo – jak mówi stare polskie przysłowie – dla chcącego nic trudnego.
Warto spełniać marzenia, zwłaszcza te zawodowe. Nie warto tracić życia na robienie czegoś, czego się nie lubi. Przykładowo ktoś marzący o karierze sportowca nie powinien spędzać kilku godzin dziennie za biurkiem, w niszowej firmie gdzieś na krańcu świata. Chyba każdy człowiek musi zaspokoić swoją potrzebę samorealizacji, którą amerykański psycholog Abraham Harold Maslow uznał za najważniejszą.
Apeluję więc do wszystkich uczniów szkół ponadgimnazjalnych, aby sto razy zastanowili się nad wyborem kierunku dalszej edukacji.
Nie wolno przy podejmowaniu tej ważnej życiowej decyzji kierować się tak nieistotnymi czynnikami jak preferencje kolegów i koleżanek („Idę tam, bo mój dobry kolega tam poszedł”) czy niespełnione ambicje rodziców („Będziesz lekarzem, ponieważ ja nim chciałem być, ale mi się nie udało”).
Karol Nawa
Moją uwagę przyciągnęła komedia pt. „Kopciuszek: roztańczona historia”.
Jej główną bohaterką była licealistka Mary (w tej roli zaprezentowała się Selena Gomez), posiadająca ogromny talent taneczny. Nie mogła go niestety rozwijać, bo utrudniały jej to macocha i dwie starsze siostry. Dziewczyna jednak nie poddawała się i w tajemnicy przed rodziną (też mi rodzina…) udała się na szkolny bal, gdzie miała przyjemność zatańczyć ze światowej sławy tancerzem. Gdy na zegarze wybiła północ, ponaglana domowymi obowiązkami wybiegła, gubiąc przy tym odtwarzacz MP3 i pozostawiając oszołomionego jej umiejętnościami celebrytę. Ten szybko ją odnalazł i wystąpił z nią w wielkim konkursie tanecznym, co ułatwiło jej dostanie się do renomowanej uczelni specjalizującej się w nauczaniu tej pięknej dziedziny sztuki.
Ta – jakkolwiek filmowa – historia powinna być dla nas wszystkich zachętą do spełniania swoich marzeń. Oczywiście, w naszym dążeniu do ich spełnienia zawsze będą pojawiać się jakieś przeszkody. To jest nieuniknione. Jednakże każdą z nich da się pokonać albo ominąć. Wystarczy tylko chcieć, bo – jak mówi stare polskie przysłowie – dla chcącego nic trudnego.
Warto spełniać marzenia, zwłaszcza te zawodowe. Nie warto tracić życia na robienie czegoś, czego się nie lubi. Przykładowo ktoś marzący o karierze sportowca nie powinien spędzać kilku godzin dziennie za biurkiem, w niszowej firmie gdzieś na krańcu świata. Chyba każdy człowiek musi zaspokoić swoją potrzebę samorealizacji, którą amerykański psycholog Abraham Harold Maslow uznał za najważniejszą.
Apeluję więc do wszystkich uczniów szkół ponadgimnazjalnych, aby sto razy zastanowili się nad wyborem kierunku dalszej edukacji.
Nie wolno przy podejmowaniu tej ważnej życiowej decyzji kierować się tak nieistotnymi czynnikami jak preferencje kolegów i koleżanek („Idę tam, bo mój dobry kolega tam poszedł”) czy niespełnione ambicje rodziców („Będziesz lekarzem, ponieważ ja nim chciałem być, ale mi się nie udało”).
Karol Nawa














