Prezentacja Pisma
› 7. Cogito od 3 kwietnia
Studia w Polsce: Rekrutacja 2007 ? wyniki
redakcja
- artukuł dodany
2008-04-03 13:29
5
4610
Łatwiej na psychologię, dziennikarstwo, trudniej na weterynarię. Zanim zdecydujesz się, w jakiej uczelni złożyć papiery, przeczytaj o tym, jak przebiegała rekrutacja w 2007 roku.
Krzysztof Boczek
Na pierwszy rok studiów 2007/2008 przyjęto blisko pół miliona osób ? 455 393 osoby. Taki wynik obejmuje wszystkie uczelnie: państwowe, niepubliczne i kościelne.
UW górą
Najwięcej żaków trafiło do uczelni publicznych ? prawie 288 tys., z czego studia stacjonarne wybrało 195 tys. osób.
Niepubliczne, chociaż jest ich znacznie więcej, przyjęły mniej pierwszoroczniaków ? ?zaledwie? 167 tys. Co ciekawe, lwią część tej liczby stanowią studenci zaocznych, bo na dziennych w niepaństwowych pierwszy rok zaczęło tylko 35 tys. absolwentów szkół średnich.
Najczęściej nadal wybierany jest Uniwersytet Warszawski (UW) ? 43,3 tys. kandydatów, o jedną trzecią mniej niż rok wcześniej, a spośród uczelni technicznych Politechnika Gdańska ? 22,6 tys. chętnych.
Najbardziej obleganą uczelnią okazał się Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (UKSW) ? o miejsce na przeciętnym kierunku tej szkoły wyższej starało się 7,9 osób. UKSW zdeklasował drugą w rankingu i także stołeczną instytucję ? UW (6,3 kandydatów na miejsce). W ubiegłym roku kolejność w tym rankingu była odwrotna, a o jeden indeks na UW rywalizowało wówczas 9,2 kandydata na miejsce.
Wielka trójca
Wśród najpopularniejszych królują nadal te same trzy kierunki, w tej samej kolejności: pedagogika, prawo i zarządzanie. Niewielkie zmiany widać, gdy spojrzymy na liczbę kandydatów ? po 6?7 tys. wzrosła liczba ochotników do studiowania pedagogiki oraz zarządzania.
Dlaczego te trzy kierunki niepodzielnie panują? Oczywistym magnesem na prawie jest prestiż, jaki się uzyskuje już na studiach. Dodatkowe paliwo napłynęło dwa lata temu, gdy otwarto dostęp do najbardziej popłatnych zawodów prawniczych. Teraz nie trzeba mieć ojca adwokata, by zostać przyjętym na aplikację adwokacką. ? Prawnicy nie mają problemu z zatrudnieniem, bo mogą pracować w wielu różnych zawodach, branżach. Coraz więcej absolwentów tego kierunku pracuje w Unii ? tłumaczy popularność tego kierunku profesor Józef Wójcikiewicz, prodziekan ds. studiów stacjonarnych i niestacjonarnych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Chociaż coraz wyższy poziom ambicji polskiej młodzieży zapewnia ciągły napływ chętnych na ten trudny kierunek.
Chociaż rynek jest już nasycony absolwentami zarządzania, nadal przybywa żaków chcących je studiować. Główną przyczyną ma być wysoka dostępność tego kierunku, zwłaszcza w szkołach niepublicznych ? bardzo liczna jest rzesza wykładowców z tytułami naukowymi w tej dziedzinie, dość niewielkim nakładem inwestycji można uczyć zarządzania. Ciągle zresztą panuje moda na kierunki biznesowe. ? A moda odgrywa duże znaczenie przy wyborze kierunku studiów ? podkreśla profesor Hanna Świda-Ziemba, emerytowana socjolog młodzieży z UW. ? Na studiach pierwszego stopnia wykształcenie z zarządzania jest zaletą, a na magisterskich warto się już specjalizować w czymś innym ? uważa prof. Maria Romanowska, prorektor ds. dydaktyki i studentów z Szkoły Głównej Handlowej.
Zdziwienie prof. Świdy-Ziemby budzi ciągle duża popularność pedagogiki. ? To słaba dyscyplina naukowa, nic specjalnie nowego nie wnosi, ale ściąga ludzi zorientowanych na pracę z człowiekiem, wrażliwych społeczników ? tłumaczy emerytowana socjolożka. Chociaż zarobki w szkołach, przedszkolach są marne, to ciągle dla kobiet praca nauczycielki jest atrakcyjna ze względu na stosunkowo niewielką liczbę godzin dydaktycznych i liczne wakacje. Aż 90 proc. osób na pedagogice to panie.
Roszady w peletonie
Na pozostałych miejscach rankingu najbardziej masowych kierunków są drobne zmiany. Ekonomię szturmowało prawie tyle samo osób, co rok wcześniej, zaskakujący jest awans administracji na piątą pozycję z dziewiątej. Latem 2007 aż o 50 proc. więcej osób próbowało się dostać na ten kierunek. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku kolejnego kierunku ? stosunków międzynarodowych (szóste miejsce, w ubiegłym roku akademickim ? jedenaste) oraz filologii angielskiej (w 2007 ? 18 tys. kandydatów, w 2006 ? 13,2 tys.).
Nieznacznie spada liczba chętnych do studiowania informatyki, na popularności traci także socjologia, politologia, a nawet psychologia. Do grona najbardziej obleganych dołączyła turystyka i rekreacja.
Primus inter pares
Znaczące są zmiany w rankingu najbardziej popularnych, gdy spojrzymy na liczbę kandydatów starających się o indeks. Na obleganych dotąd kierunkach uczelnie przygotowały najwyraźniej więcej miejsc, bo znacznie łatwiej się na nie dostać. O ile w 2006 roku w przypadku aż ośmiu kierunków na jedno miejsce przypadało więcej niż 6 kandydatów, o tyle w 2007 roku już tylko trzy kierunki (a nie specjalizacje językowe, czyli np. japonistyka!) cieszyły się tak wysokim wskaźnikiem. Najbardziej obleganą psychologię szturmowało w 2006 roku 15,5 kandydata na miejsce, w tym roku akademickim zaś współczynnik był prawie trzykrotnie niższy (5,7 osób na miejsce). Prawie dwukrotnie bardziej dostępne okazało się dziennikarstwo ? z 9,4 kandydata na miejsce w 2007 roku wskaźnik spadł na 5,3.
Najwięcej kandydatów w tym roku akademickim starało się dostać na weterynarię ? 7,3 osoby na miejsce, czyli ponaddwukrotnie więcej niż rok wcześniej, kiedy o jeden indeks na tym kierunku walczyło przeciętnie 3,1 osoby. Spośród kierunków, które prowadzone są tylko przez jedną uczelnię, najwięcej chętnych (8,3 osoby na miejsce) starało się dostać na reżyserię na Uniwersytecie Śląskim.
Egzotyczne filologie nadal cieszą się olbrzymim zainteresowaniem, przynajmniej w stosunku do liczby miejsc, które na nich są. O jedno miejsce na japonistyce rywalizowały 15,4 ososby, zaś na arabistyce ? 6,9. Po około 5 osób walczyło o indeks na filologii hiszpańskiej, szwedzkiej i włoskiej. Italianistyka na UW pękała w szwach od liczby chętnych ? aż 9 osób walczyło o jedno miejsce.
Więcej informacji na temat rekrutacji 2007 znajdziecie w 7. Cogito
Krzysztof Boczek
Na pierwszy rok studiów 2007/2008 przyjęto blisko pół miliona osób ? 455 393 osoby. Taki wynik obejmuje wszystkie uczelnie: państwowe, niepubliczne i kościelne.
UW górą
Najwięcej żaków trafiło do uczelni publicznych ? prawie 288 tys., z czego studia stacjonarne wybrało 195 tys. osób.
Niepubliczne, chociaż jest ich znacznie więcej, przyjęły mniej pierwszoroczniaków ? ?zaledwie? 167 tys. Co ciekawe, lwią część tej liczby stanowią studenci zaocznych, bo na dziennych w niepaństwowych pierwszy rok zaczęło tylko 35 tys. absolwentów szkół średnich.
Najczęściej nadal wybierany jest Uniwersytet Warszawski (UW) ? 43,3 tys. kandydatów, o jedną trzecią mniej niż rok wcześniej, a spośród uczelni technicznych Politechnika Gdańska ? 22,6 tys. chętnych.
Najbardziej obleganą uczelnią okazał się Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (UKSW) ? o miejsce na przeciętnym kierunku tej szkoły wyższej starało się 7,9 osób. UKSW zdeklasował drugą w rankingu i także stołeczną instytucję ? UW (6,3 kandydatów na miejsce). W ubiegłym roku kolejność w tym rankingu była odwrotna, a o jeden indeks na UW rywalizowało wówczas 9,2 kandydata na miejsce.
Wielka trójca
Wśród najpopularniejszych królują nadal te same trzy kierunki, w tej samej kolejności: pedagogika, prawo i zarządzanie. Niewielkie zmiany widać, gdy spojrzymy na liczbę kandydatów ? po 6?7 tys. wzrosła liczba ochotników do studiowania pedagogiki oraz zarządzania.
Dlaczego te trzy kierunki niepodzielnie panują? Oczywistym magnesem na prawie jest prestiż, jaki się uzyskuje już na studiach. Dodatkowe paliwo napłynęło dwa lata temu, gdy otwarto dostęp do najbardziej popłatnych zawodów prawniczych. Teraz nie trzeba mieć ojca adwokata, by zostać przyjętym na aplikację adwokacką. ? Prawnicy nie mają problemu z zatrudnieniem, bo mogą pracować w wielu różnych zawodach, branżach. Coraz więcej absolwentów tego kierunku pracuje w Unii ? tłumaczy popularność tego kierunku profesor Józef Wójcikiewicz, prodziekan ds. studiów stacjonarnych i niestacjonarnych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Chociaż coraz wyższy poziom ambicji polskiej młodzieży zapewnia ciągły napływ chętnych na ten trudny kierunek.
Chociaż rynek jest już nasycony absolwentami zarządzania, nadal przybywa żaków chcących je studiować. Główną przyczyną ma być wysoka dostępność tego kierunku, zwłaszcza w szkołach niepublicznych ? bardzo liczna jest rzesza wykładowców z tytułami naukowymi w tej dziedzinie, dość niewielkim nakładem inwestycji można uczyć zarządzania. Ciągle zresztą panuje moda na kierunki biznesowe. ? A moda odgrywa duże znaczenie przy wyborze kierunku studiów ? podkreśla profesor Hanna Świda-Ziemba, emerytowana socjolog młodzieży z UW. ? Na studiach pierwszego stopnia wykształcenie z zarządzania jest zaletą, a na magisterskich warto się już specjalizować w czymś innym ? uważa prof. Maria Romanowska, prorektor ds. dydaktyki i studentów z Szkoły Głównej Handlowej.
Zdziwienie prof. Świdy-Ziemby budzi ciągle duża popularność pedagogiki. ? To słaba dyscyplina naukowa, nic specjalnie nowego nie wnosi, ale ściąga ludzi zorientowanych na pracę z człowiekiem, wrażliwych społeczników ? tłumaczy emerytowana socjolożka. Chociaż zarobki w szkołach, przedszkolach są marne, to ciągle dla kobiet praca nauczycielki jest atrakcyjna ze względu na stosunkowo niewielką liczbę godzin dydaktycznych i liczne wakacje. Aż 90 proc. osób na pedagogice to panie.
Roszady w peletonie
Na pozostałych miejscach rankingu najbardziej masowych kierunków są drobne zmiany. Ekonomię szturmowało prawie tyle samo osób, co rok wcześniej, zaskakujący jest awans administracji na piątą pozycję z dziewiątej. Latem 2007 aż o 50 proc. więcej osób próbowało się dostać na ten kierunek. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku kolejnego kierunku ? stosunków międzynarodowych (szóste miejsce, w ubiegłym roku akademickim ? jedenaste) oraz filologii angielskiej (w 2007 ? 18 tys. kandydatów, w 2006 ? 13,2 tys.).
Nieznacznie spada liczba chętnych do studiowania informatyki, na popularności traci także socjologia, politologia, a nawet psychologia. Do grona najbardziej obleganych dołączyła turystyka i rekreacja.
Primus inter pares
Znaczące są zmiany w rankingu najbardziej popularnych, gdy spojrzymy na liczbę kandydatów starających się o indeks. Na obleganych dotąd kierunkach uczelnie przygotowały najwyraźniej więcej miejsc, bo znacznie łatwiej się na nie dostać. O ile w 2006 roku w przypadku aż ośmiu kierunków na jedno miejsce przypadało więcej niż 6 kandydatów, o tyle w 2007 roku już tylko trzy kierunki (a nie specjalizacje językowe, czyli np. japonistyka!) cieszyły się tak wysokim wskaźnikiem. Najbardziej obleganą psychologię szturmowało w 2006 roku 15,5 kandydata na miejsce, w tym roku akademickim zaś współczynnik był prawie trzykrotnie niższy (5,7 osób na miejsce). Prawie dwukrotnie bardziej dostępne okazało się dziennikarstwo ? z 9,4 kandydata na miejsce w 2007 roku wskaźnik spadł na 5,3.
Najwięcej kandydatów w tym roku akademickim starało się dostać na weterynarię ? 7,3 osoby na miejsce, czyli ponaddwukrotnie więcej niż rok wcześniej, kiedy o jeden indeks na tym kierunku walczyło przeciętnie 3,1 osoby. Spośród kierunków, które prowadzone są tylko przez jedną uczelnię, najwięcej chętnych (8,3 osoby na miejsce) starało się dostać na reżyserię na Uniwersytecie Śląskim.
Egzotyczne filologie nadal cieszą się olbrzymim zainteresowaniem, przynajmniej w stosunku do liczby miejsc, które na nich są. O jedno miejsce na japonistyce rywalizowały 15,4 ososby, zaś na arabistyce ? 6,9. Po około 5 osób walczyło o indeks na filologii hiszpańskiej, szwedzkiej i włoskiej. Italianistyka na UW pękała w szwach od liczby chętnych ? aż 9 osób walczyło o jedno miejsce.
Więcej informacji na temat rekrutacji 2007 znajdziecie w 7. Cogito
















