Środa, 23 Maja 2012. Imieniny: Iwony, Emilii
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Galerianki 2.0

Chodzi o to, żeby polujący stał się zwierzyną.
Kiedy się zorientuje, że stracił przewagę, będzie miał już pistolet przy głowie.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

Prezentacja Pisma › 22.Cogito 2011

Misja Pangaea

Komentarze 0  Odsłony 498

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
„All hands on deck!” – pada komenda i wszyscy porzucamy dotychczasowe czynności. Wybiegamy z najróżniejszych zakątków pokładu, gotowi spełnić rozkaz kapitana. Ośmiu nastolatków z sześciu różnych krajów i trzech kontynentów.

Zuzanna Łukasik

Wciągamy kotwicę, silnik warknie, żegnaj Clyde River, kierujemy się na północ! Łódź ustawiona zostaje pod wiatr, a my po raz pierwszy zmagamy się z żaglami o łącznej powierzchni ponad 500 m². Jest to symboliczne wypełnienie misji Pangaea: młodzi ludzie z całego świata jednoczą się, by osiągnąć wspólny cel, którym jest Young Explorers Program, ochrona Ziemi dla nas samych i dla przyszłych pokoleń.
Rejs dookoła świata z Mikiem Hornem

Marzenie nabierało kształtu przez lata wypraw Mike’a Horna – prawdopodobnie najbardziej doświadczonego ekstremalnego podróżnika, który w swoim dorobku ma m.in. samotne okrążenie północnego koła podbiegunowego bez napędu motorowego czy zdobycie bieguna podczas nocy polarnej. Wielokrotne odwiedzanie tych samych miejsc oraz życie w bezpośrednim kontakcie z naturą pozwoliło odkrywcy na dostrzeżenie zmian dotykających ekosystemy odległych zakątków świata. "Ponad dwudziestoletnia kariera podróżnika uświadomiła mi, że muszę podzielić się przeżytymi doświadczeniami z dorastającym pokoleniem" – powiedział Horn, wierząc, iż to właśnie młodzież jest najpotężniejszym źródłem energii, a tym samym zmian. W 2008 roku, kiedy w São Paulo ukończono budowę 35-metrowego jachtu, wykonanego z aluminium pozyskanego z recyklingu, rozpoczęła się czteroletnia wyprawa Pangaea. Na trasie rejsu dookoła świata Mike wytyczył dwanaście wyjątkowych miejsc: wyjątkowych ze względu na ich piękno i niedostępność, ale także dlatego, że wkrótce możemy je utracić. Postanowił zabrać w nie reprezentantów młodzieży z całego świata i w ten sposób zmotywować nastolatków do podjęcia działań na rzecz ochrony środowiska naturalnego.

Aplikacje na wyprawę

W programie tym może wziąć udział każdy uczeń w przedziale wiekowym 15–20 lat, który płynnie posługuje się językiem angielskim i któremu nie brakuje entuzjazmu, energii oraz pomysłów, by zrobić coś dla ochrony przyrody. Aplikacja odbywa się trzy razy do roku, a pierwszym krokiem jest wypełnienie internetowego formularza zgłoszeniowego. Należy też utworzyć profil na portalu społecznościowym, założonym na potrzeby procesu selekcji. Ta strona umożliwia również kontakt z innymi uczestnikami programu, wymianę doświadczeń i projektów. Następnie spośród wszystkich aplikacji wybieranych jest 16 najlepszych zgłoszeń, których autorzy zapraszani zostają na 10-dniowy obóz selekcyjno-treningowy w Szwajcarii. Podczas pobytu w Alpach uczestnicy sprawdzani są pod kątem sprawności fizycznej, umiejętności pracy w grupie, kreatywności. Każdy obóz kończy się wyczerpującym rajdem górskim: walką z czasem i własnymi słabościami. Ostatecznie ośmiu reprezentantów światowej młodzieży otrzymuje szansę udziału w wyprawie z Mikiem. Udział w programie jest bezpłatny, koszty zarówno obozu, ekspedycji, jak i specjalistycznego ekwipunku pokrywają organizatorzy. Do tej pory odbyło się już dziewięć wypraw, w regiony takie jak: Antarktyda, Nowa Zelandia, Malezja, Pakistan, Kamczatka czy Kanada.
I to właśnie w Kanadzie, jej najbardziej wysuniętym na północ regionie, Nunavut, daleko poza linią drzew, na Oceanie Arktycznym, po raz pierwszy podnieśliśmy żagle Pangaei.

Gdy ocean wgryza się w ziemię...

Ekspedycja programu rozpoczęła się w połowie sierpnia, miesiącu letnim, spodziewaliśmy się więc tylko niewielkich opadów śniegu i częstego deszczu. Tafla wody odbijała szary kolor nieba i tylko na horyzoncie odcinały się imponujące wielkością i kształtem góry lodowe. Wyruszyliśmy do zatoki Sam Fiord, gdzie ocean głęboko wgryza się w Ziemię Baffina, a życie kończą liczne, nienazwane nawet lodowce. Tygodnie treningów przygotować nas miały na doświadczenie, które dla wielu było największym marzeniem, a teraz właśnie miało się spełnić! Tej nocy towarzyszył nam nieustający huk wody, jako że z końcem mojej wachty, w półmroku dnia polarnego, rzuciliśmy kotwicę w miejscu otoczonym wodospadami polodowcowymi.
Każdy poranek zaskakiwał pięknem krajobrazu. Nawet najgorsze kadrowanie nie mogło zaburzyć czystości powietrza i uroku dziewiczej natury. W ciągu trzech tygodni wyprawy, udało się nam poznać rozmaite oblicza Nunavut: doświadczyliśmy życia w pionowym świecie najstarszych skał Ziemi, wyrastających niespodziewanie z wód oceanu, stanęliśmy na górze lodowej, przybyłej aż z północnych krańców Grenlandii, wspinaliśmy się po kanionach utworzonych przez wodospady, żeglowaliśmy przez nieprzeniknioną pustkę Arktyki, ale spośród wszystkich tych doświadczeń najważniejszym dla mnie było przekraczanie lodowca.

Przeprawa przez lodowiec

Niewielu turystów odwiedza Nunavut ani też Pasmo Innuickie nie przyciąga miłośników alpinizmu. Rozległe lodowce Ziemi Baffina są niezbadane, nie powstały żadne mapy, które umożliwiłyby orientację w tym terenie. Zamiast tego skorzystaliśmy ze zdjęć satelitarnych i wyruszyliśmy w długą wędrówkę. Zapierający dech w piersiach widok ogromu lodu towarzyszył nam cały czas. Ciągnąc sanie wypełnione niezbędnym do przetrwania na lodowej pustyni ekwipunkiem, czułam się przerażająco malutka w porównaniu do rdzawych skał, zapisujących prawie trzy miliardy lat historii Ziemi. Tym straszniejsza wydawała się siła lodu, który topniejąc, rzeźbił wspomniane skały i przenosił gigantyczne głazy. Podczas przeprawy przez lodowiec żyliśmy na łonie natury, na jej warunkach. Bez odpowiedniego zabezpieczenia, bez zapasów jedzenia i sprzętu takiego jak grube śpiwory, namioty oraz palniki turystyczne może nie przeżylibyśmy w tym srogim środowisku nawet jednej nocy. A z kolei bez siebie nawzajem – nie zdobylibyśmy szczytu lodowca. Z widokiem na jęzory lodowców spływające do Oceanu poczuliśmy się bardzo silni.

Explore, learn, act

Udział w wyprawie pozwolił mi nauczyć się wiele na temat Ziemi oraz sieci powiązań w światowym ekosystemie. Dużo dowiedziałam się też o sobie: jakie mam ograniczenia, czego się boję, ale także: jaka siła we mnie drzemie. Jednak nade wszystko ekspedycja przyniosła mi wspaniałych przyjaciół z różnych zakątków świata. Na pozór wszyscy bardzo się różniliśmy, a tradycje i kultura, które kształtowały nasze osobowości wydawały się barierą nie do przeskoczenia. Z czasem jednak okazało się, jak wiele nas łączy oraz ile możemy wspólnie dokonać. Wszyscy czekamy na kolejne spotkanie…
Bo program Pangaea to nie tylko seria wypraw w najbardziej niedostępne zakątki świata: to także projekty społeczne i środowiskowe, realizowane przez członków portalu społecznościowego w różnych krajach. Należą do nich takie przedsięwzięcia jak projekt odnowy rafy koralowej na Borneo, remont szkoły w Indiach, a nawet utworzenie ogródków warzywnych przy kilku szkołach w RPA. Mottem programu Pangaea jest "explore, learn, act" [odkrywać, uczyć się, działać] i poszczególne hasła wypełniane są stopniowo. Obóz selekcyjny to nie tylko czas wyzwań, ale także nauki. Zarówno w Szwajcarii, jak i podczas ekspedycji zdobywamy narzędzia, by efektywnie działać na rzecz ochrony środowiska. I uzbrojeni w najpotężniejszą broń: wiedzę, chcemy ją wykorzystać.

Zachęcam wszystkich do udziału w projekcie. Ja nie chcę za kilkanaście lat żałować, że czegoś nie spróbowałam, a Wy? Do końca grudnia składać jeszcze można aplikacje na wyprawę do rozlewisk rzeki Amazonki!

Więcej informacji na:
www.mikehorn.com
www.pangaea-yep.com

Mottem programu Pangaea jest "explore, learn, act" i poszczególne hasła wypełniane są stopniowo. Obóz selekcyjny to nie tylko czas wyzwań, ale także nauki. Zarówno w Szwajcarii, jak i podczas ekspedycji zdobywamy narzędzia, by efektywnie działać na rzecz ochrony środowiska.

Podczas przeprawy przez lodowiec żyliśmy na łonie natury, na jej warunkach. Bez odpowiedniego zabezpieczenia, bez zapasów jedzenia i sprzętu takiego jak grube śpiwory, namioty oraz palniki turystyczne może nie przeżylibyśmy w tym srogim środowisku nawet jednej nocy.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.