Środa, 23 Maja 2012. Imieniny: Iwony, Emilii
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Galerianki 2.0

Chodzi o to, żeby polujący stał się zwierzyną.
Kiedy się zorientuje, że stracił przewagę, będzie miał już pistolet przy głowie.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

Prezentacja Pisma › 7. Cogito od 3 kwietnia

Reportaż: Zostań czystym uwodzeniem

Komentarze 1  Odsłony 4299

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Uwaga, powstały profesjonalne szkoły uwodzenia. Ich twórcy uczą życiowej zaradności czy próbują naciągnąć naiwnych onieśmieleńców? Zobaczmy.

Marek Łuszczyna

Moja narzeczona musi zrozumieć: idę na kurs podrywu. Będę nieśmiałym chłopakiem, który ma kłopoty w nawiązywaniu znajomości z kobietami. Ostatnio powstało kilka ?profesjonalnych szkół uwodzenia?. Pomysł na pierwszy rzut oka wydaje się banalnie prosty, kwalifikujący się do grupy tych, które leżą na ulicy. Ale czy na pewno? Czy to prosta sprawa nauczyć kogoś bycia doskonałym uwodzicielem ze stuprocentową skutecznością, bez względu na jego wady i ograniczenia? A może to jakiś kant, próba oszustwa młodych nieśmiałych ludzi? Postanowiłem to sprawdzić.

Aksamitny głos

Wpisuję do wyszukiwarki ?szkoła uwodzenia? i na chybił trafił wybieram adres www.pua.pl. Strona jest przyjemna, fioletowa, uwodzicielsko zerka z niej na mnie piękna blondynka. Ale dlaczego ?pua?. Dzwonię. Odbiera aksamitny, głęboki i uważnie dobierający słowa, męski głos.
? Chciałbym nauczyć się podrywać dziewczyny, nigdy mi się to nie udawało ? mówię.
? Ależ naturalnie, proszę przyjść, wszystkiego dowie się pan o naszych kursach. Będzie dobrze ? mówi głos.

Jestem obciachowy okularnik

Nie mam zamiaru im niczego ułatwiać. Wciągam więc na siebie niemodne dżinsy tzw. marchewki (takie co się zwężają u nogawek), wydobyte z dna szafy, zakładam druciane okulary, o których istnieniu dawno już zapomniałem, przylizuję włosy i jeszcze raz oglądam ?Forresta Gumpa?, ucząc się uroczego, lecz niepozbawionego znamion imbecylizmu, stylu bycia. No i idę na pierwsze zajęcia kursu.

Mili młodzi, na oko dwudziestokilkuletni mężczyźni, informują mnie, że przejdę tzw. coaching indywidualny. Trzydniowy kurs z trenerem, złożony z teorii oraz praktyki.
? Jak na prawo jazdy ? wypalam.
? O nie, nie, proszę się uspokoić i nie krzyczeć. Ten będzie dużo trudniejszy ? słyszę odpowiedź miłego dwudziestokilkulatka.
Moim trenerem będzie Domin, współzałożyciel oraz menedżer szkoły. Zaczynamy, ale mnie ciągle nurtuje pytanie: dlaczego ?pua?. Może brakuje w tym słowie jednej litery? Brakuje ?p??

Artyści, nie buraki

Żadnej litery w tym słowie nie brakuje. Podczas pierwszego dnia ?seminarium? dowiaduję się, że nazwa firmy oraz szkoły to skrót od angielskiego ?Pick Up Artist? (Artyści uwodzenia). Pełna nazwa to PUA POLSKA.

? Kobieta musi czuć się w twoim towarzystwie pożądana i ładna, nie wolno ci jej znudzić, musisz pokazać, że widzisz jej wyjątkowość. Doprowadzenie jej do takiego samopoczucia jest pewnego rodzaju sztuką ? mówi do mnie spokojnym głosem mój trener Domin. ? Wiesz, miałem kolegę, który o drugiej w nocy, podchodził do przypadkowych dziewczyn i proponował im od razu seks ? dodaje. ? Miał jakąś tam skuteczność, ale to jest chamstwo, a nie sztuka, my takich metod nie popieramy. My uczymy artyzmu uwodzenia.

Dzień pierwszy: wytępić seplenienie

Pierwszy dzień zajęć do doprowadzenie mnie do względnego porządku estetycznego. Poświęcony jest temu, jak powinienem wyglądać (nie jak student z przełomu lat 80. i 90.), jak się wysławiać (nie pokrzykiwać i nie seplenić dyszkantem). Trener informuje mnie, że jest to związane z moją inteligencją emocjonalną, że powinienem cały czas panować nad swoim głosem, kontrolować jego tembr, siłę i skalę, wywołując najpierw w sobie, a potem w kobiecie odpowiednie emocje. Powinienem także zaprzęgnąć inteligencję w służbie jednej sprawy ? najistotniejszej: zaciekawienia kobiety rozmową. One nienawidzą się nudzić.

? Czym się zajmujesz, jaka jest twoja pasja? ? pyta trener.
? Jestem matematykiem, uwielbiam geometrię ? zmyślam. ? I te stożki mnie tak fascynują, tak kręcą, jak się oblicza te ich przekroje i przekątne?
? Stop! To jest właśnie inteligencja, której używasz niewłaściwie. Żadna kobieta poza, być może, kilkunastoma w całej Polsce nie pójdzie na to. Uśnie albo odejdzie po minucie.
?
Pierwszego dnia trener pyta mnie także, czego tak naprawdę spodziewam się po kursie, czego oczekuję i co chciałbym osiągnąć.
? Poderwać dziewczynę bym chciał ? buczę.
? Aby to zrobić, musisz przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie: czy potrafisz zainteresować sam siebie, czy wydajesz się osobą atrakcyjną samemu sobie oraz taką, która może być pożądana.

Dowiaduję się, że nie zostanę nauczony gotowych tekstów i technik manipulacyjnych. Zostaną mi pokazane modele, pewna filozofia, która pozwoli mi rozwinąć skrzydła jako uwodzicielowi.
? Bruce Lee powiedział, że kiedy walczysz, nie zadajesz ciosów. Ty jesteś wtedy ciosem. Więc nie będziesz uczony uwodzenia. Aby osiągnąć sukces, musisz się nim stać. I tego będziemy cię uczyć.

Dzień drugi: stawanie się uwodzeniem

Zajęcia drugiego dnia podzielone są na dwa bloki. Teoria i ?pozycjonowanie? mnie jako kursanta. Od 10 rano do 18. Od 23 do 2 w nocy natomiast odbędę zajęcia praktyczne w klubie nocnym.

? Dobrze, że się wyspałem, bo to trochę jak z wuefem na studiach, nie? Przerwa w ciągu dnia i trzeba znowu wieczorem jechać ? mówię, a mój trener lekko kręci głową i uśmiecha się pod nosem.
Muszę więc stać się ciosem. Uwodzeniem. I mam na to mało czasu.

Trener Domin: ? Mężczyzna musi mieć w sobie głębię i dojrzałość, którą osiągnie po przejściu podstawowych inicjacji. Pierwszy zarost, pierwsza golarka od ojca, pierwsze potrzeby związane z posiadaniem kobiety. Uczymy, żeby mężczyzna odnalazł w sobie lub wytworzył te cechy. No i przede wszystkim usunął lęk społeczny.
? Jaki lęk?
? Przed podchodzeniem do dziewczyny w klubie czy kawiarni i zagajaniem rozmowy. Uznawane jest to za nachalne lub niegrzeczne. Wielu mężczyzn się tego wstydzi, a zapewniam cię, że większość kobiet wcale nie miałaby nic przeciwko temu.

Mój trener to wie, bo otrzymuje od kobiet fitback, informacje zwrotne, słucha ich, ucząc się, jak nakierowywać mężczyzn. Jak ich uczyć stawania się uwodzeniem.
? Zanim pójdziemy wieczorem do klubu, sprawa najważniejsza ? musisz dobrze pozycjonować się na tle innych mężczyzn, prezentować atrakcyjność socjalną.
Oznacza to, że musisz być po prostu wyjątkowy, powinieneś się wyróżniać. Dobrać do podrywu właściwą amunicję.
? No ale jak?
? Posłuchaj, sprawa równie ważna ? musisz być sobą, nie wolno ci budować fałszywego wizerunku własnej osoby, mówić, że jesteś policjantem czy menedżerem, bo to prędzej czy później wyda się i cały domek z kart runie.
? Ale może coś konkretnego?
? Okej. Podchodzisz do dziewczyny, która siedzi przy barze i mówisz: ?spodobała mi się twoja energia, zazwyczaj takie rzeczy mi się nie zdarzają, nie potrafię tego wytłumaczyć?. I od razu widać: jesteś szczery w mówieniu o swoich uczuciach, otwierasz rozmowę przy użyciu sformułowania ?energia?, to ważne, kobiety lubią nutę tajemnicy, zagadki, ezoteryki. ? A jak nie dam rady?
? Dasz, odblokujesz się, tylko rób fitback.

Dzień drugi: fitback

Mam robić fitback, czyli ? w tym przypadku ? meldować do stolika, przy którym siedzi mój trener, o każdym posunięciu podczas zajęć praktycznych. Siedzimy w jednym z warszawskich klubów, nie nazbyt wypasionym, nie trzeba było się przedzierać przez czujne oko szczelnego selekcjonera. Mój trener wskazuje dziewczynę przy barze. Ruszam. Powoli, krok za krokiem, mam normalne okulary, mam bluzę z kapturem, mam się pozycjonować.
? Cześć! Spodobała mi się twoja energia, nie wiem, zazwyczaj mi się to nie zdarza. ? Ona patrzy się na mnie jak na wariata. ? Zazwyczaj jestem nieśmiały, ale ta energia?
? Może elektryczna?
? Słucham?
? Może jesteś elektrykiem i lubisz swój zawód ? mówi ona.
? Źle, źle, źle! ? Trener jest zniesmaczony moim pierwszym posunięciem. ? Nie wal gotowymi tekstami, mówiłem ci. To nie było z serca, to nie było naturalne, ona to wyczuła. Wyrecytowałeś gotowy tekst i zostałeś spławiony. Musimy jeszcze pogadać.

Dzień trzeci: jeden centymetr podbródka

Trzeciego dnia kursu przewidziane są wyłącznie zajęcia praktyczne w klubie, ale ja jestem chyba dość mało pojętnym uczniem, bo dostaję jeszcze garść teorii.
? Kiedy się dosiadasz, usiądź sobie wygodnie, rozłóż szerzej ręce, zagraj niewerbalnie. Nie wszystkie gesty z podręczników języka ciała są wiarygodne, ale wrażenie luzu, które sprawisz takim, jest ważne. ? Słucham swojego trenera z absolutną uwagą. ? Ponadto, kiedy rozmawiasz, możesz lekko unieść podbródek. Ale nie więcej niż na jeden centymetr ? to oznacza pewność siebie. Jeśli podniesiesz dużo wyżej, na przykład na pięć centymetrów ponad normalny poziom, możesz zostać uznany za nadętego.
? Jak to obliczę?
? Człowieku, to musi być naturalne, musisz rozpoznawać jej reakcje. Idziemy do klubu. I nie zapominaj o fitbacku.

Siedzę naprzeciwko blondynki, rozmawiam w miarę normalnie, rezygnując na chwilę z wizerunku fascynata geometrii i myślę o tym podbródku. Podnoszę trochę, patrzę ? ona nic, podnoszę wyżej, nic, jeszcze wyżej, ona patrzy się do góry, jakby w odpowiedzi na coś, co ja zauważyłem na suficie.

Postanawiam zrobić zwrot akcji:
? Słuchaj, muszę ci coś wyznać. Jestem dziennikarzem, który robi reportaż o szkole podrywu, tam na kanapie, ten facet w supermodnej fryzurze i bluzie, to mój coach, trener, nauczyciel, gość, który powołuje się na metody Bruce?a Lee. Ja mam za chwilę do niego pójść i zrobić fitback, czyli powiedzieć, jak postępowałem w rozmowie z tobą, a on to oceni i udzieli mi niezbędnych wskazówek. Teraz muszę iść i to zrobić.

Idę do trenera.
? No i jak? ? pyta.
? Powiedziałem jej, że jestem dziennikarzem, robię reportaż o szkole podrywu, a ty jesteś moim trenerem. I o fitbacku powiedziałem.
Najpierw robi wielkie oczy, a potem chwilę myśli.
? Ty, to było całkiem niezłe ? mówi. ? Tylko jak się wykaraskasz z tego dziennikarza, jeśli ci z nią wyjdzie?

To było dobre, bo ?zarzuciłem obręcz?, poinformowałem o zawodzie, który uchodzi za dochodowy, a zdaniem mojego trenera każda kobieta świadomie, czy nie, myśli o tym, czy jej partner będzie ją w stanie utrzymać. To, co zrobiłem było również niezłe, bo użyłem techniki ?fałszywego ogranicznika czasu?, czyli porzuciłem ją, odszedłem w momencie, w którym powiedziałem coś bardzo ciekawego, nietypowego, zaskakującego. Poza kłamstwem z tym dziennikarzem wszystko było nadspodziewanie doskonałe.

? A czy informujecie czasem dziewczyny, że są, w pewnym sensie, obiektami doświadczalnymi?
? Tak, naturalnie, informacje zwrotne od nich są bardzo istotne, czasem udzielają cennych rad, nie bywają złe. Rozbawione raczej.
? A ty, jako trener musisz być niezłym praktykiem?
? Tak, jestem. Ale wiesz, sprawy porównywania z kolegami, kto ile razy, to już przeszłość.
Wyrosłem z tego. Po prostu uwielbiam kobiety, a cała reszta jest tego naturalną konsekwencją. A ty przeszedłeś kurs coachingu indywidualnego exclusive. Poradziłeś sobie. Gratuluję. A z tym, żeby zagrać w otwarte karty, to niezły bajer, naprawdę, nawet mnie zaskoczył.
netgirl - 2008-04-07 19:11:55
netgirl
Jakoś ciężko mi uwierzyć,że Marek to zrobił xD


[fantastyczny tekst, a końcówka najlepsza :D]
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.