Prezentacja Pisma
› 7. Cogito od 3 kwietnia
Studia: Jak w szwajcarskim zegarku
redakcja
- artukuł dodany
2008-04-03 13:06
0
1940
Prawo cywilne na Uniwersytecie Berneńskim to ciekawy kierunek dla studentów, zwłaszcza że to raj pozaunijny. Nie trzeba zdawać egzaminów wstępnych, profesorowie korespondują
e-mailowo z uczniami, a dziekanat działa bez zarzutu. Przekonał się o tym Piotr Wojtowicz.
Anna Laszuk
Myli się ten, kto myśli że Berno, stolica Szwajcarii, przypomina hałaśliwy i tętniący życiem Londyn czy inne światowe metropolie. Mimo upływu czasu, miasto niewiele straciło ze swojego prowincjonalnego uroku.
Zabrakło Mickiewicza
Piotr Wojtowicz wylądował w Szwajcarii jako 10-latek. Dodatkowe lekcje niemieckiego pomogły mu opanować język. Najpierw liceum w Thun, potem studia w Bernie. ? W pierwszym odruchu poczułem się dziwnie: dotąd mieszkałem w Tarnobrzegu, który wydaje się większy. A tu wszystko mniejsze, starsze, czystsze... Jakoś spokojniej niż u nas... Z czasem dostrzegłem nawet przyrodę i zieleń, ale zamknięta przestrzeń, bo miasto okalają góry, działała przygnębiająco. Zabrakło Mickiewiczowskich ?pagórków leśnych i tych łąk zielonych...? ? wyznaje z przejmującym sentymentem.
European Law Students Association
Być może dlatego Piotr ,,wraca na ojczyzny łono?. Niedawno, jako student ostatniego roku prawa, miał praktyki w szczecińskiej kancelarii, do której trafił przez europejską organizację studentów prawa, European Law Students Association. ? Wiedziałem, jak to wszystko działa, ponieważ najpierw byłem dyrektorem ds. praktyk w Szwajcarii. Aplikację złożyłem w Bratysławie, Poznaniu i Szczecinie, a praktyki podjąłem tam, skąd najszybciej dostałem odpowiedź. Potem poszedłem na dodatkowe w międzynarodowej kancelarii w Warszawie ? opowiada.
Szwajcarska specyfika
Interesujące, że w Szwajcarii nie trzeba zdawać egzaminów wstępnych. Po prostu wybiera się kierunek po uprzednio zdanej maturze. Wyjątkiem jest medycyna, na której obowiązuje numerus clausus (z łac. ?zamknięta liczba?) i, trzeba sobie jasno powiedzieć, że w Bernie jest tylko 100 miejsc.
Piotra zaskoczyła również możliwość wyboru dowolnych kursów na master studies. Wystarczyło tylko uzbierać określoną liczbę punktów kredytowych, a pierwsze egzaminy były dopiero po roku. Niektóre są przeprowadzane w formie tzw. open book, czyli z możliwością korzystania z książek. Inne w formie ustnej, profesor kontra student.
Sama uczelnia nie jest kosztowna ? około 700 franków za semestr. Najdroższe są jednak książki ? od 100 franków w górę.
Skala ocen na szwajcarskiej uczelni jest od jeden do sześciu, przy czym szóstka jest najlepszą oceną, a system oceniania składa się z kredytów ECTS. Liczba punktów zależy od wybranego kierunku. Żeby ukończyć master of law, trzeba najpierw napisać master thesis.
Kultura na linii wykładowca ? student
Sposób prowadzenia zajęć jest podobny do tego, jaki stosuje się w rodzimych uczelniach. ? Mamy wykłady, na których peroruje profesor, studenci czasem o coś pytają, oraz ćwiczenia, gdzie są kazusy i panuje częstsza wymiana zdań. Notoryczne zadawanie pytań nie jest jednak zbyt pozytywnie odbierane ? zauważa Piotr.
Do wykładowców nie trzeba zwracać się per profesorze. Wystarczy po nazwisku. Po zajęciach wykładowcy zwykle mają czas, żeby odpowiedzieć na pytania nurtujące studentów. Większość z nich szybko też odpisuje na e-maile. ? Oczywiście niektórzy są mili, ale część mogłaby się powstrzymać z nękaniem na egzaminach, chociaż to zdecydowana mniejszość. Poza tym ważny jest ogólny respekt i kultura na linii wykładowca ? student. Jak wszędzie na studiach, każdy profesor myśli, że jego przedmiot jest najważniejszy, ale są również tacy, którzy pomagają organizacjom studenckim i interesują się sprawami uczelni, nie tylko z dogmatycznego punktu widzenia.
Pierwsza sprawa
Piotra od początku najbardziej interesowało prawo cywilne: dowolność w formowaniu umów i doktryna sama w sobie. Po skończonych studiach chciałby zrobić aplikację w Szwajcarii. Pierwsze starcie, czyli skonfrontowanie wiedzy teoretycznej nabytej podczas studiów, z praktyką miało miejsce niecały rok temu. ? Kiedy leciałem do Szwajcarii, samolot miał opóźnienie. Prawdopodobnie jako jedyny dostałem za to odszkodowanie, ponieważ skutecznie się o nie domagałem. Myślę, że 99 proc. pasażerów nie skorzystało z tej możliwości ? wspomina Piotr.
Szwajcarska precyzja
Piotr z maksymalnym podziwem wylicza zalety działania administracji w Szwajcarii:
? Jeśli chodzi o sprawy urzędowe, wszystko jest na tip-top. Dziekanat i w ogóle administracja działają bez zarzutu. Jak w przysłowiowym szwajcarskim banku. Kiedyś musiałem zdobyć zaświadczenie o studiowaniu w Bernie. Wysłałem e-maila w tej sprawie, a następnego dnia miałem dokument. Innym razem potrzebowałem umowę o opodatkowaniu między Polską a Szwajcarią, które czasem bywają rozbieżne. Jest taki artykuł, który mówi o tym, że w przypadku niezgodności, obowiązuje wersja angielska. Z racji tego, że nie miałem do niej dostępu, napisałem e-maila, w czwartek wieczorem. W poniedziałek rano miałem już umowę ?na biurku? w Warszawie (sic!). Oczywiście czasami potrafią coś zgubić, jak to w administracji, ale to wyjątki. Pierwszy paszport dostałem w trzy dni. Czasami Szwajcaria zaskakuje tym, że działa tak sprawnie.
Bądź miły, skromny i pragmatyczny
? Ludzie są w porządku. Właściwie nigdy nie spotkałem się z niechęcią, raczej z zainteresowaniem. Szwajcar to człowiek, który od razu się nie otwiera, ale za to jest prawdziwy. Na ogół reaguje tak, jak czuje i z czasem te relacje przybierają na sile. Trochę twarda skorupa, ale miękkie serce ? opowiada Piotr.
Jacy jeszcze są Szwajcarzy? ? Można na nich polegać. Jeśli masz do załatwienia jakąś sprawę, będzie ona załatwiona, a gdy jest to niemożliwe z jakichś względów, na pewno ktoś się z tobą skontaktuje. U Polaka, w moim odczuciu, jest to niepewne. Gospodarka szwajcarska i społeczeństwo generalnie opierają się na dużej dozie zaufania. Słowo to słowo. Kuriozalne jak na nasze warunki, ale nawet umowa o pracę często jest ustna i to wystarczy, by obie strony przestrzegały zasad.
Szwajcarzy nie są krzykliwi. Raczej stonowani, konkretni w rozmowie, bez zbędnego przerostu formy nad treścią. Jak wkraść się w ich łaski? ? Być miłym, skromnym, może trochę pragmatycznym. Nie należy epatować nadmiernymi prelekcjami, jeśli za nimi nie kryje się istotna treść. Kultura rozmów jest taka, że jedna strona wysłuchuje tej drugiej, zachowując szacunek do odmiennego zdania. Być może funkcjonowanie w tyglu różnych kultur i języków wykształciło dalece posuniętą tolerancję i szacunek dla cudzej opinii.
Ponadto obowiązuje dyplomacja. Często jest tak, że przy omawianiu referatu, przedstawiasz różne poglądy i dopiero w końcowej fazie wypowiedzi mówisz delikatnie, że to rozwiązanie jest lepsze niż tamto.
Wicej na temat studiowania w Szwajcarii dowiecie się po lekturze 7. Cogito
Anna Laszuk
Myli się ten, kto myśli że Berno, stolica Szwajcarii, przypomina hałaśliwy i tętniący życiem Londyn czy inne światowe metropolie. Mimo upływu czasu, miasto niewiele straciło ze swojego prowincjonalnego uroku.
Zabrakło Mickiewicza
Piotr Wojtowicz wylądował w Szwajcarii jako 10-latek. Dodatkowe lekcje niemieckiego pomogły mu opanować język. Najpierw liceum w Thun, potem studia w Bernie. ? W pierwszym odruchu poczułem się dziwnie: dotąd mieszkałem w Tarnobrzegu, który wydaje się większy. A tu wszystko mniejsze, starsze, czystsze... Jakoś spokojniej niż u nas... Z czasem dostrzegłem nawet przyrodę i zieleń, ale zamknięta przestrzeń, bo miasto okalają góry, działała przygnębiająco. Zabrakło Mickiewiczowskich ?pagórków leśnych i tych łąk zielonych...? ? wyznaje z przejmującym sentymentem.
European Law Students Association
Być może dlatego Piotr ,,wraca na ojczyzny łono?. Niedawno, jako student ostatniego roku prawa, miał praktyki w szczecińskiej kancelarii, do której trafił przez europejską organizację studentów prawa, European Law Students Association. ? Wiedziałem, jak to wszystko działa, ponieważ najpierw byłem dyrektorem ds. praktyk w Szwajcarii. Aplikację złożyłem w Bratysławie, Poznaniu i Szczecinie, a praktyki podjąłem tam, skąd najszybciej dostałem odpowiedź. Potem poszedłem na dodatkowe w międzynarodowej kancelarii w Warszawie ? opowiada.
Szwajcarska specyfika
Interesujące, że w Szwajcarii nie trzeba zdawać egzaminów wstępnych. Po prostu wybiera się kierunek po uprzednio zdanej maturze. Wyjątkiem jest medycyna, na której obowiązuje numerus clausus (z łac. ?zamknięta liczba?) i, trzeba sobie jasno powiedzieć, że w Bernie jest tylko 100 miejsc.
Piotra zaskoczyła również możliwość wyboru dowolnych kursów na master studies. Wystarczyło tylko uzbierać określoną liczbę punktów kredytowych, a pierwsze egzaminy były dopiero po roku. Niektóre są przeprowadzane w formie tzw. open book, czyli z możliwością korzystania z książek. Inne w formie ustnej, profesor kontra student.
Sama uczelnia nie jest kosztowna ? około 700 franków za semestr. Najdroższe są jednak książki ? od 100 franków w górę.
Skala ocen na szwajcarskiej uczelni jest od jeden do sześciu, przy czym szóstka jest najlepszą oceną, a system oceniania składa się z kredytów ECTS. Liczba punktów zależy od wybranego kierunku. Żeby ukończyć master of law, trzeba najpierw napisać master thesis.
Kultura na linii wykładowca ? student
Sposób prowadzenia zajęć jest podobny do tego, jaki stosuje się w rodzimych uczelniach. ? Mamy wykłady, na których peroruje profesor, studenci czasem o coś pytają, oraz ćwiczenia, gdzie są kazusy i panuje częstsza wymiana zdań. Notoryczne zadawanie pytań nie jest jednak zbyt pozytywnie odbierane ? zauważa Piotr.
Do wykładowców nie trzeba zwracać się per profesorze. Wystarczy po nazwisku. Po zajęciach wykładowcy zwykle mają czas, żeby odpowiedzieć na pytania nurtujące studentów. Większość z nich szybko też odpisuje na e-maile. ? Oczywiście niektórzy są mili, ale część mogłaby się powstrzymać z nękaniem na egzaminach, chociaż to zdecydowana mniejszość. Poza tym ważny jest ogólny respekt i kultura na linii wykładowca ? student. Jak wszędzie na studiach, każdy profesor myśli, że jego przedmiot jest najważniejszy, ale są również tacy, którzy pomagają organizacjom studenckim i interesują się sprawami uczelni, nie tylko z dogmatycznego punktu widzenia.
Pierwsza sprawa
Piotra od początku najbardziej interesowało prawo cywilne: dowolność w formowaniu umów i doktryna sama w sobie. Po skończonych studiach chciałby zrobić aplikację w Szwajcarii. Pierwsze starcie, czyli skonfrontowanie wiedzy teoretycznej nabytej podczas studiów, z praktyką miało miejsce niecały rok temu. ? Kiedy leciałem do Szwajcarii, samolot miał opóźnienie. Prawdopodobnie jako jedyny dostałem za to odszkodowanie, ponieważ skutecznie się o nie domagałem. Myślę, że 99 proc. pasażerów nie skorzystało z tej możliwości ? wspomina Piotr.
Szwajcarska precyzja
Piotr z maksymalnym podziwem wylicza zalety działania administracji w Szwajcarii:
? Jeśli chodzi o sprawy urzędowe, wszystko jest na tip-top. Dziekanat i w ogóle administracja działają bez zarzutu. Jak w przysłowiowym szwajcarskim banku. Kiedyś musiałem zdobyć zaświadczenie o studiowaniu w Bernie. Wysłałem e-maila w tej sprawie, a następnego dnia miałem dokument. Innym razem potrzebowałem umowę o opodatkowaniu między Polską a Szwajcarią, które czasem bywają rozbieżne. Jest taki artykuł, który mówi o tym, że w przypadku niezgodności, obowiązuje wersja angielska. Z racji tego, że nie miałem do niej dostępu, napisałem e-maila, w czwartek wieczorem. W poniedziałek rano miałem już umowę ?na biurku? w Warszawie (sic!). Oczywiście czasami potrafią coś zgubić, jak to w administracji, ale to wyjątki. Pierwszy paszport dostałem w trzy dni. Czasami Szwajcaria zaskakuje tym, że działa tak sprawnie.
Bądź miły, skromny i pragmatyczny
? Ludzie są w porządku. Właściwie nigdy nie spotkałem się z niechęcią, raczej z zainteresowaniem. Szwajcar to człowiek, który od razu się nie otwiera, ale za to jest prawdziwy. Na ogół reaguje tak, jak czuje i z czasem te relacje przybierają na sile. Trochę twarda skorupa, ale miękkie serce ? opowiada Piotr.
Jacy jeszcze są Szwajcarzy? ? Można na nich polegać. Jeśli masz do załatwienia jakąś sprawę, będzie ona załatwiona, a gdy jest to niemożliwe z jakichś względów, na pewno ktoś się z tobą skontaktuje. U Polaka, w moim odczuciu, jest to niepewne. Gospodarka szwajcarska i społeczeństwo generalnie opierają się na dużej dozie zaufania. Słowo to słowo. Kuriozalne jak na nasze warunki, ale nawet umowa o pracę często jest ustna i to wystarczy, by obie strony przestrzegały zasad.
Szwajcarzy nie są krzykliwi. Raczej stonowani, konkretni w rozmowie, bez zbędnego przerostu formy nad treścią. Jak wkraść się w ich łaski? ? Być miłym, skromnym, może trochę pragmatycznym. Nie należy epatować nadmiernymi prelekcjami, jeśli za nimi nie kryje się istotna treść. Kultura rozmów jest taka, że jedna strona wysłuchuje tej drugiej, zachowując szacunek do odmiennego zdania. Być może funkcjonowanie w tyglu różnych kultur i języków wykształciło dalece posuniętą tolerancję i szacunek dla cudzej opinii.
Ponadto obowiązuje dyplomacja. Często jest tak, że przy omawianiu referatu, przedstawiasz różne poglądy i dopiero w końcowej fazie wypowiedzi mówisz delikatnie, że to rozwiązanie jest lepsze niż tamto.
Wicej na temat studiowania w Szwajcarii dowiecie się po lekturze 7. Cogito
















