Środa, 23 Maja 2012. Imieniny: Iwony, Emilii
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Uczciwość – czy jeszcze istnieje?

Chciałabym poruszyć sprawę zanikającej, niestety, wartości, nawet cnoty, jaką jest uczciwość. Zanik (...)ostępują nieuczciwie, a zarazem niemoralnie, dlaczego ja mam być inny/a? To popularne usprawiedliwienie.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

Prezentacja Pisma › 14. Cogito

Jak u Centkiewiczów

Komentarze 0  Odsłony 639

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Aby wyjechać poza Longyearbyen ? nieoficjalną stolicę Spitsbergenu, należy uzyskać pozwolenie gubernatora. Zgoda udzielana jest pod dwoma warunkami. Pierwszy to posiadanie radioboi, za pomocą której będzie można wezwać pomoc w sytuacji krytycznej. Warunek drugi ? należy zaopatrzyć się w karabin do odstraszania niedźwiedzi. ? Tylko tyle i aż tyle ? opowiadają Krzysiek i Jarek.

Ilona Migacz


Aby wyjechać poza Longyearbyen ? nieoficjalną stolicę Spitsbergenu, należy uzyskać pozwolenie gubernatora. Zgoda udzielana jest pod dwoma warunkami. Pierwszy to posiadanie radioboi, za pomocą której będzie można wezwać pomoc w sytuacji krytycznej. Warunek drugi ? należy zaopatrzyć się w karabin do odstraszania niedźwiedzi. ? Tylko tyle i aż tyle ? opowiadają Krzysiek i Jarek.


Swoją przygodę ze Spitsbergenem Krzysiek rozpoczął od rocznego pobytu na Polskiej Stacji Polarnej w Fiordzie Hornsund. Był wówczas na III roku geografii Uniwersytetu Warszawskiego. ? Pomyślałem, że warto zamienić podręczniki na badania w terenie, zweryfikować w praktyce teoretyczną wiedzę zdobywaną na uczelni ? wspomina Krzysiek.

Gdy przyszedł z wizytą do Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk, okazało się, że jest możliwość wyjazdu do pracy na Spitsbergen. Student wziął roczny urlop dziekański i rozpoczął przygotowania. Najważniejsze było zaliczenie kursu prowadzenia pomiarów magnetyzmu ziemskiego, elektryczności atmosfery i promieniowania słonecznego. Tym miał zajmować się na stacji.
? Pobyt w Hornsundzie to była przygoda jak z opowiadań Centkiewiczów ? opowiada dalej Krzysiek. ? Mimo, że Spitsbergen dzieli od Polski zaledwie tydzień rejsu statkiem to jednak wkracza się w zupełnie inny świat. Na wyspie znaleźliśmy się na przełomie czerwca i lipca. Przywitały nas lisy polarne, foki, renifery. Temperatura sięgała kilku stopni powyżej zera. Było to polarne lato, więc słońce w ogóle nie zachodziło. Trzeba było samemu, z zegarkiem w ręku, wyznaczać sobie porę dnia i nocy. Po kilku miesiącach nadeszła polarna noc. ? Potrzebowałem około dwóch tygodni, by się przyzwyczaić do ciągłej ciemności ? przyznaje Krzysiek i dodaje ? niewygodę wynagradzała możliwość podziwiania zorzy polarnej. Student geografii musiał przyzwyczaić się także do braku drzew...

Elementem przygody okazało się życie wśród pracowników stacji. ? W bazie było nas tylko dziewięciu. Kilku facetów, tych samych okrągły rok, i w pracy i w czasie wolnym. Jak bezkonfliktowo żyć w takich warunkach? To jedna z ważniejszych umiejętności, jaką zdobyłem podczas pobytu w Hornsundzie ? dzieli się wrażeniami.

Po powrocie do kraju, zafascynowany opowiadał o swojej przygodzie Jarkowi. Od słowa do słowa postanowili razem wyruszyć na Spitsbergen. Zaplanowali przejście na nartach z Longyearbyen w rejon góry Hornsundtind. Odległość 300 km zamierzali pokonać w 15 dni. Wyprawę chcieli zakończyć zdobyciem szczytu. ? To nie jest najwyższa góra na wyspie ? opowiada Jarek ? ale jest najbardziej spektakularna; nie jest obłą bałuchą jak wiele innych w środkowej części wyspy ? śmieje się.

Więcej znajdziecie w 14. Cogito.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.