Prezentacja Pisma
› 12. Cogito 2010
Taki jestem - konkurs
redakcja
- artukuł dodany
2010-06-17 16:23
0
999
Oto kolejne nagrodzone opowiadanie literackie w konkursie ?Taki jestem?.
Autorką jest Agata Omelańska.
Listy mądrego człowieka odzwierciedlają charakter ludzi, do których są skierowane.
Georg Christoph Lichtenberg
Drogi Miko!
Wiele ryzykuję, tak po prostu obnażając przed Tobą swoją duszę... Ale doświadczenie pokazało mi, że kobiety, które ryzy-kują, odnoszą sukces ? więc najwyższa pora wyjść ze swojej złotej klatki i zacząć działać. Bo teraz nareszcie chodzi o mnie! O mój świat! O to, jaka jestem, i o to, bym uwolniła się od tego całego bałaganu związanego z Tobą!
Czy uznasz te wyznania za objaw najwyższego stadium choroby psychicznej, czy po prostu przeczytasz, wyśmiejesz i nie zrozumiesz ? Twoja wola. Ale postanowiłam pokusić się o taki ostentacyjny ekshibicjonizm, by w końcu uporządkować wszystko to, czego między nami NIE BYŁO.
Dziwna jest nasza historia, nieprawdaż? Bo tak, między nami nic nie było! Musiałam to wreszcie zrozumieć. Żadnego malinowego chruśniaku, żadnego pochylania ust pocałunkami nabrzmiałych, żadnej mowy cyprysów, że dla Julietty, że dla Ro-mea? Żadna ze zwrotek poezji miłosnej nie pasowała do naszej sytuacji. Tego poezja nie jest w stanie opisać. Wiesz, dlaczego? Bo Ty nie jesteś poetycki ? jesteśmy z dwóch różnych światów. Ty masz bowiem w oczach tę pewnego rodzaju nieszczerość, ukrytą kpinę? Może nawet w stosunku do mnie.
Ja patrzyłam na Ciebie nieukradkiem, przyznaję się. Chcia-łam zajrzeć Ci w te błękitne oczy, czytać Twoją duszę, chociaż upewnić się, czy myślisz o mnie?! Ale kiedy już przyłapałeś mnie na tym spoglądaniu (przecież było NIEUKRADKOWE!), to sama nie wiedziałam, co mam robić!
Bo kobiece poradniki podrywania mówią: Doprowadź do sytuacji, w której wasze spojrzenia się spotkają, potem, kokie-tując, opuść na chwilę wzrok, by za chwilę znów uraczyć go kocim spojrzeniem spod długich do nieba rzęs i najpiękniejszym uśmiechem świata?
Wolę nie myśleć, jak musiało wyglądać moje kocie spoj-rzenie.
(Chyba teraz się śmiejesz, kiedy to sobie wyobrażasz. Przeczesujesz ręką swoje jasne włosy, rozsiadasz się wygodniej w fotelu i?)
Chcesz czytać dalej? Dobrze. Dziwne, że nie wstydzę się tego wyznania, i to jeszcze na dodatek przeznaczonego dla Ciebie! Chyba musiałeś być dla mnie kimś niezwykłym, skoro moja wrodzona bariera wstydu jakoś opada? Chyba musiałam stać się starsza i może odrobinę mądrzejsza, by nareszcie zdecydować się na taki krok. Przekonuję się do śmiałości, do swoich własnych pragnień ? a jednym z nich byłeś, poniekąd, Ty.
Zazdrościłam wszystkiego, czego nie posiadałam. Ciebie nigdy nie udało mi się posiadać ? więc zazdrościłam.
***
Drogi Miko!
Zauroczyłeś mnie. Pewnie nie zdałeś sobie z tego sprawy i nawet mnie nie zauważyłeś, ale moje rzekomo gorsze oczy wychwyciły spośród wielu właśnie Ciebie. Zaintrygował mnie Twój uśmiech, wtedy chyba jeszcze prawdziwy, naturalny i sprawiający, że nogi mi się ugięły. Dojrzałam za nim otwartość, szczerość, młodzieńczą chęć życia ? i może właśnie dlatego ten Twój uśmiech zapamiętałam najlepiej, a swoim oczom nie broniłam przyjemności patrzenia tylko na Ciebie. Uwielbiałam to robić: podziwiać Twoją posągową urodę.
Czas jakby się zatrzymywał. Ludzie mogli sobie chodzić wokół i coś do mnie mówić, a ja wybiórczo przyswajałam ich słowa. Chciałam chłonąć jak najwięcej Ciebie, by zabrać do domu Twój najbardziej dokładny obraz i cieszyć się nim, gdy tylko zamknę oczy i ułożę się do snu?!
Podobno pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Dla mnie byłeś kryształowy, nieskazitelny, najwspanialszy i? taki nieosiągalny. Bałam się tego, co pomyślisz i jak się zachowasz ? przecież wśród innych mógłbyś grać czy nawet celowo wystawić mnie na pośmiewisko. Własna godność oraz bariera wstydu mnie powstrzymały. I to dlatego lista zamienionych z Tobą słów nadal wynosi? zero.
A.
(...)
***
Drogi Miko!
Dla Ciebie poświęciłam wiele.
(Widzę, jak się krzywisz! Nie wierzysz mi?)
Tak, poświęciłam bardzo wiele. Nawet nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, ile. Chciałam, żebyś mnie zauważył, że-bym jakoś rzuciła Ci się w oczy? Żebym nie była dla ciebie taka pospolita. To chyba moja wewnętrzna próżność chciała być mile połechtana, gdyby to jakiś inny chłopak się za mną obejrzał, a Ty byś to zauważył. Ach, jaką satysfakcję sprawiłaby mi zazdrość w Twoim spojrzeniu!
Jestem osobą o oślim uporze i to chyba właśnie on czyni mnie tak wytrzymałą w swoich postanowieniach. Bo, widzisz, gdy pewnego dnia stanęłam przed lustrem i ujrzałam w nim obraz, który kompletnie mi się nie spodobał, od razu posta-nowiłam DZIAŁAĆ! Ale również marzyłam o tym, by lustro nie było tak okrutne i nie obnażało nieodpornego na pokusy czekolady ciała.
Tak więc dni mijały, miesiące mijały, a ja czułam się taka dumna, pełna godności, że jestem lepsza od tej całej reszty, która pączkami się obżera ? byłam ponad nimi i po cichu marzyłam, że Ty to zauważysz? Niestety, nie jesteś chyba tak dobry w wyłapywaniu subtelnych aluzji. (Do chłopaków jednak trzeba mówić prosto z mostu. Sami przecież mówią o sobie, że są tacy nieskomplikowani!).
Nadal byłam za gruba, nosząc o wiele za duże już spodnie. Nadal byłam upasiona, gdy swobodnie liczyłam sobie żebra, a pod prysznicem grałam sonatinę między wystającymi obojczykami i skrycie marzyłam, by to Twoja ręka ustalała melodię i rytm dla mojego ciała. Chciałam być taka krucha i delikatna, żebyś mógł być przy mnie silny i odważny. Takie moje marzenia?
Koniec końców, moje dziwaczne zachcianki na nic się zdały, bo Ty wcale nie patrzyłeś na mnie. (...)
Może to była jednak próżność? Ta chęć zaimponowania Ci w jakikolwiek sposób? Wiesz? Czasem ślepo zakochani ludzie popełniają różne błędy ? ja też zrobiłam ich w swoim życiu wiele. Tylko że każdy błąd związany z Tobą odczuwałam znacznie mocniej. "Znów to zrobiłaś, znów się zbłaźniłaś!" Każde swoje potknięcie podnosiłam do rangi wielkiego upokorzenia. Bo jakoś tak zawsze wychodziło, że albo to wywróciłam Ci się prosto pod nogi, albo na Twój widok krztusiłam się jabłkiem, śmiałam się jak wariatka... I tak oto chciałam Ci imponować ? robiąc z siebie pośmiewisko.
A.
***
(...)
***
Drogi Miko!
Skakałeś z kwiatka na kwiatek. W tym samym czasie ja odbywałam wiele podróży. Tak po prostu potoczyły się moje losy, ale nie narzekam ? nie na darmo mówi się, że podróże kształcą. Dostałam wspaniałą możliwość poznania tylu państw, kultur, języków i ludzi, a przede wszystkim mogłam dojrzeć emocjonalnie i zrozumieć siebie. Dziękując Bogu za każdy dzień spędzony w obcych państwach, doceniam ich piękno i odmienność. Składam hołd tym wszystkim krajom ? każdy z nich oczarował mnie swoją różnorodnością. Zamykając oczy, przypominam sobie bezkresny ocean u portugalskich wybrzeży. Biegałam w świetle zachodzącego słońca po roz-kosznie ciepłym piasku na plaży i dopiero ból dużego palucha u stopy uświadomił mi, że uszczypnął mnie krab. Będąc we Francji, obowiązkowo nosiłam słynny beret, wcinałam bagietki i do każdej kolacji piłam czerwone wino. O, zapomniałabym: odwiedziłam przecież Luwr! (...)
Świat oczarował mnie tym, że jest tak piękny, zróżnicowany i optymistyczny. Dzięki ludziom, których spotkałam, spojrza-łam na pewne sprawy w inny sposób. Myślę, że nabrałam dystansu do siebie i nauczyłam się, że niepowodzeń nie wolno zwalczać agresją. To droga do nikąd, jedynie autodestrukcja ? a w życiu przecież nie o to chodzi.
Bajecznie kolorowe fotografie, które oglądam w albumach? Dla mnie to skarb.
A.
***
Drogi Miko!
Każda potwora znajdzie swego amatora. To i ja znalazłam. Kiedyś. Dawno, dawno temu. A raczej to potwora znalazła mnie.
W pamięci zatarły mi się już szczegóły. Porównując tylko aspekty fizyczności: jego oczy były takie same jak Twoje, mieliście ten sam kolor włosów, nie był tak wysoki jak Ty? Poznałam go już po tym, jak zauroczyłam się Tobą, i wiedz, że tak naprawdę wcale Cię nie zapomniałam? Cieszyłam się nawet, że On był taką namiastką Ciebie, był Moim Własnym Tobą. To paradoks: nadal czuć coś do Ciebie, a jednocześnie
wchodzić w związek z kimś innym, nawet gdyby był nie wiem jak podobny. Poniekąd jednak osiągnęłam jedno ze swoich pragnień, więc dlaczego byłam nieszczęśliwa?
(...) Ale? wcale nie było mi lepiej. To wszystko? było za szybko. (...) ...nasz "związek" zakończył, o dziwo, on. Bo za bardzo się różniliśmy?
(...)
***
Drogi Miko!
(...)
...odkochałam się i zakochałam się! Tak, to takie banalne, ale sam przyznaj: czy życie nie bywa skomplikowane? Czasami to, co jest na pozór tak proste do osiągnięcia, później wymaga niewielkiego wysiłku. Trzeba tylko chcieć, BARDZO MOCNO CHCIEĆ zmian na lepsze!
Nareszcie widzę, że etap z Tobą mam już zamknięty. Mierzi mnie fakt, że i Ty okazałeś się dyktatorem mojego życia; co prawda pośrednio, ale wciąż nie mogę uwierzyć, że tak łatwo dałam się oczarować człowiekowi, którego tak naprawdę nie znam!
(...)
Czy wiesz, jak cudowny jest aromat świeżego powietrza po długim okresie bezdechu? Tak naprawdę to za każdym razem, gdy Cię widziałam, czułam, że oplatają mnie ogromne gałęzie. Tworzyły barierę wokół mnie; byłam jak skorupa, której nikt nie mógł przebić? Nie boję się oddychać, czuć, mówić o swoich pragnieniach. To piękna odmiana, wreszcie uwolnić się spod Twojego jarzma i przestać myśleć przez Twój pryzmat.
A.
Listy mądrego człowieka odzwierciedlają charakter ludzi, do których są skierowane.
Georg Christoph Lichtenberg
Drogi Miko!
Wiele ryzykuję, tak po prostu obnażając przed Tobą swoją duszę... Ale doświadczenie pokazało mi, że kobiety, które ryzy-kują, odnoszą sukces ? więc najwyższa pora wyjść ze swojej złotej klatki i zacząć działać. Bo teraz nareszcie chodzi o mnie! O mój świat! O to, jaka jestem, i o to, bym uwolniła się od tego całego bałaganu związanego z Tobą!
Czy uznasz te wyznania za objaw najwyższego stadium choroby psychicznej, czy po prostu przeczytasz, wyśmiejesz i nie zrozumiesz ? Twoja wola. Ale postanowiłam pokusić się o taki ostentacyjny ekshibicjonizm, by w końcu uporządkować wszystko to, czego między nami NIE BYŁO.
Dziwna jest nasza historia, nieprawdaż? Bo tak, między nami nic nie było! Musiałam to wreszcie zrozumieć. Żadnego malinowego chruśniaku, żadnego pochylania ust pocałunkami nabrzmiałych, żadnej mowy cyprysów, że dla Julietty, że dla Ro-mea? Żadna ze zwrotek poezji miłosnej nie pasowała do naszej sytuacji. Tego poezja nie jest w stanie opisać. Wiesz, dlaczego? Bo Ty nie jesteś poetycki ? jesteśmy z dwóch różnych światów. Ty masz bowiem w oczach tę pewnego rodzaju nieszczerość, ukrytą kpinę? Może nawet w stosunku do mnie.
Ja patrzyłam na Ciebie nieukradkiem, przyznaję się. Chcia-łam zajrzeć Ci w te błękitne oczy, czytać Twoją duszę, chociaż upewnić się, czy myślisz o mnie?! Ale kiedy już przyłapałeś mnie na tym spoglądaniu (przecież było NIEUKRADKOWE!), to sama nie wiedziałam, co mam robić!
Bo kobiece poradniki podrywania mówią: Doprowadź do sytuacji, w której wasze spojrzenia się spotkają, potem, kokie-tując, opuść na chwilę wzrok, by za chwilę znów uraczyć go kocim spojrzeniem spod długich do nieba rzęs i najpiękniejszym uśmiechem świata?
Wolę nie myśleć, jak musiało wyglądać moje kocie spoj-rzenie.
(Chyba teraz się śmiejesz, kiedy to sobie wyobrażasz. Przeczesujesz ręką swoje jasne włosy, rozsiadasz się wygodniej w fotelu i?)
Chcesz czytać dalej? Dobrze. Dziwne, że nie wstydzę się tego wyznania, i to jeszcze na dodatek przeznaczonego dla Ciebie! Chyba musiałeś być dla mnie kimś niezwykłym, skoro moja wrodzona bariera wstydu jakoś opada? Chyba musiałam stać się starsza i może odrobinę mądrzejsza, by nareszcie zdecydować się na taki krok. Przekonuję się do śmiałości, do swoich własnych pragnień ? a jednym z nich byłeś, poniekąd, Ty.
Zazdrościłam wszystkiego, czego nie posiadałam. Ciebie nigdy nie udało mi się posiadać ? więc zazdrościłam.
***
Drogi Miko!
Zauroczyłeś mnie. Pewnie nie zdałeś sobie z tego sprawy i nawet mnie nie zauważyłeś, ale moje rzekomo gorsze oczy wychwyciły spośród wielu właśnie Ciebie. Zaintrygował mnie Twój uśmiech, wtedy chyba jeszcze prawdziwy, naturalny i sprawiający, że nogi mi się ugięły. Dojrzałam za nim otwartość, szczerość, młodzieńczą chęć życia ? i może właśnie dlatego ten Twój uśmiech zapamiętałam najlepiej, a swoim oczom nie broniłam przyjemności patrzenia tylko na Ciebie. Uwielbiałam to robić: podziwiać Twoją posągową urodę.
Czas jakby się zatrzymywał. Ludzie mogli sobie chodzić wokół i coś do mnie mówić, a ja wybiórczo przyswajałam ich słowa. Chciałam chłonąć jak najwięcej Ciebie, by zabrać do domu Twój najbardziej dokładny obraz i cieszyć się nim, gdy tylko zamknę oczy i ułożę się do snu?!
Podobno pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Dla mnie byłeś kryształowy, nieskazitelny, najwspanialszy i? taki nieosiągalny. Bałam się tego, co pomyślisz i jak się zachowasz ? przecież wśród innych mógłbyś grać czy nawet celowo wystawić mnie na pośmiewisko. Własna godność oraz bariera wstydu mnie powstrzymały. I to dlatego lista zamienionych z Tobą słów nadal wynosi? zero.
A.
(...)
***
Drogi Miko!
Dla Ciebie poświęciłam wiele.
(Widzę, jak się krzywisz! Nie wierzysz mi?)
Tak, poświęciłam bardzo wiele. Nawet nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, ile. Chciałam, żebyś mnie zauważył, że-bym jakoś rzuciła Ci się w oczy? Żebym nie była dla ciebie taka pospolita. To chyba moja wewnętrzna próżność chciała być mile połechtana, gdyby to jakiś inny chłopak się za mną obejrzał, a Ty byś to zauważył. Ach, jaką satysfakcję sprawiłaby mi zazdrość w Twoim spojrzeniu!
Jestem osobą o oślim uporze i to chyba właśnie on czyni mnie tak wytrzymałą w swoich postanowieniach. Bo, widzisz, gdy pewnego dnia stanęłam przed lustrem i ujrzałam w nim obraz, który kompletnie mi się nie spodobał, od razu posta-nowiłam DZIAŁAĆ! Ale również marzyłam o tym, by lustro nie było tak okrutne i nie obnażało nieodpornego na pokusy czekolady ciała.
Tak więc dni mijały, miesiące mijały, a ja czułam się taka dumna, pełna godności, że jestem lepsza od tej całej reszty, która pączkami się obżera ? byłam ponad nimi i po cichu marzyłam, że Ty to zauważysz? Niestety, nie jesteś chyba tak dobry w wyłapywaniu subtelnych aluzji. (Do chłopaków jednak trzeba mówić prosto z mostu. Sami przecież mówią o sobie, że są tacy nieskomplikowani!).
Nadal byłam za gruba, nosząc o wiele za duże już spodnie. Nadal byłam upasiona, gdy swobodnie liczyłam sobie żebra, a pod prysznicem grałam sonatinę między wystającymi obojczykami i skrycie marzyłam, by to Twoja ręka ustalała melodię i rytm dla mojego ciała. Chciałam być taka krucha i delikatna, żebyś mógł być przy mnie silny i odważny. Takie moje marzenia?
Koniec końców, moje dziwaczne zachcianki na nic się zdały, bo Ty wcale nie patrzyłeś na mnie. (...)
Może to była jednak próżność? Ta chęć zaimponowania Ci w jakikolwiek sposób? Wiesz? Czasem ślepo zakochani ludzie popełniają różne błędy ? ja też zrobiłam ich w swoim życiu wiele. Tylko że każdy błąd związany z Tobą odczuwałam znacznie mocniej. "Znów to zrobiłaś, znów się zbłaźniłaś!" Każde swoje potknięcie podnosiłam do rangi wielkiego upokorzenia. Bo jakoś tak zawsze wychodziło, że albo to wywróciłam Ci się prosto pod nogi, albo na Twój widok krztusiłam się jabłkiem, śmiałam się jak wariatka... I tak oto chciałam Ci imponować ? robiąc z siebie pośmiewisko.
A.
***
(...)
***
Drogi Miko!
Skakałeś z kwiatka na kwiatek. W tym samym czasie ja odbywałam wiele podróży. Tak po prostu potoczyły się moje losy, ale nie narzekam ? nie na darmo mówi się, że podróże kształcą. Dostałam wspaniałą możliwość poznania tylu państw, kultur, języków i ludzi, a przede wszystkim mogłam dojrzeć emocjonalnie i zrozumieć siebie. Dziękując Bogu za każdy dzień spędzony w obcych państwach, doceniam ich piękno i odmienność. Składam hołd tym wszystkim krajom ? każdy z nich oczarował mnie swoją różnorodnością. Zamykając oczy, przypominam sobie bezkresny ocean u portugalskich wybrzeży. Biegałam w świetle zachodzącego słońca po roz-kosznie ciepłym piasku na plaży i dopiero ból dużego palucha u stopy uświadomił mi, że uszczypnął mnie krab. Będąc we Francji, obowiązkowo nosiłam słynny beret, wcinałam bagietki i do każdej kolacji piłam czerwone wino. O, zapomniałabym: odwiedziłam przecież Luwr! (...)
Świat oczarował mnie tym, że jest tak piękny, zróżnicowany i optymistyczny. Dzięki ludziom, których spotkałam, spojrza-łam na pewne sprawy w inny sposób. Myślę, że nabrałam dystansu do siebie i nauczyłam się, że niepowodzeń nie wolno zwalczać agresją. To droga do nikąd, jedynie autodestrukcja ? a w życiu przecież nie o to chodzi.
Bajecznie kolorowe fotografie, które oglądam w albumach? Dla mnie to skarb.
A.
***
Drogi Miko!
Każda potwora znajdzie swego amatora. To i ja znalazłam. Kiedyś. Dawno, dawno temu. A raczej to potwora znalazła mnie.
W pamięci zatarły mi się już szczegóły. Porównując tylko aspekty fizyczności: jego oczy były takie same jak Twoje, mieliście ten sam kolor włosów, nie był tak wysoki jak Ty? Poznałam go już po tym, jak zauroczyłam się Tobą, i wiedz, że tak naprawdę wcale Cię nie zapomniałam? Cieszyłam się nawet, że On był taką namiastką Ciebie, był Moim Własnym Tobą. To paradoks: nadal czuć coś do Ciebie, a jednocześnie
wchodzić w związek z kimś innym, nawet gdyby był nie wiem jak podobny. Poniekąd jednak osiągnęłam jedno ze swoich pragnień, więc dlaczego byłam nieszczęśliwa?
(...) Ale? wcale nie było mi lepiej. To wszystko? było za szybko. (...) ...nasz "związek" zakończył, o dziwo, on. Bo za bardzo się różniliśmy?
(...)
***
Drogi Miko!
(...)
...odkochałam się i zakochałam się! Tak, to takie banalne, ale sam przyznaj: czy życie nie bywa skomplikowane? Czasami to, co jest na pozór tak proste do osiągnięcia, później wymaga niewielkiego wysiłku. Trzeba tylko chcieć, BARDZO MOCNO CHCIEĆ zmian na lepsze!
Nareszcie widzę, że etap z Tobą mam już zamknięty. Mierzi mnie fakt, że i Ty okazałeś się dyktatorem mojego życia; co prawda pośrednio, ale wciąż nie mogę uwierzyć, że tak łatwo dałam się oczarować człowiekowi, którego tak naprawdę nie znam!
(...)
Czy wiesz, jak cudowny jest aromat świeżego powietrza po długim okresie bezdechu? Tak naprawdę to za każdym razem, gdy Cię widziałam, czułam, że oplatają mnie ogromne gałęzie. Tworzyły barierę wokół mnie; byłam jak skorupa, której nikt nie mógł przebić? Nie boję się oddychać, czuć, mówić o swoich pragnieniach. To piękna odmiana, wreszcie uwolnić się spod Twojego jarzma i przestać myśleć przez Twój pryzmat.
A.














