Wtorek, 07 Września 2010. Imieniny: Melchiora, Reginy
Człowiek jest wielki w rzeczach krańcowych: w sztuce, w miłości, w głupocie, w nienawiści, w egoizmie, a nawet w ofiarności - ale światu najbardziej brak przeciętnej dobrociErich Maria Remarque

Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Optymista, pesymista - kto osiągnie sukces?

Czy jest tak, że optymizmu można się nauczyć? A może stratą czasu jest podejmowanie prób zmiany pesymistów na optymistów? Jak się mają naukowe spory do szkolnej rzeczywistości?

Ankieta

Nowy rok szkolny zaczynam z:
nadzieją
niepokojem
stachem
obrzydzeniem
normalnie, sa wakacje i jest szkoła...
Prezentacja Pisma › 5. Cogito

Nasz konkurs: RÓŻOWY CZARNY ŚWIAT

Komentarze 0  Odsłony 789

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
W tłumie ludzi widać ją od razu. Aż promieniuje optymizmem i siłą trochę kontrastującą z jej drobną budową. Każdego dnia wiecznie uśmiechnięta Agnieszka Wirkul zmaga się z chorobą matki i opieką nad młodszym rodzeństwem. Zawsze z uśmiecham. Na pytanie „Dlaczego?” odpowiada „Bo tak trzeba”. Ten wywiad przeprowadziała Katarzyna Muszyńska, laureatka konkursu dziennikarskiego"Cogito".

Katarzyna Muszyńska: Zacznijmy prosto, banalnie. Kim jesteś?
Agnieszka Wirkul: Hm, żebym to ja wiedziała. Jestem Agnieszką Wirkul. Jestem siedemnastoletnią dziewczyną. Jestem siostrą, jestem córką, jestem wnuczką. Jestem koleżanką, przyjaciółką. Jestem uczennicą, początkującą pisarką. Jestem… Jestem sobą.

Bycie sobą jest podobno najtrudniejsze.
Czy ja wiem? Możliwe, ale to nie takie trudne. Nie można się tylko bać swoich uczuć, myśli, przekonań. Nie można się bać, co ludzie powiedzą. Tak na chłopski rozum – całkiem to łatwe. (śmiech)

Tak, tylko większości zależy na opinii, na tym, żeby jak najlepiej wypaść, bo od tego wiele zależy. Tobie nie?
Pewnie, że chciałam zmienić w sobie to czy tamto, ale jakoś nigdy nie czułam potrzeby grania pod publiczkę, zmieniania się dla kogoś lub czegoś. Jestem, jaka jestem – inna nie będę. Mogę się starać, pracować nad wadami, ale nie mogę udawać kogoś innego. Po prostu nie potrafię.

A więc jaka jesteś?
Silna.

To wszystko?
To cecha główna, wynik złożenia się kilku innych, mniejszych. Mój optymizm, zaradność, dobry humor, opiekuńczość sprawiają, że niezależnie od sytuacji daję sobie radę – jestem silna.

No właśnie. Porozmawiajmy o tych sytuacjach, a może sytuacji?
Jednej sytuacji będącej wynikiem kilku zdarzeń…

...sytuacji, która sprawiła, że teraz te siłę musisz wykazywać cały czas.
Moja mama zachorowała na raka piersi, niestety bardzo późno go u niej wykryli. Od trzech miesięcy nie wychodzi ze szpitala. Mój tata załamał się kompletnie, jest strzępkiem nerwów… A ja? Ja opiekuję się Idą, Magdą i Tomkiem – moim młodszym rodzeństwem, tatą i domem. No i staram się to pogodzić z nauką.

Dla niektórych to byłby koniec świata. A dla Ciebie?
Dla mnie to rzeczywistość, która się po prostu trochę wyzłośliwia.

Dajesz sobie radę?
Jakoś. Czasami jest ciężko, nawet bardzo. Dobrze, że chociaż nie ma problemów z kasą, bo wtedy byłaby kompletna kaplica. Teraz po prostu mam… zorganizowane życie. Muszę pamiętać o obiedzie, zakupach, angielskim i praniu. Na szczęście istnieje kalendarz i przypomnienia w telefonie. (śmiech)

Nie żal Ci zabawy, prostego życia?
Najbardziej żal mi małych. Oni nie rozumieją sytuacji. Pytają, kiedy wróci mama.

I co odpowiadasz?
Że wróci, jak już będzie na tyle zdrowa i silna, żeby usmażyć im ich ulubione omlety. Ja kiedyś próbowałam je zrobić, ale stwierdzili zgodnie, że z tym "czymś" mogę się wypchać. Widać tego akurat nie umiem.

Ty się zawsze uśmiechasz?
Hm, chyba tak. Chociaż nie wiem, jak jest, kiedy śpię.

Większość ludzi w takiej sytuacji załamałaby ręce, siadła w kąciku i płakała albo poszła rzucić się z mostu. Ty nie.
Widzisz, mój ojciec tak zrobił i co mu z tego przyszło? Nic. Na razie tylko siedzi w kąciku, ale zawsze zastanawiam się, czy właśnie nie idzie na ten most. On się boi, że nie da sobie rady bez mamy, że ona odejdzie.

Ty się nie boisz?
Pewnie, że się boję. Jestem wręcz przerażona. Ja też nie wyobrażam sobie świata bez mamy. Tylko ja nie mogę zrobić tego, co ojciec, choć to jest chyba najwygodniejsze.

Dlaczego? To byłoby jak najbardziej zrozumiałe.
On się poddał. Ja nie potrafię, nie mogę. Muszę wspierać maluchy, muszę im pokazywać, że będzie dobrze. Muszę być silna i uśmiechnięta. Bo tak trzeba. Bo one tego potrzebują. Bo tak chcę.

Co odpowiadasz, gdy pytają, co będzie?
Będzie dobrze. Musi być.

I wierzą?
Chyba tak. Zawsze wtedy odchodzą, mrucząc do siebie "No tak, przecież musi" albo "Jak Aga tak mówi, to tak będzie". Najbardziej boi się Ida. Jest najstarsza, najwięcej rozumie.

Z dnia na dzień stałaś się dla nich matką, pocieszycielką, opoką. Nigdy nie pomyślałaś, że możesz temu nie podołać?
Milion razy. Każdy ma chwile zwątpienia. Tylko moje zawsze się kończą puknięciem w czoło i stwierdzeniem – głupia, jak ty się poddasz, to nie zostanie już nikt. Uśmiecham się i idę wstawić pranie.

Chodzisz do mamy do szpitala?
Jak tylko mam czas, staram się jak najczęściej. Ona nie może być sama, ale zawsze jest przy niej babcia. Wiem, że jeżeli się nie wyrobię, nic się nie stanie. Ona musi mieć kogoś przy sobie.

Ty chyba też. Nie czujesz, że jesteś z tym sama?
Co ty! Mam Idę, Magdę i Tomka, mam babcie, dziadków, tatę (trochę ostatnio nieobecnego, ale…), przyjaciół. Nie jestem sama. Mam się dla kogo śmiać i przy kim być.

Podziwiam Cię. Wierzysz, nie załamujesz się, nie płaczesz.
Ale oczywiście, że płaczę! Czasami po prostu muszę. Zawsze potem poduszka jest cała mokra i obślimtana, bo staram się, żeby nikt nie słyszał. Można sobie popłakać. To normalne, ludzkie. Nie można się tylko poddawać, co zawsze powtarzam mamie. Ona też ślimta w poduszkę, ale wierzy, że wróci. Ja też wierzę.

To chyba była dla Ciebie szybka lekcja dojrzałości?
To JEST szybka lekcja dojrzałości, niestety z egzaminem na bieżąco. Ale piszę go z uśmiechem, bo zawsze wierzę, że zdam. W coś trzeba wierzyć.

To ja wierzę w Ciebie. Trzymam kciuki, żeby się udało.
Uda się. Będzie dobrze. Musi być.

A jak nie?
Taka możliwość nie istnieje. Po prostu nie ma takiej opcji. I świat od razu jest piękniejszy. Czarny, ale różowy. (śmiech)

Katarzyna Muszyńska, laureatka konkursu dziennikarskiego "Cogito", uczennica LO im. Jana Kochanowskiego w Warszawie.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Jest to wersja beta serwisu. W przypadku zauważenia nieprawidłowości w działaniu strony napisz do nas!
Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.