Prezentacja Pisma
› 2. Cogito
Kurs na kurs przed maturą!
redakcja
- artukuł dodany
2010-01-27 13:47
0
1447
Dla jednych – ostatnia szansa ratunku przed klęską na maturze, dla drugich – forma zdobycia dodatkowych umiejętności, a dla większości – klucz do indeksu na wymarzonym kierunku. Kursy przygotowawcze – co o nich wiedzieć trzeba?
Krzysztof Boczek
Już dawno minęły czasy, gdy na kursy przygotowujące do rekrutacji na studia chodził co drugi ambitny maturzysta. Bo od kilku lat na większości kierunków nie ma egzaminów wstępnych, te obowiązują jedynie na nieliczne studia.
Kursy obecnie prowadzone można podzielić z grubsza na cztery grupy: przygotowujące na studia medyczne, artystyczne, politechniczne albo do wszystkiego, co jest na maturze.
Na studia medyczne – bo w ich przypadku rywalizacja między kandydującymi jest bardzo ostra. Na artystyczne – bo kandydaci na potrzeby rekrutacji przygotowują teczkę z własnymi pracami, a potem jeszcze szkicują, malują na egzaminach. Na politechniczne – bo wielu maturzystom niełatwo zrozumieć matematykę, czy tym bardziej fizykę.
Standardowo kursy przypominają zajęcia na studiach: są wykłady, ćwiczenia, uczestnicy dostają skrypty z materiałami. Długość ich jest różna – w przypadku nauki trzech przedmiotów, trwają od 80 do 270 godzin. Niestety większość kursów rozpoczęła się we wrześniu czy październiku 2009. Przygniatająca ilość zajęć jest prowadzona w soboty, czasami także w piątki lub niedziele.
O poszczególnych grupach kursów ich charakterysttyce, cenach, metodach i efektywności przeczytacie w 2. Cogito.
A czy udział w kursie gwarantuje zdanie egzaminów? Oczywiście nie. Niektóre firmy podają statystyki wskazujące, iż udział w ich zajęciach znacząco poprawia szanse na zdanie matury czy dostanie się na wymarzony kierunek. Z danych Fundacji UAM Universitatis Posnaniensis wynika, że ich kursanci uzyskują wyniki lepsze od średnich z województwa i to o od 18 do 32 proc. Piotr Koc z Instytutu Medicum twierdzi, że podobnego typu statystyki są niewiarygodne. –Do nas po rekrutacji zwracają się głównie osoby, które dostały się na studia, a nie te, które zostały odprawione z kwitkiem. A to zdecydowanie zaburza statystyki – kończy Piotr Koc.
Krzysztof Boczek
Już dawno minęły czasy, gdy na kursy przygotowujące do rekrutacji na studia chodził co drugi ambitny maturzysta. Bo od kilku lat na większości kierunków nie ma egzaminów wstępnych, te obowiązują jedynie na nieliczne studia.
Kursy obecnie prowadzone można podzielić z grubsza na cztery grupy: przygotowujące na studia medyczne, artystyczne, politechniczne albo do wszystkiego, co jest na maturze.
Na studia medyczne – bo w ich przypadku rywalizacja między kandydującymi jest bardzo ostra. Na artystyczne – bo kandydaci na potrzeby rekrutacji przygotowują teczkę z własnymi pracami, a potem jeszcze szkicują, malują na egzaminach. Na politechniczne – bo wielu maturzystom niełatwo zrozumieć matematykę, czy tym bardziej fizykę.
Standardowo kursy przypominają zajęcia na studiach: są wykłady, ćwiczenia, uczestnicy dostają skrypty z materiałami. Długość ich jest różna – w przypadku nauki trzech przedmiotów, trwają od 80 do 270 godzin. Niestety większość kursów rozpoczęła się we wrześniu czy październiku 2009. Przygniatająca ilość zajęć jest prowadzona w soboty, czasami także w piątki lub niedziele.
O poszczególnych grupach kursów ich charakterysttyce, cenach, metodach i efektywności przeczytacie w 2. Cogito.
A czy udział w kursie gwarantuje zdanie egzaminów? Oczywiście nie. Niektóre firmy podają statystyki wskazujące, iż udział w ich zajęciach znacząco poprawia szanse na zdanie matury czy dostanie się na wymarzony kierunek. Z danych Fundacji UAM Universitatis Posnaniensis wynika, że ich kursanci uzyskują wyniki lepsze od średnich z województwa i to o od 18 do 32 proc. Piotr Koc z Instytutu Medicum twierdzi, że podobnego typu statystyki są niewiarygodne. –Do nas po rekrutacji zwracają się głównie osoby, które dostały się na studia, a nie te, które zostały odprawione z kwitkiem. A to zdecydowanie zaburza statystyki – kończy Piotr Koc.

















