Prezentacja Pisma
› 13. Cogito
Globtroter radzi: Podróże mają moc terapeutyczną
redakcja
- artukuł dodany
2009-07-02 06:13
0
469
Przez kilka miesięcy w roku podróżuje po świecie, głównie po Ameryce Południowej, gdzie dokumentuje życie Indian amazońskich. Beata Pawlikowska pierwszą książkę napisała w wieku 18 lat. Jest autorką kilkunastu świetnie napisanych książek.
Z Beatą Pawlikowską, znaną podróżniczką, pisarką, rozmawia Jakub Siewko
Pisze Pani, że "Ten, kto czeka, nie idzie naprzód. Tylko ten, kto idzie naprzód, dociera do celu. Nawet jeśli nie będzie to ten cel, którego szukał". Czy to jest motto, które stosuje pani przy planowaniu każdej ze swych wypraw? Nie czekać, tylko jechać, szukać celu swej podróży?
Tak. Chociaż czasami bywa tak, że to miejsce wzywa człowieka do siebie, a nie człowiek znajduje to miejsce świadomie. Są takie miejsca na świecie, które mają w sobie jakiś sekret i wzywają określone osoby do siebie, i dla tych osób to są takie szczególne miejsca, gdzie mają coś do odkrycia.
A dla Pani była to właśnie Puszcza Amazońska?
Tak. Dlatego wracam tam co kilka miesięcy, co najmniej raz na rok. I zawsze coś znajduję.
A co jest w niej takiego szczególnego, że to jest właśnie to miejsce?
To bardzo tajemnicze miejsce, z zakątkami, gdzie nigdy nie stanęła ludzka stopa. Jest to królestwo roślin i zwierząt, owadów. A człowiek jest tam gościem. Niektórzy ludzie potrafili ułożyć tam sobie życie, tak jak Indianie, którzy mieszkają w malutkich wioskach i bardzo, nie chcę powiedzieć prymitywnie, ale bardzo prosto urządzonych. Ale nawet oni są tam gośćmi, dostosowali się do rytmu dżungli i tego, co ich tam otacza. Indianin przecież nie wycina dżungli po to, żeby sobie zbudować dom, tylko buduje ten dom między drzewami.
Młodzi ludzie coraz częściej mają odwagę, by realizować swoje marzenia podróżnicze. Nie wiedzą jednak, w jaki sposób mają się przygotować do swych wypraw. Od czego je zacząć, na co zwrócić uwagę. Co Pani by im poradziła?
Przede wszystkim jest kilka chorób, które mogą zaatakować człowieka, gdy nie jest odpowiednio przygotowany. Ludzie zapominają o szczepieniach, które są bardzo ważne. W dżungli są takie choroby, których nie sposób uniknąć, nawet jeżeli człowiek będzie bardzo uważał, na przykład żółtaczka. Jest kilka rodzajów żółtaczki, ale jeden z nich roznosi się przez wodę. Nie wystarczy więc nie pić wody z kranu, myć rąk czy zakazać jedzenia niemytych owoców. Może się zdarzyć tak, że nawet w najlepszej restauracji, kucharz może zupełnie nieświadomie umyć jakieś owoce lub świeże warzywa w wodzie, która jest zanieczyszczona. A wtedy bardzo łatwo zachorować. Radzę więc swoje przygotowania zacząć od szczepień na żółtaczkę typu A i B, żółtą febrę, polio, tężec i dur brzuszny. Te szczepienia trzeba mieć, żeby po prostu być bezpiecznym.
Jakie najczęściej błędy popełniają Ci, którzy wyruszają na egzotyczne wyprawy?
Zazwyczaj zabierają za dużo rzeczy. Kilka par butów, kilka par spodni, innych ubrań strasznie dużo. Strasznie dużo różnych sprzętów, z których i tak się potem w ogóle nie korzysta. Najlepiej od razu spróbować ograniczyć się do minimum. Jeżeli ktoś naprawdę chce wyruszyć w podróż, to ja radzę nie zabierać ani żadnych laptopów, ani palmtopów, ani telefonów komórkowych, ani żadnych takich rzeczy, które będą człowieka trzymały w nieustannym kontakcie z życiem, które zostawił za sobą. Codzienność niech zostanie w Polsce. Podróż niech będzie podróżą. Jeżeli człowiek wytrzyma dwa, trzy dni bez sprawdzania mejla, bez odbierania esemesów, to nagle zacznie rozmawiać z samym sobą. I to jest najfajniejsze, co w podróży może się zdarzyć.
Jest Pani naprawdę jedną z niewielu podróżniczek, które potrafią nie tylko oglądać inną kulturę oczyma turysty przybysza, ale także zatopić się w nią tak głęboko, by ujrzeć siebie i swoją kulturę oczyma miejsca, w którym się znajduje. Czy to jest dar, który otrzymuje się od Boga, czy tego zmysłu obserwacji można się jednak nauczyć?
Można się nauczyć. Wystarczy zwykła ciekawość świata, szacunek dla innych ludzi, szacunek który polega na tym, że w podróż nie zabiera się swoich zwyczajów, przekonań, religii itd., tylko jest się otwartym na to, co się dzieje w miejscu, w którym człowiek się znajduje i jest się otwartym na to, czego się można od nich nauczyć. A poza tym trzeba mieć trochę czasu, żeby móc zostać gdzieś. Ja jeździłam na trzy, cztery miesiące, żeby przez dwa tygodnie pomieszkać w jakiejś indiańskiej wiosce. No i trzeba mieć też trochę cierpliwości. Dlatego że czasami sytuacje, w których człowiek się znajdzie teoretycznie wydają się nie do zniesienia. Ale jeżeli ma się odpowiednie nastawienie do tej zupełnie nowej rzeczywistości, która człowieka otacza, to można dać sobie radę.
Co ma zrobić licealista, by jego marzenia o byciu globtroterem rzeczywiście się spełniły? Czy jest to w ogóle możliwe, by zwiedzał on dżunglę, nie mając skończonych 18 lat?
Bardzo proste: licealista powinien otworzyć konto w banku. A jeżeli nie chce, to powinien pomyśleć o skarbonce, do której będzie zbierać kasę na bilet lotniczy. Nie prosić nikogo, nie szukać sponsorów. Sponsor potem ma jakieś wymagania i trzeba mu się rewanżować. Człowiek nie jest wtedy wolny. Albo musi się fotografować w koszulce z jakimś logo, albo rozdawać coś, zmuszać tubylców, żeby wkładali jakieś czapeczki. Absolutnie jestem przeciwniczką sponsorowanych wypraw. Odkładajcie więc tyle pieniędzy, ile się da, odmawiając sobie różnych codziennych przyjemności, nowych ubrań czy pójścia do kina. Ja tak zrobiłam i w ten sposób uzbierałam na swój pierwszy bilet. Radzę też dużo czytać, choćby w internecie. Po prostu po to, żeby mieć wiedzę o świecie.
Poradnik Beaty Pawlikowskiej:
1. Złota zasada podróżowania mówi: weź ze sobą dwa razy mniej ubrań, niż ci się wydaje, że będziesz potrzebował i dwa razy więcej pieniędzy, niż uważasz za konieczne. Bo zawsze lepiej te pieniądze przywieźć z powrotem do Polski.
2. Radzę nie zabierać ze sobą czeków podróżnych, bo z nimi zawsze jest kłopot. Karty kredytowe, czyli takie, z których można wybrać pieniądze to ogromny kłopot. Są kraje, gdzie banki pracują strasznie krótko, tylko rano i po południu. Mają długą przerwę na sjestę. Są tylko w dużych miastach, stoi się w ogromnych kolejkach. To samo jest z czekami podróżnymi, trzeba znaleźć odpowiedni bank, który zgodzi się je zrealizować. Więc ja radzę zawsze zabierać gotówkę, podzielić ją na kilka części, tak żeby nie mieć wszystkich pieniędzy w jednym miejscu.
3. Najlepiej brać takie ubrania, które szybko schną. Bawełniane podkoszulki to nie jest najlepsze rozwiązanie, właśnie dlatego, że bardzo łatwo nasiąkają potem, bardzo trudno schną i strasznie szybko się brudzą. Dlatego lepiej zainwestować w dwie, takie dobre, kosmiczne koszule, z kosmicznych syntetycznych materiałów.
Z Beatą Pawlikowską, znaną podróżniczką, pisarką, rozmawia Jakub Siewko
Pisze Pani, że "Ten, kto czeka, nie idzie naprzód. Tylko ten, kto idzie naprzód, dociera do celu. Nawet jeśli nie będzie to ten cel, którego szukał". Czy to jest motto, które stosuje pani przy planowaniu każdej ze swych wypraw? Nie czekać, tylko jechać, szukać celu swej podróży?
Tak. Chociaż czasami bywa tak, że to miejsce wzywa człowieka do siebie, a nie człowiek znajduje to miejsce świadomie. Są takie miejsca na świecie, które mają w sobie jakiś sekret i wzywają określone osoby do siebie, i dla tych osób to są takie szczególne miejsca, gdzie mają coś do odkrycia.
A dla Pani była to właśnie Puszcza Amazońska?
Tak. Dlatego wracam tam co kilka miesięcy, co najmniej raz na rok. I zawsze coś znajduję.
A co jest w niej takiego szczególnego, że to jest właśnie to miejsce?
To bardzo tajemnicze miejsce, z zakątkami, gdzie nigdy nie stanęła ludzka stopa. Jest to królestwo roślin i zwierząt, owadów. A człowiek jest tam gościem. Niektórzy ludzie potrafili ułożyć tam sobie życie, tak jak Indianie, którzy mieszkają w malutkich wioskach i bardzo, nie chcę powiedzieć prymitywnie, ale bardzo prosto urządzonych. Ale nawet oni są tam gośćmi, dostosowali się do rytmu dżungli i tego, co ich tam otacza. Indianin przecież nie wycina dżungli po to, żeby sobie zbudować dom, tylko buduje ten dom między drzewami.
Młodzi ludzie coraz częściej mają odwagę, by realizować swoje marzenia podróżnicze. Nie wiedzą jednak, w jaki sposób mają się przygotować do swych wypraw. Od czego je zacząć, na co zwrócić uwagę. Co Pani by im poradziła?
Przede wszystkim jest kilka chorób, które mogą zaatakować człowieka, gdy nie jest odpowiednio przygotowany. Ludzie zapominają o szczepieniach, które są bardzo ważne. W dżungli są takie choroby, których nie sposób uniknąć, nawet jeżeli człowiek będzie bardzo uważał, na przykład żółtaczka. Jest kilka rodzajów żółtaczki, ale jeden z nich roznosi się przez wodę. Nie wystarczy więc nie pić wody z kranu, myć rąk czy zakazać jedzenia niemytych owoców. Może się zdarzyć tak, że nawet w najlepszej restauracji, kucharz może zupełnie nieświadomie umyć jakieś owoce lub świeże warzywa w wodzie, która jest zanieczyszczona. A wtedy bardzo łatwo zachorować. Radzę więc swoje przygotowania zacząć od szczepień na żółtaczkę typu A i B, żółtą febrę, polio, tężec i dur brzuszny. Te szczepienia trzeba mieć, żeby po prostu być bezpiecznym.
Jakie najczęściej błędy popełniają Ci, którzy wyruszają na egzotyczne wyprawy?
Zazwyczaj zabierają za dużo rzeczy. Kilka par butów, kilka par spodni, innych ubrań strasznie dużo. Strasznie dużo różnych sprzętów, z których i tak się potem w ogóle nie korzysta. Najlepiej od razu spróbować ograniczyć się do minimum. Jeżeli ktoś naprawdę chce wyruszyć w podróż, to ja radzę nie zabierać ani żadnych laptopów, ani palmtopów, ani telefonów komórkowych, ani żadnych takich rzeczy, które będą człowieka trzymały w nieustannym kontakcie z życiem, które zostawił za sobą. Codzienność niech zostanie w Polsce. Podróż niech będzie podróżą. Jeżeli człowiek wytrzyma dwa, trzy dni bez sprawdzania mejla, bez odbierania esemesów, to nagle zacznie rozmawiać z samym sobą. I to jest najfajniejsze, co w podróży może się zdarzyć.
Jest Pani naprawdę jedną z niewielu podróżniczek, które potrafią nie tylko oglądać inną kulturę oczyma turysty przybysza, ale także zatopić się w nią tak głęboko, by ujrzeć siebie i swoją kulturę oczyma miejsca, w którym się znajduje. Czy to jest dar, który otrzymuje się od Boga, czy tego zmysłu obserwacji można się jednak nauczyć?
Można się nauczyć. Wystarczy zwykła ciekawość świata, szacunek dla innych ludzi, szacunek który polega na tym, że w podróż nie zabiera się swoich zwyczajów, przekonań, religii itd., tylko jest się otwartym na to, co się dzieje w miejscu, w którym człowiek się znajduje i jest się otwartym na to, czego się można od nich nauczyć. A poza tym trzeba mieć trochę czasu, żeby móc zostać gdzieś. Ja jeździłam na trzy, cztery miesiące, żeby przez dwa tygodnie pomieszkać w jakiejś indiańskiej wiosce. No i trzeba mieć też trochę cierpliwości. Dlatego że czasami sytuacje, w których człowiek się znajdzie teoretycznie wydają się nie do zniesienia. Ale jeżeli ma się odpowiednie nastawienie do tej zupełnie nowej rzeczywistości, która człowieka otacza, to można dać sobie radę.
Co ma zrobić licealista, by jego marzenia o byciu globtroterem rzeczywiście się spełniły? Czy jest to w ogóle możliwe, by zwiedzał on dżunglę, nie mając skończonych 18 lat?
Bardzo proste: licealista powinien otworzyć konto w banku. A jeżeli nie chce, to powinien pomyśleć o skarbonce, do której będzie zbierać kasę na bilet lotniczy. Nie prosić nikogo, nie szukać sponsorów. Sponsor potem ma jakieś wymagania i trzeba mu się rewanżować. Człowiek nie jest wtedy wolny. Albo musi się fotografować w koszulce z jakimś logo, albo rozdawać coś, zmuszać tubylców, żeby wkładali jakieś czapeczki. Absolutnie jestem przeciwniczką sponsorowanych wypraw. Odkładajcie więc tyle pieniędzy, ile się da, odmawiając sobie różnych codziennych przyjemności, nowych ubrań czy pójścia do kina. Ja tak zrobiłam i w ten sposób uzbierałam na swój pierwszy bilet. Radzę też dużo czytać, choćby w internecie. Po prostu po to, żeby mieć wiedzę o świecie.
Poradnik Beaty Pawlikowskiej:
1. Złota zasada podróżowania mówi: weź ze sobą dwa razy mniej ubrań, niż ci się wydaje, że będziesz potrzebował i dwa razy więcej pieniędzy, niż uważasz za konieczne. Bo zawsze lepiej te pieniądze przywieźć z powrotem do Polski.
2. Radzę nie zabierać ze sobą czeków podróżnych, bo z nimi zawsze jest kłopot. Karty kredytowe, czyli takie, z których można wybrać pieniądze to ogromny kłopot. Są kraje, gdzie banki pracują strasznie krótko, tylko rano i po południu. Mają długą przerwę na sjestę. Są tylko w dużych miastach, stoi się w ogromnych kolejkach. To samo jest z czekami podróżnymi, trzeba znaleźć odpowiedni bank, który zgodzi się je zrealizować. Więc ja radzę zawsze zabierać gotówkę, podzielić ją na kilka części, tak żeby nie mieć wszystkich pieniędzy w jednym miejscu.
3. Najlepiej brać takie ubrania, które szybko schną. Bawełniane podkoszulki to nie jest najlepsze rozwiązanie, właśnie dlatego, że bardzo łatwo nasiąkają potem, bardzo trudno schną i strasznie szybko się brudzą. Dlatego lepiej zainwestować w dwie, takie dobre, kosmiczne koszule, z kosmicznych syntetycznych materiałów.

















