Czwartek, 02 Września 2010. Imieniny: Stefana, Juliana
Rozpoczynamy kolejny rok szkolny, jestemy z Wami i będziemy Wam pomagać w nauce i rozwiązywaniu różnych problemów. Będzie dobrze :)

Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Optymista, pesymista - kto osiągnie sukces?

Czy jest tak, że optymizmu można się nauczyć? A może stratą czasu jest podejmowanie prób zmiany pesymistów na optymistów? Jak się mają naukowe spory do szkolnej rzeczywistości?

Ankieta

Nowy rok szkolny zaczynam z:
nadzieją
niepokojem
stachem
obrzydzeniem
normalnie, sa wakacje i jest szkoła...

Prezentacja Pisma › 10. Cogito

Temat numeru: Czy znasz swoje prawa?

Komentarze 0  Odsłony 1265

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Polska to miły kraj, w którym jednak nie przestrzega się praw dziecka, praw pacjenta, praw klienta... Łamane są prawa niepełnosprawnych, prawa ofiar przestępstw, prawa studenta... Być może dzieje się tak, bo łatwo złamać prawo, którego się nie zna?

Małgorzata Święchowicz

Badania przeprowadzone niedawno przez TNS OBOP na zlecenie Krajowej Izby Radców Prawnych pokazały jasno, że większość Polaków nie zawraca sobie głowy prawem. Nawet podstawowa wiedza z zakresu terminów prawnych jest nam obca. Co trzeci Polak nie wie, co to jest pozew. Tylko 18 proc. zapytanych wiedziało, że wyrok sądu I instancji nie jest ostateczny i można się od niego odwołać. Po tych badaniach psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński ubolewał, że tak zatrważająco niska jest nasza kultura prawna. I natychmiast wrzucił kamyczek do szkolnego ogródka: w szkołach powinno się przekazywać uczniom choćby minimum wiedzy z zakresu prawa. Prezes Krajowej Rady Radców Prawnych Maciej Bobrowicz też zaraz wziął pod obcas system kształcenia – narzekał, że polski uczeń kończy szkołę i pojęcia nie ma, jakie są różnice między prawem cywilnym a karnym, nie potrafi odróżnić sędziego od adwokata.
Skoro Polacy nie mają orientacji w takich podstawach, jak mają się orientować w swoich prawach?

O bezprawiu, czyli gdzie jest "Kompas"

Każdy ma prawo do tego, by przestrzegano jego praw – to zdanie z "Kompasu", podręcznika, który powstał w ramach programu Rady Europy. Dzięki "Kompasowi" europejscy uczniowie mogą lepiej poruszać się w gąszczu praw. Wiedzą, że są prawa pierwszej, drugiej czy trzeciej generacji. Zadają sobie pytania, jak korzystać z praw? Czy możliwe, żeby jedno prawo wykluczało drugie? Czy niektóre prawa są ważniejsze od innych? Prawa pierwszej generacji, to m.in. prawo do równości i wolności (także religijnej), prawo do wyrażania opinii, do głosowania, zrzeszania się, ale w tej grupie jest też wszystko, co dotyczy procedur prawnych (chodzi na przykład o ochronę przed nieuzasadnionym aresztowaniem czy prawo do apelacji). Tzw. druga generacja, to między innymi prawa społeczne (do edukacji, prywatności, wolności od dyskryminacji, a także wypoczynku czy opieki zdrowotnej,). Trzecia generacja – to prawa zbiorowe (np. do życia w zdrowym środowisku).

Prawa – jak pięknie wyjaśnia "Kompas" – zapewniają szacunek, ale też wymagają szacunku. Są jak zbroja, bo chronią. Są jak kodeks, bo mówią, jak postępować. Są niczym sędzia – bo można się do nich odwołać. I są jak emocje – nie zawsze je widać, ale każdy je ma. Trzeba tylko o tym wiedzieć.

A skąd ma wiedzieć polski uczeń?

"Kompas" w języku polskim został wydany w 2005 roku dzięki Centralnemu Ośrodkowi Doskonalenia Nauczycieli i Stowarzyszeniu SZANSA z Głogowa. Już sama historia rodzimej edycji "Kompasu" jest ciekawą lekcją prawa. Otóż Mirosław Sielatycki, szef CODN, za wydanie tego podręcznika stracił pracę. Wyrzucił go ówczesny minister edukacji Roman Giertych (z wykształcenia prawnik!), któremu nie spodobał się podręcznik – głównie dlatego, że zawierał scenariusz lekcji o homoseksualizmie. Książka została zakazana. A sprawa Mirosława Sielatyckiego trafiła do sądu – Sielatycki domagał się odszkodowania za bezprawne zwolnienie oraz zadośćuczynienia za dyskryminację ze względu na poglądy. I wygrał!
Można powiedzieć, że wygrał też "Kompas" – nauczyciele mogą ten podręcznik pobrać w wersji elektronicznej, dostępny jest na stronie głogowskiego Stowarzyszenia Szansa. I co? Dotąd było tylko 768 pobrań. Choć samych podstawówek mamy w Polsce 14 tysięcy, do tego ponad 7 tysięcy gimnazjów, jeszcze więcej ogólniaków, liceów profilowanych, techników, szkół zawodowych... Wszędzie tam przydałby się "Kompas". Choćby dlatego, że wyjaśnia, skąd biorą się prawa. I podpowiada, jak z nich korzystać.

Mizeria uczniowska

– Kto powiedział, że polska szkoła ma kształcić obywateli świadomych swych praw i umiejących je egzekwować? – ironizuje prawnik Marcin Chałupka. Wie, że nieświadomość odbija się ludziom czkawką. Gdy był na trzecim roku studiów prowadził zajęcia z licealistami – "prawo na co dzień". Później współorganizował ogólnopolskie biuro Rzecznika Praw Studenta – wtedy najdobitniej przekonał się, ilu ludzi płaci wysoką cenę za prawną ignorancję. – Przeczytałem ponad 10 tysięcy mejli od studentów poszukujących pomocy – wspomina.

Robert Pawłowski, obecny Rzecznik Praw Studenta, co roku przygotowuje alarmujące raporty – skala studenckich skarg na bezprawne działania szkół wyższych wciąż jest ogromna. Uczelnie nie wywiązują się z umów, nie realizują zajęć, bezpodstawnie zmuszają do opłat... Pawłowski od dawna domaga się, żeby studenci – zanim zaczną naukę na uczelni – przechodzili obowiązkowe szkolenie z elementów prawa, co mogłoby ograniczyć liczbę konfliktowych sytuacji. Wysyłał w tej sprawie pisma do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Chyba poskutkowało – ministerstwo zapowiada wprowadzenie szkoleń.
Jasne jest bowiem, że kto nie zna swoich praw, może mieć też kłopot z ich obroną. Szczególnie, jeśli jest słabszy niż ten, z kim się ściera.

W Brukseli niedawno powstał raport na temat przestrzegania praw osób chorych – Polska jest w ogonie, zajęliśmy 25. miejsce wśród 31 państw. Gorzej niż u nas mają tylko pacjenci w Chorwacji, na Litwie, w Bułgarii, Rumunii, Macedonii i Portugalii.

To, jak kiepsko jest u nas z prawami, widać nie tylko w szpitalach czy na uczelniach. Ale też w szkole.
W Polsce tylko połowa uczniów jako tako zna prawa ucznia. Z badań opublikowanych przez CODN w 2006 roku wynika, że najgorzej pod tym względem jest w szkołach ponadgimnazjalnych. W ogólniakach zaledwie 24 proc. uczniów twierdzi z przekonaniem, że dobrze zna swoje prawa. Jeszcze mniej jest przekonanych, że w szkole wszystkich należnych praw się przestrzega. Mniej więcej co drugi uczeń odpowiada, że "raczej" prawa się honoruje, ale nie ma w tym żadnej pewności. Są za to skargi, że w niektórych szkołach łamie się zasady oceniania, że odbiera się prawo do wyrażania opinii, do godności, odpoczynku czy wolności od poniżającego traktowania. Nie wszyscy czują się w swojej szkole bezpiecznie. Czterech uczniów na stu narzeka, że nie każdy jest traktowany równo.

Ogólnie wnioski z badań przeprowadzonych trzy lata temu przez CODN na zlecenie ministerstwa edukacji nie były budujące: uczniowie miewają poczucie krzywdy, ale też – z drugiej strony – nie mają dobrej orientacji w tym, co jest w szkole ich prawem, a co obowiązkiem. Wyszło na jaw, że wiedza o prawach jest raczej mizerna, schematyczna, powierzchowna. Nie tylko wśród uczniów. Ale też wśród nauczycieli.

Światowa trzynastka

– W szkole niestety nadal przeważa encyklopedyczne podejście, nawet jeśli uczniowie uczą się o prawach, to rzadko wiedzą, jak z nich korzystać i jak upominać się o nie wtedy, gdy zostaną naruszone – mówi Anna Kuczak, koordynatorka Zespołu Edukacji o Prawach Człowieka w Amnesty International. – Zależy nam, żeby młodzi ludzie mieli świadomość swoich praw, chcieli o nie walczyć i wiedzieli, w jaki sposób to robić.
Właśnie rusza specjalny projekt AI "Szkoła Przyjazna prawom człowieka". To ogólnoświatowa inicjatywa. A właściwie na razie ogólnoświatowy pilotaż – weźmie w nim udział 13 szkół z różnych kontynentów. W tym – jako jedyna szkoła w Polsce – II Liceum Ogólnokształcące im. Cypriana Kamila Norwida w Tychach.
Główny cel: promować wszystkie aspekty praw człowieka. Ta wiedza ma się poukładać w głowie nie tylko uczniom, ale i nauczycielom, i rodzicom. Szkoły mają przygotować projekty, wdrażać u siebie specjalny kodeks z 10 zasadami szkoły przyjaznej prawom człowieka. Z tego powstanie baza dobrych praktyk i jeśli pilotaż się powiedzie – dobre praktyki będą mogły być stosowane przez wszystkie szkoły.
Ciekawe, kto pierwszy będzie się do tego palił?
Uczniowie? Nauczyciele?


Kto się krzywi na prawo


– Optymistą nie jestem. W Polsce zainteresowanie prawami człowieka jest ograniczone – mówi Janusz Niedbał, nauczyciel z tyskiego ogólniaka – tej jedynej polskiej szkoły, w której będzie pilotaż programu AI.
To dzięki temu nauczycielowi w ogólniaku od lat działa szkolna grupa Amnesty International. Janusz Niedbał uczy historii i WOS-u. Na lekcjach z wiedzy o społeczeństwie mówi uczniom o podstawach: czym różni się prawo karne od cywilnego albo od kiedy będą mogli reprezentować się w sądzie. Po lekcjach – prowadząc szkolną grupę AI – porusza problemy sięgające łamania praw człowieka. Angażuje uczniów, a to zbierają podpisy pod petycją, żeby rząd irański skończył z dyskryminacją kobiet, a to organizują happening uliczny, żeby zamanifestować solidarność z Tybetańczykami, a to jadą pod ambasadę chińską w Warszawie, żeby zaprotestować przeciwko mordowaniu ludzi. Są też przy tym otwarci na dyskusje o prawach kobiet w Polsce, o aborcji, o sytuacji homoseksualistów...

Choć tych zaangażowanych nigdy nie jest zbyt wielu. Ale są. To pocieszające.
– W Polsce ludzie z reguły krzywią się na samo pojęcie: prawa człowieka. Kto by się przejmował prawami? – zauważa Janusz Niedbał. – Nieraz słyszę: nie obchodzi mnie, co się dzieje w Chinach, bo to daleko stąd. Nie obchodzi mnie, że w Polsce kogoś się dyskryminuje, bo przecież to nie dotyczy mnie samego, więc o co chodzi? Jakby ludzie nie rozumieli, że przypadki naruszania praw, krzywda, dyskryminacja – to rzeczy, które zdarzają się nie gdzieś daleko, ale także tu u nas i to tak często, że nie można z tym nic nie robić.
Janusz Niedbał jest młody – ma 28 lat. W zasadzie w ogóle nie powinno być go w Polsce. Zaczynał pracę w szkole, gdy minister edukacji Roman Giertych wciągał na indeks "Kompas" –podręcznik o prawach człowieka.
– Otrzymałem wtedy propozycję pracy w Szkocji – wspomina tyski nauczyciel. – Atmosfera w kraju była taka, że myślałem o wyjeździe. Nie chciałem się tu dusić. Miałem alternatywę: albo wyjeżdżam i nie myślę o tym, co tutaj, albo zostaję i zaczynam coś z tym robić, zaczynam działać. Powiedziałem sobie: jeżeli mam tu zostać, to nie po to, żeby chować głowę w piasek i jakoś to wszystko przetrwać...
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Jest to wersja beta serwisu. W przypadku zauważenia nieprawidłowości w działaniu strony napisz do nas!
Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.