Prezentacja Pisma
› 19. Cogito
Człowiek z okładki: Adrianna Kawecka
redakcja
- artukuł dodany
2008-11-13 13:23
0
910
Najmłodsza uczestniczka tegorocznej edycji "You can dance". W tym roku zaczęła się uczyć w ogólniaku.
Z Adrianną Kawecką rozmawiała Ola Siewko
- Mieszkasz w Białymstoku. O starszych ludziach z Podlasia mówi się, że są niezwykle serdeczni, gościnni i otwarci. Czy młodzi ludzie też tacy są?
- Pewnie, że tak! (śmiech). Przynajmniej moi przyjaciele z Białegostoku tacy są. Nie oznacza to jednak, że w Białymstoku wszyscy są bardzo grzeczni. Tak nie jest.
- Mówisz, że uwielbiasz się uśmiechać i zarażać tym uśmiechem innych. Jakie masz sposoby na poprawę humoru Twych przyjaciół?
- Moim zdaniem, najlepszym sposobem na smutek jest tzw. wybieganie problemu. Dlatego też staram się w sytuacjach kryzysowych wyciągać kolegów z domu. Wspólnie poszaleć w parku, pobiegać, spacerować. Na poprawę humoru najlepsza jest aktywność! Naprawdę polecam!
- O grupie tanecznej Fair Play Kwadrat, do której należysz, mówisz, że jest Twoim drugim domem. Jak zareagowali ludzie na wiadomość, że jesteś w finale "You can dance"?
- Tak jak prawdziwi przyjaciele – bardzo się ucieszyli! Naprawdę są wspaniali! My nie tylko razem tańczymy, ale i przyjaźnimy się ze sobą bardzo. Jesteśmy zgrani maksymalnie ze sobą, dlatego tęsknię za nimi. Na szczęście, przyjeżdżają na każdy odcinek programu. Gdy widzę ich na widowni, czuję ich pomoc duchową, wsparcie!
- Jury "You can dance" nie rozpieszcza ocenami i komentarzami. Co czujesz, gdy słyszysz mocne słowa krytyki?
- Mam do tego zdrowe podejście. Do serca i głowy biorę tylko te uwagi, które dotyczą mego tańca. Bo one czegoś uczą, pomagają się rozwijać. Jeśli Agustin Egurrola mówi, że mam złą technikę, to wiem, że muszę nad nią popracować. Nie biorę do siebie uwag, które nie są bezpośrednio związane z tańcem. Nawet jeśli są złośliwe.
- Który, Twoim zdaniem, z jurorów daje najbardziej konstruktywne uwagi?
- To zależy od stylu tańca. Jeśli jest to taniec towarzyski, to Agustin Egurrola, jeśli taniec współczesny i jazz – to na pewno Michał Piróg.
- Bardzo emocjonalnie reagujesz, gdy kolejni uczestnicy odchodzą z programu. Czy łzy oznaczają, że łączą Was naprawdę silne więzy?
- Tak, to prawda. Łączy nas nieprawdopodobna zażyłość. Bardzo dużo spędzamy ze sobą czasu. Razem jemy śniadania, potem pędzimy na treningi, po treningach wracamy do hotelu, gdzie znów jesteśmy ze sobą. Czasem z dziewczynami idziemy na kawę lub spacer. Poznajemy się w różnych sytuacjach i to nas bardzo do siebie zbliża. Dziś już wiem na pewno, że ta więź przetrwa również po programie.
- Nie macie siebie czasem dość?
- A wiesz, że nie? Oczywiście, czasem jesteśmy spragnieni samotności, ale wtedy każdy stara się ten problem rozwiązać swoją metodą. Jeden poleży na kanapie kwadrans, drugi pójdzie na spacer...
Cd. przeczytacie w 19. Cogito
Z Adrianną Kawecką rozmawiała Ola Siewko
- Mieszkasz w Białymstoku. O starszych ludziach z Podlasia mówi się, że są niezwykle serdeczni, gościnni i otwarci. Czy młodzi ludzie też tacy są?
- Pewnie, że tak! (śmiech). Przynajmniej moi przyjaciele z Białegostoku tacy są. Nie oznacza to jednak, że w Białymstoku wszyscy są bardzo grzeczni. Tak nie jest.
- Mówisz, że uwielbiasz się uśmiechać i zarażać tym uśmiechem innych. Jakie masz sposoby na poprawę humoru Twych przyjaciół?
- Moim zdaniem, najlepszym sposobem na smutek jest tzw. wybieganie problemu. Dlatego też staram się w sytuacjach kryzysowych wyciągać kolegów z domu. Wspólnie poszaleć w parku, pobiegać, spacerować. Na poprawę humoru najlepsza jest aktywność! Naprawdę polecam!
- O grupie tanecznej Fair Play Kwadrat, do której należysz, mówisz, że jest Twoim drugim domem. Jak zareagowali ludzie na wiadomość, że jesteś w finale "You can dance"?
- Tak jak prawdziwi przyjaciele – bardzo się ucieszyli! Naprawdę są wspaniali! My nie tylko razem tańczymy, ale i przyjaźnimy się ze sobą bardzo. Jesteśmy zgrani maksymalnie ze sobą, dlatego tęsknię za nimi. Na szczęście, przyjeżdżają na każdy odcinek programu. Gdy widzę ich na widowni, czuję ich pomoc duchową, wsparcie!
- Jury "You can dance" nie rozpieszcza ocenami i komentarzami. Co czujesz, gdy słyszysz mocne słowa krytyki?
- Mam do tego zdrowe podejście. Do serca i głowy biorę tylko te uwagi, które dotyczą mego tańca. Bo one czegoś uczą, pomagają się rozwijać. Jeśli Agustin Egurrola mówi, że mam złą technikę, to wiem, że muszę nad nią popracować. Nie biorę do siebie uwag, które nie są bezpośrednio związane z tańcem. Nawet jeśli są złośliwe.
- Który, Twoim zdaniem, z jurorów daje najbardziej konstruktywne uwagi?
- To zależy od stylu tańca. Jeśli jest to taniec towarzyski, to Agustin Egurrola, jeśli taniec współczesny i jazz – to na pewno Michał Piróg.
- Bardzo emocjonalnie reagujesz, gdy kolejni uczestnicy odchodzą z programu. Czy łzy oznaczają, że łączą Was naprawdę silne więzy?
- Tak, to prawda. Łączy nas nieprawdopodobna zażyłość. Bardzo dużo spędzamy ze sobą czasu. Razem jemy śniadania, potem pędzimy na treningi, po treningach wracamy do hotelu, gdzie znów jesteśmy ze sobą. Czasem z dziewczynami idziemy na kawę lub spacer. Poznajemy się w różnych sytuacjach i to nas bardzo do siebie zbliża. Dziś już wiem na pewno, że ta więź przetrwa również po programie.
- Nie macie siebie czasem dość?
- A wiesz, że nie? Oczywiście, czasem jesteśmy spragnieni samotności, ale wtedy każdy stara się ten problem rozwiązać swoją metodą. Jeden poleży na kanapie kwadrans, drugi pójdzie na spacer...
Cd. przeczytacie w 19. Cogito

















