Piątek, 21 Listopada 2008. Imieniny: Janusza, Marii
Wyszukaj zaawansowane
Ostatnie Cogito
Archiwum
Sztuka pisania: Co z turlającą się buźką?

Korzystanie z mediów elektronicznych to znak naszych czasów. Skoro używamy ich do komunikacji ze znajomymi, to dlaczego za ich pomocą nie przeprowadzić wywiadu? Zadamy pytania w e-mailu lub na Gadu-Gadu i (...)

Ankieta

MEN chce wprowadzić do szkół ekonomię w praktyce. Powinny to być:
1. zajęcia fakultatywne
66.7 % 66.7 % (48 os.)
2. lekcje obowiązkowe
20.8 % 20.8 % (15 os.)
3. to zbędny przedmiot
11.1 % 11.1 % (8 os.)
4. mam na ten temat inne zdanie
1.4 % 1.4 % (1 os.)
Prezentacja Pisma › 12. Cogito

Studia: Drugi nabór

Komentarze 0  Odsłony 2191

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Na drugi nabór na studia masz szansę prawie wyłącznie na państwowych uczelniach o niskim prestiżu. I to głównie na kierunkach technicznych. Prywatne szkoły wyższe przyjmują kandydatów do końca września. A nawet dłużej.

Krzysztof Boczek

O tym, czy będzie drugi nabór, kandydaci dowiedzą się dopiero w sierpniu. Chętni na drugą szansę będą musieli złożyć papiery do końca pierwszego tygodnia września, niektóre uczelnie ostateczny termin ustalą na połowę tego miesiąca, a tylko sporadyczne deadline wyznaczą na koniec sierpnia.
Najmniejsza szansa na drugi nabór jest w szkołach najbardziej obleganych w Polsce (wykres), czyli zazwyczaj prestiżowych. Najczęściej wybierane są uniwersytety (4 kandydatów/miejsce) oraz uczelnie rolnicze, wychowania fizycznego i ekonomiczne (po 3 osoby/miejsce). Politechniki miały ostatnio tylko 2 kandydatów na miejsce, zaś państwowe wyższe szkoły zawodowe – zaledwie 1,2 osoby/indeks. I to w tych ostatnich najczęściej będą przeprowadzane drugie nabory.

Prestiżowe: u nas brak miejsc

Warszawskie uczelnie państwowe raczej nie będą dawały drugiej szansy. – Nie spodziewamy się w ogóle drugiego naboru. W poprzednim roku także go nie było – mówi Anna Korzekwa, rzecznik Uniwersytetu Warszawskiego (UW). Na UW bywają, co prawda, kierunki nie w pełni obsadzone kandydatami, ale z innych powodów. – Na fizykę i astronomię można było się ostatnio dostać jeszcze w późniejszym terminie, ale tylko dlatego, że mamy bardzo wyśrubowane kryteria i kandydaci nie spełniali warunków progowych – tłumaczy Korzekwa.

Mimo że Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM) nie należy do czołówki uczelni w kraju, to także pojęcie "drugi nabór" jest obce tutejszej komisji rekrutacyjnej. – Zdarza się to tylko w wyjątkowych sytuacjach – twierdzi dr Henryk Rebandel, od lat sekretarz uczelnianej komisji rekrutacyjnej. Uczelnia pozwala na składanie aplikacji aż na cztery kierunki, dlatego prawie wszystkie miejsca są zapełniane. Jedyny kierunek, który być może będzie przeprowadzał drugi nabór, to pielęgniarstwo i położnictwo. – Media tworzą taką antyreklamę, że mało osób zdaje na tenże – tłumaczy dr Rebandel.
Politechnika Warszawska (PW) chociaż przygotowała ponad 5 tysięcy miejsc na pierwszym roku, również nie planuje drugiego naboru. – Coraz lepiej ludziom wiadomo, że brakuje inżynierów na rynku pracy. A młodzież w trakcie rekrutacji dokonuje racjonalnych wyborów – tłumaczy rzecznik PW, Ewa Chybińska. Uczelnia zajmuje wysokie miejsca w rankingach i to najbardziej przyciąga młodzież. Jeśli będzie drugi nabór, to tyko na kierunki mocno teoretyczne, np. na fizykę, na której w ubiegłym roku było około jednego kandydata na miejsce. Najbardziej oblegana na PW była tradycyjnie architektura (10 osób/miejsce), także informatyka (3,5–4 osób/miejsce) oraz budownictwo (6 osób/miejsce.).

W drugim z najbardziej cenionych ośrodków uniwersyteckich – Krakowie – sytuacja była tylko nieco lepsza. Uniwersytet Jagielloński, po pierwszej rundzie rekrutacyjnej, miał ostatnio pojedyncze miejsca na muzykologii i ochronie środowiska. W Akademii Górniczo-Hutniczej (AGH) było około 300 wolnych indeksów na 12 kierunkach, głównie na elektrotechnice, fizyce technicznej oraz inżynierii materiałowej. Politechnika Krakowska także prowadziła skromny drugi nabór.

Wyjątkiem od reguły "prestiżowa uczelnia, czyli brak drugiego naboru" jest Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu (UMK). W ubiegłym roku po pierwszym etapie rekrutacji UMK miał ciągle miejsca na kilkudziesięciu kierunkach. Jakich? Głównie humanistycznych (geografia, filologia klasyczna filologia polska, teologia) i bardziej ścisłych (chemia, astronomia, automatyka i robotyka, fizyka, matematyka). UMK wyznaczył deadline drugiego naboru na 31 sierpnia.


Indeksy na słabszych

Słabsze uniwersytety częściej ogłaszają drugi nabór, głównie na kierunki techniczne. Bardzo duży wybór oferował ostatnio Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy. Na drugim etapie rekrutacji UTP przyjmowano chętnych na kilkanaście kierunków (m.in. fizyka techniczna, mechanika i budowa maszyn, elektrotechnika, rolnictwo, technika rolna i leśna, hodowla zwierząt wolno żyjących itp.). Po pierwszej fazie rekrutacji, prawie tysiąc indeksów czekało także na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Wolne miejsca były aż na 15 kierunkach studiów stacjonarnych: przyrodniczych, technicznych, rolniczych oraz humanistycznych.

Uniwersytet Zielonogórski także dawał w ubiegłym roku drugą szansę. Wolne miejsca były przede wszystkim na kierunkach technicznych i ścisłych (automatyka i robotyka, elektrotechnika, astronomia, fizyka, matematyka, informatyka i ekonometria, inżynieria środowiska, inżynieria biomedyczna, edukacja techniczno-informatyczna – inżynier, edukacja techniczno-informatyczna, mechanika i budowa maszyn), znacznie rzadziej na humanistycznych (edukacja artystyczna, filologia rosyjska).

Trochę indeksów było jeszcze do wzięcia w akademiach rolniczych – AR w Szczecinie szukała studentów na ośmiu kierunkach. Mniej prestiżowe politechniki także miały w ubiegłym dużo indeksów do wzięcia w drugim rzucie (patrz ramka). Ale najwięcej miejsc w drugim naborze będą prawdopodobnie oferowały wyższe szkoły zawodowe. Przykładowo Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa (PWSZ) w Białej Podlaskiej do 15 września ubiegłego roku czekała na chętnych na ponad 10 kierunkach. Głównie były to filologie (angielska, niemiecka, rosyjska) oraz masowe kierunki humanistyczne (pedagogika, socjologia, turystyka i rekreacja). PWSZ była jedną z niewielu uczelni państwowych, która prowadziła drugi nabór na informatykę!


Właśnie że ten kierunek!

Część osób zdeterminowanych, by studiować dany kierunek, po porażce w pierwszej rundzie rekrutacji decyduje się na pójście na zaoczne lub wieczorowe. Jedni godzą się z tym rozwiązaniem na cały okres studiów, inni liczą, że uda im się przenieść na dzienne po pierwszym roku. I faktycznie to drugie udaje się, ale tylko wybranym. Dotychczas na prawie na Uniwersytecie Wrocławskim 15 proc. zaocznych, którzy osiągnęli wysoką średnią (minimalnie 4,2), mogło się przenieść na dzienne.
Często jednak taka zmiana jest niemożliwa. Ci, którzy nie dostali się na informatykę na PW, decydują się na niestacjonarne, ale już bez większej nadziei, że przeniosą się na dzienne. Bo różnic programowych między tymi typami jest bardzo dużo – aż 40 proc. ogółu materiału. To dużo za dużo, by łatwo się przenieść na dzienne.

Ci, którzy nie dostaną się na wymarzony kierunek, częściej decydują się na studiowanie innego, pokrewnego. Niedoszli prawnicy kończą na administracji, a jeśli są wystarczająco dobrzy, podejmują prawo na trzecim roku tych studiów. Odprawieni od drzwi z napisem "kierunek lekarski" wybierają analitykę medyczną, zdrowie publiczne, ostatnio popularne jest także ratownictwo medyczne. Niedoszli stomatolodzy lądują ostatecznie na technice dentystycznej albo higienie stomatologicznej.
Co prawda na Śląskim Uniwersytecie Medycznym rekordziści zdają na medycynę za piątym, szóstym razem, a najstarszy student, który się dostał, miał już 44 lata, to jednak coraz rzadsze jest zdawanie na wymarzony kierunek po kilka razy i zimowanie na innych studiach. Około 80 proc. przyjmowanych co roku na lekarski w WUM to osoby tuż po maturze. Im dłuższy okres upływa od zdania egzaminu dojrzałości, tym mniejsza jest szansa dostania się. Studiowanie przez rok w "przechowalni" jest ostro krytykowane przez WUM. – Ci, którzy chcą tylko przezimować, niech wybierają inne uczelnie. Nie jesteśmy przechowalnią! – grzmi dr Rebandel. Tłumaczy, że za takich studentów uczelnia nie dostaje pieniędzy z budżetu państwa. – Zdarzają się przypadki studiowania przez rok w tzw. przechowalni, ale niezwykle rzadko – twierdzi Ewa Chybińska z PW.


Prywatne – choćby w październiku

Jeśli odpadniesz na wstępnych do państwowej, na pewno możesz się dostać do dowolnej szkoły prywatnej – chyba wszystkie prowadzą rekrutację do końca września, bo trafiają do nich głównie odprawieni z kwitkiem od drzwi uniwersytetów. – Nie ma się co oszukiwać – najwięcej osób przynosi do nas papiery we wrześniu, gdy już wiedzą, że nie dostali się do państwowych uczelni – przyznaje Ewa Kruszewska z Biura Promocji i Karier Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku. Ta uczelnia przyjmie chętnych, nawet jeśli zgłoszą się w październiku.

Uczelnie prywatne walczą o każdego studenta, bo mają ich coraz mniej. W roku akademickim 2007/08 na dzienne w niepublicznych trafiło zaledwie 35 tysięcy absolwentów szkół średnich – to sześciokrotnie mniej niż na państwowe. W ciągu ostatnich trzech, czterech lat kilkakrotnie zmniejszyła się liczba chętnych do studiowania na prywatnych.

Trudno znaleźć uczelnię niepaństwową, w której skończyłyby się miejsca na jakimś kierunku przed końcem rekrutacji. Ale są takie. – Od kilku lat najwięcej chętnych ubiega się o studiowanie na psychologii społecznej, społecznej psychologii klinicznej i filologii angielskiej. Na tych kierunkach i specjalnościach rekrutacja kończy się najwcześniej – twierdzi Rafał Sławski z Biura Promocji Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie (SWPS). Znaczna część kandydatów składa papiery do SWPS-u już w lipcu, tuż po otrzymaniu świadectw. Od trzech lat co roku przyjmowanych jest tyle samo, bo około 3 tysięcy osób.
Szkoły policealne, do niedawna popularny sposób na przezimowanie, są wyjściem, którego nie polecamy. Bo ci, którzy zakończą edukację na etapie takiej szkoły, skazują się od razu na trudności ze znalezieniem pracy, znacznie niższe zarobki i balansowanie między niesprecyzowanymi zawodami. Jeśli chcesz nadal próbować dostać się na studia, policealna niewiele Ci da. Jeśli nie masz wielkich ambicji, nie chcesz dalej studiować i w zupełności satysfakcjonuje Cię ukończenie szkoły fryzjerskiej, masażu czy kosmetycznej, a potem praca w tym zawodzie, to raczej nie czytasz tego artykułu.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Jest to wersja beta serwisu. W przypadku zauważenia nieprawidłowości w działaniu strony napisz do nas!
Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.