Prezentacja Pisma
› 12. Cogito
Dzisiaj szkoła: Dziewczyny grają w nogę
redakcja
- artukuł dodany
2008-07-04 15:45
6
646
Piątek wieczór, godzina 18. Zimno, zaledwie kilka stopni na plusie. Pomału zapada zmrok. Kilkanaście dziewczyn w wieku od 14 do 25 lat jedzie do Rembertowa. Nie na imprezę, czy spotkanie towarzyskie. Jadą na trening piłki nożnej.
Karolina Apiecionek
Po rozpadzie drugoligowego zespołu z warszawskiej Pragi dziewczyny trafiły do klubu UKS Kadra Rembertów, istniejącego od 2000 roku. Do grudnia 2007 w Rembertowie trenowały dwie drużyny: rocznik 1990 i 1997 chłopców. Pod koniec ubiegłego roku do trenera Waldemara Tyca zgłosiły się dziewczyny z rozpadającego się właśnie klubu praskiego – Byłem pod wrażeniem ich umiejętności – wspomina trener. Prezes klubu - Marek Krucz - dość sceptycznie podchodził do pomysłu utworzenia żeńskiej drużyny piłki nożnej - Na początku miałem pewne obawy jak to będzie wyglądało, ale widząc zaangażowanie i chęci tych dziewczyn uważam, że była to bardzo trafna decyzja – przyznaje.
Treningi
Klub trenuje na obiekcie sportowym AON Rembertów. Cztery kółka truchtem dookoła boiska, rozciąganie, podania w poprzek boiska, piętnaście minut gry na dwa kontakty, ćwiczenie na celność strzałów, sprint 5x60m i 5x30m, dwa kółka dookoła boiska z piłką, rozciąganie. Łącznie dwie godziny, trzy razy w tygodniu. – Wszystko funkcjonuje na bazie dorosłej piłki męskiej – mówi trener – różnicą jest tylko trochę lżejszy trening siłowy.
Rozgrzewki prowadzi kapitan drużyny - "Andzia" - czyli Anna Kosiacka. Dąży do tego, żeby każda z dziewczyn po kolei prowadziła rozgrzewkę. Wie, że to zmotywuje zawodniczki do większego angażowania się w rozwój drużyny. Umiejętności piłkarskie drużyny ocenia pozytywnie – Mamy zadatki na pierwszą ligę pod warunkiem, że będziemy ostro trenowały – mówi "Andzia". Więcej wątpliwości ma Kamila Lipińska. – Chciałabym, żeby dziewczyny nie spóźniały się na rozgrzewkę, a treningi były bardziej wymagające – wzdycha.
Innemu treningowi podlega bramkarka Agata Sielczak. Dwa razy w tygodniu uczestniczy z chłopcami w treningu bramkarskim. Na bramkę zdecydowała się cztery lata temu, podczas obozu zimowego z Radomiem – Patrzyłam na te bramkarki i coś się we mnie obudziło – mówi. Do repertuaru jej ćwiczeń należy drabinka na ziemi, przeskoki, fikołki, a także ćwiczenia na chwyt, koordynację ruchową i refleks.
Po treningach dziewczyny mają również możliwość skorzystania z basenu i sauny. Klub zapewnia także rehabilitację w razie kontuzji. Taką rehabilitację przeszła Kasia Liwanowska, zwana "Loczkiem". Podczas treningu zderzyła się z koleżanką w walce o piłkę. Odprysk w śródstopiu wymagał specjalistycznego leczenia. Trener umożliwił jej skorzystanie z dziesięciu zabiegów z użyciem pola magnetycznego – Organizacja była świetna, panie miłe, można było porozmawiać, o wszystko zapytać, kompleksowo – wspomina Kasia. Po miesiącu wróciła do gry.
Mecze
Ponieważ dziewczyny przeszły do Rembertowa w połowie sezonu piłkarskiego, nie mogą grać o punkty. Uczestniczą jednak w meczach II ligi kobiet, aby nie wypaść z formy. W tym roku, podzielone na dwie drużyny, zajęły pierwsze i ostatnie miejsce na turnieju halowym Mistrzostw Ziemi Mińskiej.
Remisują również u siebie 1:1 z, zajmującym drugie miejsce w tabeli, UKS-em Piaseczno. Tuż przed meczem, na trybunie zasiadają mali kibice – chłopcy z rocznika 1997. Całą pierwszą połowę dodają otuchy koleżankom z klubu okrzykami "Pięknie, pięknie!", a po bramce, strzelonej przez gospodarzy w 10 minucie meczu, "Jeszcze jeden, jeszcze jeden!". Z powodu późniejszego przyjazdu gości, sędzia zarządza krótszy mecz: 35 min. pierwsza połowa, a druga do zmroku. Mimo, że drużyna wygrywa, trener Waldemar Tyc nie jest zadowolony – Wszystkie jesteście po lewej stronie, nikt nie pilnuje swojej pozycji. Liczba niecelnych podań jest po prostu przerażająca – strofuje w przerwie zawodniczki. Pod koniec drugiej połowy gospodarze tracą bramkę. Mecz kończy się remisem – Tak naprawdę nikt nie jest zadowolony z wyniku – mówi po meczu Ewa Młynarska, obrończyni UKS Kadry Rembertów – My chciałyśmy w końcu z nimi wygrać, a i one myślały, że pokonają nas bez trudu.
Wyjście w pierwszym składzie uzależnione jest od zaangażowania. – Dziewczyna, która przychodzi na trening regularnie, nawet jeśli jest słabsza od "gwiazdy" nieprzychodzącej, ma pierwszeństwo gry – zaznacza trener.
Motywacje
Najdłużej, bo aż dziesięć lat, gra Kamila. Od dziecka kopała piłkę z chłopakami. – Na początku rówieśnicy mówili, że jestem chłopaciara, teraz raczej jest to podziw. Staż piłkarski "Andzi" to osiem lat. Sześć lata grała w PKS-ie i rok w pierwszoligowym Radomiu. Miłością do piłki zarazili ją starsi bracia, choć sama mówi, że żaden sport nie jest jej obcy. Kasię "Loczek" w tajniki futbolu wprowadził starszy brat. Kiedy mówiła, że gra w piłkę nożną chłopcy byli bardzo zdziwieni - Dziewczyny tak nie reagowały – wspomina. Agata Sielczak piłką interesuje się od sześciu lat. Uważa, że zawsze kiedy mówiła o swoim hobby, spotykała się z przyjazną reakcją – zaskoczeniem i miłym uśmiechem. Ewa Młynarska piłkę kopać zaczęła już w szkole podstawowej. Na początku grała z chłopakami. Twierdzi, że chłopcy nie biorą piłki nożnej kobiet na poważnie. – Mnie osobiście drażni jak ktoś daje mi fory, chociaż to, że nie faulują to akurat bardzo dobrze. My też się hamowałyśmy, żeby nie wyszło, że dziewczyny nie umieją grać i tylko po nogach kopią – mówi.
Nietypowo
Nietypową pasję ma jedna z zawodniczek - Agnieszka Witkowska. Oprócz tego, że gra, jest również sędzią piłkarskim. Do sędziowania namówił ją pierwszy trener, będący jednocześnie jej nauczycielem wychowania fizycznego. Miała zaledwie szesnaście lat i była jedyną dziewczyną w grupie trzydziestu osób, kiedy zaczęła kurs. Kurs rozpoczęły zajęcia teoretyczne. Następnie była praktyka na boisku i analiza konkretnych sytuacji spornych. Na końcu test z przepisów piłki nożnej i test kondycyjny – bieganie na różne dystanse. – Zaczęłam gwizdać dwa tygodnie po egzaminach – wspomina. Początki nie były łatwe. Na pierwszym meczu, prezes jednego z klubów nie mógł uwierzyć, że sędziować będzie dziewczyna – Wszedł do szatni i powiedział: panowie nie zdziwcie się, dzisiaj sędziuje kobieta – śmieje się Agnieszka. Zawodnicy nie wiedzieli co robić, jak się przywitać, nie mogli skupić się na grze.
Dzisiaj wszyscy ją kojarzą – jest jedyną kobietą w swoim okręgu. Ma uprawnienia na sędziego głównego oraz na sędziego asystenta – Zdarzyło mi się nawet, chyba jako najmłodszej kobiecie, sędziować mecz 4 ligi – mówi. Na meczach żeńskich drużyn pojawia się rzadko – Piłka nożna mężczyzn do sędziowania jest dużo ciekawsza. Kobietom nie można odmówić woli walki i chęci gry, ale ta gra jest jednak dużo wolniejsza – tłumaczy.
Liga kobieca
Marzeniem drużyny jest wejście do pierwszej ligi. Piłka kobieca działa na podobnych zasadach do piłki męskiej. Jest II liga, I liga i ekstraklasa. Okres transferowy przypada w wakacje, a wszelkie problemy zgłaszane są do PZPN.
Więcej na ten temat przeczytacie w 12. Cogito.
Karolina Apiecionek
Po rozpadzie drugoligowego zespołu z warszawskiej Pragi dziewczyny trafiły do klubu UKS Kadra Rembertów, istniejącego od 2000 roku. Do grudnia 2007 w Rembertowie trenowały dwie drużyny: rocznik 1990 i 1997 chłopców. Pod koniec ubiegłego roku do trenera Waldemara Tyca zgłosiły się dziewczyny z rozpadającego się właśnie klubu praskiego – Byłem pod wrażeniem ich umiejętności – wspomina trener. Prezes klubu - Marek Krucz - dość sceptycznie podchodził do pomysłu utworzenia żeńskiej drużyny piłki nożnej - Na początku miałem pewne obawy jak to będzie wyglądało, ale widząc zaangażowanie i chęci tych dziewczyn uważam, że była to bardzo trafna decyzja – przyznaje.
Treningi
Klub trenuje na obiekcie sportowym AON Rembertów. Cztery kółka truchtem dookoła boiska, rozciąganie, podania w poprzek boiska, piętnaście minut gry na dwa kontakty, ćwiczenie na celność strzałów, sprint 5x60m i 5x30m, dwa kółka dookoła boiska z piłką, rozciąganie. Łącznie dwie godziny, trzy razy w tygodniu. – Wszystko funkcjonuje na bazie dorosłej piłki męskiej – mówi trener – różnicą jest tylko trochę lżejszy trening siłowy.
Rozgrzewki prowadzi kapitan drużyny - "Andzia" - czyli Anna Kosiacka. Dąży do tego, żeby każda z dziewczyn po kolei prowadziła rozgrzewkę. Wie, że to zmotywuje zawodniczki do większego angażowania się w rozwój drużyny. Umiejętności piłkarskie drużyny ocenia pozytywnie – Mamy zadatki na pierwszą ligę pod warunkiem, że będziemy ostro trenowały – mówi "Andzia". Więcej wątpliwości ma Kamila Lipińska. – Chciałabym, żeby dziewczyny nie spóźniały się na rozgrzewkę, a treningi były bardziej wymagające – wzdycha.
Innemu treningowi podlega bramkarka Agata Sielczak. Dwa razy w tygodniu uczestniczy z chłopcami w treningu bramkarskim. Na bramkę zdecydowała się cztery lata temu, podczas obozu zimowego z Radomiem – Patrzyłam na te bramkarki i coś się we mnie obudziło – mówi. Do repertuaru jej ćwiczeń należy drabinka na ziemi, przeskoki, fikołki, a także ćwiczenia na chwyt, koordynację ruchową i refleks.
Po treningach dziewczyny mają również możliwość skorzystania z basenu i sauny. Klub zapewnia także rehabilitację w razie kontuzji. Taką rehabilitację przeszła Kasia Liwanowska, zwana "Loczkiem". Podczas treningu zderzyła się z koleżanką w walce o piłkę. Odprysk w śródstopiu wymagał specjalistycznego leczenia. Trener umożliwił jej skorzystanie z dziesięciu zabiegów z użyciem pola magnetycznego – Organizacja była świetna, panie miłe, można było porozmawiać, o wszystko zapytać, kompleksowo – wspomina Kasia. Po miesiącu wróciła do gry.
Mecze
Ponieważ dziewczyny przeszły do Rembertowa w połowie sezonu piłkarskiego, nie mogą grać o punkty. Uczestniczą jednak w meczach II ligi kobiet, aby nie wypaść z formy. W tym roku, podzielone na dwie drużyny, zajęły pierwsze i ostatnie miejsce na turnieju halowym Mistrzostw Ziemi Mińskiej.
Remisują również u siebie 1:1 z, zajmującym drugie miejsce w tabeli, UKS-em Piaseczno. Tuż przed meczem, na trybunie zasiadają mali kibice – chłopcy z rocznika 1997. Całą pierwszą połowę dodają otuchy koleżankom z klubu okrzykami "Pięknie, pięknie!", a po bramce, strzelonej przez gospodarzy w 10 minucie meczu, "Jeszcze jeden, jeszcze jeden!". Z powodu późniejszego przyjazdu gości, sędzia zarządza krótszy mecz: 35 min. pierwsza połowa, a druga do zmroku. Mimo, że drużyna wygrywa, trener Waldemar Tyc nie jest zadowolony – Wszystkie jesteście po lewej stronie, nikt nie pilnuje swojej pozycji. Liczba niecelnych podań jest po prostu przerażająca – strofuje w przerwie zawodniczki. Pod koniec drugiej połowy gospodarze tracą bramkę. Mecz kończy się remisem – Tak naprawdę nikt nie jest zadowolony z wyniku – mówi po meczu Ewa Młynarska, obrończyni UKS Kadry Rembertów – My chciałyśmy w końcu z nimi wygrać, a i one myślały, że pokonają nas bez trudu.
Wyjście w pierwszym składzie uzależnione jest od zaangażowania. – Dziewczyna, która przychodzi na trening regularnie, nawet jeśli jest słabsza od "gwiazdy" nieprzychodzącej, ma pierwszeństwo gry – zaznacza trener.
Motywacje
Najdłużej, bo aż dziesięć lat, gra Kamila. Od dziecka kopała piłkę z chłopakami. – Na początku rówieśnicy mówili, że jestem chłopaciara, teraz raczej jest to podziw. Staż piłkarski "Andzi" to osiem lat. Sześć lata grała w PKS-ie i rok w pierwszoligowym Radomiu. Miłością do piłki zarazili ją starsi bracia, choć sama mówi, że żaden sport nie jest jej obcy. Kasię "Loczek" w tajniki futbolu wprowadził starszy brat. Kiedy mówiła, że gra w piłkę nożną chłopcy byli bardzo zdziwieni - Dziewczyny tak nie reagowały – wspomina. Agata Sielczak piłką interesuje się od sześciu lat. Uważa, że zawsze kiedy mówiła o swoim hobby, spotykała się z przyjazną reakcją – zaskoczeniem i miłym uśmiechem. Ewa Młynarska piłkę kopać zaczęła już w szkole podstawowej. Na początku grała z chłopakami. Twierdzi, że chłopcy nie biorą piłki nożnej kobiet na poważnie. – Mnie osobiście drażni jak ktoś daje mi fory, chociaż to, że nie faulują to akurat bardzo dobrze. My też się hamowałyśmy, żeby nie wyszło, że dziewczyny nie umieją grać i tylko po nogach kopią – mówi.
Nietypowo
Nietypową pasję ma jedna z zawodniczek - Agnieszka Witkowska. Oprócz tego, że gra, jest również sędzią piłkarskim. Do sędziowania namówił ją pierwszy trener, będący jednocześnie jej nauczycielem wychowania fizycznego. Miała zaledwie szesnaście lat i była jedyną dziewczyną w grupie trzydziestu osób, kiedy zaczęła kurs. Kurs rozpoczęły zajęcia teoretyczne. Następnie była praktyka na boisku i analiza konkretnych sytuacji spornych. Na końcu test z przepisów piłki nożnej i test kondycyjny – bieganie na różne dystanse. – Zaczęłam gwizdać dwa tygodnie po egzaminach – wspomina. Początki nie były łatwe. Na pierwszym meczu, prezes jednego z klubów nie mógł uwierzyć, że sędziować będzie dziewczyna – Wszedł do szatni i powiedział: panowie nie zdziwcie się, dzisiaj sędziuje kobieta – śmieje się Agnieszka. Zawodnicy nie wiedzieli co robić, jak się przywitać, nie mogli skupić się na grze.
Dzisiaj wszyscy ją kojarzą – jest jedyną kobietą w swoim okręgu. Ma uprawnienia na sędziego głównego oraz na sędziego asystenta – Zdarzyło mi się nawet, chyba jako najmłodszej kobiecie, sędziować mecz 4 ligi – mówi. Na meczach żeńskich drużyn pojawia się rzadko – Piłka nożna mężczyzn do sędziowania jest dużo ciekawsza. Kobietom nie można odmówić woli walki i chęci gry, ale ta gra jest jednak dużo wolniejsza – tłumaczy.
Liga kobieca
Marzeniem drużyny jest wejście do pierwszej ligi. Piłka kobieca działa na podobnych zasadach do piłki męskiej. Jest II liga, I liga i ekstraklasa. Okres transferowy przypada w wakacje, a wszelkie problemy zgłaszane są do PZPN.
Więcej na ten temat przeczytacie w 12. Cogito.
















Kolegów na boisku mam po uszy, więc przydałyby się koleżanki ;-)