Piątek, 21 Listopada 2008. Imieniny: Janusza, Marii
Wyszukaj zaawansowane
Ostatnie Cogito
Archiwum
Człowiek z okładki: Adrianna Kawecka

Najmłodsza uczestniczka tegorocznej edycji "You can dance". W tym roku zaczęła się uczyć w ogólniaku.

Ankieta

MEN chce wprowadzić do szkół ekonomię w praktyce. Powinny to być:
1. zajęcia fakultatywne
66.7 % 66.7 % (48 os.)
2. lekcje obowiązkowe
20.8 % 20.8 % (15 os.)
3. to zbędny przedmiot
11.1 % 11.1 % (8 os.)
4. mam na ten temat inne zdanie
1.4 % 1.4 % (1 os.)
Prezentacja Pisma › 12. Cogito

Mistrz i uczeń: Obywatelka Manuela Gretkowska

Komentarze 2  Odsłony 501

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Zaczęłam pisać w momencie, kiedy... zaczęłam pisać, nauczyłam się składać literki, które służyły mi do zapisywania tego, co chciałam. Czułam się trochę jak ludzie, którzy wynaleźli alfabet. Składanie liter nie było nauką czegoś, co muszę opanować nie wiadomo po co. To od razu znalazło zastosowanie, służyło do CZEGOŚ i sprawiało wielką frajdę...

Z Manuelą Gretkowską, pisarką, założycielką Partii Kobiet rozmawia Artur Maciak.

– Kiedy pomyślała Pani, że słowo pisane to sposób na wyrażanie myśli, uczuć, siebie?

Zaczęłam pisać w momencie, kiedy... zaczęłam pisać, nauczyłam się składać literki, które służyły mi do zapisywania tego, co chciałam. Czułam się trochę jak ludzie, którzy wynaleźli alfabet. Składanie liter nie było nauką czegoś, co muszę opanować nie wiadomo po co. To od razu znalazło zastosowanie, służyło do CZEGOŚ i sprawiało wielką frajdę.

– A pierwszy tekst, który został opublikowany?

Zaczęłam publikować w "Brulionie", podziemnym piśmie literacko-kulturalnym, zupełnie rewolucyjnym jak na lata 80, bo to czasy komuny, polityki a my zajęliśmy się kulturą i awangardą. Kwiatek do burego kożucha tamtych zgrzebnych czasów. Pierwszym moim publikowanym tekstem była chyba relacja z pobytu w Paryżu. Po studiach wyemigrowałam z Polski, byłam uchodźcą politycznym. Na kursach językowych zdałam sobie sprawę, jak inny jest mój sposób widzenia w porównaniu z ludźmi z Zachodu, Ameryki, Anglii, Wietnamu. Zdałam sobie sprawę, że jestem jedyną osobą, która może przekazać tego typu doświadczenie innym zbuntowanym studentom, spośród których tylko ja znalazłam się za granicą. Dlatego to opisywałam. Moi znajomi, adresaci tekstu, zostali w kraju, w związku z czym opowiadanie było swego rodzaju listem. Chciałam, żeby wiedzieli, co się ze mną dzieje, jak wygląda świat za żelazną kurtyną.

– Nie boi się Pani mówić głośno, że szkoła niewiele ją nauczyła...

Liceum absolutnie nie miało na mnie wpływu. To był stracony czas. Ale nie mówię, że tak jest w ogóle. To był stracony czas dla mnie. Bardzo cenię moich nauczycieli od historii, polskiego czy wychowawczynię, która czuwała, żeby nie zrobiono mi krzywdy i przepuszczono przez maturę. Umiem dodawać, odejmować, dzielić, wyliczać procenty, czyli to, czego nauczono mnie w podstawówce, licealna "nauka" była czteroletnim zaśmiecaniem umysłu, nie miała sensu. Program na profilu humanistycznym w liceach jest absolutnie do zmiany – i nie myślę tylko o lekturach. Przykładanie takiej wagi do romantyzmu to... jakiś horror umysłowy. Zamiast na przykładzie tej epoki i jej literatury klęski tłumaczyć, dlaczego Polska straciła wolność, jak to się stało, że jeden z największych narodów w Europie po prostu zniknął – my pękamy z dumy. Ważniejsza wydaje mi się w nowoczesność od przesłodzonej przeszłości.

– Powiedziała Pani o sobie: "Byłam porządną uczennicą z nieporządną wyobraźnią". Czy niezależność w poglądach przejawiała się w Pani zachowaniu już w liceum? Jaką była Pani licealistką?

Zdałam sobie sprawę, że – aby przetrwać – muszę się uniezależnić od szkoły. Stało się to dzięki olimpiadom naukowym. Olimpijczyk jest dumą szkoły, nikt się go nie czepia. Natychmiast, w pierwszej klasie przystąpiłam do olimpiad. Najpierw do artystycznych, takich z wiedzy o sztuce. Potem, w trzeciej klasie wygrałam filozoficzną, indeks i byłam już świętą krową. Właśnie wtedy dyrekcja powiedziała mi, że mogę chodzić do szkoły ubrana, jak chcę, że mogę przychodzić nawet nago – ubiór szkolny miał kiedyś wiele obostrzeń, a ja absolutnie nie ubierałam się, jak trzeba. Olimpiada dała mi wolność do samej matury.

– Nie jest Pani zwolenniczką systemu matur.

Uważam, że jest to anachroniczny system. Wykorzystywany do utrzymania uczniów w ryzach, katalizator hodowli nerwic. W krajach skandynawskich, gdzie nie ma matur, nie ma też sytuacji, że przez cztery lata nic nie robisz, a ten najważniejszy egzamin zaliczasz, bo na przykład ściągniesz. Obowiązuje tam bardziej jasny system punktacji: pracujesz i masz. Od pierwszej klasy wiesz, czy się dostaniesz na studia i na jakie. Każdy przedmiot ma kilka poziomów: A, B, C, D. Wiesz, ile musisz zrobić przedmiotów i na jakim poziomie, żeby mieć odpowiednią ilość punktów. Możesz nadrabiać te punkty nieskończoną ilość razy i wiesz, że dostaniesz się na medycynę, jeśli w końcu te punkty zrobisz. To wszystko zależy od twojej pracy. Nie zamydlisz oczu rodzicom czy sobie, że jesteś genialny, tylko cię nie doceniają. W każdym momencie wiesz na co cię stać i co szwankuje, co musisz nadrobić. To jest sprawiedliwe, bardzo obiektywne, nie rodzi bzdurnych nadziei i nerwic. W tamtym systemie uczeń lubi szkołę, tęskni za nią. A który z polskich licealistów (poza pojedynczymi, masochistycznymi przypadkami) tęskni za szkołą?

– Czyli dopuszcza Pani myśl, że Pani dziecko może maturę oblać?

Absolutnie nie będę wymagała od mojego dziecka, żeby zrobiło maturę. Mnóstwo ludzi robi doktoraty i wcale nie świadczy to o ich potencjale intelektualnym. Najważniejsze, żeby być szczęśliwym. Jeżeli moje dziecko będzie miało jakąś pasję, talent i ochotę na robienie czegoś naprawdę, matura nie jest mu potrzebna. Żaden z moich znajomych nie pracuje w zawodzie, którego się wyuczył. Natomiast wszyscy robią to, czym się pasjonowali. Uważam, że we współczesnym świecie najważniejsza jest właśnie pasja i zrównoważenie umysłowe. Trzeba robić to, co się chce. I robić to dobrze.

– Wielu licealistów przysyła do "Cogito" swoje próbki literackie. Czy ma Pani sprawdzone rady dla początkujących pisarzy?

Absolutnie nikt nie nauczy pisania, bo to jest sposób myślenia. Ludzie czasem pytają napisany przez nich tekst jest dobry. Ja nie czytam, nie oceniam. Przepraszam, nie mam na to czasu ani talentów pedagogicznych. Natomiast jedyna moja rada: są dwa sposoby, żeby odróżnić grafomanię. Po pierwsze – dobry styl, bez oklepanych zwrotów, w którym nie ma niezamierzonych powtórzeń. Lepiej pisać zwykłym językiem niż silić się na sztuczność i wyrafinowanie. Warto się zastanowić czy skreślając jakiś fragment zmienia się całość jeśli absolutnie nie, to może warto skreślić. Druga rzecz dotyczy oryginalności – jeżeli mam do powiedzenia coś innego niż głoszą oklepane prawdy, to nie będzie to grafomania, nadążą też za tym słowa. Wiązania życia z pisaniem nikomu jednak nie życzę. Wielcy pisarze pracowali na przykład w banku. Jeżeli czerpie się dochody z czegoś innego, ma się pewność, że to będzie pisanie prawdziwe, nieskorumpowane tym, żeby zarobić.

– Mimo to, żyje Pani z pisarstwa...

Żyję tylko pisarstwa, ale dwojakiego: dawniej z felietonów a teraz z honorariów za poprzednie książki i z nowych. Nie żyję tylko z książek, mimo że żyję z pisarstwa. Będąc związanym z jakimś wydawnictwem, dostaje się też pieniądze za to, że się tam jest – to taki transfer, który pozwala na swobodę twórczą. Pieniądze z książek są środkami dodatkowymi. Radzę jednak wszystkim, żeby zatroszczyli się o inny dochód. Bo w momencie, w którym się skończy pisanie, czy talent, zabraknie pomysłów – będą musieli zhandlować swoją sztukę. Nie żyje się z muzy. Muzę się dokarmia.

– We Francji pracowała Pani jako sprzątaczka, harowała. Czy to lepszy warsztat pisarski niż kursy i poradniki "jak dobrze pisać"?

Chciałabym być bogata po studiach i móc nic nie robić, tylko pisać, ale tak mi się życie ułożyło, że nie maiłam grosza przy duszy i byłam emigrantką. Robiłam wszystko to, o czym pan wspomniał,, ale czy to wpłynęło na moje pisarstwo – nie wiem. Piszę o tym, co przeżyłam, nie piszę o rzeczach wymyślonych, więc to, co autentycznie robiłam, jest jakąś pożywką dla moich tekstów. Ale nie można nikomu powiedzieć, że będzie pisał, jeśli faktycznie coś przeżyje, jak sobie obetnie nogę, objedzie pół świata, a nie siedząc w domu. To jest niedefiniowalne..

– W literaturze łatwiej jest kobiecie czy mężczyźnie?

Nie ma to absolutnie znaczenia. Kobiety mają lepiej w mózgu rozwinięte ośrodki językowe, lepiej posługują się językiem, mają bogatsze słownictwo – może więc dlatego więcej kobiet czyta. "Madame Bovary to ja" – pisał Flaubert. Teraz kobiety mogą pisać: "Monsieur Flaubert to ja". Nie ma znaczenia, kto pisze. Malereux mówił, że XXI wiek będzie należał do religii albo go nie będzie. Tak myślę, że literatura będzie po równi literaturą kobiecą albo... jej nie będzie.

– Pani mistrz?

Powiem o kilku książkach, które wywarły wpływ na moje życie. "Jeden smak" Kena Wilbera. Jako jedyny pokazał mi, jak połączyć w jedno pewne części życia. Rozwój fizyczny, psychiczny i duchowy, społeczny, intelektualny. Gdy ktoś się zajmuje życiem duchowym, modlitwą, medytacją, to olewa sprawy społeczne – co mnie obchodzi społeczeństwo, skoro jestem w wyższym świecie? Rozwój intelektualny, za którym nie idzie rozwój duchowy czy wrażliwość społeczna, daje nam świat abnegatów, albo takich którzy nie są szczęśliwi, harmonijni. Z tego powodu też się zajęłam polityką, żeby gdzieś zrównoważyć te cztery połówki życia, żeby nie być pięknoduchem, który czyta francuskie książki, gra Bacha na fortepianie i jeździ na Seszele, i w dupie ma to, co się dzieje za oknem. A za oknem dzieje się to co dla Polski jest teraz najważniejsze – wyrównanie zaległości cywilizacyjnych. Lubię czytać książki Saula Bellowa ("Herzog"), Doctorwa ("Ragtime"). Z liceum najbardziej pamiętam "Idiotę" Dostojewskiejgo. Polecam "Dom na krańcu świata" Cunninghama – bardzo piękna książka, przy której się popłakałam, chociaż nie jestem literacką płaczką. Poza tym ktoś kto sam pisze książki i wie na czym polegają warsztatowe szwy – proszę mi wierzyć – nie płacze łatwo. Poezja jest niezbędna, zwłaszcza współczesna – Białoszewski, Eliot, Różewicz. Taka forma grafiki absolutnie uczy dyscypliny. Bez smaku poezji bardzo trudno pisać felietony, powieści, artykuły. Poezja jest najwyższą formą posługiwania się językiem, syntezą i analizą zrazem.

– Partia Kobiet i co dalej?

Partia kobiet chce zmienić system edukacyjny. Jest za zniesieniem matur i wprowadzeniem sytemu edukacji zintegrowanej od przedszkola. Żeby od początku była nauka psychologii, negocjacji, emocji, żeby dzieci umiały sobie z tym radzić. To od emocji zależy jakim człowiekiem będziemy, czy wiedza którą opanujemy stanie się przydatna. Uczeń powinien móc i umieć powiedzieć "stop!" nauczycielowi, "nie masz prawa na mnie krzyczeć". Partia Kobiet nie jest nastawiona na ideologię, a na cele, realne i nowoczesne. Przez ten rok pisałam książkę, która się właśnie ukazała. Pokazuję w niej, jak wygląda kuchnia polityki, tworzenie partii, Polska, której nie znamy, gra z mediami. One nami manipulują, ale i same są manipulowane, jak wciąga się w to gwiazdy, organizuje imprezy. To niezły "podręcznik" – kopalnia wiedzy o społeczeństwie, materiał z życia ludzi, którzy przeszli czasami ekstremalną jazdą po bandzie. Łudzę się, że – jeśli to ktoś przeczyta – uda mi się go namówić na studia prawnicze. Żałuję, że sama tego nie zrobiłam. Uważam, że ten kierunek daje wspaniałą praktykę życiową, umiejętność poruszania się w demokracji. Myślę, że w liceach powinny być podstawy prawa, bez tego nie ma świadomych obywateli. To chyba ważniejsze od lekcji zakładania masek przeciwgazowych. Nie sadzę żebyśmy byli często ofiarami zamachów, częściej jesteśmy ofiarami niedouczenia prawnego. Ludzie popełniają przestępstwa, nie zdając sobie z tego sprawy i godzą się na to, na co nie muszą, bo nie wiedzą, co im tak naprawdę wolno.
beciulka - 2008-08-06 09:29:25
beciulka
zgadzam się z tą kobietą, ale ja będę bardzo tęskniła za liceum:)
Aleks - 2008-08-03 19:50:42
Aleks
ona ma ciekawy pogląd na świat.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Jest to wersja beta serwisu. W przypadku zauważenia nieprawidłowości w działaniu strony napisz do nas!
Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.