Młodzieżowa nowomowa
donia - artukuł dodany 2008-07-04 09:51
7
4.3
4180
Dlaczego posługujemy się neologizmami i skąd się one biorą w naszym języku?
"I lajtownie siemsko"
Język polski powinien się rozwijać i zmieniać jak każdy inny w pełni już ukształtowany język. Jednak niektóre zmiany są lajtownie niezbyt pozytywne, zwłaszcza jeśli natenczas giną dawne, często ładniejsze słowa ? odpowiedniki dzisiejszych, tańszych zamienników.
Co za siara...
Zmian nie da się uniknąć, jednak język młodzieżowy, traktowany nierzadko jako osobna gwara środowiskowa, stał się prawdziwym wyzwaniem dla filologów. Doszło do tego, że wiele niepoprawnych form językowych, np. "poszedłem" (i tu mój komputer samoistnie poprawił wiadomą błędną formę) weszło do słowników.
I choć formy te nie będą przez to rzadziej czy częściej używane, bo część ludzi nigdy ich nie zaakceptuje, świadczy to o negatywnym spłycaniu wartości czystego języka i poprawnego wysławiania się. I nie chodzi tutaj tylko o ignorancję językową, ale o dążenie do prostoty, o ułatwianie sobie życia. Wśród polskiego społeczeństwa pokutuje przekonanie: "Jeśli wszyscy tak mówią, to znaczy, że tak wolno". A fakt, że nie zawsze wolno, to już inna kwestia.
Wszędzie angielski
Wiele słów, które na stałe zagościły w gwarze młodzieżowej, pochodzi z języka angielskiego, bardzo popularnego już nie tylko wśród nastolatków. Powszechna makdonaldyzacja życia we wszystkich jego aspektach już nie dziwi i właściwie można było się spodziewać, że przeniknie także do języka. Niektórzy upatrują się w tym efektów globalizacji, unifikacji języków narodowych, ale ja myślę, że jako że angielski przez długi czas był modny, jego używanie czy raczej wtrącanie angielskich słówek w polskie zdania uchodziło za modne. Dziś anglojęzyczne wtręty są odbierane jako snobistyczne, momentami nawet śmieszne.
Pasimito
Niektóre neologizmy mają już zupełnie inną etymologię. Tytułowe "pasimito" czy "mi to tito" i inne na stałe weszły do młodzieżowego języka, tak, że nawet nie zauważamy, jak często się nimi posługujemy. Podobne zwroty wpływają na znaczne skrócenie komunikatu, co w dobie powszechnej informatyzacji życia jest zjawiskiem powszechnym. Kod, jaki wytwarza się między posługującymi się nimi rozmówcami wyróżnia ich spośród tłumu, umożliwia szybkie komunikowanie się bez przeszkód i bez ryzyka, że ktoś wykorzysta informacje przeciwko nam.
Ale czy zawsze musi tak być? Jak długo można bawić się językiem?
To mija. Jak każda moda, zresztą.
"I lajtownie siemsko"
Język polski powinien się rozwijać i zmieniać jak każdy inny w pełni już ukształtowany język. Jednak niektóre zmiany są lajtownie niezbyt pozytywne, zwłaszcza jeśli natenczas giną dawne, często ładniejsze słowa ? odpowiedniki dzisiejszych, tańszych zamienników.
Co za siara...
Zmian nie da się uniknąć, jednak język młodzieżowy, traktowany nierzadko jako osobna gwara środowiskowa, stał się prawdziwym wyzwaniem dla filologów. Doszło do tego, że wiele niepoprawnych form językowych, np. "poszedłem" (i tu mój komputer samoistnie poprawił wiadomą błędną formę) weszło do słowników.
I choć formy te nie będą przez to rzadziej czy częściej używane, bo część ludzi nigdy ich nie zaakceptuje, świadczy to o negatywnym spłycaniu wartości czystego języka i poprawnego wysławiania się. I nie chodzi tutaj tylko o ignorancję językową, ale o dążenie do prostoty, o ułatwianie sobie życia. Wśród polskiego społeczeństwa pokutuje przekonanie: "Jeśli wszyscy tak mówią, to znaczy, że tak wolno". A fakt, że nie zawsze wolno, to już inna kwestia.
Wszędzie angielski
Wiele słów, które na stałe zagościły w gwarze młodzieżowej, pochodzi z języka angielskiego, bardzo popularnego już nie tylko wśród nastolatków. Powszechna makdonaldyzacja życia we wszystkich jego aspektach już nie dziwi i właściwie można było się spodziewać, że przeniknie także do języka. Niektórzy upatrują się w tym efektów globalizacji, unifikacji języków narodowych, ale ja myślę, że jako że angielski przez długi czas był modny, jego używanie czy raczej wtrącanie angielskich słówek w polskie zdania uchodziło za modne. Dziś anglojęzyczne wtręty są odbierane jako snobistyczne, momentami nawet śmieszne.
Pasimito
Niektóre neologizmy mają już zupełnie inną etymologię. Tytułowe "pasimito" czy "mi to tito" i inne na stałe weszły do młodzieżowego języka, tak, że nawet nie zauważamy, jak często się nimi posługujemy. Podobne zwroty wpływają na znaczne skrócenie komunikatu, co w dobie powszechnej informatyzacji życia jest zjawiskiem powszechnym. Kod, jaki wytwarza się między posługującymi się nimi rozmówcami wyróżnia ich spośród tłumu, umożliwia szybkie komunikowanie się bez przeszkód i bez ryzyka, że ktoś wykorzysta informacje przeciwko nam.
Ale czy zawsze musi tak być? Jak długo można bawić się językiem?
To mija. Jak każda moda, zresztą.















