Wtorek, 22 Maja 2012. Imieniny: Heleny, Wiesławy
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Blokady sukcesu

Sukces w większości wypadków to kwestia szczęścia. Cała rzecz polega na tym, żeby w tym krótkim mom (...)ście, nie być na sukces zablokowanym i w ogóle chcieć się wysilić, żeby do niego bliżej podejść.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

0.0

Coś, czyli kuchnia wielkomiejska

Komentarze 0  Ocena 0.0  Odsłony 384

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Żartobliwie o kuchni preferowanej przez większość zabieganych osób, z odrobiną przesady. Ale też - choć mam nadzieję, że to błędne stwierdzenie - prawdy, bo akurat "robaczek" miał swojego rzeczywistego odpowiednika w daniu kolegi...

Coś, czyli kuchnia wielkomiejska

Czas zjeść obiad, choć pora już kolacji.
Coś leży na talerzu. Co?
Menu nad kasą pomoże w identyfikacji.
Ach, to zielone to suróweczka,
choć sczerniała wraz z liśćmi sałaty...
pomidorek... a tu ogóreczek...
kawałek kuchennej szmaty...
z wierzchu go nie widać.
W sumie danie kosztowało niewiele.
Trudno wybrzydzać.

Wygląd też ma mało ciekawy.
Krótko się na nie czekało i szybko się zje,
by pozałatwiać istotniejsze sprawy.
A ta ciecz? Cóż to takiego?
Sosik! Łagodny, na bazie wody,
soli oraz czegoś białego.
I już język chce się przekonać,
czy ta tajemnicza mieszanina jest smaczna,
gdy nagle... coś w niej pływa...
ręka wraz z widelcem wyławiają robaczka.
Nie występuje w menu
obok mięska i sałatki.
Taki insekt to samo białko.
Miło, że dorzucają tu extra dodatki.

Tu, gdzie wciąż stołują się zabiegani ludzie,
w istnym korycie pędziwiatrów
- dworcowej budzie.
Stoliki chyboczą się,
bo mają różnej długości nóżki,
blaty od spodu zdobią gumy do żucia,
od góry - okruszki.
Oświetlenie obowiązkowo przyciemnione,
inne nie wchodzi w grę,
gdyż ta romantyczna atmosfera wabi zakochanych
przy okazji - albo przede wszystkim -
maskując odstępstwa od zasad BHP.

Suróweczka pochłonięta, a i sosik będąc na koszuli
musiał zniknąć z talerza.
Nadchodzi przypływ śliny.
Ręka wraz z widelcem już zmierza
w stronę kotlecika.
Suchy, ale jadalny.
Szybko i tanio, nie ma to jak u Wietnamczyka.
W mięsku jest nawet jego włos... albo jakaś sierść.
Łatwo zdziwić się wielce.
Jem drób, wołowinę, a może...
to istny kot w panierce.

Oceń artykuł:

Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.