Genitalia na krzyżu oraz prawda o elfach
HisInfernalMajesty - artukuł dodany 2012-01-23 21:34
2
2.0
528
Stwórz coś, a zapłacisz za to. Czyli o uczuciach religijnych.
Bodźcem do napisania eseju, był dla mnie tekst "Z grubej rury" w "Galerii złamanych piór" Feliksa W. Kresa oraz codziennie oglądane programy informacyjne.
Przypuśćmy, że przeciętny Polak codziennie ogląda jakiś program informacyjny lub plotkarski. Ile razy w ciągu miesiąca słyszy o obrazie uczuć religijnych? Pięć? Więcej?
Taka częstotliwość podawania informacji podobnej treści w końcu zaczyna zastanawiać. Jedną grupę "przeciętnych Polaków" poruszana kwestia zwyczajnie zainteresuje, drugą zacznie irytować. Zdecydowanie należę do tej drugiej grupy.
Nie jestem znawcą prawa polskiego, ale pozwolę sobie na polemikę z szeregiem ustaw, przepisów i artykułów, traktujących o wolności słowa i tym podobnych.
Polska jest krajem, w którym każdy może sądzić się z każdym o wszystko. Jestem w stanie zrozumieć wiele, ba! nawet przekonać się do niektórych poczynań, z początku zagmatwanych i wydających się bezsensownymi. Ale gdy słyszę, że ktoś upomina się o absurdalne sumy pieniędzy z powodu umieszczenia przez kogoś innego instalacji przedstawiającej genitalia na krzyżu to mam ochotę uszkodzić odbiornik. No, przepraszam bardzo – to jest zwyczajnie śmieszne! Pani Nieznalskiej można zarzucić (moim zdaniem) co najwyżej brak wyczucia dobrego smaku.
A teraz wyobraźmy sobie sytuację, gdy do sądu trafia pozew Adama K., który czuje się urażony po przeczytaniu artykułu, traktującego o elfach. Autor tekstu śmie twierdzić, że elfy nie istnieją.
Nie mam pojęcia czym kierują się ludzie tacy, jak Adam K. Tym bardziej nie rozumiem osób wprowadzających w życie ustawy i przepisy, dzięki którym można wyłudzać pieniądze, robiąc z igły widły.
Dobra, ZAŁÓŻMY, ŻE istnienie takich przepisów jest uzasadnione. Teraz weźmy pod uwagę to, że większość Polaków jest zadeklarowanych, jako katolicy albo chrześcijanie. Jakaś część Zadeklarowanych nie uznaje Matki Boskiej za dziewicę, inna część twierdzi, że coś takiego, jak Trójca Święta nie może mieć miejsca, jeszcze inna podaje w wątpliwość boskość Jezusa.
Ci sami katolicy i chrześcijanie ubiegają się o otrzymanie pieniędzy, gdy ktoś krzywo namaluje krzyż na murze. Na jakich zasadach i z jakiej racji przyznawana jest racja takiemu "wierzącemu"? Czy on cokolwiek o swoim wyznaniu wie?
Może należy wprowadzić zasadę dostarczania sądom odpowiednich dokumentów, bądź przeprowadzania egzaminów z wiedzy o danej religii, stwierdzających rzeczywistą wiarę. Przecież to nierealne.
Czym są uczucia religijne?
Proszę wymienić choć jedno takie uczucie i wyjaśnić, jak można je obrazić.
Bodźcem do napisania eseju, był dla mnie tekst "Z grubej rury" w "Galerii złamanych piór" Feliksa W. Kresa oraz codziennie oglądane programy informacyjne.
Przypuśćmy, że przeciętny Polak codziennie ogląda jakiś program informacyjny lub plotkarski. Ile razy w ciągu miesiąca słyszy o obrazie uczuć religijnych? Pięć? Więcej?
Taka częstotliwość podawania informacji podobnej treści w końcu zaczyna zastanawiać. Jedną grupę "przeciętnych Polaków" poruszana kwestia zwyczajnie zainteresuje, drugą zacznie irytować. Zdecydowanie należę do tej drugiej grupy.
Nie jestem znawcą prawa polskiego, ale pozwolę sobie na polemikę z szeregiem ustaw, przepisów i artykułów, traktujących o wolności słowa i tym podobnych.
Polska jest krajem, w którym każdy może sądzić się z każdym o wszystko. Jestem w stanie zrozumieć wiele, ba! nawet przekonać się do niektórych poczynań, z początku zagmatwanych i wydających się bezsensownymi. Ale gdy słyszę, że ktoś upomina się o absurdalne sumy pieniędzy z powodu umieszczenia przez kogoś innego instalacji przedstawiającej genitalia na krzyżu to mam ochotę uszkodzić odbiornik. No, przepraszam bardzo – to jest zwyczajnie śmieszne! Pani Nieznalskiej można zarzucić (moim zdaniem) co najwyżej brak wyczucia dobrego smaku.
A teraz wyobraźmy sobie sytuację, gdy do sądu trafia pozew Adama K., który czuje się urażony po przeczytaniu artykułu, traktującego o elfach. Autor tekstu śmie twierdzić, że elfy nie istnieją.
Nie mam pojęcia czym kierują się ludzie tacy, jak Adam K. Tym bardziej nie rozumiem osób wprowadzających w życie ustawy i przepisy, dzięki którym można wyłudzać pieniądze, robiąc z igły widły.
Dobra, ZAŁÓŻMY, ŻE istnienie takich przepisów jest uzasadnione. Teraz weźmy pod uwagę to, że większość Polaków jest zadeklarowanych, jako katolicy albo chrześcijanie. Jakaś część Zadeklarowanych nie uznaje Matki Boskiej za dziewicę, inna część twierdzi, że coś takiego, jak Trójca Święta nie może mieć miejsca, jeszcze inna podaje w wątpliwość boskość Jezusa.
Ci sami katolicy i chrześcijanie ubiegają się o otrzymanie pieniędzy, gdy ktoś krzywo namaluje krzyż na murze. Na jakich zasadach i z jakiej racji przyznawana jest racja takiemu "wierzącemu"? Czy on cokolwiek o swoim wyznaniu wie?
Może należy wprowadzić zasadę dostarczania sądom odpowiednich dokumentów, bądź przeprowadzania egzaminów z wiedzy o danej religii, stwierdzających rzeczywistą wiarę. Przecież to nierealne.
Czym są uczucia religijne?
Proszę wymienić choć jedno takie uczucie i wyjaśnić, jak można je obrazić.

















"miłość,smutek,inspiracja,poczucie siły" to uczucia religijne?
Hm, symbol? ok. Dla Ciebie to może być świętość, ale pozostaje TYLKO symbolem. Istnieją na tym świecie ludzie (na szczęście), którzy mają w głowie minimum rozsądku i fanatyzm religijny im nie grozi. Zapewniam Cię, że krzyż za nas nie walczył. A jak sam powiedziałeś - przyjeliśmy chrzest (mam na mysli Polskę, czy Polaków - nie wiem) aby się uniezależnić od innych państw i żeby móc podbijać kolejne kraje, zdobywać ziemie. Zagrywka polityczna. Proszę Cię, pozbądź się patetyzmu. Nie rozumiem dlaczego wciąż niektórzy ludzie są wyznawcami popularnej w romantyzmie idei mesjanizmu. Skupiają się na cierpieniu i śmierci.
Dzięki symbolowi walczyliśmy? Twierdzisz zatem, że dzięki krzyżowi Polacy taplali się we krwi, tracili rodziny, umierali? No proszę Cię ;) Nie sądzisz, ze lepiej dla Polski żyć, nie umierać?
Nie pluję na Twój Święty Krzyż. Ba, na żaden krzyż nie pluję. A jakie ma dla mnie znaczenie wiem doskonale ;) Ja wierzę w Boga, a nie w symbole.
Na następny tego typu komentarz nie odpowiem, poniewać ten powyżej nie odnosi się do treści mojego tekstu (proponuję z 10 razy przeczytać o czym jest artykuł).