Poniedziałek, 21 Maja 2012. Imieniny: Kryspina, Wiktora
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
A w 10. Cogito...

Świętujemy 400. wydanie Cogito,
A w nim:
konkursy, reportaże, III cz. Przewodnika akademickiego,
opisy kierunków,
test predyspozycji

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

5.0

Nasza droga do szczęścia

Komentarze 0  Ocena 5.0  Odsłony 1117

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
O ludziach, których życiowym celem jest dawanie siebie innym.

Kiedy rozmawiałam z tą kobietą, wprost nie mogłam uwierzyć, że są jeszcze ludzie, którzy cenią dobro innych ponad swoje. Oby było ich coraz więcej, bo jeszcze wiele dzieci czeka...

Co zapamiętałam najlepiej podczas naszego pierwszego spotkania?
Oczy. Wielkie, dojrzałe, a zarazem jeszcze bardzo dziecinne, brązowe, cudowne ślepia. Są jakby lustro, w którym odbijają się wszystkie chwile, kiedy brakowało jej miłości i czułości. Kiedy codziennie wpatruję się w te oczka, nadal zadaję sobie pytanie, co takiego to dziecko przeżyło, jakich widziała swoich rodzicieli. Czy opiekowali się nią, przytulali tak jak ja teraz czy po prostu karmili i przewijali dla świętego spokoju?

Największe zdziwienie?

Że nie jest tak jak większość myśli. Obdrapany pokój, rząd dziecięcych obgryzionych łóżeczek ze szczebelkami, a w nich istoty mniej lub bardziej o charakterze ludzkim. Bijące głowami w szczeble, bujające się w przód i tył, tępo patrzące się przez okno, słowem zupełnie obojętne na rzeczywistość. Tak jak by żyły w jakimś innym wymiarze.

Tymczasem jest zupełnie inaczej. Po chwili spędzonej ze swoim wybrankiem, darem losu, najjaśniejszym słoneczkiem, dzieckiem, które nosiłeś pod sercem, wchodzisz do tego pokoju. I nie liczy się, ile masz lat, jakie wykształcenie zdobyłeś. Po prostu jest to próba dla Twojego charakteru; siły, wrażliwości. Bo wchodzisz i widzisz kilkanaście wyciągniętych ku Tobie rączek. Z co niektórych ust wydobywają się nieśmiałe wołania; zaproszenia do zabawy, wyznania miłości lub zwyczajne "weź mnie".
Nie możesz się rozpłakać, musisz bezwzględnie odłożyć swojego maluszka, pomachać mu, bez zbędnych czułości. Po prostu obróć się, odejdź i wymaż z pamięci.

Nasza droga do szczęścia?
Najpierw było spokojne życie we dwoje, ale z czasem coraz częściej pytano się nas, kiedy wreszcie będziemy mogli umeblować ten trzeci pokoik, bo przecież smutno tak we dwoje. My też się martwiliśmy, bo wracanie do pustego mieszkania, kiedy drugie jest w pracy wcale nie stanowi czegoś miłego. Potem były jakieś dziwne badanie, a co za tym idzie krótka diagnoza, która miło nas podsumowała "No tak chciała natura, coś się u was nie zgadza, ale możecie się starać."
Któregoś lata wyjechaliśmy na dawno zaplanowany wyjazd do Tunezji. Nudziło nam się, kiedy po czterdziestostopniowym upale leżeliśmy przed telewizorem jak zdeptane muchy. Akurat był program o adopcji, najpierw tej na odległość, a potem o czekających na rodziców dzieci, które potrzebują miłości. Nie musieliśmy za wiele mówić.
Jak na skrzydłach zanieśliśmy nasze podania o adopcję, czekaliśmy na pozytywne rozpatrzenie. W międzyczasie przeprowadzono na nasz temat wywiad środowiskowy, przeprowadzono szkolenia dla rodziców takich jak my.
Zanim ujrzeliśmy nasze słoneczko, przeszliśmy drogę pełną wybojów; kruczków prawnych, ludzi, którzy wcale nam nie wierzyli, oburzenia społecznego, aż wreszcie pełną czekania. Na uregulowanie sytuacji prawnej, jej wyzdrowienie z ciężkiego zapalenia płuc i tysiąc innych drobiażdżków. Ale było warto.
Było warto, żeby móc teraz co dzień ją przytulać, całować na dobranoc, karmić, po prostu być jej matką.
Bo wierzę że taka była nasza droga do szczęścia, że po prostu było nam dane spotkać się właśnie tam i dokładnie w moje któreś tam urodziny.
Li i jedynie.

Oceń artykuł:

Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.