Sylwester dla nieletnich
Szarejko - artukuł dodany 2012-01-05 20:08
0
4.7
439
Co zrobić, kiedy kompletnie nie wiadomo gdzie się podziać w Sylwestrową noc? Ja w tym roku odkryłam nową możliwość na udaną zabawę - w Sylwestra zostałam opiekunką do dziecka.
Co zrobić, kiedy kompletnie nie wiadomo gdzie się podziać w Sylwestrową noc? Można zostać w domu i przesiedzieć kilka godzin na Facebooku lub zwołać znajomych, którzy też nie mają co ze sobą zrobić i wyprawić nudną domówkę. Czasem, jeżeli naprawdę nie ma nikogo kto chciałby razem z nami ponarzekać na nudne życie, można po prostu iść spać.
Ja w tym roku odkryłam nową możliwość na udaną zabawę - w Sylwestra zostałam opiekunką do dziecka.
Maluch, 3-latek, bawił się świetnie. Mieliśmy ogrom zabawek, dobry zapas Bobovity, butelkę Picolo i ulubione kapcie. Oczywiście spodziewałam się, że mały już o 21.00 będzie spał jak zabity, a ten załapał się na pokaz fajerwerków oraz noworocznego szampana, którego oczywiście dałam mu powąchać.
W ten oto sposób Nowy Rok powitałam na trzeźwo, w rodzinnym gronie, budując zamki z klocków i uciekając przed laserem Buzza Astrala. I muszę powiedzieć - nie było tragicznie! Zasypiając zastanawiałam się co obecnie robią moi znajomi, ale kiedy z samego rana weszłam na Facebooka, nie musiałam nawet do nich dzwonić i pytać. Wszystko pojawiło mi się na stronie głównej. Tylko 2 osoby z tych, które tuż po obudzeniu wstawiły nowy post, nie pisały o tym jak wielkiego mają kaca. Reszta, jakby używała tego samego szablonu. Nie wiem naprawdę dlaczego tak modny jest ten "odgłos rosnącej trawy" albo "zgon" czy też dlaczego nagle wszyscy mieli kaca akurat w Mielnie. Domyślam się, że mojemu pokoleniu zależy na tym, aby było powszechnie wiadomo, że mamy twarde głowy, kasę na szlacheckie trunki oraz zawsze ekstra miejscówkę na imprezę. Ale czasami, kiedy wszyscy piszą to samo, aż zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem nie jest odwrotnie. Potrzebujemy dowartościowania, 20 komentarzy o tym jak bardzo szaleliśmy po pijaku, 5 naszych odpowiedzi, że nie pamiętamy niczego i konkretnie czego, oraz chociaż jednej plotki o nas, czy aby przypadkiem nie zrobiliśmy czegoś godnego szumu w mieście. A potem co? "Kto wypił więcej?"
Ja oczywiście też nie zostałam w tyle i zdałam Facebookową relację z domowej imprezy rodzinnej. Jednakże nikt nie posądzał mnie o kaca po Picolo albo o bieganie nago po pijaku. Za to zachwycano się moim pożyczonym maluchem, bo nie ukrywam, że jest czym. Nie wyobrażam sobie braku wpisu dotyczącego mojej imprezy - znajomi na Facebooku uznali by że umarłam!
Co zrobić, kiedy kompletnie nie wiadomo gdzie się podziać w Sylwestrową noc? Można zostać w domu i przesiedzieć kilka godzin na Facebooku lub zwołać znajomych, którzy też nie mają co ze sobą zrobić i wyprawić nudną domówkę. Czasem, jeżeli naprawdę nie ma nikogo kto chciałby razem z nami ponarzekać na nudne życie, można po prostu iść spać.
Ja w tym roku odkryłam nową możliwość na udaną zabawę - w Sylwestra zostałam opiekunką do dziecka.
Maluch, 3-latek, bawił się świetnie. Mieliśmy ogrom zabawek, dobry zapas Bobovity, butelkę Picolo i ulubione kapcie. Oczywiście spodziewałam się, że mały już o 21.00 będzie spał jak zabity, a ten załapał się na pokaz fajerwerków oraz noworocznego szampana, którego oczywiście dałam mu powąchać.
W ten oto sposób Nowy Rok powitałam na trzeźwo, w rodzinnym gronie, budując zamki z klocków i uciekając przed laserem Buzza Astrala. I muszę powiedzieć - nie było tragicznie! Zasypiając zastanawiałam się co obecnie robią moi znajomi, ale kiedy z samego rana weszłam na Facebooka, nie musiałam nawet do nich dzwonić i pytać. Wszystko pojawiło mi się na stronie głównej. Tylko 2 osoby z tych, które tuż po obudzeniu wstawiły nowy post, nie pisały o tym jak wielkiego mają kaca. Reszta, jakby używała tego samego szablonu. Nie wiem naprawdę dlaczego tak modny jest ten "odgłos rosnącej trawy" albo "zgon" czy też dlaczego nagle wszyscy mieli kaca akurat w Mielnie. Domyślam się, że mojemu pokoleniu zależy na tym, aby było powszechnie wiadomo, że mamy twarde głowy, kasę na szlacheckie trunki oraz zawsze ekstra miejscówkę na imprezę. Ale czasami, kiedy wszyscy piszą to samo, aż zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem nie jest odwrotnie. Potrzebujemy dowartościowania, 20 komentarzy o tym jak bardzo szaleliśmy po pijaku, 5 naszych odpowiedzi, że nie pamiętamy niczego i konkretnie czego, oraz chociaż jednej plotki o nas, czy aby przypadkiem nie zrobiliśmy czegoś godnego szumu w mieście. A potem co? "Kto wypił więcej?"
Ja oczywiście też nie zostałam w tyle i zdałam Facebookową relację z domowej imprezy rodzinnej. Jednakże nikt nie posądzał mnie o kaca po Picolo albo o bieganie nago po pijaku. Za to zachwycano się moim pożyczonym maluchem, bo nie ukrywam, że jest czym. Nie wyobrażam sobie braku wpisu dotyczącego mojej imprezy - znajomi na Facebooku uznali by że umarłam!















