Koniec masowego kształcenia magistrów
redakcja - artukuł dodany 2011-12-06 12:53
0
0.0
634
Ministerstwo nauki chce, by na rynek pracy trafiało więcej osób z licencjatem.
Pracodawcy potrzebują więcej kadry średniego szczebla – osób z dyplomem licencjata. Tymczasem 90 proc. absolwentów tego typu studiów kontynuuje naukę, by zdobyć tytuł magistra. Ministerstwo Nauki chce to zmienić. Pomóc ma nowy sposób finansowania uczelni z budżetu państwa.
Od pięciu lat naukę na uczelniach wyższych kończy średnio rocznie 217 tys. magistrów i 170 tys. osób z dyplomem licencjata. Większość tych ostatnich kształci się dalej.
Minister nauki prof. Barbara Kudrycka pracuje nad systemem, który ma to zmienić.
Wysokość dotacji dla uczelni akademickich będzie zależała od jakości badań naukowych i kształcenia studentów, z których "najbardziej utalentowani powinni trafiać na studia magisterskie". Z kolei wyższe szkoły zawodowe mają być rozliczane z kształcenia dla gospodarki. System ma być wprowadzany od 2013 r.
– Bezrobocie wśród młodych ludzi z wyższym wykształceniem zmniejszy się, o ile w ślad za tymi zmianami podniesie się jakość kształcenia. Zdarza się, że teraz np. informatycy uczeni są programów, których nikt już nie używa w firmach – komentuje Małgorzata Rusewicz, z PKPP Lewiatan.
– Magistrów będzie mniej i automatycznie staną się bardziej pożądani na rynku pracy – dodaje Gabriela Jabłońska, analityk rynku pracy z firmy Sedlak & Sedlak. – Na korzyść licencjatów mogą przemawiać mniejsze oczekiwania płacowe i te związane z rozwojem kariery zawodowej.
Temu może zaradzić wymuszony przez nowy system podział uczelni na akademickie i zawodowe. Te ostatnie mają zyskać większy prestiż.
– Gdy pieniądze idą za studentem, uczelnie akademickie nastawiają się na szerokie kształcenie i odbierają nam kandydatów – przyznaje prof. Andrzej Kolasa, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Ciechanowie. – A szkoły zawodowe w regionie mogą lepiej niż uniwersytety w dużych ośrodkach akademickich współpracować z przedsiębiorcami, tak, by student już na drugim roku wiedział, gdzie może mieć miejsce pracy. Taki model kształcenia sprawdza się we Francji, Niemczech czy w Anglii.
Rzeczpospolita
Pracodawcy potrzebują więcej kadry średniego szczebla – osób z dyplomem licencjata. Tymczasem 90 proc. absolwentów tego typu studiów kontynuuje naukę, by zdobyć tytuł magistra. Ministerstwo Nauki chce to zmienić. Pomóc ma nowy sposób finansowania uczelni z budżetu państwa.
Od pięciu lat naukę na uczelniach wyższych kończy średnio rocznie 217 tys. magistrów i 170 tys. osób z dyplomem licencjata. Większość tych ostatnich kształci się dalej.
Minister nauki prof. Barbara Kudrycka pracuje nad systemem, który ma to zmienić.
Wysokość dotacji dla uczelni akademickich będzie zależała od jakości badań naukowych i kształcenia studentów, z których "najbardziej utalentowani powinni trafiać na studia magisterskie". Z kolei wyższe szkoły zawodowe mają być rozliczane z kształcenia dla gospodarki. System ma być wprowadzany od 2013 r.
– Bezrobocie wśród młodych ludzi z wyższym wykształceniem zmniejszy się, o ile w ślad za tymi zmianami podniesie się jakość kształcenia. Zdarza się, że teraz np. informatycy uczeni są programów, których nikt już nie używa w firmach – komentuje Małgorzata Rusewicz, z PKPP Lewiatan.
– Magistrów będzie mniej i automatycznie staną się bardziej pożądani na rynku pracy – dodaje Gabriela Jabłońska, analityk rynku pracy z firmy Sedlak & Sedlak. – Na korzyść licencjatów mogą przemawiać mniejsze oczekiwania płacowe i te związane z rozwojem kariery zawodowej.
Temu może zaradzić wymuszony przez nowy system podział uczelni na akademickie i zawodowe. Te ostatnie mają zyskać większy prestiż.
– Gdy pieniądze idą za studentem, uczelnie akademickie nastawiają się na szerokie kształcenie i odbierają nam kandydatów – przyznaje prof. Andrzej Kolasa, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Ciechanowie. – A szkoły zawodowe w regionie mogą lepiej niż uniwersytety w dużych ośrodkach akademickich współpracować z przedsiębiorcami, tak, by student już na drugim roku wiedział, gdzie może mieć miejsce pracy. Taki model kształcenia sprawdza się we Francji, Niemczech czy w Anglii.
Rzeczpospolita















