Kraje, w których przypuszczalnie nie chciałbyś się uczyć
coonskin - artukuł dodany 2011-12-06 11:02
1
0.0
754
Tytuł wyjaśnia wszystko. Artykuł pochodzi z gazetki szkolnej jednego z warszawskich liceów wydanej dłuższy czas temu. Jako jego autor postanowiłem, by zaistniał także w sieci.
Kraje, w których (przypuszczalnie) nie chciałbyś się uczyć.
Narzekasz na polskie szkolnictwo? Nudzą cię zajęcia, program wpisujący się w stare powiedzenie: co do wszystkiego to do niczego?
Wzdrygasz się na myśl o minister edukacji, która zamiast błyszczeć intelektem i przykładem błyszczy nagimi kolanami na okładce Super Ekspressu?
Ile razy słyszałeś, że szkole "obcięto dotacje"? Te i inne kwestie powiązane z naszym rodzimym systemem oświaty niewątpliwie stanowią temat do wartkich dyskusji, warto więc pomyśleć o tych, którym na przeszkodzie w zdobywaniu szeroko pojmowanej wiedzy stoi państwo - jego religia, polityka, obyczajowość. Ciesz się, że Polska to nie…
1)
[b]Iran – tu uczyć się muszą wszyscy od 6 roku życia. Właściwie - nic w tym niezwykłego. Różnice pojawiają się w okresie trwania edukacji: to 5 lat przymusowego uczęszczania do szkoły (tzn. po skończeniu 11 lat jest nadobowiązkowa), przy czym bezpłatne jest przedszkole, podstawówka i odpowiednik polskiego liceum. Studia to już kwestia nie tyle ambicji, co zamożności.
Prawdziwą przepaść stanowią jednak warunki, w jakich zdobywa wiedzę tamtejsza młodzież. Pewna kobieta kiedyś opowiadała historię swojej 6–letniej córki, która chodziła do jednej z placówek. Na pierwszym zebraniu rodziców urządzono zbiórkę pieniędzy potrzebnych na… budowę ubikacji. W obskurnym, obdrapanym i ze wszech miar rozpadającym się budynku nie przewidziano zakątka gwarantującego podstawową odrobinę prywatności. Potem uzupełniono ten brak kopiąc zwyczajną dziurę w ziemi. Krany i zlew pozostały w sferze marzeń.
Należy jeszcze zaznaczyć: w Iranie łatwiejszy żywot ma uczeń niż uczennica, ze względu na religię. Kobiety muszą być osłonięte od góry do dołu, twarzy także nie wolno im odkrywać, dlatego m.in. wydzielono klasy wyłącznie żeńskie.
90% czytelniczek tego artykułu pomyśli teraz: a co, jeżeli bym się do tego nie zastosowała?
Otóż zwalczaniem tego typu nieposłuszeństwa zajmują się Pasdarzy – oficjalnie: policja obyczajowa. W rzeczywistości ów "organ bezpieczeństwa" stanowi zagrożenie dla obywateli własnego kraju, skutecznie ich zastraszając. Przykładowo: kobiecie, która wyszła na ulicę źle założywszy chustę (a przecież nie zrobiła tego celowo) może zostać udzielone upomnienie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby funkcjonariusz zwyczajnie ją pobił. Każdy sąd go uniewinni.
Irański sąd… surowe kary w tym antyamerykańskim zakątku świata grożą choćby za noszenie koszulek z angielskimi napisami.
2)
Korea Północna – trudno powiedzieć o niej cokolwiek pewnego, poza tym, iż w imperium Kimów wypadki chodzą po ludziach równie często jak przesłuchujący ich agenci. A czego dowiadują się uczniowie? Poznają "moralność komunistyczną" , historię w wersji socrealistycznej oraz żywoty ojca i syna - Wielkiego Wodza oraz Kochanego Przywódcy. Szczególnie intrygujący zdaje się być ten ostatni "przedmiot". Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, iż jeżeli podopieczny popełni rażącą gafę, wymieniając np. dokonania Kim Ir Sena (to jest wspomnianego Wielkiego Wodza) czeka go nie tyle zła ocenia, ani nawet nie bicie, lecz obóz pracy – amerykański wywiad donosił o ich dziecięcych "wersjach".
Sami Koreańczycy z północy chwalą się zaś swoimi uczniowskimi uniformami, do złudzenia przypominającymi ich wojskowe odpowiedniki. To celowy zabieg propagandy, mający przygotowywać ich na wcielenie do niemal milionowej armii owego niewielkiego i stale nękanego głodem państewka, które zdaje się usychać w sercu kwitnącej Azji.
3)
Tanzania – jeden z 30 najbiedniejszych krajów świata. Kto więc tam myśli o edukacji? Poza organizacjami humanitarnymi – niemal nikt. Jedna trzecia ludności nie potrafi pisać ani czytać, brakuje podręczników, praktycznie – wszystkiego. Problemów nastręcza także fakt, że lekcje w szkole podstawowej odbywają się w jednym z rdzennych języków, suahili, zaś w szkole średniej prowadzone są po angielsku. Uczniowie, nie mogąc nic zrozumieć, zwyczajnie ją opuszczają. Tylko to wydaje się proste w tym kraju, w którym nikt nie jest pewny swojego jutra.
4)
Uganda – ponoć ma najlepszy system oświaty w Afryce Środkowo–Wschodniej.
Co się na niego składa? Właściwiej byłoby postawić pytanie: czego w nim BRAK? Brakuje tablic i kredy. Klasy liczą średnio po 130 osób. Są za to szkoły prywatne, ale z czesnym rzędu 20 euro nie każdy może sobie na nie pozwolić.
Powyższe państwa to tylko garstka przykładów spośród tych, w których mało kto myśli o nauce, jako że wyzwaniem jest zdobycie kubła wody do picia a polityka i religia ocierają się o skrajność, doprowadzając do zbiorowej paranoi. Życie tam to walka o życie.
Doceńcie więc to, że większość z was musi toczyć batalię co najwyżej o zaliczenie z matematyki ;)
Kraje, w których (przypuszczalnie) nie chciałbyś się uczyć.
Narzekasz na polskie szkolnictwo? Nudzą cię zajęcia, program wpisujący się w stare powiedzenie: co do wszystkiego to do niczego?
Wzdrygasz się na myśl o minister edukacji, która zamiast błyszczeć intelektem i przykładem błyszczy nagimi kolanami na okładce Super Ekspressu?
Ile razy słyszałeś, że szkole "obcięto dotacje"? Te i inne kwestie powiązane z naszym rodzimym systemem oświaty niewątpliwie stanowią temat do wartkich dyskusji, warto więc pomyśleć o tych, którym na przeszkodzie w zdobywaniu szeroko pojmowanej wiedzy stoi państwo - jego religia, polityka, obyczajowość. Ciesz się, że Polska to nie…
1)
[b]Iran – tu uczyć się muszą wszyscy od 6 roku życia. Właściwie - nic w tym niezwykłego. Różnice pojawiają się w okresie trwania edukacji: to 5 lat przymusowego uczęszczania do szkoły (tzn. po skończeniu 11 lat jest nadobowiązkowa), przy czym bezpłatne jest przedszkole, podstawówka i odpowiednik polskiego liceum. Studia to już kwestia nie tyle ambicji, co zamożności.
Prawdziwą przepaść stanowią jednak warunki, w jakich zdobywa wiedzę tamtejsza młodzież. Pewna kobieta kiedyś opowiadała historię swojej 6–letniej córki, która chodziła do jednej z placówek. Na pierwszym zebraniu rodziców urządzono zbiórkę pieniędzy potrzebnych na… budowę ubikacji. W obskurnym, obdrapanym i ze wszech miar rozpadającym się budynku nie przewidziano zakątka gwarantującego podstawową odrobinę prywatności. Potem uzupełniono ten brak kopiąc zwyczajną dziurę w ziemi. Krany i zlew pozostały w sferze marzeń.
Należy jeszcze zaznaczyć: w Iranie łatwiejszy żywot ma uczeń niż uczennica, ze względu na religię. Kobiety muszą być osłonięte od góry do dołu, twarzy także nie wolno im odkrywać, dlatego m.in. wydzielono klasy wyłącznie żeńskie.
90% czytelniczek tego artykułu pomyśli teraz: a co, jeżeli bym się do tego nie zastosowała?
Otóż zwalczaniem tego typu nieposłuszeństwa zajmują się Pasdarzy – oficjalnie: policja obyczajowa. W rzeczywistości ów "organ bezpieczeństwa" stanowi zagrożenie dla obywateli własnego kraju, skutecznie ich zastraszając. Przykładowo: kobiecie, która wyszła na ulicę źle założywszy chustę (a przecież nie zrobiła tego celowo) może zostać udzielone upomnienie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby funkcjonariusz zwyczajnie ją pobił. Każdy sąd go uniewinni.
Irański sąd… surowe kary w tym antyamerykańskim zakątku świata grożą choćby za noszenie koszulek z angielskimi napisami.
2)
Korea Północna – trudno powiedzieć o niej cokolwiek pewnego, poza tym, iż w imperium Kimów wypadki chodzą po ludziach równie często jak przesłuchujący ich agenci. A czego dowiadują się uczniowie? Poznają "moralność komunistyczną" , historię w wersji socrealistycznej oraz żywoty ojca i syna - Wielkiego Wodza oraz Kochanego Przywódcy. Szczególnie intrygujący zdaje się być ten ostatni "przedmiot". Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, iż jeżeli podopieczny popełni rażącą gafę, wymieniając np. dokonania Kim Ir Sena (to jest wspomnianego Wielkiego Wodza) czeka go nie tyle zła ocenia, ani nawet nie bicie, lecz obóz pracy – amerykański wywiad donosił o ich dziecięcych "wersjach".
Sami Koreańczycy z północy chwalą się zaś swoimi uczniowskimi uniformami, do złudzenia przypominającymi ich wojskowe odpowiedniki. To celowy zabieg propagandy, mający przygotowywać ich na wcielenie do niemal milionowej armii owego niewielkiego i stale nękanego głodem państewka, które zdaje się usychać w sercu kwitnącej Azji.
3)
Tanzania – jeden z 30 najbiedniejszych krajów świata. Kto więc tam myśli o edukacji? Poza organizacjami humanitarnymi – niemal nikt. Jedna trzecia ludności nie potrafi pisać ani czytać, brakuje podręczników, praktycznie – wszystkiego. Problemów nastręcza także fakt, że lekcje w szkole podstawowej odbywają się w jednym z rdzennych języków, suahili, zaś w szkole średniej prowadzone są po angielsku. Uczniowie, nie mogąc nic zrozumieć, zwyczajnie ją opuszczają. Tylko to wydaje się proste w tym kraju, w którym nikt nie jest pewny swojego jutra.
4)
Uganda – ponoć ma najlepszy system oświaty w Afryce Środkowo–Wschodniej.
Co się na niego składa? Właściwiej byłoby postawić pytanie: czego w nim BRAK? Brakuje tablic i kredy. Klasy liczą średnio po 130 osób. Są za to szkoły prywatne, ale z czesnym rzędu 20 euro nie każdy może sobie na nie pozwolić.
Powyższe państwa to tylko garstka przykładów spośród tych, w których mało kto myśli o nauce, jako że wyzwaniem jest zdobycie kubła wody do picia a polityka i religia ocierają się o skrajność, doprowadzając do zbiorowej paranoi. Życie tam to walka o życie.
Doceńcie więc to, że większość z was musi toczyć batalię co najwyżej o zaliczenie z matematyki ;)
















