Poniedziałek, 21 Maja 2012. Imieniny: Kryspina, Wiktora
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Uczciwość – czy jeszcze istnieje?

Chciałabym poruszyć sprawę zanikającej, niestety, wartości, nawet cnoty, jaką jest uczciwość. Zanik (...)ostępują nieuczciwie, a zarazem niemoralnie, dlaczego ja mam być inny/a? To popularne usprawiedliwienie.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

5.0

"Listy do M." - film, który nie kłamie

Komentarze 0  Ocena 5.0  Odsłony 750

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Świąteczna atmosfera nie ominęła kin. Od 10 listopada b.r. możemy obejrzeć film „Listy do M.” reżyserii Mitji Okorna.

Już za niecały miesiąc wigilia...
Jak co roku o tej porze na wystawach sklepowych pojawiają się wszelkiego rodzaju błyskotki, a z głośników coraz częściej płyną doskonale nam znane bożonarodzeniowe melodie. Na ulicach widujemy czerwone ciężarówki coca-coli z wizerunkiem siwego, przyjaznego staruszka w czerwonym wdzianku. Reklamy wręcz nachalnie przypominają nam o tym, że nasze święta muszą być idealne: pyszne potrawy na stole, olśniewające ozdoby dookoła, a co najważniejsze wymarzone (tzn. drogie, modne i ogólnie wspaniałe) prezenty.
Bo przecież to tylko miesiąc...

Świąteczna atmosfera nie ominęła kin. Od 10 listopada b.r. możemy obejrzeć film "Listy do M." reżyserii Mitji Okorna.

Muszę przyznać, że do filmu podchodziłam sceptycznie, bo po pierwsze komedia romantyczna nie należy do mojego ulubionego gatunku filmowego, a po drugie sądziłam (nie całkiem słusznie), że będzie to jedna z wielu "bajek o miłości", jakie zwykle serwuje się widzom przed świętami. Do kina poszłam głównie pod wpływem pozytywnych opinii znajomych, jak również dlatego, że po raz pierwszy od dawna miałam trochę czasu wolnego i chciałam się zwyczajnie odprężyć. Dostałam dużo więcej...

Szczera i pozbawiona sztuczności historia sprawiła, że zdałam sobie sprawę z tego, iż "święta spędzone w rodzinnym gronie", (których niemal automatycznie, życzymy co roku wszystkim dookoła) nie są wcale takie oczywiste.
W wigilijny wieczór splatają się losy pięciu kobiet i pięciorga mężczyzn, którzy zagubili własne szczęście i skrycie marzą o jego odnalezieniu. Ich historia opowiedziana została z niewymuszonym humorem, ciepłem i optymizmem, ale przede wszystkim szczerze. Bez udawania, że wszystko jest cudowne, idealne, wzorcowe.

Samotnie wychowujący dziecko wdowiec - prezenter radiowy (Stuhr) musi wziąć nocny dyżur. Młoda dziewczyna (Gąsiorowska), która pracuje jako śnieżynka, dzwoni do radia, by wyznać, że nie wierzy w prawdziwą miłość, lecz tak naprawdę jej pragnie. Zdradzany przez żonę (Dygant) policyjny negocjator (Adamczyk) usiłuje popełnić samobójstwo, lecz gdy mu się to nie udaje, postanawia odmienić swoje życie.
To tylko niektóre wątki zawierające się w całkiem zgrabnie utworzonej fabule, będącej pozytywnym zaskoczeniem dla znudzonych naiwnością i "lukrowością" widzów. Drażniące wręcz bywało jednak podobieństwo do zagranicznej produkcji "To właśnie miłość". Uderzało ono nawet z plakatu reklamującego film, przez co "Listy do M" zostały nazwane przez krytyków polską wersją brytyjskiej komedii.

Podsumowując: mogę powiedzieć, że mimo drobnych mankamentów nie żałuję, ani poświęconego czasu, który obecnie jest niestety wartością deficytową, ani pieniędzy wydanych na film, ponieważ wyszłam z kina ze swoistą dawką optymizmu.

Oceń artykuł:

Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.