Studniówka wypasiona albo żadna
redakcja - artukuł dodany 2011-11-18 10:42
1
0.0
856
Teledyski na plazmach, czekoladowe fontanny, "ściany ognia" i podwózka limuzyną - przyszłoroczni maturzyści dopinają właśnie swoje studniówki marzeń. A rodzice liczą wydatki.
- Zaproponowałem uczniom wycieczkę w styczniu. Usłyszałem: nic z tego, musimy oszczędzać na studniówkę. Za sam lokal planują zapłacić 500 zł od pary! - opowiada wychowawca z prestiżowego warszawskiego liceum.
W wielu stołecznych ogólniakach to standard. Liceum im. Kołłątaja będzie się bawić w Marriocie przy Okęciu (300 zł uczeń, 190 osoba towarzysząca), Liceum im. Czarnieckiego w Hotelu "Lord" (260 zł uczeń, 220 zł partner), "Konopnicka" pojedzie do pałacyku w podwarszawskich Michałowicach (300-400 zł uczeń plus ok. 200 zł partner).
W cenie studniówki mieści się nie tylko sala i posiłki. Dziś ważne są też dodatkowe bajery. Wspomniany pałacyk pod Warszawą zaproponował m.in.: występ bębniarzy z Nigerii, wróżkę, salę koktajlową dla nauczycieli i ekran z multimedialnym rzutnikiem do wyświetlania filmów z życia szkoły.
Podobnie jest w innych dużych miastach, np. uczniowie II LO w Lublinie zapłacą 500 zł od pary, a ci z VI LO z Wrocławia - 400 zł.
Trendem na tegorocznych studniówkach będą czekoladowe fontanny znane z wesel. To podgrzewane i podświetlane misy z płynną czekoladą, w której zanurza się kawałki owoców lub wafelków. Menu też najczęściej weselne: kilka rodzajów mięs do wyboru, bukiety surówek, przekąski zimne i ciepłe, słodycze, chipsy i ciasta.
Szkoły coraz chętniej stawiają na studniówki przypominające imprezę w klubie. Kolorowe światła, mała scena, nagłośnienie. Na ścianach plazmy, na nich albo obraz z sali na żywo albo teledyski. Telefony od licealistów odbierają też firmy wypożyczające zabytkowe i ekskluzywne limuzyny. Za wynajęcie na godzinę trzeba zapłacić 400-500 zł.
Nie wszyscy jednak poddają się szaleństwu studniówkowego wypasu.
- Zostajemy w szkole. Mam nadzieję, że stanie się to tradycją - cieszy się Ewelina Pszczółkowska, psycholog z XXV LO im. Wybickiego.
metro.pl
- Zaproponowałem uczniom wycieczkę w styczniu. Usłyszałem: nic z tego, musimy oszczędzać na studniówkę. Za sam lokal planują zapłacić 500 zł od pary! - opowiada wychowawca z prestiżowego warszawskiego liceum.
W wielu stołecznych ogólniakach to standard. Liceum im. Kołłątaja będzie się bawić w Marriocie przy Okęciu (300 zł uczeń, 190 osoba towarzysząca), Liceum im. Czarnieckiego w Hotelu "Lord" (260 zł uczeń, 220 zł partner), "Konopnicka" pojedzie do pałacyku w podwarszawskich Michałowicach (300-400 zł uczeń plus ok. 200 zł partner).
W cenie studniówki mieści się nie tylko sala i posiłki. Dziś ważne są też dodatkowe bajery. Wspomniany pałacyk pod Warszawą zaproponował m.in.: występ bębniarzy z Nigerii, wróżkę, salę koktajlową dla nauczycieli i ekran z multimedialnym rzutnikiem do wyświetlania filmów z życia szkoły.
Podobnie jest w innych dużych miastach, np. uczniowie II LO w Lublinie zapłacą 500 zł od pary, a ci z VI LO z Wrocławia - 400 zł.
Trendem na tegorocznych studniówkach będą czekoladowe fontanny znane z wesel. To podgrzewane i podświetlane misy z płynną czekoladą, w której zanurza się kawałki owoców lub wafelków. Menu też najczęściej weselne: kilka rodzajów mięs do wyboru, bukiety surówek, przekąski zimne i ciepłe, słodycze, chipsy i ciasta.
Szkoły coraz chętniej stawiają na studniówki przypominające imprezę w klubie. Kolorowe światła, mała scena, nagłośnienie. Na ścianach plazmy, na nich albo obraz z sali na żywo albo teledyski. Telefony od licealistów odbierają też firmy wypożyczające zabytkowe i ekskluzywne limuzyny. Za wynajęcie na godzinę trzeba zapłacić 400-500 zł.
Nie wszyscy jednak poddają się szaleństwu studniówkowego wypasu.
- Zostajemy w szkole. Mam nadzieję, że stanie się to tradycją - cieszy się Ewelina Pszczółkowska, psycholog z XXV LO im. Wybickiego.
metro.pl

















