Szpital
agata511 - artukuł dodany 2011-11-14 20:59
2
4.3
1084
Krótkie opowiadanie napisane pod wpływem impulsu, jednym tchem. Moje pierwsze. Wiecie co to jest OOBE...?
Wiecie co to jest OOBE?
Nie ma nic piękniejszego i bardziej przerażającego. Dla wielu nieosiągalne marzenie, dla innych przekleństwo, którego już nigdy nie będą mogli się pozbyć.
Jeżeli urodziłeś się z rzadkim darem odwagi, dałbyś radę puścić się w wir tego szaleństwa. Ja miałem pecha. Poszedłem za głosem tego demona. Byłem za silny. A teraz została mi tylko wieczna słabość…
… Budzę się z krzykiem. Kolejna taka noc tego miesiąca. Bez rezultatu…
…Pierwszy krok nigdy nie jest łatwy, nigdy. Przewracasz się. Ja też. Im wyższy poziom strachu, im bardziej miesza się z niecierpliwości i ekscytacją, tym dusza mocniej trzyma się ciała. ONA czuje, że coś się dzieje, obawia się samotności.
Tylko dzięki próbom "ucieczki" w pełni uwierzyłem że ona jest, że wypełnia każdy zakątek mojego ciała. Nigdy jej nie chciałem. Nie byłoby bólu, zmartwień, pragnień ani głupoty która trawi cały ten świat. Nie, nie jestem mieszkańcem zakładu psychiatrycznego…
…Przecież potrafię to zrobić…
…Sukces smakuje wspaniale, kiedy jest okupiony wysiłkiem i cierpieniem. Ale co teraz? Tyle na to czekałem i udało się… Swoją drogą, jak tak patrzę na siebie z góry to jestem zdołowany swoją prezencją. Ciało ludzkie jest słabe… to we mnie tkwi siła!
…Skupienie… trzeba się przemóc…
…Muszę to jeszcze przećwiczyć. Trafiłem do jakiegoś… szpitala. A mogłem być w każdym miejscu we wszechświecie! Żadnych ograniczeń. Trudno.
Kiedyś już tutaj byłem… tak wczoraj, we śnie…w koszmarze… I te piski. Jakby przepisane ze scenariusza niejednego horroru. Nie do takich rzeczy się lgnęło…
… Ciekawość to pierwszy stopień do piekła? Więc ja stoję już na drugim. Ta odwaga wcale nie jest darem. Cofam to. Im dalej w korytarz, tym większe ciemności. Tak musiał wyglądać korytarz do głównej Sali Hadesu… Kolejne zdezelowane drzwi. Źródło pisków. Przeraźliwe dźwięki. Tak, to na pewno przedsionek piekła. Jak na coś w takim stanie, te drzwi nie mogą długo opierać się, nawet tak początkującej woli jak moja (ręce, choć słabe czasem się przydają).
…Skupienie…
…Natężenie dźwięków. Chłód. Jak w rzeźniczej chłodni. I ten obraz. Déjà vu…
…W zardzewiałym, szpitalnym łóżku "leży" cień, powoli wyłania się z niego człowiek. Człowiek? Nie, to dusza, cień, który kiedyś był ciałem osoby na zawsze już pozostanie w tym miejscu… kona.
Wiec to tak. Tak na wieki dusza ucieka od człowieka. Ucieka? Zostaje wygnana. Dlaczego ja BYŁAM (byłem?) taka niewdzięczna?...
…A wygnańcy? Są pozbawieni skrupułów. Nie chcą wybaczać. Nie zaakceptują nikogo, kto może mieć to co oni stracili. ONA nie wybaczy mi, że ja mam wybór… miałem go…
…Od teraz jestem mieszkańcem psychiatryka, dla obłąkanych dusz. W więzieniu dla wygnańców. Ile bym DAŁA, żeby móc się cofnąć i zejść dalej w dół, po kolejnych stopniach, prowadzona przez ciekawość…
…Swoją drogą, ciekawe co podadzą w akcie zgonu mojego ciała, które teraz oddaje ostatnie tchnienie, bo nie wróciłam na czas…
…Wieczność jest moim udziałem. Nierozerwalnie złączona z tym szpitalem…
Wiecie co to jest OOBE?
Nie ma nic piękniejszego i bardziej przerażającego. Dla wielu nieosiągalne marzenie, dla innych przekleństwo, którego już nigdy nie będą mogli się pozbyć.
Jeżeli urodziłeś się z rzadkim darem odwagi, dałbyś radę puścić się w wir tego szaleństwa. Ja miałem pecha. Poszedłem za głosem tego demona. Byłem za silny. A teraz została mi tylko wieczna słabość…
… Budzę się z krzykiem. Kolejna taka noc tego miesiąca. Bez rezultatu…
…Pierwszy krok nigdy nie jest łatwy, nigdy. Przewracasz się. Ja też. Im wyższy poziom strachu, im bardziej miesza się z niecierpliwości i ekscytacją, tym dusza mocniej trzyma się ciała. ONA czuje, że coś się dzieje, obawia się samotności.
Tylko dzięki próbom "ucieczki" w pełni uwierzyłem że ona jest, że wypełnia każdy zakątek mojego ciała. Nigdy jej nie chciałem. Nie byłoby bólu, zmartwień, pragnień ani głupoty która trawi cały ten świat. Nie, nie jestem mieszkańcem zakładu psychiatrycznego…
…Przecież potrafię to zrobić…
…Sukces smakuje wspaniale, kiedy jest okupiony wysiłkiem i cierpieniem. Ale co teraz? Tyle na to czekałem i udało się… Swoją drogą, jak tak patrzę na siebie z góry to jestem zdołowany swoją prezencją. Ciało ludzkie jest słabe… to we mnie tkwi siła!
…Skupienie… trzeba się przemóc…
…Muszę to jeszcze przećwiczyć. Trafiłem do jakiegoś… szpitala. A mogłem być w każdym miejscu we wszechświecie! Żadnych ograniczeń. Trudno.
Kiedyś już tutaj byłem… tak wczoraj, we śnie…w koszmarze… I te piski. Jakby przepisane ze scenariusza niejednego horroru. Nie do takich rzeczy się lgnęło…
… Ciekawość to pierwszy stopień do piekła? Więc ja stoję już na drugim. Ta odwaga wcale nie jest darem. Cofam to. Im dalej w korytarz, tym większe ciemności. Tak musiał wyglądać korytarz do głównej Sali Hadesu… Kolejne zdezelowane drzwi. Źródło pisków. Przeraźliwe dźwięki. Tak, to na pewno przedsionek piekła. Jak na coś w takim stanie, te drzwi nie mogą długo opierać się, nawet tak początkującej woli jak moja (ręce, choć słabe czasem się przydają).
…Skupienie…
…Natężenie dźwięków. Chłód. Jak w rzeźniczej chłodni. I ten obraz. Déjà vu…
…W zardzewiałym, szpitalnym łóżku "leży" cień, powoli wyłania się z niego człowiek. Człowiek? Nie, to dusza, cień, który kiedyś był ciałem osoby na zawsze już pozostanie w tym miejscu… kona.
Wiec to tak. Tak na wieki dusza ucieka od człowieka. Ucieka? Zostaje wygnana. Dlaczego ja BYŁAM (byłem?) taka niewdzięczna?...
…A wygnańcy? Są pozbawieni skrupułów. Nie chcą wybaczać. Nie zaakceptują nikogo, kto może mieć to co oni stracili. ONA nie wybaczy mi, że ja mam wybór… miałem go…
…Od teraz jestem mieszkańcem psychiatryka, dla obłąkanych dusz. W więzieniu dla wygnańców. Ile bym DAŁA, żeby móc się cofnąć i zejść dalej w dół, po kolejnych stopniach, prowadzona przez ciekawość…
…Swoją drogą, ciekawe co podadzą w akcie zgonu mojego ciała, które teraz oddaje ostatnie tchnienie, bo nie wróciłam na czas…
…Wieczność jest moim udziałem. Nierozerwalnie złączona z tym szpitalem…
















Troszkę za dużo wielokropków. Dobrze to znam, bo sama walczę o to, żeby w swoich pracach ich unikać, ale wiesz... czasami... to czyta się... dosyć... niewygodnie :)
Warto też pokusić się o nieco dłuższe zdania. Tutaj zapewne ich celem było przyspieszenie akcji, jednak potrafią one również wprowadzić niezły bałagan w głowie czytelnika.
Pozdrawiam serdecznie - Petra