Bliskoznaczność
paula1107 - artukuł dodany 2011-11-04 08:20
1
4.5
1242
Często myślimy, że znamy kogoś dobrze, że jesteśmy z nim blisko, a tak naprawdę nie obchodzą nas jego problemy. Jesteśmy zapatrzeni w czubek własnego nosa, a od takiego patrzenia można nabawić się zeza.
Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło. ONA wygląda podobnie jak kiedyś, nadal przekrzywia głowę, kiedy się uśmiecha, a oczy epatują lazurem, choć są jakby mniej błyszczące. Jednak gdy przystaniesz i chwilę z nią porozmawiasz, zrozumiesz, że naprawdę się zmieniła. Od czasów podstawówki przestałeś widywać ją na dyskotekach, spotkaniach ze znajomymi, w pizzerii czy gdziekolwiek indziej. Czasami przemyka szybkim krokiem do swej jedynej przyjaciółki, o której z chęcią porozmawia. To jedyny temat, przy opowiadaniu którego jej oczy choć na moment jaśnieją.
Ale przecież nic się nie zmieniło. No nie przesadzajmy, ludzie mają o wiele gorsze zmartwienia niż to, że twoja znajoma z podstawówki jest smutna. Dzieci w Afryce głodują, w Chinach nie mają rodzeństwa, a na Syberii bucików.
Ale jej oczy błagają. I ty tego nie dostrzegasz, bo to przecież nie twoja sprawa. Krzyczą, żebyś przystanął i szczerze z nią porozmawiał, pozwolił się wyżalić, poszedł do parku, potrzymał za rękę i może został chłopakiem albo po prostu przyjacielem.
ONA jest zbyt harda. Odstrasza mężczyzn, jednocześnie marząc o jakimś ciepłym uścisku, który może ofiarować jedynie jej przyjaciółka. Ale nie dowiesz się już,
jak dziwna jest to relacja. ONA dla swojej jedynej i wyjątkowej zrezygnowała
z innych znajomości, żeby nie budzić zazdrości. Żeby być na każde wezwanie, dopasowywać się do jej rozkładu dnia, dzielić z nią wszystkie smutki, radości, porażki i sukcesy. Żeby sprawdzać jej wypracowania, odrabiać za nią lekcje, kiedy ta nie zdąży. A potem ona dziwi się. Że jej przyjaciółka jednak lubi alkohol. Że potrafi ją okłamać. Że naprawdę prowadzi drugie, zatajone przed nią życie towarzyskie, że z chłopakiem byli blisko, ale przyjaciółka bała się jej powiedzieć. Przyjaciółka wie przecież lepiej, że jesteś konserwatywna. Przyjaciółka wie, że na wielu rzeczach się nie znasz, nie śmiejesz z sucharów pt: "Jak nazywa się pszczoła bez czoła?". Przyjaciółka zawsze będzie powtarzać, że nikomu nie zabrania spotykać się z innymi, ale lubi wiedzieć, kto z kim i dlaczego.
Aż w końcu to przyjaciółka zacznie być powierniczką jedynej bliskiej osoby dla NIEJ i ONA definitywnie skończy z wszelkimi kontaktami. Przecież i tak ludzie nie są jej przydatni, ciągle ją olewają albo śmieją się z jej kichania głośnego jak wybuch granatu i szczekliwego jak mały piesek.
A jak zakończy się ta smutna historia? Być może ONA skorzysta z pomocy psychologa, do którego musi chodzić z podejrzeniem o zaburzenia odżywiania albo wymyśli jakieś bzdury o swoim rzekomo cudownym życiu.
Potem łyknie garść tabletek, żeby nie bolało, popije alkoholem i zapadnie w wieczny sen. Może dostanie się na wymarzoną polonistykę, będzie uczyć, spełniając swoje wieczne marzenia i urodzi jakiemuś mężczyźnie wspaniałe dzieci. Albo najbanalniej w świecie obleje maturę i wyjedzie z PAH gdzieś w głąb Afryki.
Scenariuszy jest wiele, ale pewnik jeden. Ty możesz jej pomóc. Pewno zdziwisz się, że nie znasz nikogo wychudzonego, samotnego lub też stłamszonego osobowością przyjaciela, ale to naprawdę cię dotyczy. Przystań na chwilę, zastanów się, czym jest dla ciebie bliskość. Może mylisz ją z bliskoznacznością.
Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło. ONA wygląda podobnie jak kiedyś, nadal przekrzywia głowę, kiedy się uśmiecha, a oczy epatują lazurem, choć są jakby mniej błyszczące. Jednak gdy przystaniesz i chwilę z nią porozmawiasz, zrozumiesz, że naprawdę się zmieniła. Od czasów podstawówki przestałeś widywać ją na dyskotekach, spotkaniach ze znajomymi, w pizzerii czy gdziekolwiek indziej. Czasami przemyka szybkim krokiem do swej jedynej przyjaciółki, o której z chęcią porozmawia. To jedyny temat, przy opowiadaniu którego jej oczy choć na moment jaśnieją.
Ale przecież nic się nie zmieniło. No nie przesadzajmy, ludzie mają o wiele gorsze zmartwienia niż to, że twoja znajoma z podstawówki jest smutna. Dzieci w Afryce głodują, w Chinach nie mają rodzeństwa, a na Syberii bucików.
Ale jej oczy błagają. I ty tego nie dostrzegasz, bo to przecież nie twoja sprawa. Krzyczą, żebyś przystanął i szczerze z nią porozmawiał, pozwolił się wyżalić, poszedł do parku, potrzymał za rękę i może został chłopakiem albo po prostu przyjacielem.
ONA jest zbyt harda. Odstrasza mężczyzn, jednocześnie marząc o jakimś ciepłym uścisku, który może ofiarować jedynie jej przyjaciółka. Ale nie dowiesz się już,
jak dziwna jest to relacja. ONA dla swojej jedynej i wyjątkowej zrezygnowała
z innych znajomości, żeby nie budzić zazdrości. Żeby być na każde wezwanie, dopasowywać się do jej rozkładu dnia, dzielić z nią wszystkie smutki, radości, porażki i sukcesy. Żeby sprawdzać jej wypracowania, odrabiać za nią lekcje, kiedy ta nie zdąży. A potem ona dziwi się. Że jej przyjaciółka jednak lubi alkohol. Że potrafi ją okłamać. Że naprawdę prowadzi drugie, zatajone przed nią życie towarzyskie, że z chłopakiem byli blisko, ale przyjaciółka bała się jej powiedzieć. Przyjaciółka wie przecież lepiej, że jesteś konserwatywna. Przyjaciółka wie, że na wielu rzeczach się nie znasz, nie śmiejesz z sucharów pt: "Jak nazywa się pszczoła bez czoła?". Przyjaciółka zawsze będzie powtarzać, że nikomu nie zabrania spotykać się z innymi, ale lubi wiedzieć, kto z kim i dlaczego.
Aż w końcu to przyjaciółka zacznie być powierniczką jedynej bliskiej osoby dla NIEJ i ONA definitywnie skończy z wszelkimi kontaktami. Przecież i tak ludzie nie są jej przydatni, ciągle ją olewają albo śmieją się z jej kichania głośnego jak wybuch granatu i szczekliwego jak mały piesek.
A jak zakończy się ta smutna historia? Być może ONA skorzysta z pomocy psychologa, do którego musi chodzić z podejrzeniem o zaburzenia odżywiania albo wymyśli jakieś bzdury o swoim rzekomo cudownym życiu.
Potem łyknie garść tabletek, żeby nie bolało, popije alkoholem i zapadnie w wieczny sen. Może dostanie się na wymarzoną polonistykę, będzie uczyć, spełniając swoje wieczne marzenia i urodzi jakiemuś mężczyźnie wspaniałe dzieci. Albo najbanalniej w świecie obleje maturę i wyjedzie z PAH gdzieś w głąb Afryki.
Scenariuszy jest wiele, ale pewnik jeden. Ty możesz jej pomóc. Pewno zdziwisz się, że nie znasz nikogo wychudzonego, samotnego lub też stłamszonego osobowością przyjaciela, ale to naprawdę cię dotyczy. Przystań na chwilę, zastanów się, czym jest dla ciebie bliskość. Może mylisz ją z bliskoznacznością.
















