Co zrobić z miłością, którą dzieli religia?
wercia126 - artukuł dodany 2011-10-29 16:23
0
0.0
654
Poznałam chłopaka w szkole. Zakochaliśmy się w sobie, ale religia nie pozwala nam być ze razem...
Poznałam chłopaka w szkole. Pisał do mnie SMS-y, widać było, że jest zakochany, ale ja sobie z tego nic nie robiłam. Ciągle go odtrącałam, ale on nie dawał za wygraną.
Po 6 miesiącach w końcu zaiskrzyło i byliśmy razem. Bardzo się starał. Każda przerwa była nasza.
Okazało się, że on jest Świadkiem Jehowy. Z początku nie było z tym żadnych problemów ale potem nagle zaczął się zastanawiać, co będzie dalej. Przed wakacjami rozstaliśmy się. Nie rozumiałam dlaczego. Przecież tak mnie kochał. Było mi bardzo ciężko.
Nadal utrzymujemy kontakt, widujemy się i czasami nawet przytulamy, tak jak kiedyś. Powiedział mi niedawno, że jego rodzice nie są za tym, żebyśmy byli razem. Załamałam się totalnie. Chcę z nim być, ale to niemożliwe.
On jest wciągnięty w swoją wiarę. Lubi chodzić na te zebrania. A gdzie ja w tym wszystkim? Mówi mi, że jestem ważna, ale już się nie stara tak jak kiedyś.
Ciągle jest zazdrosny i czuje coś do mnie, ale o związku ze mną chyba nie myśli. Ostatnio doszło do rozmowy w której powiedział mi, że to on SAM zdecydował kim chce być.
Nie rozumiem, dlaczego zrezygnował z miłości dla religii... przecież każdy chce być szczęśliwy. Teraz codziennie do siebie dzwonimy i rozmawiamy godzinami. ;)
Nie wiem co robić...
Nie umiem go traktować jak zwykłego kolegę, coś mnie do niego ciągnie ale jednocześnie już nie mogę znieść tej całej sytuacji.
Czy religia naprawdę jest taka ważna kiedy ludzie się kochają?
Czy jest jeszcze jakaś szansa dla nas?
Co mam zrobić,aby w końcu uwolnić się od tej miłości?
Proszę o radę..
Pysia:(
Poznałam chłopaka w szkole. Pisał do mnie SMS-y, widać było, że jest zakochany, ale ja sobie z tego nic nie robiłam. Ciągle go odtrącałam, ale on nie dawał za wygraną.
Po 6 miesiącach w końcu zaiskrzyło i byliśmy razem. Bardzo się starał. Każda przerwa była nasza.
Okazało się, że on jest Świadkiem Jehowy. Z początku nie było z tym żadnych problemów ale potem nagle zaczął się zastanawiać, co będzie dalej. Przed wakacjami rozstaliśmy się. Nie rozumiałam dlaczego. Przecież tak mnie kochał. Było mi bardzo ciężko.
Nadal utrzymujemy kontakt, widujemy się i czasami nawet przytulamy, tak jak kiedyś. Powiedział mi niedawno, że jego rodzice nie są za tym, żebyśmy byli razem. Załamałam się totalnie. Chcę z nim być, ale to niemożliwe.
On jest wciągnięty w swoją wiarę. Lubi chodzić na te zebrania. A gdzie ja w tym wszystkim? Mówi mi, że jestem ważna, ale już się nie stara tak jak kiedyś.
Ciągle jest zazdrosny i czuje coś do mnie, ale o związku ze mną chyba nie myśli. Ostatnio doszło do rozmowy w której powiedział mi, że to on SAM zdecydował kim chce być.
Nie rozumiem, dlaczego zrezygnował z miłości dla religii... przecież każdy chce być szczęśliwy. Teraz codziennie do siebie dzwonimy i rozmawiamy godzinami. ;)
Nie wiem co robić...
Nie umiem go traktować jak zwykłego kolegę, coś mnie do niego ciągnie ale jednocześnie już nie mogę znieść tej całej sytuacji.
Czy religia naprawdę jest taka ważna kiedy ludzie się kochają?
Czy jest jeszcze jakaś szansa dla nas?
Co mam zrobić,aby w końcu uwolnić się od tej miłości?
Proszę o radę..
Pysia:(
















