Jak języki, to po szkole
redakcja - artukuł dodany 2011-10-03 12:29
0
0.0
573
Blisko 70 proc. gimnazjalistów i licealistów uważa, że lekcje w szkole nie wystarczą, by nauczyć się języka obcego. Największą przeszkodą są zdaniem uczniów duże grupy i brak konwersacji oraz zbyt mała liczba godzin lekcyjnych.
Tak wynika z badania, jakie przeprowadzono na grupie 1000 uczniów w Katowicach, we Wrocławiu, w Warszawie, Lublinie, Krakowie i Poznaniu na zlecenie agencji edukacyjnej Language Abroad.
Nastolatkom brakuje też praktycznego wykorzystywania tego, czego się uczą.
– Narzekają, że nie mają w szkole kontaktów z native speakerami, a nauczyciele angliści mówią na lekcji po polsku, tak tłumaczą np. gramatykę – dodaje Halina Juszczyk, dyrektor Language Abroad.
– Czas na konwersacje po angielsku też jest. Problem w tym, że uczniowie nie potrafią na wiele tematów wypowiedzieć własnego zdania. Często nawet po polsku nie umieją zająć żadnego stanowiska – zauważa Anglista Arkadiusz Kłosowski.
– Nigdy nie będzie pozytywnego skutku, jeśli ucząca się osoba nie poświęci codziennie co najmniej godziny na powtarzanie słówek – podkreśla. – W nauce języka nie ma dni wolnych. A uczniowie, niestety, myślą, że nic ponad zajęcia w szkole nie muszą robić. Skutki potem są marne. Nie pomogą nawet prywatne lekcje, jeśli samemu nie włoży się w naukę języka wysiłku.
Prawie połowa badanych uczniów chodzi na dodatkowe zajęcia z języka (47 proc.). Najczęściej po lekcjach biegną na kursy do szkół językowych albo na spotkania z korepetytorem. Większość (62 proc.) szlifuje angielski. Co piąty uczy się prywatnie języka niemieckiego.
Dyrektorzy szkół uważają, że dodatkowe lekcje często nie są potrzebne.
– Języków uczy się już w 15-osobowych grupach. Są pomoce multimedialne. Nauczyciele pracują tymi samymi metodami, co na kursach. Często są to ci sami ludzie – przekonuje Małgorzata Olejnik, dyrektor Gimnazjum nr 37 w Łodzi. I dodaje, że uczniowie niejako przyzwyczaili się do niekorzystania z tego, co oferuje szkoła, nie uważają na lekcjach, bo wiedzą, że po południu zrobią to samo na korepetycjach.
Rzeczpospolita
Tak wynika z badania, jakie przeprowadzono na grupie 1000 uczniów w Katowicach, we Wrocławiu, w Warszawie, Lublinie, Krakowie i Poznaniu na zlecenie agencji edukacyjnej Language Abroad.
Nastolatkom brakuje też praktycznego wykorzystywania tego, czego się uczą.
– Narzekają, że nie mają w szkole kontaktów z native speakerami, a nauczyciele angliści mówią na lekcji po polsku, tak tłumaczą np. gramatykę – dodaje Halina Juszczyk, dyrektor Language Abroad.
– Czas na konwersacje po angielsku też jest. Problem w tym, że uczniowie nie potrafią na wiele tematów wypowiedzieć własnego zdania. Często nawet po polsku nie umieją zająć żadnego stanowiska – zauważa Anglista Arkadiusz Kłosowski.
– Nigdy nie będzie pozytywnego skutku, jeśli ucząca się osoba nie poświęci codziennie co najmniej godziny na powtarzanie słówek – podkreśla. – W nauce języka nie ma dni wolnych. A uczniowie, niestety, myślą, że nic ponad zajęcia w szkole nie muszą robić. Skutki potem są marne. Nie pomogą nawet prywatne lekcje, jeśli samemu nie włoży się w naukę języka wysiłku.
Prawie połowa badanych uczniów chodzi na dodatkowe zajęcia z języka (47 proc.). Najczęściej po lekcjach biegną na kursy do szkół językowych albo na spotkania z korepetytorem. Większość (62 proc.) szlifuje angielski. Co piąty uczy się prywatnie języka niemieckiego.
Dyrektorzy szkół uważają, że dodatkowe lekcje często nie są potrzebne.
– Języków uczy się już w 15-osobowych grupach. Są pomoce multimedialne. Nauczyciele pracują tymi samymi metodami, co na kursach. Często są to ci sami ludzie – przekonuje Małgorzata Olejnik, dyrektor Gimnazjum nr 37 w Łodzi. I dodaje, że uczniowie niejako przyzwyczaili się do niekorzystania z tego, co oferuje szkoła, nie uważają na lekcjach, bo wiedzą, że po południu zrobią to samo na korepetycjach.
Rzeczpospolita
















