Rozmowa
zyrafa - artukuł dodany 2011-09-05 16:34
3
5.0
1675
Rozmowa o życiu, która pojawiła się w mojej głowie pewnego letniego wieczoru.
"Spójrz przed siebie i powiedz mi co widzisz."
Małgorzata usłyszała te słowa w swojej głowie, gdy zobaczyła to miejsce po raz pierwszy. Był to stary, opuszczony dworzec kolejowy, gdzie nie było żadnej żywej duszy oprócz niej samej. To dziwne, ale wydawało jej się, że nie jest tam sama, że ktoś do niej mówi. Wtedy doznała jakby retrospekcji. Wydawało jej się, że otaczają ją ludzie z poprzednich czasów, gdy pociągi często kursowały po tych zardzewiałych dziś torach.
- To były czasy. Prawda? - usłyszała za sobą głos starego, zniszczonego czasem człowieka.
- Co Pan tu robi? – zapytała, zaskoczona nagłym pojawieniem się mężczyzny.
- To co Ty. Zbieram własne myśli. Odczuwam przyciąganie tego miejsca, zawsze gdy tu jestem, opowiada mi ono o swojej dawnej świetności.
- Jak to opowiada? - zapytała Małgorzata.
- Dobrze wiesz, o czym mówię. Sama przed chwilą tego doświadczyłaś. Obserwowałem Cię i widziałem. Zobaczyłaś wokół siebie obraz przejeżdżających tędy pociągów i ludzi na peronie, prawda?
- Tak mi się przynajmniej wydawało, ale przecież to nie jest możliwe, to nierealne.
- Na świecie nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko w najwyższym stopniu nieprawdopodobne. Wizje, retrospekcje, sny prorocze, duchy to wszystko istnieje. Czy tego chcemy, czy nie. I nie chodzi mi tutaj o wiarę w tego typu rzeczy, ale o naukę. Najnowsze odkrycia fizyki kwantowej mówią, że przenikanie się różnych światów jest możliwe. Czy nie miałaś nigdy wrażenia albo nie widziałaś ducha, zjawy na własne oczy, aby nie przywoływać głosu rozsądku, że retrospekcja nie jest możliwa? - powiedział starzec, wyciągając z kieszeni fajkę.
- Nawet jeśli tak było, czułam w domu obecność kogoś z zaświatów. Miałam wrażenie, że mnie obserwuje albo działy się niewyjaśnione rzeczy. Lustra spadały, żarówki strzelały, wiem, że to nie jest normalne i może to tylko czysty wymysł mojej wyobraźni.
- Wyobraźnia to potężna broń, ale to nie ona sprawiała, że działy się dziwne rzeczy. Prawda jest taka, że to wszystko jest rzeczywiste i albo się w to wierzy i tego doświadcza, albo stara się nie zauważać i być niedowiarkiem.
- Może ma Pan rację, że nie ma rzeczy niemożliwych.
- Zgadza się, ale rozmawiam z Tobą nie tylko ze względu na to, aby uświadomić Ci, że to co zobaczyłaś to prawda a nie zabawa Twojej wyobraźni, lecz dlatego, że widzę iż coś Cię gnębi... – powiedział siadając na pobliskiej ławce.
Małgorzata zamyśliła się na chwilę, zastanawiała się, skąd ten człowiek wie o tylu niezwykłych dla współczesnego świata zjawiskach.
Chwilę później usiadła obok mężczyzny na ławce.
- Tak, ma Pan rację. Zawsze, gdy coś mnie gnębi, gdy muszę pozbierać własne myśli idę na samotny spacer. Dzisiaj moje serce przywiodło mnie tutaj. Ponadto uwielbiam stare budowle, w których czuć świetność dawnych czasów. Moja dusza szczególnie się raduje, lecz serce płacze, dlaczegóż takie piękne miejsce popada w ruinę. W takich miejscach bardzo często myślę o przemijaniu, o tym jak nieubłaganie mija czas. Jeszcze niedawno był to piękny dworzec, dziś zapomniany i opuszczony. Czasy się zmieniły a ludzka pamięć jest krótka i bardzo szybko zapominamy o przeszłości. Pytał Pan jednak, co mnie gnębi. Mogę powiedzieć, że niemożność zapomnienia o pewnych wydarzeniach i osobach. To ironia losu, że smuci mnie, iż ludzie zapomnieli o tym miejscu a sama chcę zapomnieć o pewnej części mojej własnej przeszłości.
- To rzeczywiście ironia, lecz aby być szczęśliwym człowiekiem, czerpiącym radość z teraźniejszości, trzeba rozliczyć się z przeszłością i przestać żyć przyszłością.
- Powiem Panu, że łatwo się mówi, ale ciężej wykonuje.
- Nikt nie powiedział, że życie jest proste i łatwe.
- Życie to pasmo cierpień, poprzeplatane chwilami szczęścia, i aby to szczęście w pełni przeżyć, musimy żyć świadomie. To wiem, ale to nie jest takie proste.
- Dziecko, mnie nie musisz o tym mówić. Doskonale wiem, że nic w życiu nie jest łatwe, ale wszystko zatem jest możliwe. Tylko trzeba w to uwierzyć.
- Ja wierzę, nawet więcej, działam tak by cieszyć się każdą chwilą, bo nie wiem co zgotował los. Teraz z Panem rozmawiam a za chwilę mogę wpaść pod samochód, ale chodzi o to, że gdy skończy się nasz czas trzeba powiedzieć sobie: żyłam tak jak chciałam, jestem spełniona.
- Gdyby teraz nastąpił koniec świata byłabyś spełniona?
- Szczerze, raczej tak. Po pierwsze staram się żyć tak, by w życiu niczego nie żałować, bo to nie daje potem człowiekowi spokoju. Po drugie staram się żyć chwilą i chwytać każdy dzień, jaki mogę przeżyć. Jednak nie znaczy to, że nie popełniam błędów, bo tak nie jest.
- Błędy, to na nich człowiek uczy się życia.
- To prawda. Czasem uświadamiamy sobie nasz błąd po czasie i choć staramy się wyciągnąć wnioski, to wcale nie jest proste.
- Zgadza się. A czy to, co starasz się zapomnieć uważasz za błąd? Czy żałujesz tego?
- Tak, taki błąd, który odkrywamy bądź rozumiemy dopiero po czasie. Jednak nie żałuję tego co się stało, chociaż pewnie powinnam.
- Rozumiem. A możesz powiedzieć czego dotyczył ten błąd?
- W sumie to bym mogła. Konkretnie chodziło o mężczyznę, który przewrócił mój świat do góry nogami a potem zmienił mnie. Jednak dziękuję mu za to, że dzięki niemu zrozumiałam, że jestem pewną siebie, inteligentną współczesną kobietą. Zaczęło się od kilku niewinnych rozmów, potem oboje obdarzyliśmy siebie zaufaniem a nasze rozmowy dosięgały bardzo głęboko w nasze dusze. Ocierały się o bardzo intymne prywatne sfery życia. Jednak po pewnym czasie przerodziło się to w strefę można powiedzieć intelektualnego romansu. W końcu zrozumieliśmy, że czas to zakończyć i zapomnieć o tym.
- Hmm, to bardzo smutna historia. Przypomina moją, ale to były dawne czasy. Powiem Ci, że czas leczy wszelkie rany ale pozostawia blizny. Niedługo emocje opadną, będą ledwo wyczuwalne a wspomnienia teraz barwne nieco wyblakną.
-Wiem i mam taką nadzieje. Jednak to jest takie trudne, bo choć nie miałam zamiaru się tak głęboko angażować, mam wrażenie iż moje serce go zbyt polubiło.
- Rozumiem emocje i uczucia, jakie Tobą targają. Takie sprawy zawsze bolą, ale jak wiesz, trzeba stawić im czoło dopóki są świeże, wyciągnąć z nich wnioski. Tak, by zaoszczędzić sobie w przyszłości dodatkowego bólu.
- Ciężko jednak się z tym uporać, bo rozum analizuje i wszystko układa w całość. Chce zakończyć sprawę i zamknąć szufladę. Jednak serce nadal przypomina i ma nadzieję, iż dawne rozmowy wrócą i nic się nie zmieni.
- Aby ukoić własne serce i znaleźć wewnętrzny spokój musisz zrozumieć, dlaczego los postawił Ci tego człowieka na drodze. Nic we wszechświecie nie dzieje się bez przyczyny. Każda sytuacja ma swoją przyczynę a potem skutek.
- To ciekawe co Pan powiedział. To samo pytanie: dlaczego? mogłabym zadać o Panu. Dlaczego akurat dzisiaj przy tym dworcu Pana spotkałam?
- Ja akurat znam odpowiedź na to pytanie.
- Tak, jak to?
- Bo widzisz to miejsce jest magiczne. Normalnie ludzie, którzy czasem się tu pojawią mnie nie widzą.
- Jak to nie widzą?
- Normalnie, bo widzisz ja jestem zawiadowcą tej stacji z czasów jej świetności. I to dzięki temu, iż masz w sobie pewną moc i bardzo wyczuloną intuicję możemy swobodnie rozmawiać. Całe życie spędziłem na tej stacji, dlatego teraz można mnie tu spotkać.
- Czegoś tu nie rozumiem. Jednak coś musiało Pana przekonać, aby ze mną porozmawiać i odkryć przede mną prawdę.
- Tak, najpierw usłyszałaś tylko mój głos w swoich myślach, lecz gdy zobaczyłem iż doznałaś widzenia z przeszłości tego miejsca, postanowiłem się ujawnić. Musisz mieć niezwykle czułą intuicję aby odbierać ten obraz. Ponadto chciałem Ci najzwyczajniej w świecie pomóc ogarnąć chaos myśli w Twojej głowie, który Cię tu przywiódł.
- Chciałabym Panu podziękować, gdyż ta rozmowa nauczyła mnie tego, że każda rzecz musi mieć konkretny powód aby się zdarzyć. Wszystko w życiu jest możliwe. Dzięki temu moje serce i dusza są teraz w znacznie lepszym stanie i mogę teraz spokojnie wrócić do normalnego życia. Wspomnienia, z którymi się teraz uporałam niedługo wyblakną a ja będę znów mogła cieszyć się z życia jak dawniej.
- Masz rację. Za jakiś czas obecne wydarzenia będą tylko bladym wspomnieniem z przeszłości - wypowiadając te słowa mężczyzna wstał i ruszył w stronę przejeżdżającego pociągu.
Gdy tylko Małgorzata się obróciła jego już nie było.
Po tej rozmowie zastanawiała się czy to tylko jej się zdawało, czy może rzeczywiście się wydarzyło. Jednak co jest niezaprzeczalne, stary dworzec kolejowy to miejsce przesiąknięte mocą dawnych lat.
Dzięki temu osobliwemu spotkaniu Małgorzata zrozumiała, jak ważne jest dostrzeganie tego co dzieje się wokół nas, a także słuchanie kobiecej intuicji.
Po chwili wstała z ławki i ruszyła w stronę domu z lekkim sercem i uśmiechem na twarzy. Kiedy wracała cały czas uśmiechała się do mijanych ludzi. Jedni odwzajemniali go, a inni tylko się dziwnie patrzyli.
W domu na stole leżała kartka a na niej kilka słów:
"Nie po to chcę zrozumieć, abym wierzył, lecz wierzę, aby zrozumieć."
"Spójrz przed siebie i powiedz mi co widzisz."
Małgorzata usłyszała te słowa w swojej głowie, gdy zobaczyła to miejsce po raz pierwszy. Był to stary, opuszczony dworzec kolejowy, gdzie nie było żadnej żywej duszy oprócz niej samej. To dziwne, ale wydawało jej się, że nie jest tam sama, że ktoś do niej mówi. Wtedy doznała jakby retrospekcji. Wydawało jej się, że otaczają ją ludzie z poprzednich czasów, gdy pociągi często kursowały po tych zardzewiałych dziś torach.
- To były czasy. Prawda? - usłyszała za sobą głos starego, zniszczonego czasem człowieka.
- Co Pan tu robi? – zapytała, zaskoczona nagłym pojawieniem się mężczyzny.
- To co Ty. Zbieram własne myśli. Odczuwam przyciąganie tego miejsca, zawsze gdy tu jestem, opowiada mi ono o swojej dawnej świetności.
- Jak to opowiada? - zapytała Małgorzata.
- Dobrze wiesz, o czym mówię. Sama przed chwilą tego doświadczyłaś. Obserwowałem Cię i widziałem. Zobaczyłaś wokół siebie obraz przejeżdżających tędy pociągów i ludzi na peronie, prawda?
- Tak mi się przynajmniej wydawało, ale przecież to nie jest możliwe, to nierealne.
- Na świecie nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko w najwyższym stopniu nieprawdopodobne. Wizje, retrospekcje, sny prorocze, duchy to wszystko istnieje. Czy tego chcemy, czy nie. I nie chodzi mi tutaj o wiarę w tego typu rzeczy, ale o naukę. Najnowsze odkrycia fizyki kwantowej mówią, że przenikanie się różnych światów jest możliwe. Czy nie miałaś nigdy wrażenia albo nie widziałaś ducha, zjawy na własne oczy, aby nie przywoływać głosu rozsądku, że retrospekcja nie jest możliwa? - powiedział starzec, wyciągając z kieszeni fajkę.
- Nawet jeśli tak było, czułam w domu obecność kogoś z zaświatów. Miałam wrażenie, że mnie obserwuje albo działy się niewyjaśnione rzeczy. Lustra spadały, żarówki strzelały, wiem, że to nie jest normalne i może to tylko czysty wymysł mojej wyobraźni.
- Wyobraźnia to potężna broń, ale to nie ona sprawiała, że działy się dziwne rzeczy. Prawda jest taka, że to wszystko jest rzeczywiste i albo się w to wierzy i tego doświadcza, albo stara się nie zauważać i być niedowiarkiem.
- Może ma Pan rację, że nie ma rzeczy niemożliwych.
- Zgadza się, ale rozmawiam z Tobą nie tylko ze względu na to, aby uświadomić Ci, że to co zobaczyłaś to prawda a nie zabawa Twojej wyobraźni, lecz dlatego, że widzę iż coś Cię gnębi... – powiedział siadając na pobliskiej ławce.
Małgorzata zamyśliła się na chwilę, zastanawiała się, skąd ten człowiek wie o tylu niezwykłych dla współczesnego świata zjawiskach.
Chwilę później usiadła obok mężczyzny na ławce.
- Tak, ma Pan rację. Zawsze, gdy coś mnie gnębi, gdy muszę pozbierać własne myśli idę na samotny spacer. Dzisiaj moje serce przywiodło mnie tutaj. Ponadto uwielbiam stare budowle, w których czuć świetność dawnych czasów. Moja dusza szczególnie się raduje, lecz serce płacze, dlaczegóż takie piękne miejsce popada w ruinę. W takich miejscach bardzo często myślę o przemijaniu, o tym jak nieubłaganie mija czas. Jeszcze niedawno był to piękny dworzec, dziś zapomniany i opuszczony. Czasy się zmieniły a ludzka pamięć jest krótka i bardzo szybko zapominamy o przeszłości. Pytał Pan jednak, co mnie gnębi. Mogę powiedzieć, że niemożność zapomnienia o pewnych wydarzeniach i osobach. To ironia losu, że smuci mnie, iż ludzie zapomnieli o tym miejscu a sama chcę zapomnieć o pewnej części mojej własnej przeszłości.
- To rzeczywiście ironia, lecz aby być szczęśliwym człowiekiem, czerpiącym radość z teraźniejszości, trzeba rozliczyć się z przeszłością i przestać żyć przyszłością.
- Powiem Panu, że łatwo się mówi, ale ciężej wykonuje.
- Nikt nie powiedział, że życie jest proste i łatwe.
- Życie to pasmo cierpień, poprzeplatane chwilami szczęścia, i aby to szczęście w pełni przeżyć, musimy żyć świadomie. To wiem, ale to nie jest takie proste.
- Dziecko, mnie nie musisz o tym mówić. Doskonale wiem, że nic w życiu nie jest łatwe, ale wszystko zatem jest możliwe. Tylko trzeba w to uwierzyć.
- Ja wierzę, nawet więcej, działam tak by cieszyć się każdą chwilą, bo nie wiem co zgotował los. Teraz z Panem rozmawiam a za chwilę mogę wpaść pod samochód, ale chodzi o to, że gdy skończy się nasz czas trzeba powiedzieć sobie: żyłam tak jak chciałam, jestem spełniona.
- Gdyby teraz nastąpił koniec świata byłabyś spełniona?
- Szczerze, raczej tak. Po pierwsze staram się żyć tak, by w życiu niczego nie żałować, bo to nie daje potem człowiekowi spokoju. Po drugie staram się żyć chwilą i chwytać każdy dzień, jaki mogę przeżyć. Jednak nie znaczy to, że nie popełniam błędów, bo tak nie jest.
- Błędy, to na nich człowiek uczy się życia.
- To prawda. Czasem uświadamiamy sobie nasz błąd po czasie i choć staramy się wyciągnąć wnioski, to wcale nie jest proste.
- Zgadza się. A czy to, co starasz się zapomnieć uważasz za błąd? Czy żałujesz tego?
- Tak, taki błąd, który odkrywamy bądź rozumiemy dopiero po czasie. Jednak nie żałuję tego co się stało, chociaż pewnie powinnam.
- Rozumiem. A możesz powiedzieć czego dotyczył ten błąd?
- W sumie to bym mogła. Konkretnie chodziło o mężczyznę, który przewrócił mój świat do góry nogami a potem zmienił mnie. Jednak dziękuję mu za to, że dzięki niemu zrozumiałam, że jestem pewną siebie, inteligentną współczesną kobietą. Zaczęło się od kilku niewinnych rozmów, potem oboje obdarzyliśmy siebie zaufaniem a nasze rozmowy dosięgały bardzo głęboko w nasze dusze. Ocierały się o bardzo intymne prywatne sfery życia. Jednak po pewnym czasie przerodziło się to w strefę można powiedzieć intelektualnego romansu. W końcu zrozumieliśmy, że czas to zakończyć i zapomnieć o tym.
- Hmm, to bardzo smutna historia. Przypomina moją, ale to były dawne czasy. Powiem Ci, że czas leczy wszelkie rany ale pozostawia blizny. Niedługo emocje opadną, będą ledwo wyczuwalne a wspomnienia teraz barwne nieco wyblakną.
-Wiem i mam taką nadzieje. Jednak to jest takie trudne, bo choć nie miałam zamiaru się tak głęboko angażować, mam wrażenie iż moje serce go zbyt polubiło.
- Rozumiem emocje i uczucia, jakie Tobą targają. Takie sprawy zawsze bolą, ale jak wiesz, trzeba stawić im czoło dopóki są świeże, wyciągnąć z nich wnioski. Tak, by zaoszczędzić sobie w przyszłości dodatkowego bólu.
- Ciężko jednak się z tym uporać, bo rozum analizuje i wszystko układa w całość. Chce zakończyć sprawę i zamknąć szufladę. Jednak serce nadal przypomina i ma nadzieję, iż dawne rozmowy wrócą i nic się nie zmieni.
- Aby ukoić własne serce i znaleźć wewnętrzny spokój musisz zrozumieć, dlaczego los postawił Ci tego człowieka na drodze. Nic we wszechświecie nie dzieje się bez przyczyny. Każda sytuacja ma swoją przyczynę a potem skutek.
- To ciekawe co Pan powiedział. To samo pytanie: dlaczego? mogłabym zadać o Panu. Dlaczego akurat dzisiaj przy tym dworcu Pana spotkałam?
- Ja akurat znam odpowiedź na to pytanie.
- Tak, jak to?
- Bo widzisz to miejsce jest magiczne. Normalnie ludzie, którzy czasem się tu pojawią mnie nie widzą.
- Jak to nie widzą?
- Normalnie, bo widzisz ja jestem zawiadowcą tej stacji z czasów jej świetności. I to dzięki temu, iż masz w sobie pewną moc i bardzo wyczuloną intuicję możemy swobodnie rozmawiać. Całe życie spędziłem na tej stacji, dlatego teraz można mnie tu spotkać.
- Czegoś tu nie rozumiem. Jednak coś musiało Pana przekonać, aby ze mną porozmawiać i odkryć przede mną prawdę.
- Tak, najpierw usłyszałaś tylko mój głos w swoich myślach, lecz gdy zobaczyłem iż doznałaś widzenia z przeszłości tego miejsca, postanowiłem się ujawnić. Musisz mieć niezwykle czułą intuicję aby odbierać ten obraz. Ponadto chciałem Ci najzwyczajniej w świecie pomóc ogarnąć chaos myśli w Twojej głowie, który Cię tu przywiódł.
- Chciałabym Panu podziękować, gdyż ta rozmowa nauczyła mnie tego, że każda rzecz musi mieć konkretny powód aby się zdarzyć. Wszystko w życiu jest możliwe. Dzięki temu moje serce i dusza są teraz w znacznie lepszym stanie i mogę teraz spokojnie wrócić do normalnego życia. Wspomnienia, z którymi się teraz uporałam niedługo wyblakną a ja będę znów mogła cieszyć się z życia jak dawniej.
- Masz rację. Za jakiś czas obecne wydarzenia będą tylko bladym wspomnieniem z przeszłości - wypowiadając te słowa mężczyzna wstał i ruszył w stronę przejeżdżającego pociągu.
Gdy tylko Małgorzata się obróciła jego już nie było.
Po tej rozmowie zastanawiała się czy to tylko jej się zdawało, czy może rzeczywiście się wydarzyło. Jednak co jest niezaprzeczalne, stary dworzec kolejowy to miejsce przesiąknięte mocą dawnych lat.
Dzięki temu osobliwemu spotkaniu Małgorzata zrozumiała, jak ważne jest dostrzeganie tego co dzieje się wokół nas, a także słuchanie kobiecej intuicji.
Po chwili wstała z ławki i ruszyła w stronę domu z lekkim sercem i uśmiechem na twarzy. Kiedy wracała cały czas uśmiechała się do mijanych ludzi. Jedni odwzajemniali go, a inni tylko się dziwnie patrzyli.
W domu na stole leżała kartka a na niej kilka słów:
"Nie po to chcę zrozumieć, abym wierzył, lecz wierzę, aby zrozumieć."
















