Poniedziałek, 21 Maja 2012. Imieniny: Kryspina, Wiktora
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Blokady sukcesu

Sukces w większości wypadków to kwestia szczęścia. Cała rzecz polega na tym, żeby w tym krótkim mom (...)ście, nie być na sukces zablokowanym i w ogóle chcieć się wysilić, żeby do niego bliżej podejść.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

5.0

Beksa / "Cry baby"

Komentarze 1  Ocena 5.0  Odsłony 874

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Szalone lata 50., gdzie wolnością była muzyka. Moja recenzja jednego z pierwszych hitów Johnny"ego Deppa.

Wade "beksa" Walker symbolizuje wszystko co najgorsze. A przynajmniej tak twierdzą matki wszystkich dobrych panien w okolicy. Nie stroni od używek, nosi skórzaną kurtkę, jeździ motocyklem, a na dodatek (o zgrozo!) słucha tego okropnego rock'n'rolla i jest największym łobuzem w Baltimore! Jednakże jego urok osobisty i najszczersze łzy sprawiają, że kobiety nie mogą mu się oprzeć. Również Allison Vernon-Williams, zwana przez bandę Walkera "sztywniaczką". Jest całkowitym przeciwieństwem Beksy. Z dobrego domu, manierami i eleganckimi bluzkami zapiętymi pod samą szyję. Mimo to dziewczyna zakochuje się w Beksie i jego rockowym świecie.

John Waters zasłyną jako twórca kina "złego smaku". Dziś jest już uznawany za jego ikonę. Filmy Watersa to w znakomitej większości pokręcone historie jeszcze bardziej pokręconych bohaterów. Kamieniem milowym w jego twórczości były "Różowe flamingi" - klasyka kina kampowego. Film, który wypromował Watersa na szeroką skalę i sprawił, że stał się on guru miłośników kina klasy "z" dzisiaj zapewne nie zrobiłby takiej furory jak 30 lat temu. Najzwyczajniej w świecie opowiadał o rodzinie, która chlubi się tym, że jest najbardziej ohydną i plugawą rodziną na ziemi. Wkrótce pojawia się jednak małżeństwo, które uważa, że to im powinien przypaść ten zaszczytny tytuł. I tak o to, rozpoczyna się ohydna rywalizacja, między najplugawszymi ludźmi na ziemi.

"Beksa" w porównaniu z pierwszym hitem reżysera wydaje się więc być całkiem normalną historią. Waters z nostalgią wspomina tu lata 50. - czas wielkich przemian. Czas rodzącego się kultu rock'n'rolla i coraz bardziej wyzwalającej się spod konwenansów młodzieży. Ironiczne skontrastowanie "sztywniaków" i łobuzów w stylu Beksy bardzo zgrabnie pokazało przemiany zachodzące w społeczeństwie amerykańskim. Waters, który przez całe życie uważany był za dziwaka, bardzo dobrze rozumie outsiderów, czego dowód dawał w swoich filmach. Również tym. Banda Beksy to plejada soczystych i barwnych postaci, znakomicie wykreowanych przez reżysera. Wyzwolona Wanda (znakomicie zagrana przez byłą gwiazdę porno Traci Lords), całkiem optymistycznie nastawiona do życia Paskuda (Kim McGuire) czy chociażby Milton - syn żarliwych katolików, który ku ich przerażeniu wstąpił na "drogę przestępczą" u boku Beksy. Ta parada osobowości to popis kąśliwego i bezczelnego poczucia humoru reżysera, który sam kiedyś powiedział mniej więcej tyle, że wymiotujący na jego filmie widz, byłby dla niego niczym owacje na stojąco.

Najjaśniejszym punktem filmu jest oczywiście Beksa. Johnny Depp stworzył świetną kreację, ocierającą się wręcz o autoparodię. Już na początku kariery przypięto mu bowiem łatkę rock'n'rollowego buntownika, otoczonego nieco romantyczno-nihilistyczną aurą. Wypisz wymaluj Beksa. W filmie Watersa pokazał, że ma wielki dystans do siebie i tego, jak jest postrzegany przez swoich miłośników. Beksa w jego wykonaniu to ktoś pomiędzy Jimem Starkiem z "Buntownika bez powodu" a Dannym Zuko z "Grease". Oczywiście wszystko połączone i zagrane na prześmiewczą nutę.

Waters nie oszczędza konserwatywnego społeczeństwa lat 50. Nie przebiera w uszczypliwościach, wypomina zakłamaną moralność, pokazując, że człowiek wepchnięty w sztywne ramy, pozbawiony swobody dziczeje bardziej niż łobuzy z bandy Beksy.

Reżyser opanował do perfekcji sztukę tzw. dobrego złego smaku. Teoretycznie wszystko co jest tu na pierwszym planie "sztywniacy" uznaliby za prymitywne, głupie i odrażające. Jednakże nie trudno zauważyć, że Watersowi od czasów "Różowych flamingów" stępił się nieco ten pazur prowokacyjności.
"Beksa" to trashowe kino, ubrane jednak w nieco ładniejsze fatałaszki. Radosny rock'n'roll, rewelacyjną scenografię i fabułę, która przy odrobinie dobrej woli staje się całkiem przyjemna. No i ten Iggy Pop na drugim planie...

Oceń artykuł:

Kiciula92 - 2011-09-26 13:33:50
Kiciula92
Oglądałam ten film i nie potrafiłam go przetrawić. Powiem coś okropnego, gdyby nie kreacja Johnnego Deppa nie obejrzałabym "Beksy" do końca.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.