Milczenie jest wymowniejsze od mowy
luiza35 - artukuł dodany 2011-08-17 17:44
0
0.0
1822
Część rozdziału z mojej książki o losach bohaterki, która ma różne problemy.
...Jeszcze przed zaśnięciem dostałam SMS-a od Radka, co u mnie słychać, i że tęskni bardzo za mną. Odpisałam, że wszystko OK i poszłam spać. Miałam jakieś głupie przeczucie, że ma się coś wydarzyć, ale nie wiem co…
*
Moje przeczucie się spełniło.
Ranek przebiegał jak zawsze. Dopiero po południu wszystko nabrało rozpędu. Przyjechał Radek. Ucieszyłam się bardzo, przecież dawno się nie widzieliśmy. On jakoś nie był zadowolony. Nie wiedziałam o co chodzi. Wczoraj jeszcze pisał, że tęskni, a dzisiaj zachowuje się dziwnie. Poszliśmy do mnie do pokoju. Radek spojrzał na mnie poważnie i zaczął:
- Izka, nie wiem jak Ci to powiedzieć…
- Jak najprościej. Wal prosto z mostu.
- No więc… nie możemy być już razem. Poznałem inną dziewczynę, mieszka w Krakowie. Wiem, że Cię teraz ranię, ale nic na to nie poradzę. Zakochałem się. Ciebie też kocham, ale to nie jest to samo. Ona jest na miejscu, a Ty… sama wiesz. Przepraszam…
Nic nie mówiłam, tylko patrzyłam na niego. On nie rozumiał o co chodzi.
Zdjęłam z szyi serduszko i oddałam Radkowi. Dałam mu buziaka na pożegnanie. Wyszedł z mojego pokoju. Wsiadł do auta i odjechał z piskiem opon.
Wiedząc co się święci wpadła, jak burza do mojego pokoju Ola. Przytuliła mnie na powitanie. A ja stałam tak, jak mnie Radek zostawił. Ola wyczekiwała, aż ja coś powiem. Nie mogłam wykrztusić ani jednego słowa. Pokazałam tylko miejsce, gdzie był łańcuszek. Ola w mig pojęła, że Radek ze mną zerwał. Przytuliła mnie i zapewniała, że będzie dobrze.
- Wiem o tym, dzięki… - powiedziałam
- Zapomnij o nim, nie jest Ciebie wart.
Ola napisała do ekipy SMS-a, że dziś trening będzie szybciej. Wiem, dlaczego tak zrobiła. Chciała po prostu, abym zapomniała o tym draniu i nie cierpiała. Kocham ją za to. Nie mówiła nikomu co się stało. Ja też nie. Ale chyba każdy rozumiał o co chodzi. Zobaczyli, że nie mam łańcuszka. Nikt nic nie powiedział, ani o dziwo, nie skomentował.
- Wiecie… - zaczęłam.
- Co takiego? – zapytała Majka.
- Wydaje mi się, czy zostały tylko cztery dni do zawodów?
- Nie, nie wydaje Ci się… Zrobiliśmy świetny układ i dużo było poświęcenia z naszej strony. Każdy pokonywał swoje słabości. Damy radę – podsumowała Ola.
- Jasne, że damy radę, spróbujemy wygrać – powiedział Paweł.
- Tak – powiedziałam.
Marcin przyglądał się nam, a szczególnie Oli. Każdy wiedział, że mają się ku sobie. Postanowiliśmy zrobić ognisko. Ola zaproponowała, że po zawodach spotksnir będzie u niej.
Kolejne dni mijały szybko. Przyjechał do mnie kuzyn z rodzicami. Akurat zaczęły się żniwa. Zwalaliśmy zboże. Co chwilę przepadywało, ale nikt się nie poddawał. Wieczorami siedzieliśmy w parku, a późnej przed komputerem. Wchodziliśmy na czata i pisaliśmy jakieś głupoty. W pewnym momencie mój brat wpadł na pomysł, aby dzwonić do ludzi i "robić sobie z nich jaja". Zapomniałam wspomnieć, że to była godzina 00.30. Dzwonił do jakieś Pani i powiedział:
- Dzień dobry, tutaj RMF(FFFF)FM. Gramy w "Koło fortuny". Kamil, kręć kołem, a Pani mówi STOP… Proszę powiedzieć STOP… Dlaczego Pani nie mówi STOP??!!
Gdy owa Pani się rozłączyła, to dzwonił na inny numer i się pytał:
- Dzień dobry, czy ma Pani sokowirówkę?
- Tak- odpowiedziała nieznajoma.
- A czy Pani sokowirówka kosi trawę?
- Nie.
- A jakie ma inne funkcje?
- ….
Pani się rozłączyła.
Po tych głupich rozmowach Jacka, mieliśmy dość. Chociaż spałam w pokoju obok, to słyszałam to darcie się. Współczułam Kamilowi, który spał z nim w pokoju. Jak już mu się znudziło to poszedł na szczęście spać.
...Jeszcze przed zaśnięciem dostałam SMS-a od Radka, co u mnie słychać, i że tęskni bardzo za mną. Odpisałam, że wszystko OK i poszłam spać. Miałam jakieś głupie przeczucie, że ma się coś wydarzyć, ale nie wiem co…
*
Moje przeczucie się spełniło.
Ranek przebiegał jak zawsze. Dopiero po południu wszystko nabrało rozpędu. Przyjechał Radek. Ucieszyłam się bardzo, przecież dawno się nie widzieliśmy. On jakoś nie był zadowolony. Nie wiedziałam o co chodzi. Wczoraj jeszcze pisał, że tęskni, a dzisiaj zachowuje się dziwnie. Poszliśmy do mnie do pokoju. Radek spojrzał na mnie poważnie i zaczął:
- Izka, nie wiem jak Ci to powiedzieć…
- Jak najprościej. Wal prosto z mostu.
- No więc… nie możemy być już razem. Poznałem inną dziewczynę, mieszka w Krakowie. Wiem, że Cię teraz ranię, ale nic na to nie poradzę. Zakochałem się. Ciebie też kocham, ale to nie jest to samo. Ona jest na miejscu, a Ty… sama wiesz. Przepraszam…
Nic nie mówiłam, tylko patrzyłam na niego. On nie rozumiał o co chodzi.
Zdjęłam z szyi serduszko i oddałam Radkowi. Dałam mu buziaka na pożegnanie. Wyszedł z mojego pokoju. Wsiadł do auta i odjechał z piskiem opon.
Wiedząc co się święci wpadła, jak burza do mojego pokoju Ola. Przytuliła mnie na powitanie. A ja stałam tak, jak mnie Radek zostawił. Ola wyczekiwała, aż ja coś powiem. Nie mogłam wykrztusić ani jednego słowa. Pokazałam tylko miejsce, gdzie był łańcuszek. Ola w mig pojęła, że Radek ze mną zerwał. Przytuliła mnie i zapewniała, że będzie dobrze.
- Wiem o tym, dzięki… - powiedziałam
- Zapomnij o nim, nie jest Ciebie wart.
Ola napisała do ekipy SMS-a, że dziś trening będzie szybciej. Wiem, dlaczego tak zrobiła. Chciała po prostu, abym zapomniała o tym draniu i nie cierpiała. Kocham ją za to. Nie mówiła nikomu co się stało. Ja też nie. Ale chyba każdy rozumiał o co chodzi. Zobaczyli, że nie mam łańcuszka. Nikt nic nie powiedział, ani o dziwo, nie skomentował.
- Wiecie… - zaczęłam.
- Co takiego? – zapytała Majka.
- Wydaje mi się, czy zostały tylko cztery dni do zawodów?
- Nie, nie wydaje Ci się… Zrobiliśmy świetny układ i dużo było poświęcenia z naszej strony. Każdy pokonywał swoje słabości. Damy radę – podsumowała Ola.
- Jasne, że damy radę, spróbujemy wygrać – powiedział Paweł.
- Tak – powiedziałam.
Marcin przyglądał się nam, a szczególnie Oli. Każdy wiedział, że mają się ku sobie. Postanowiliśmy zrobić ognisko. Ola zaproponowała, że po zawodach spotksnir będzie u niej.
Kolejne dni mijały szybko. Przyjechał do mnie kuzyn z rodzicami. Akurat zaczęły się żniwa. Zwalaliśmy zboże. Co chwilę przepadywało, ale nikt się nie poddawał. Wieczorami siedzieliśmy w parku, a późnej przed komputerem. Wchodziliśmy na czata i pisaliśmy jakieś głupoty. W pewnym momencie mój brat wpadł na pomysł, aby dzwonić do ludzi i "robić sobie z nich jaja". Zapomniałam wspomnieć, że to była godzina 00.30. Dzwonił do jakieś Pani i powiedział:
- Dzień dobry, tutaj RMF(FFFF)FM. Gramy w "Koło fortuny". Kamil, kręć kołem, a Pani mówi STOP… Proszę powiedzieć STOP… Dlaczego Pani nie mówi STOP??!!
Gdy owa Pani się rozłączyła, to dzwonił na inny numer i się pytał:
- Dzień dobry, czy ma Pani sokowirówkę?
- Tak- odpowiedziała nieznajoma.
- A czy Pani sokowirówka kosi trawę?
- Nie.
- A jakie ma inne funkcje?
- ….
Pani się rozłączyła.
Po tych głupich rozmowach Jacka, mieliśmy dość. Chociaż spałam w pokoju obok, to słyszałam to darcie się. Współczułam Kamilowi, który spał z nim w pokoju. Jak już mu się znudziło to poszedł na szczęście spać.















