Brak odwołania od decyzji OKE sprzeczny z Tryb. Konstyt.
redakcja - artukuł dodany 2011-07-29 10:45
0
0.0
1077
W tym roku tylko w województwie świętokrzyskim Okręgowa Komisja Egzaminacyjna (OKE) unieważniła prace 193 maturzystom. To dla nich wyrok, od którego nie przysługuje odwołanie. Przepisy nie przewidują bowiem takiej możliwości.
– Decyzje okręgowych komisji są ostateczne – tłumaczy Roman Dziedzic, dyrektor OKE w Jaworznie. Zdaniem konstytucjonalistów takie rozwiązanie jest niezgodne z prawem.
– Przepisy powinny umożliwiać odwołanie się od decyzji o unieważnieniu egzaminu maturalnego. Ma ona bowiem charakter decyzji administracyjnej – mówi Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW.
Sprawą zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Zapowiedziała, że jeśli tego problemu nie uda się rozstrzygnąć inaczej, zgłosi go do Trybunału Konstytucyjnego.
Problem z zakwestionowaniem decyzji okręgowych komisji dotyczy m.in. 53 uczniów z Ostrowca Świętokrzyskiego, którzy w jednym z zadań podali ten sam, błędny kolor roztworu – szafirowy zamiast brązowego. Łódzka OKE unieważniła ich egzamin z chemii, zarzucając ściąganie.
Decyzje komisji w tej sprawie są niezależne i nie podlegają ocenie.
– W przypadku podjęcia decyzji o unieważnieniu egzaminu zawsze jest ona kilkakrotnie konsultowana i sprawdzana. Nie podejmuje jej jedna osoba, ale grono ekspertów – mówi Małgorzata Dudkiewicz-Świerzyńska, z OKE w Łodzi.
Uczniowie powołali jednak pełnomocnika, który skierował wniosek do MEN-u o rozpatrzenie, czy OKE dopełniła procedur koniecznych do wydania takiej decyzji. Urzędnicy sprawę badają. Szanse na zmianę postanowień są jednak niewielkie.
– Decyzja OKE jest ostateczna i ministerstwo nie ma żadnych możliwości, by na nią wpłynąć – uważa Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN.
Kazimierz Jesionek, adwokat i pełnomocnik maturzystów, zapowiedział, że uda się z wnioskiem do sądu, jeśli OKE nie zmieni swojej decyzji, a MEN nie podejmie żadnych działań. Sądy jednak zazwyczaj odrzucają takie pozwy.
Zdaniem prawników niedopuszczalne jest, aby decyzja o unieważnieniu egzaminu (który decyduje przecież np. o podjęciu studiów) nie podlegała żadnej procedurze odwoławczej.
– Ze względu na konsekwencję tego rozstrzygnięcia oraz jego związek z procedurą przeprowadzania egzaminu, jego unieważnienie powinno być poddane kontroli – mówi Ryszard Piotrowski.
Obecnie uczeń, który uważa, ze został pokrzywdzony decyzją OKE, może jedynie wnioskować o wgląd do pracy. Ale nawet ta procedura budzi wątpliwości. Maturzysta, któremu OKE unieważniła egzamin np. uznając, że nie napisał jej samodzielnie, ma prawo ją przejrzeć.
– Takie prawo przysługuje jednak tylko zdającym albo ich rodzicom, jeśli uczeń jest niepełnoletni – mówi Małgorzata Dudkiewicz-Świerzyńska.
Maturzyści nie mogą więc skorzystać z pomocy np. ekspertów z danej dziedziny, którzy pomogliby im ustalić, czy decyzja komisji dotycząca oceny pracy lub unieważnienia egzaminu jest uzasadniona. Nie ma prawa też jej skopiować. W zależności od ustaleń poszczególnych OKE maturzysta na sprawdzenie swojej pracy ma 20 – 30 min. Jeśli dopatrzy się błędu, może wnioskować do dyrektora OKE o ponowne sprawdzenie pracy i zmianę wyniku. Błędy OKE najczęściej wynikają z przyczyn technicznych, na przykład gdy skaner błędnie odczytał wyniki z arkusza.
Jeśli uczeń zgłosi takie niedopatrzenie, eksperci OKE przeglądają pracę jeszcze raz. Jeżeli maturzysta ma rację, wtedy wynik egzaminu jest zmieniany. Problem pojawia się, gdy uczeń znajdzie błąd merytoryczny, np. spowodowany inną interpretacją zadania.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
– Decyzje okręgowych komisji są ostateczne – tłumaczy Roman Dziedzic, dyrektor OKE w Jaworznie. Zdaniem konstytucjonalistów takie rozwiązanie jest niezgodne z prawem.
– Przepisy powinny umożliwiać odwołanie się od decyzji o unieważnieniu egzaminu maturalnego. Ma ona bowiem charakter decyzji administracyjnej – mówi Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW.
Sprawą zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Zapowiedziała, że jeśli tego problemu nie uda się rozstrzygnąć inaczej, zgłosi go do Trybunału Konstytucyjnego.
Problem z zakwestionowaniem decyzji okręgowych komisji dotyczy m.in. 53 uczniów z Ostrowca Świętokrzyskiego, którzy w jednym z zadań podali ten sam, błędny kolor roztworu – szafirowy zamiast brązowego. Łódzka OKE unieważniła ich egzamin z chemii, zarzucając ściąganie.
Decyzje komisji w tej sprawie są niezależne i nie podlegają ocenie.
– W przypadku podjęcia decyzji o unieważnieniu egzaminu zawsze jest ona kilkakrotnie konsultowana i sprawdzana. Nie podejmuje jej jedna osoba, ale grono ekspertów – mówi Małgorzata Dudkiewicz-Świerzyńska, z OKE w Łodzi.
Uczniowie powołali jednak pełnomocnika, który skierował wniosek do MEN-u o rozpatrzenie, czy OKE dopełniła procedur koniecznych do wydania takiej decyzji. Urzędnicy sprawę badają. Szanse na zmianę postanowień są jednak niewielkie.
– Decyzja OKE jest ostateczna i ministerstwo nie ma żadnych możliwości, by na nią wpłynąć – uważa Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN.
Kazimierz Jesionek, adwokat i pełnomocnik maturzystów, zapowiedział, że uda się z wnioskiem do sądu, jeśli OKE nie zmieni swojej decyzji, a MEN nie podejmie żadnych działań. Sądy jednak zazwyczaj odrzucają takie pozwy.
Zdaniem prawników niedopuszczalne jest, aby decyzja o unieważnieniu egzaminu (który decyduje przecież np. o podjęciu studiów) nie podlegała żadnej procedurze odwoławczej.
– Ze względu na konsekwencję tego rozstrzygnięcia oraz jego związek z procedurą przeprowadzania egzaminu, jego unieważnienie powinno być poddane kontroli – mówi Ryszard Piotrowski.
Obecnie uczeń, który uważa, ze został pokrzywdzony decyzją OKE, może jedynie wnioskować o wgląd do pracy. Ale nawet ta procedura budzi wątpliwości. Maturzysta, któremu OKE unieważniła egzamin np. uznając, że nie napisał jej samodzielnie, ma prawo ją przejrzeć.
– Takie prawo przysługuje jednak tylko zdającym albo ich rodzicom, jeśli uczeń jest niepełnoletni – mówi Małgorzata Dudkiewicz-Świerzyńska.
Maturzyści nie mogą więc skorzystać z pomocy np. ekspertów z danej dziedziny, którzy pomogliby im ustalić, czy decyzja komisji dotycząca oceny pracy lub unieważnienia egzaminu jest uzasadniona. Nie ma prawa też jej skopiować. W zależności od ustaleń poszczególnych OKE maturzysta na sprawdzenie swojej pracy ma 20 – 30 min. Jeśli dopatrzy się błędu, może wnioskować do dyrektora OKE o ponowne sprawdzenie pracy i zmianę wyniku. Błędy OKE najczęściej wynikają z przyczyn technicznych, na przykład gdy skaner błędnie odczytał wyniki z arkusza.
Jeśli uczeń zgłosi takie niedopatrzenie, eksperci OKE przeglądają pracę jeszcze raz. Jeżeli maturzysta ma rację, wtedy wynik egzaminu jest zmieniany. Problem pojawia się, gdy uczeń znajdzie błąd merytoryczny, np. spowodowany inną interpretacją zadania.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Oceń artykuł:
Zobacz także:
- - Matura z historii - jak napisać bezbłędną pracę
- - Matura z historii - jakich błędów unikać na maturze?
- - Matura z historii - wypracowanie
- - MATURA 2012: dzisiaj WOS
- - MATURA 2012: wpadka z odpowiedziami on-line
- - Polski - co warto było napisać na poziomie rozszerzonym?
- - Matura 2012 - komentarz do polskiego rozszerzonego















