Dlaczego w świecie zło zyskuje popularność
pierrick - artukuł dodany 2011-02-27 14:23
0
3.0
1809
Nieustanna walka dobra ze złem. Czy tym razem wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie?
Czytając przeróżne baśnie i bajki, idąc do kina na jakikolwiek film romantyczny, komedię czy nawet horror, to i tak spodziewamy się, że zakończenie będzie takie same: "I żyli długo i szczęśliwie...".
Powinniśmy postawić sobie pytanie czy ta fikcja ma swoje odzwierciedlenia w rzeczywistości?
Fikcja jest jedną z metod reżyserów do poruszenia wyobraźni widza. To złudna "Matka Nadzieja", gdyż wpajając ludziom swą mądrość o istnieniu lepszego świata wyłącznie opartego na prawdzie, dobroci jest narkotykiem, po który coraz częściej sięgamy.
Ludzki umysł jest dość ograniczoną instytucją jeśli chodzi o oddzielenie dobra i zła, gdyż my sami nie chcemy myśleć, iż coś złego może nam się wydarzyć, tym samym ograniczamy swoją świadomość o istnieniu zagrożenia. Strach, zbytnio rozpowszechniona nowina w prasie czy telewizja, nie motywuje nas do samoobrony w świecie zła, lecz ją obniża do stanu zerowego. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto z przechodzących obok nas ludzi może być naszym potencjalnym katem, dlatego też staramy się myśleć tylko i wyłącznie, o tym co nam sprawia przyjemność, nie zwracając uwagi na społeczność i świat otaczający nasze ognisko domowe. Obojętność?! Nie, wręcz przeciwnie strategia unikająca jakiegokolwiek kontaktu ze złem. Ono nam nie pomoże w życiu codziennym ani nie stanie się naszym przyjacielem, to po co z nim utrzymywać kontakt, skoro może nam się żyć w dostatku i pewności ,że nie sięgnie nas żadna krzywda.
Nie chcąc walczyć ze złem bądź jego skutkami skłaniamy się ku strwierdzeniu, iż baśniowe i żyli długo i szczęśliwie stało się słowem archaiczny nie będącym na topie. Dawno przejrzeliśmy na oczy, że to co piękne na zewnątrz nie zawsze jest piękne w środku. Świadomość, iż zła nie da się pokonać słowami bądź gestami dochodzimy do wniosku jednoznacznego- musimy się jemu poddać, nie zawsze zgadzając się z jego wyrokiem. Dlatego świat i jego prawa naturalne już dawno straciły na wartości, oddalając się w zapomnienie, teraz żyje prawo "dżungli" kto pierwszy ten lepszy. Nie jest to dobry sposób zdobywania dóbr doczesnych by zaspokoić swój głód, gdyż będąc silniejszym nie stawiamy szali na równy poziomie względem osób słabszych. One nie potrafią się przeciwstawić sile jaka ich spotyka, dlatego często przegrywają z smutny i tragicznym dla nich skutkiem. Tylko nie liczni waleczni "Don Kichotci" próbują walczyć z wiatrakami, ale jednoosoba pomoc przy cieżarze jaki musi pokonać nie przyniesie danego efektu. W głębi serca wiara ludzka wpajana w przykościelnych domach parafialnych wzmacnia naszą istotę do pomagania słabszym i ratowania ludzkiego dobrobytu. W ten sposób świat staje na nogach by się odrodzić z odchłani kłamstwa i przepaści. Jak to się mówi na codzień "wiara czyni cuda", to ona podtrzymuje nas na duchu w przekonaniu , że gdzieś na świecie żyją ludzię obdarowani zdolnością rozświetlania najciemniejszego zmroku, którzy odmienią nasze przekonanie o wartości życia w pokorze i wierze w to co dobre. Jedną z znanych poświęcających swoje minuty dla innych była Matka Teresa z Kalkuty, nie zwracając uwagi na poziom biedy w swym kraju, nie przeraziła się ? nie potrafiła widzieć smutku, bólu i cierpienia tych wszystkich ludzi leżącyh na drodze, umierających z głodu i chorób. Symbol, wyznacznik praw ludzkiej skruchy, Matka dobrodziejka tak można o niej mówić, biorąc z niej przykład dajemy początek nowej erze ? wiary, nadzei i miłości.
W czasach wojen, kłótni najmniejszy gest może się okazać kierunkiem ku dążeniu do pokoju, którego tak pragniemy.Wzajemna współraca przyniosi nie oczekiwane efekty oparte na wdzięczności obdarowanych ludzi. Widząc ich uśmiech, radość serca nasze magazynują dobroć będacą świetnym dopalaczem. Bez niej nie dalibyśmy rady przetrwać w świecie kapitalizmu. Wiele ludzi stara się łamać przesąd o wyłacznym dbaniu o swoje interesy, dzieki nim staliśmy siś bardziej wyczuleni na krzywde ludzką, głód na świecie i inne ważne sprawy. Uczestnicząc w nich jesteśmy artystami malującymi największe dzieło swego życia zwanego ? dobrem. Każda uczynek można porównać do jednego zamachnięcia się pędzlem, więc przez całe życie, a u jego schyłku ujrzymy swe arcydzieło nazywane przez niektóre religie, niebem;nirvana; bądź innym miejscem,i do których trafiąją zasłużeni artyści. Swoim oddaniem wyznaczają drogę kolejnym pokoleniom, w jaki sposób mamy sie kierować i co w życiu jest najważniejsze? Już nie jest nam obojętne to co widzimy a ulicy, lecz staramy sie temu przeciwdziałać wdrażając odrobine swej inicjatywy.
Według mnie stwierdzenie, że dobro ponosi klęske jest wyrażeniem o głębszym rozważaniu niż tylko jedna strona A4, jest myśla będącą jednym z głównych zagadnień ludzkiej egzystencji. Nic nie jest nam obojętne, lecz i nic nie musimy robić. Lekarz nie powstrzyma pandemii przed jej rozprzestrzenieniem,tylko grupa ludzi współracujących ze sobą dla wyznaczonego im celu jest w stanie podołać temu wyzwaniu. To oni stanowią lekarstwo na chorobę zwaną obojętnością ? lekarze, pasterze prowadzący nas ku zwycięstwu.
Czytając przeróżne baśnie i bajki, idąc do kina na jakikolwiek film romantyczny, komedię czy nawet horror, to i tak spodziewamy się, że zakończenie będzie takie same: "I żyli długo i szczęśliwie...".
Powinniśmy postawić sobie pytanie czy ta fikcja ma swoje odzwierciedlenia w rzeczywistości?
Fikcja jest jedną z metod reżyserów do poruszenia wyobraźni widza. To złudna "Matka Nadzieja", gdyż wpajając ludziom swą mądrość o istnieniu lepszego świata wyłącznie opartego na prawdzie, dobroci jest narkotykiem, po który coraz częściej sięgamy.
Ludzki umysł jest dość ograniczoną instytucją jeśli chodzi o oddzielenie dobra i zła, gdyż my sami nie chcemy myśleć, iż coś złego może nam się wydarzyć, tym samym ograniczamy swoją świadomość o istnieniu zagrożenia. Strach, zbytnio rozpowszechniona nowina w prasie czy telewizja, nie motywuje nas do samoobrony w świecie zła, lecz ją obniża do stanu zerowego. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto z przechodzących obok nas ludzi może być naszym potencjalnym katem, dlatego też staramy się myśleć tylko i wyłącznie, o tym co nam sprawia przyjemność, nie zwracając uwagi na społeczność i świat otaczający nasze ognisko domowe. Obojętność?! Nie, wręcz przeciwnie strategia unikająca jakiegokolwiek kontaktu ze złem. Ono nam nie pomoże w życiu codziennym ani nie stanie się naszym przyjacielem, to po co z nim utrzymywać kontakt, skoro może nam się żyć w dostatku i pewności ,że nie sięgnie nas żadna krzywda.
Nie chcąc walczyć ze złem bądź jego skutkami skłaniamy się ku strwierdzeniu, iż baśniowe i żyli długo i szczęśliwie stało się słowem archaiczny nie będącym na topie. Dawno przejrzeliśmy na oczy, że to co piękne na zewnątrz nie zawsze jest piękne w środku. Świadomość, iż zła nie da się pokonać słowami bądź gestami dochodzimy do wniosku jednoznacznego- musimy się jemu poddać, nie zawsze zgadzając się z jego wyrokiem. Dlatego świat i jego prawa naturalne już dawno straciły na wartości, oddalając się w zapomnienie, teraz żyje prawo "dżungli" kto pierwszy ten lepszy. Nie jest to dobry sposób zdobywania dóbr doczesnych by zaspokoić swój głód, gdyż będąc silniejszym nie stawiamy szali na równy poziomie względem osób słabszych. One nie potrafią się przeciwstawić sile jaka ich spotyka, dlatego często przegrywają z smutny i tragicznym dla nich skutkiem. Tylko nie liczni waleczni "Don Kichotci" próbują walczyć z wiatrakami, ale jednoosoba pomoc przy cieżarze jaki musi pokonać nie przyniesie danego efektu. W głębi serca wiara ludzka wpajana w przykościelnych domach parafialnych wzmacnia naszą istotę do pomagania słabszym i ratowania ludzkiego dobrobytu. W ten sposób świat staje na nogach by się odrodzić z odchłani kłamstwa i przepaści. Jak to się mówi na codzień "wiara czyni cuda", to ona podtrzymuje nas na duchu w przekonaniu , że gdzieś na świecie żyją ludzię obdarowani zdolnością rozświetlania najciemniejszego zmroku, którzy odmienią nasze przekonanie o wartości życia w pokorze i wierze w to co dobre. Jedną z znanych poświęcających swoje minuty dla innych była Matka Teresa z Kalkuty, nie zwracając uwagi na poziom biedy w swym kraju, nie przeraziła się ? nie potrafiła widzieć smutku, bólu i cierpienia tych wszystkich ludzi leżącyh na drodze, umierających z głodu i chorób. Symbol, wyznacznik praw ludzkiej skruchy, Matka dobrodziejka tak można o niej mówić, biorąc z niej przykład dajemy początek nowej erze ? wiary, nadzei i miłości.
W czasach wojen, kłótni najmniejszy gest może się okazać kierunkiem ku dążeniu do pokoju, którego tak pragniemy.Wzajemna współraca przyniosi nie oczekiwane efekty oparte na wdzięczności obdarowanych ludzi. Widząc ich uśmiech, radość serca nasze magazynują dobroć będacą świetnym dopalaczem. Bez niej nie dalibyśmy rady przetrwać w świecie kapitalizmu. Wiele ludzi stara się łamać przesąd o wyłacznym dbaniu o swoje interesy, dzieki nim staliśmy siś bardziej wyczuleni na krzywde ludzką, głód na świecie i inne ważne sprawy. Uczestnicząc w nich jesteśmy artystami malującymi największe dzieło swego życia zwanego ? dobrem. Każda uczynek można porównać do jednego zamachnięcia się pędzlem, więc przez całe życie, a u jego schyłku ujrzymy swe arcydzieło nazywane przez niektóre religie, niebem;nirvana; bądź innym miejscem,i do których trafiąją zasłużeni artyści. Swoim oddaniem wyznaczają drogę kolejnym pokoleniom, w jaki sposób mamy sie kierować i co w życiu jest najważniejsze? Już nie jest nam obojętne to co widzimy a ulicy, lecz staramy sie temu przeciwdziałać wdrażając odrobine swej inicjatywy.
Według mnie stwierdzenie, że dobro ponosi klęske jest wyrażeniem o głębszym rozważaniu niż tylko jedna strona A4, jest myśla będącą jednym z głównych zagadnień ludzkiej egzystencji. Nic nie jest nam obojętne, lecz i nic nie musimy robić. Lekarz nie powstrzyma pandemii przed jej rozprzestrzenieniem,tylko grupa ludzi współracujących ze sobą dla wyznaczonego im celu jest w stanie podołać temu wyzwaniu. To oni stanowią lekarstwo na chorobę zwaną obojętnością ? lekarze, pasterze prowadzący nas ku zwycięstwu.















