Czwartek, 17 Maja 2012. Imieniny: Sławomira, Paschalisa
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Uczciwość – czy jeszcze istnieje?

Chciałabym poruszyć sprawę zanikającej, niestety, wartości, nawet cnoty, jaką jest uczciwość. Zanik (...)ostępują nieuczciwie, a zarazem niemoralnie, dlaczego ja mam być inny/a? To popularne usprawiedliwienie.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

5.0

Naszyjnik szczęścia, 4/4

Komentarze 1  Ocena 5.0  Odsłony 2296

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Jak to często bywa akcja kończy się pomyślnie. Mam nadzieję, że nie zanudzałam.

***

O godzinie 11 Chojniccy wrócili do Goszczanowa. Adam z Filipem w ogóle nie rozmawiali ze sobą. Od czasu do czasu weszli w luźny dialog z ojcem, który nie znał sytuacji, ale też nie chciał się wtrącać. Synowie często mieli spięcia, szybko jednak dochodzili do porozumienia, więc pewnie i tym razem nie powinien się przejmować.
Kiedy tylko zgasił silnik samochodu, Filip w biegu chwycił swoje rzeczy i pobiegł do pokoju. Wygrzebał z torby naszyjnik Julii i bez słowa wybiegł z domu. Pobiegł prosto do domu, w którym Julia spędzała wakacje. Miał nadzieję, że ją zastanie. Gdy ujrzał znajomego krasnala na ogrodzie, zwolnił kroku, aby uspokoić oddech, podszedł do bramki i zadzwonił. Przez dłuższą chwilę nikt nie otwierał. Widział jednak, że starsza pani zagląda przez firankę aż wreszcie podeszła do drzwi.
- Myślę, że nie masz już czego tutaj szukać ? powiedziała spokojnie. ? Moja wnuczka nie ma ochoty cię widzieć. Nawet już jej tutaj nie ma.
Już chciała zamykać drzwi, ale chłopak ją uprzedził:
- Proszę poczekać. Mógłbym chwilę z panią porozmawiać?
Nie odpowiedziała od razu. Nie wiedziała czy powinna, ale zgodziła się.
- Wejdź proszę. Nikogo nie ma, więc możemy porozmawiać. Słyszałam jak potraktowałeś Julię, ale chętnie posłucham co masz mi do powiedzenia.
- Pewnie jest pani bardzo na mnie zła, ale to nie jest tak, jak przedstawiła sprawę pani wnuczka. Naprawdę zależy mi na niej. Jest taka wrażliwa i uczuciowa. Nie spodziewałem się, że mój brat będzie zdolny zrobić coś takiego. To on pierwszy ją poznał. Chodzą razem do klasy. Julia uczyła go chemii. Nie wiedziałem, że jemu też się podoba. Zaprosiłem ją na wesele, zgodziła się, więc myślałem, że wszystko dobrze się ułoży, ale mój braciszek nie odpuścił i postanowił się na mnie zemścić. Wymyślił sobie, że zakład, o którym przypadkowo słyszała Julia, dotyczy właśnie jej. Poszedł do niej, kiedy mnie chwilowo nie było i naopowiadał jej bzdur, że to tylko zakład i niedługo z nią zerwę. Nie miałam takiego zamiaru. Naprawdę. Wierzy mi pani?
Starsza pani słuchała, nie przerywając. Dopiero teraz się odezwała, poproszona o odpowiedź.
- Nie wiem czy powinnam, ale wierzę ci. Wierzę, że nie chcesz skrzywdzić mojej wnusi. Dobrze ci z oczu patrzy. Ale teraz ciężko będzie zrobić cokolwiek. Nie chciałabym wtrącać się do jej decyzji, a ona nie chce cię widzieć.
- Wezmę wszystko na siebie. Nie powiem nikomu, że byłem u pani. Potrzebuję tylko jej adresu. Spróbuję wszystko jej wytłumaczyć. To jak mogę na panią liczyć?

Nie odpowiedziała. Podała mu tylko karteczkę, na której naskrobała adres. Podziękował, i wyszedł. Naszyjnik miał w kieszeni, ale odda go właścicielce, kiedy tylko do niej pojedzie.
Nie zastanawiając się sięgnął do kieszeni po drobniaki potrzebne na bilet. Jeszcze mu zostało. Akurat będzie miał na kwiatka.
Na autobus nie musiał długo czekać. Wysiadł na dworcu PKS w Gorzowie, zapytał jakiegoś przechodnia o dokładną drogę pod wskazany wcześniej adres, kupił w kwiaciarni trzy żółte róże i poszedł we wskazanym przez gapia kierunku. W mieście nie bywał często. Rzadko zdarzało się, że musiał coś załatwiać. Zwykle wykorzystywał Adama, który bywał w mieście codziennie. Trasa jaką miał do pokonania nie była na szczęście skomplikowana. Bez problemu trafił do celu.
Zanim zadzwonił domofonem zawahał się przez chwilę, ale potem zdecydowanie nacisnął przycisk z nazwiskiem Chmielniccy. Nikt nie otwierał. Spróbował ponownie. Nadal cisza. Kiedy zrezygnowany miał już odchodzić, zobaczył Julię idącą z jakimś chłopcem w kierunku domu. Długo się nie zastanawiał, wyciągnął przed siebie kwiaty i ruszył energicznie w kierunku dziewczyny. Ta jednak minęła go z obojętnością, nie zwracając żadnej uwagi na jego słowa i zachowanie.
Chłopak próbował powiedzieć, że bardzo żałuje tego co się stało i chciałby wszystko jej wyjaśnić. Przystanęła na chwilę, wzięła kwiaty, rzuciła je na ziemię.
- Weź sobie te kwiaty i nie pokazuj mi się więcej na oczy. W ogóle skąd wiedziałeś gdzie mieszkam? - spytała retorycznie i odwróciła się.
Filip mówił do jej pleców:
- Posłuchaj, to naprawdę wielkie nieporozumienie. Ja nie potrafię o Tobie zapomnieć. Cały czas o Tobie myślę. Jestem wobec tego zupełnie bezbronny. Nic nie poradzę, że zakochałem się w Tobie ? tłumaczył, ale Julia była już w klatce i właśnie z impetem zatrzasnęła drzwi.

Zrezygnowany blondyn wrócił do domu. Postanowił, że musi koniecznie pogadać z bratem i jakoś przekonać go, żeby wyznał brunetce całą prawdę. Tylko tak może jeszcze powrócić do wspaniałych chwil sprzed kilku dni. Nakłoni tylko Adama do pójścia z nim do dziewczyny i wszystko powinno wrócić do normy.

Julia tymczasem zastanawiała się czy powinna wybaczyć blondynowi. Przecież to był tylko głupi zakład. Nic poważnego się nie stało. Na dodatek jej też ciężko było zapomnieć o chłopaku. Tak im razem było dobrze. Spędzili wspólnie wspaniałe chwile. Nigdy wcześniej nie czuła się do nikogo tak przywiązana. Przy Filipie niczego się nie bała. Wiedziała, że może na niego liczyć. Nie była pewna czy powinna mu wybaczyć. Pokazałaby, że łatwo można ją zdobyć i że w ogóle się nie gniewa. A jednak się gniewała.
Rozmyślania zajęły jej sporo czasu. Zaczynało się ściemniać. Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk telefonu. SMS od Filipa. Mimo wszystko nie usunęła jeszcze jego numeru. WYJRZYJ PRZEZ OKNO wyświetliło się na wyświetlaczu. Przybierając obojętny wyraz twarzy, odchyliła lekko firankę i wyjrzała. KOCHAM TYLKO CIEBIE odczytała z liter napisanych na piasku. Obok stał Filip z bratem, trzymając w dłoniach bukiet z polnych kwiatów i naszyjnik, którego braku nie zauważyła do tej pory. Nie rozpakowała jeszcze swoich rzeczy. Nie miała do tego głowy.
Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Szerzej odsłoniła firankę. Teraz widzieli, że stoi za szybą. Uchyliła okno. Bracia rozmawiali ze sobą.
- Sam wymyśliłem tą historię z zakładem ? tłumaczył Adam. ? Byłem zazdrosny. Nie mogłem znieść, że Tobie się tak powodzi. Podoba mi się Julia.

Tymczasem brunetka stała już w drzwiach klatki schodowej. Z niedowierzaniem słuchała jak Adam przyznaje się do winy. Nie spodziewała się, że to zrobi. Nie wiedziała też, że podoba się chłopakowi.
- Zrozum, nie mogłem na was patrzeć. Miałem ochotę być na miejscu Filipa ? zakończył Adam widząc, że dziewczyna jest już na dole.
Julia natomiast bez słowa podeszła do Filipa, dała mu słodkiego buziaka i wyznała:
- Kocham tylko Ciebie i nic tego nie zmieni.

Oceń artykuł:

nudziara1921 - 2011-01-20 14:02:57
nudziara1921
Piszę tu, by podsumować całość... Ogólnie tekst jest super! Bardzo fajnie i szybko się go czytało, momentami rażące było użycie wulgaryzmów. Ale poza tym nie mam nic do zarzucenia:):)
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.