Przyszła zima
JoannaK - artukuł dodany 2010-11-02 12:00
0
3.0
971
Przyszła - przez niektórych od dawna wyczekiwana, przez innych wręcz znienawidzona. To już zima. I chociaż ludzie narzekają na śnieg i na mróz, to dla mnie pora roku ma w sobie jakiś niewytłumaczalny urok. Dla Ciebie również?
Zima zaskoczyła drogowców. Zawsze zaskakuje, choćby była najbardziej spodziewaną. Ulic nie da się odróżnić od chodników, a samochody mają trudności z ruszeniem w zaspach. Mróz szczypie w policzki, a śnieg sypie prosto w oczy tak, że ciężko podnieść wzrok, aby zobaczyć, gdzie idziesz. Jednak rano, gdy obudziłam się w tak różnym od niedawnego krajobrazie, uśmiech mimowolnie pojawił się na mojej twarzy. Tak - takiej zimy mi brakowało.
Brakowało mi zimy, w której można pojeździć na sankach, lepić bałwany... Wiem - jestem na to już za stara, ale taki krajobraz przywołuje miłe wspomnienia z czasów, kiedy jeszcze nikt by mi nie powiedział, że nie wypada. Choć i tak rzadko się przejmuję tym, co wypada, a co nie. Mogą się na mnie krzywo patrzeć, ale nie zamierzam sobie z tego powodu odmówić chwili przyjemności. Na konwenanse mam jeszcze czas.
...ale wracając do tematu zimy. Niektórzy już po jednym dniu białego puchu lecącego z nieba mają dość. Oj, rozpieściła nas pogoda o tej porze roku przez ostatnie lata. Jeszcze w tamtym roku jako tako popadało i to dopiero po świętach (tak przynajmniej było u mnie), ale pamiętam zimy, gdzie o bitwie na śnieżki można było tylko pomarzyć, a ludzie też narzekali. Ludzie zawsze będą narzekać, choćby robili to tylko z przyzwyczajenia. Tak czy inaczej, zima bez śniegu, moim zdaniem, to żadna zima. Wtedy nawet Boże Narodzenie traci swój urok (może nie całkiem, jednak jego spora część ginie).
Gdy byłam mała dziadek często zimą opowiadał mi, jakie mrozy były, jak on był młodszy. Wtedy temperatura -15 stopni Celsjusza była normalna zimą, teraz ludzie słysząc taką prognozę otwierają szeroko oczy ze zdumienia. Pamięć to jednak coś bardzo ulotnego...
W czasie kiedy inni narzekają, ja idę do okna poprzyglądać się temu miłemu dla moich oczu widokowi... Bo czasem przyjemny widok potrafi człowiekowi naprawdę poprawić humor.
Zima zaskoczyła drogowców. Zawsze zaskakuje, choćby była najbardziej spodziewaną. Ulic nie da się odróżnić od chodników, a samochody mają trudności z ruszeniem w zaspach. Mróz szczypie w policzki, a śnieg sypie prosto w oczy tak, że ciężko podnieść wzrok, aby zobaczyć, gdzie idziesz. Jednak rano, gdy obudziłam się w tak różnym od niedawnego krajobrazie, uśmiech mimowolnie pojawił się na mojej twarzy. Tak - takiej zimy mi brakowało.
Brakowało mi zimy, w której można pojeździć na sankach, lepić bałwany... Wiem - jestem na to już za stara, ale taki krajobraz przywołuje miłe wspomnienia z czasów, kiedy jeszcze nikt by mi nie powiedział, że nie wypada. Choć i tak rzadko się przejmuję tym, co wypada, a co nie. Mogą się na mnie krzywo patrzeć, ale nie zamierzam sobie z tego powodu odmówić chwili przyjemności. Na konwenanse mam jeszcze czas.
...ale wracając do tematu zimy. Niektórzy już po jednym dniu białego puchu lecącego z nieba mają dość. Oj, rozpieściła nas pogoda o tej porze roku przez ostatnie lata. Jeszcze w tamtym roku jako tako popadało i to dopiero po świętach (tak przynajmniej było u mnie), ale pamiętam zimy, gdzie o bitwie na śnieżki można było tylko pomarzyć, a ludzie też narzekali. Ludzie zawsze będą narzekać, choćby robili to tylko z przyzwyczajenia. Tak czy inaczej, zima bez śniegu, moim zdaniem, to żadna zima. Wtedy nawet Boże Narodzenie traci swój urok (może nie całkiem, jednak jego spora część ginie).
Gdy byłam mała dziadek często zimą opowiadał mi, jakie mrozy były, jak on był młodszy. Wtedy temperatura -15 stopni Celsjusza była normalna zimą, teraz ludzie słysząc taką prognozę otwierają szeroko oczy ze zdumienia. Pamięć to jednak coś bardzo ulotnego...
W czasie kiedy inni narzekają, ja idę do okna poprzyglądać się temu miłemu dla moich oczu widokowi... Bo czasem przyjemny widok potrafi człowiekowi naprawdę poprawić humor.















