20 proc. dzieci i młodzieży ma problemy ze słuchem
redakcja - artukuł dodany 2010-10-27 10:14
0
0.0
782
Specjaliści alarmują, że nieleczone infekcje i głośne słuchanie muzyki mogą spowodować znaczne i nieodwracalne ubytki słuchu.
O zapobieganiu deficytom słuchu mówiono w Katowicach podczas konferencji "Pokolenie mp3 albo o słuchu, słuchaniu i słyszeniu".
Jak podkreślił dr hab. Krzysztof Kochanek z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie, w wieku szkolnym wśród przyczyn ubytków słuchu dominują uszkodzenia poinfekcyjne. Słuch mogą też uszkodzić leki - groźny może być np. znany antybiotyk, gentamycyna.
"Dzieci mają często zapalenia uszu, nosogardła. Te czynniki powodują przejściowe pogorszenie słuchu, ale jeśli nie są leczone, to zamieniają się w trwałe ubytki. Jeżeli dziecko jest po infekcji i wydaje nam się, że wszystko jest wyleczone, a ono prosi o powtórzenie zdań, głośniejsze nastawienie telewizji, trzeba jak najszybciej udać się do laryngologa lub audiologa" - przekonywał specjalista.
Międzynarodowe badania wykują, że pomiędzy 12. a 17. rokiem życia w wyniku słuchania głośnej muzyki powyżej 8 godzin dziennie raz w tygodniu lub przez 4 godziny 2-3 razy w tygodniu nawet 57 proc. dzieci może mieć problemy ze słuchem.
Specjaliści zachęcają do używania sprzętu dobrej jakości, z certyfikatami. Jeśli słuchamy muzyki przez słuchawki, to warto wiedzieć, że największe zagrożenie dla naszego słuchu stanowią te wewnątrzuszne. Najbezpieczniej jest słuchać muzyki w tzw. wolnym polu - z głośników.
"Kupując dziecku urządzenie typu mp3 należy na sobie sprawdzić, jaki te słuchawki emitują dźwięk, czy nie ma trzasków i pisków, zbyt głośnych dźwięków, czy muzyka słuchana w skali 9-10 nie jest za głośna i bezwzględnie tego dziecku zakazać. Może się bowiem okazać, że po 2-3 miesiącach słuchania tak głośnej muzyki dojdzie do utraty pewnej warstwy dźwiękowej u dziecka - jest to bardzo groźne. Niestety najczęściej jest to bezpowrotna utrata" - ostrzegł dr Henryk Kawalski ze Szpitala im. Mościckiego w Chorzowie.
PAP - Nauka w Polsce
O zapobieganiu deficytom słuchu mówiono w Katowicach podczas konferencji "Pokolenie mp3 albo o słuchu, słuchaniu i słyszeniu".
Jak podkreślił dr hab. Krzysztof Kochanek z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie, w wieku szkolnym wśród przyczyn ubytków słuchu dominują uszkodzenia poinfekcyjne. Słuch mogą też uszkodzić leki - groźny może być np. znany antybiotyk, gentamycyna.
"Dzieci mają często zapalenia uszu, nosogardła. Te czynniki powodują przejściowe pogorszenie słuchu, ale jeśli nie są leczone, to zamieniają się w trwałe ubytki. Jeżeli dziecko jest po infekcji i wydaje nam się, że wszystko jest wyleczone, a ono prosi o powtórzenie zdań, głośniejsze nastawienie telewizji, trzeba jak najszybciej udać się do laryngologa lub audiologa" - przekonywał specjalista.
Międzynarodowe badania wykują, że pomiędzy 12. a 17. rokiem życia w wyniku słuchania głośnej muzyki powyżej 8 godzin dziennie raz w tygodniu lub przez 4 godziny 2-3 razy w tygodniu nawet 57 proc. dzieci może mieć problemy ze słuchem.
Specjaliści zachęcają do używania sprzętu dobrej jakości, z certyfikatami. Jeśli słuchamy muzyki przez słuchawki, to warto wiedzieć, że największe zagrożenie dla naszego słuchu stanowią te wewnątrzuszne. Najbezpieczniej jest słuchać muzyki w tzw. wolnym polu - z głośników.
"Kupując dziecku urządzenie typu mp3 należy na sobie sprawdzić, jaki te słuchawki emitują dźwięk, czy nie ma trzasków i pisków, zbyt głośnych dźwięków, czy muzyka słuchana w skali 9-10 nie jest za głośna i bezwzględnie tego dziecku zakazać. Może się bowiem okazać, że po 2-3 miesiącach słuchania tak głośnej muzyki dojdzie do utraty pewnej warstwy dźwiękowej u dziecka - jest to bardzo groźne. Niestety najczęściej jest to bezpowrotna utrata" - ostrzegł dr Henryk Kawalski ze Szpitala im. Mościckiego w Chorzowie.
PAP - Nauka w Polsce















