"PLASTIK" ATAKUJE!
monija - artukuł dodany 2008-05-03 13:32
23
3.8
4766
Kto oglądał film "Wredne Dziewczyny" wie o czym mówię. A kto nie pewnie też szybko zaczai:)
W mojej szkole (nie piszę, że we wszystkich, bo może gdzieś nie ma takiego problemu jak u mnie), gdy widzę dziewczyny należące do tzw. "Elity" to po prostu mi się płakać chce...
W łaski mody weszły ostatnio kolorowe spodnie, których ja osobiście nigdy bym nie ubrała. Dziewczyny z "Elity" kupiły sobie takie i chodziły w nich chyba przez 2 dni. Po tych dwóch dniach identyczne spodnie miały chyba 3/4 damskiej części naszej szkoły! Czy to nie jest chore? A najgorsze jest to, że dziewczyny, które chcą być w łasce szkolnych miss robią wszystko, żeby im się podlizać. I tu nie chodzi o typowe pożyczanie ołówka... Naiwne idotki (Z GÓRY PRZEPRASZAM ZA OKREŚLENIE, NIE CHCĘ NIKOGO OBRAZIĆ!) posuwają się do rzeczy o wiele gorszych: palą papierosy, piją. O innych rzeczach nie słyszałam, ale to chyba tylko kwestia czasu...
Moje szkolne plastiki znane są z tego, że co chwilę zmieniają chłopaków. Dziewczyny podlizujące się nie mogą im zaimponować, bo kto by chciał chodzić z dziewczyną, która nie ma za grosz własnego stylu, udaje kogoś kim nie jest?
Ale najbardziej przeraża mnie to, że ofiarą biegu za popularnością są najmłodsze uczennice, przed którymi jest jeszcze całe życie! Nie chcąc stać się ofiarami losu, podążają jak ślepe za "Elitą"... Dajmy na przykład jedną dziewczynę, która żeby zwrócić na siebie uwagę zafarbowała włosy na kolor różowy... Mimo problemów u nauczycieli i dyrekcji dziewczyna dalej robiła wszystko, żeby "Elita" ją zauważyła. I udało jej się! Teraz jest jedną z najgorszych uczennic w szkole, nie ma przyjaciół, stała się agresywna i co przerwę musi wyjść na peta, bo jak tego nie zrobi to dostaje szału... Jej matka nie może się z tym pogodzić, przychodzi na rozmowy z nauczycielami, wychodząc ze szkoły płacze. Ale dziewczyny to nie obchodzi. Najważniejsze, że udało jej się dostać do "Elity". A to jakie życie będzie miała w przyszłości kompletnie jej nie interesuje...
Nie rozumiem ich postępowania. Chyba lepiej mieć zaufanych przyjaciół, ubierać się po swojemu, niż żyć w stresie, że wytkną cię na korytarzu za to jak się ubrałaś i robić wszystko, żeby być zauważonym oraz żyć mając świadomość, że osoba, którą darzysz wielką sympatią tak naprawdę ma cię gdzieś i w żadnej poważniejszej sytuacji nie możesz na nią liczyć...
W mojej szkole (nie piszę, że we wszystkich, bo może gdzieś nie ma takiego problemu jak u mnie), gdy widzę dziewczyny należące do tzw. "Elity" to po prostu mi się płakać chce...
W łaski mody weszły ostatnio kolorowe spodnie, których ja osobiście nigdy bym nie ubrała. Dziewczyny z "Elity" kupiły sobie takie i chodziły w nich chyba przez 2 dni. Po tych dwóch dniach identyczne spodnie miały chyba 3/4 damskiej części naszej szkoły! Czy to nie jest chore? A najgorsze jest to, że dziewczyny, które chcą być w łasce szkolnych miss robią wszystko, żeby im się podlizać. I tu nie chodzi o typowe pożyczanie ołówka... Naiwne idotki (Z GÓRY PRZEPRASZAM ZA OKREŚLENIE, NIE CHCĘ NIKOGO OBRAZIĆ!) posuwają się do rzeczy o wiele gorszych: palą papierosy, piją. O innych rzeczach nie słyszałam, ale to chyba tylko kwestia czasu...
Moje szkolne plastiki znane są z tego, że co chwilę zmieniają chłopaków. Dziewczyny podlizujące się nie mogą im zaimponować, bo kto by chciał chodzić z dziewczyną, która nie ma za grosz własnego stylu, udaje kogoś kim nie jest?
Ale najbardziej przeraża mnie to, że ofiarą biegu za popularnością są najmłodsze uczennice, przed którymi jest jeszcze całe życie! Nie chcąc stać się ofiarami losu, podążają jak ślepe za "Elitą"... Dajmy na przykład jedną dziewczynę, która żeby zwrócić na siebie uwagę zafarbowała włosy na kolor różowy... Mimo problemów u nauczycieli i dyrekcji dziewczyna dalej robiła wszystko, żeby "Elita" ją zauważyła. I udało jej się! Teraz jest jedną z najgorszych uczennic w szkole, nie ma przyjaciół, stała się agresywna i co przerwę musi wyjść na peta, bo jak tego nie zrobi to dostaje szału... Jej matka nie może się z tym pogodzić, przychodzi na rozmowy z nauczycielami, wychodząc ze szkoły płacze. Ale dziewczyny to nie obchodzi. Najważniejsze, że udało jej się dostać do "Elity". A to jakie życie będzie miała w przyszłości kompletnie jej nie interesuje...
Nie rozumiem ich postępowania. Chyba lepiej mieć zaufanych przyjaciół, ubierać się po swojemu, niż żyć w stresie, że wytkną cię na korytarzu za to jak się ubrałaś i robić wszystko, żeby być zauważonym oraz żyć mając świadomość, że osoba, którą darzysz wielką sympatią tak naprawdę ma cię gdzieś i w żadnej poważniejszej sytuacji nie możesz na nią liczyć...
















Oczywiście, może gdzieś są takie dziewczyny jak w "Plotkarze", które przekazują sobie koronę królowej i spiskują jak być na szczycie i rządzić w szkole. Ale wiem, że często dziewczyny, które ktoś nazywa "elitą" są zupełnie normalne, sympatyczne i nie zależy im na jakiejś tam popularności.
Mam w szkole koleżankę, która była uznawana za "elitkę", wszystkie dziewczyny mówiły, że ona chce wprowadzać jakieś podziały w klasie. W między czasie ona zakolegowała się z chłopakami, dla świętego spokoju. Ostatnio, razem z moją przyjaciółką zaczęłyśmy ją spotykać, najpierw na imprezach, potem zaczęłyśmy się umawiać po szkole i teraz reszta dziewczyn z klasy gada, że czujemy się boginiami, bo gadamy z NIĄ, że chcemy tworzyć podziały,że tylko myślimy o imprezkach i o tym, kto ma papierosa. To również nie jest sprawiedliwe, bo my nie mamy takich uprzedzeń wobec kogoś, a że nie gadamy z resztą dziewczyn... kto z nas lubi gadać z kimś, kto plotkuje na nasz temat i osądza bezpodstawnie?
Ależ mi wyszedł esej ;) Nie podważam oczywiście zdania autorki, może ona mieć inne doświadczenia, ale chciałam przedstawić jak to wygląda z innego punktu widzenia.