"Lalka" Bolesława Prusa...
agapresja - artukuł dodany 2010-05-05 08:49
1
3.0
2052
...powieść o życiu wśród życia. Moja recenzja. Na podstawie opinii Aleksandra Świętochowskiego i samego pisarza.
W ostatnich dniach miałam okazję przeczytać powieść Bolesława Prusa zatytułowaną "Lalka". Co prawda podeszłam do niej bardzo zniechęcona, ponieważ wcześniej słyszałam całe mnóstwo negatywnych opinii na temat tej właśnie lektury, ale byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy? to naprawdę mnie wciągnęło!
Lektura opowiada o dziejach zubożałego szlachcica, kupca, handlowca - Stanisława Wokulskiego. Nieszczęśliwa miłość do arystokratki ? Izabeli Łęckiej ? całkowicie rujnuje jego dotychczasowe życie. Jednak nie tylko na tym, głównym wątku, skupił się pisarz. Przy okazji zahaczył o arystokratyczne życie w luksusach, obraz ówczesnej Warszawy i francuskiej stolicy ? Paryża, a nawet skupił część swojej uwagi na naukowych planach pozytywistów. Ktoś może pomyśleć: nie za wiele tego wszystkiego na raz? Po co poruszać tyle tematów w jednym dziele? Czy należy mieszać czytelnikowi w głowie za pomocą mnóstwa różnych, bardzo często kontrastowych postaci? Nie ma nic bardziej mylnego od takich wątpliwości.
Swoim podejściem do przeczytanej książki zamierzam wybronić Prusa spod deszczu krytycznych uwag na temat jego postaci, a także twórczości.
"Lalka" to przedstawienie różnych klas społecznych, różnych ich przedstawicieli, różnych światopoglądów, różnych sposobów zachowywania się w określonym towarzystwie. Dla skupionego, potrafiącego czytać odbiorcy, nie jest niczym skomplikowanym. Wręcz przeciwnie ? jest całkiem łatwa do przyswojenia, jeżeli faktycznie chce się zrozumieć jej sens.
Zacytuję teraz jednego z krytyków "Prusowej" powieści, Aleksandra Świętochowskiego: "Prus ma bardzo krótki wzrok i podobno doznaje zawrotu głowy na wyżynach. Ta właściwość fizyczna odbija się zadziwiająco w jego umyśle. [?] Jak wszyscy krótkowidzowie posiada wzrok wyborny i chwytający najdrobniejsze odcienie z bliska, ale rozległych widnokręgów i znacznych wyniosłości objąć nie może." Zarzut? Wada? Otóż według mnie ? nie. Właśnie dzięki szczegółowym, głębokim, niesamowicie dociekliwym opisom zarówno stanów emocjonalnych bohaterów, jak i środowiska ich życia, autor zyskał efekt przykuwający uwagę czytelnika. Bo w tych wszystkich malutkich szczególikach kryje się jakaś tajemnica, nutka niepewności, które pozwalają odbiorcy popracować wyobraźnią, może niekiedy dopisać własny fragment, który świetnie uzupełni to, co oczy chcą wyczytać, a rozum ? wywnioskować.
Bardzo duży nacisk kładł zawsze Pan Bolesław na związek tematyki utworu z jego planem. Sam pisał: "Temat [?] jest to jakieś zjawisko, które chcemy czytelnikowi przedstawić i wytłumaczyć w powieści. [?] Plan zaś nie jest niczym więcej tylko rozwinięciem tematowego zjawiska wedle jego naturalnego przebiegu i koniecznie musi opierać się na obserwacji albo przynajmniej na znajomości ogólnych praw przebiegu zjawisk." W "Lalce" te warunki zostały całkowicie spełnione. W tym wszystkim, co zawiera się na mnóstwie zapisanych stronic, widać zaangażowanie się autora w opisywane życie. Zupełnie odrębne jednostki połączone są w taki sposób, aby ich działania wynikały jedne z drugich. Mamy nawet do czynienia z jednym z najpoważniejszych problemów polskiego społeczeństwa ? antysemityzmem. Jest więc sprawa nadrzędna, kilka spraw podrzędnych, wiele kwestii zepchniętych na trzeci plan. Ale każda z nich została podkreślona, nabrała konkretnego znaczenia i liczy się w egzystencji jednego, najbardziej głównego bohatera.
Trudno powiedzieć, żeby Prus dostosował się w swojej "epopei" do jakiegoś ściśle określonego schematu. Ale to największy plus! "Im autor lepiej obserwuje, tym jego plany są mniej szematyczne [schematyczne]; im ma żywszą fantazję, tym tworzy plany bardziej powikłane. W każdym razie ?wymyślać? niewiele potrzebuje, gdyż sam temat prowadzi go jakby za rękę." No i tak właśnie stało się w ocenianej przez mnie lekturze. Jest temat, jest "ręka", jest wszystko to, co czyni powieść uniwersalną, przyjemną, może nie lekką, ale na pewno jasną. Zatem ogromne gratulacje należą się temu, który zwykłe, pozornie błahe problemy, wyniósł na wyżyny literackich szczytów. Chwała temu, który podzielonemu na warstwy społeczeństwu, nadał charakter współzależności.
W ostatnich dniach miałam okazję przeczytać powieść Bolesława Prusa zatytułowaną "Lalka". Co prawda podeszłam do niej bardzo zniechęcona, ponieważ wcześniej słyszałam całe mnóstwo negatywnych opinii na temat tej właśnie lektury, ale byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, gdy? to naprawdę mnie wciągnęło!
Lektura opowiada o dziejach zubożałego szlachcica, kupca, handlowca - Stanisława Wokulskiego. Nieszczęśliwa miłość do arystokratki ? Izabeli Łęckiej ? całkowicie rujnuje jego dotychczasowe życie. Jednak nie tylko na tym, głównym wątku, skupił się pisarz. Przy okazji zahaczył o arystokratyczne życie w luksusach, obraz ówczesnej Warszawy i francuskiej stolicy ? Paryża, a nawet skupił część swojej uwagi na naukowych planach pozytywistów. Ktoś może pomyśleć: nie za wiele tego wszystkiego na raz? Po co poruszać tyle tematów w jednym dziele? Czy należy mieszać czytelnikowi w głowie za pomocą mnóstwa różnych, bardzo często kontrastowych postaci? Nie ma nic bardziej mylnego od takich wątpliwości.
Swoim podejściem do przeczytanej książki zamierzam wybronić Prusa spod deszczu krytycznych uwag na temat jego postaci, a także twórczości.
"Lalka" to przedstawienie różnych klas społecznych, różnych ich przedstawicieli, różnych światopoglądów, różnych sposobów zachowywania się w określonym towarzystwie. Dla skupionego, potrafiącego czytać odbiorcy, nie jest niczym skomplikowanym. Wręcz przeciwnie ? jest całkiem łatwa do przyswojenia, jeżeli faktycznie chce się zrozumieć jej sens.
Zacytuję teraz jednego z krytyków "Prusowej" powieści, Aleksandra Świętochowskiego: "Prus ma bardzo krótki wzrok i podobno doznaje zawrotu głowy na wyżynach. Ta właściwość fizyczna odbija się zadziwiająco w jego umyśle. [?] Jak wszyscy krótkowidzowie posiada wzrok wyborny i chwytający najdrobniejsze odcienie z bliska, ale rozległych widnokręgów i znacznych wyniosłości objąć nie może." Zarzut? Wada? Otóż według mnie ? nie. Właśnie dzięki szczegółowym, głębokim, niesamowicie dociekliwym opisom zarówno stanów emocjonalnych bohaterów, jak i środowiska ich życia, autor zyskał efekt przykuwający uwagę czytelnika. Bo w tych wszystkich malutkich szczególikach kryje się jakaś tajemnica, nutka niepewności, które pozwalają odbiorcy popracować wyobraźnią, może niekiedy dopisać własny fragment, który świetnie uzupełni to, co oczy chcą wyczytać, a rozum ? wywnioskować.
Bardzo duży nacisk kładł zawsze Pan Bolesław na związek tematyki utworu z jego planem. Sam pisał: "Temat [?] jest to jakieś zjawisko, które chcemy czytelnikowi przedstawić i wytłumaczyć w powieści. [?] Plan zaś nie jest niczym więcej tylko rozwinięciem tematowego zjawiska wedle jego naturalnego przebiegu i koniecznie musi opierać się na obserwacji albo przynajmniej na znajomości ogólnych praw przebiegu zjawisk." W "Lalce" te warunki zostały całkowicie spełnione. W tym wszystkim, co zawiera się na mnóstwie zapisanych stronic, widać zaangażowanie się autora w opisywane życie. Zupełnie odrębne jednostki połączone są w taki sposób, aby ich działania wynikały jedne z drugich. Mamy nawet do czynienia z jednym z najpoważniejszych problemów polskiego społeczeństwa ? antysemityzmem. Jest więc sprawa nadrzędna, kilka spraw podrzędnych, wiele kwestii zepchniętych na trzeci plan. Ale każda z nich została podkreślona, nabrała konkretnego znaczenia i liczy się w egzystencji jednego, najbardziej głównego bohatera.
Trudno powiedzieć, żeby Prus dostosował się w swojej "epopei" do jakiegoś ściśle określonego schematu. Ale to największy plus! "Im autor lepiej obserwuje, tym jego plany są mniej szematyczne [schematyczne]; im ma żywszą fantazję, tym tworzy plany bardziej powikłane. W każdym razie ?wymyślać? niewiele potrzebuje, gdyż sam temat prowadzi go jakby za rękę." No i tak właśnie stało się w ocenianej przez mnie lekturze. Jest temat, jest "ręka", jest wszystko to, co czyni powieść uniwersalną, przyjemną, może nie lekką, ale na pewno jasną. Zatem ogromne gratulacje należą się temu, który zwykłe, pozornie błahe problemy, wyniósł na wyżyny literackich szczytów. Chwała temu, który podzielonemu na warstwy społeczeństwu, nadał charakter współzależności.















