?najchętniej zamknąłbym się w pokoju i już z niego nie wycho
redakcja01 - artukuł dodany 2010-02-11 10:39
2
0.0
1403
Mam taki problem, że od pół roku męczy mnie jakaś dziwna chandra. Jestem w pierwszej klasie LO i ta chandra tylko się nasiliła.
Całe moje życie było naznaczone różnymi wypadkami, ale prawda jest taka, że nigdy ich nie unikałem. Wręcz przeciwnie ? szybko się podnosiłem i szedłem dalej. Teraz nawet nie mogę szybciej zejść po schodach, bo się boję, że upadnę i coś sobie zrobię. Rok temu bardzo często spotykałem się z przyjaciółmi, teraz czytam tę samą książkę po raz setny. Coraz częściej uciekam od rówieśników w świat gier. Może dlatego, że nigdy nie potrafiłem się wpasować, bo nie piję, nie palę, nie zażywam i nawet nie słucham muzyki (ale nie wiem kompletnie dlaczego). Jak tylko widzę, że jest jakiś wypadek, od razu wyobrażam sobie, że to mi się przytrafiło. To mnie tak dobija, że najchętniej zamknąłbym się w pokoju i już z niego nie wychodził. Proszę o jakąś poradę.
Nonami
***
Każdy ma prawo przeleżeć własne życie, nic nie robić i niczym się nie zajmować. Nie ma obowiązku bycia twórczym, aktywnym czy szczęśliwym. Masz pełne prawo pielęgnować swoją chandrę, dokarmiać ją ponury-mi myślami i rozpieszczać, izolując się od wszelkich form aktywności społecznej. A teraz serio: tylko ty jeden na całym świecie możesz odpowiedzieć na pytanie: A czego ty byś człowieku w życiu chciał? Na bazie tej odpowiedzi musisz zacząć działać w kierunku, który ? jeśli nawet cię nie uszczęśliwi ? to przynajmniej sprawi przyjemność. Moja rada jest więc taka: zajmij się jedną rzeczą, która ci sprawi jakąś przyjemność, a potem poszukaj ludzi, którzy lubią to samo co ty.
Najgorsze, co możesz zrobić, to z taką lubością pławić się w tym, że taki jesteś przepełniony tą chandrą. Marnujesz życie, nie widzisz tego?
Całe moje życie było naznaczone różnymi wypadkami, ale prawda jest taka, że nigdy ich nie unikałem. Wręcz przeciwnie ? szybko się podnosiłem i szedłem dalej. Teraz nawet nie mogę szybciej zejść po schodach, bo się boję, że upadnę i coś sobie zrobię. Rok temu bardzo często spotykałem się z przyjaciółmi, teraz czytam tę samą książkę po raz setny. Coraz częściej uciekam od rówieśników w świat gier. Może dlatego, że nigdy nie potrafiłem się wpasować, bo nie piję, nie palę, nie zażywam i nawet nie słucham muzyki (ale nie wiem kompletnie dlaczego). Jak tylko widzę, że jest jakiś wypadek, od razu wyobrażam sobie, że to mi się przytrafiło. To mnie tak dobija, że najchętniej zamknąłbym się w pokoju i już z niego nie wychodził. Proszę o jakąś poradę.
Nonami
***
Każdy ma prawo przeleżeć własne życie, nic nie robić i niczym się nie zajmować. Nie ma obowiązku bycia twórczym, aktywnym czy szczęśliwym. Masz pełne prawo pielęgnować swoją chandrę, dokarmiać ją ponury-mi myślami i rozpieszczać, izolując się od wszelkich form aktywności społecznej. A teraz serio: tylko ty jeden na całym świecie możesz odpowiedzieć na pytanie: A czego ty byś człowieku w życiu chciał? Na bazie tej odpowiedzi musisz zacząć działać w kierunku, który ? jeśli nawet cię nie uszczęśliwi ? to przynajmniej sprawi przyjemność. Moja rada jest więc taka: zajmij się jedną rzeczą, która ci sprawi jakąś przyjemność, a potem poszukaj ludzi, którzy lubią to samo co ty.
Najgorsze, co możesz zrobić, to z taką lubością pławić się w tym, że taki jesteś przepełniony tą chandrą. Marnujesz życie, nie widzisz tego?
Oceń artykuł:
Zobacz także:
- - (Nie)zwyczajny problem zwyczajnej dziewczyny...
- - ?powiedział, że traktuje to jak przyjacielskie zbliżenie?
- - ?uczciwie powiedziałem, że mam w domu dziewczynę?
- - ?powiedział mi, że nie jest gejem?
- - ? ciągle liczę sobie kalorie?
- - ?przy rozstaniu całowaliśmy się raz...
- - ?chciałam poznawać nowych ludzi, w tym chłopaków?
















Spojrzenie w przeszłość może być ciężkie, ale czasem konieczne. Tylko ten dystans, często o nim zapominamy...
P.S
ostatnio sobie przypomniałam, że pani Ewa Nowak była psychologiem w moim przedszkolu :) nie pamiętam tylko czy jakoś długo, czy krótko :)