?szanowny kolega zaczął na mój widok pąsowieć?
redakcja01 - artukuł dodany 2010-02-11 10:37
0
0.0
1203
Poznałam B. na kole plastycznym. Na początku mieliśmy do siebie śmieszny dystans, droczyliśmy się ze sobą, dogryzaliśmy sobie nawzajem, ale jak to mówią, kto się czubi, ten się lubi.
Po pewnym czasie się zakumplowaliśmy. Dobrze czułam się w jego towarzystwie i wydaje mi się, że on w moim również. Mogłam na nim polegać w każdej sytuacji, zawsze był wobec mnie szczery i miły. Sytuacja uległa zmianie po tym, jak szanowny kolega zaczął na mój widok pąsowieć i się jąkać. Wciąż mi pomagał, ale nasze stosunki uległy ochłodzeniu. Przestał ze mną rozmawiać, na pytania odpowiadał monosylabami, a na szkolnym korytarzu mijał mnie bez słowa, czerwieniejąc jak piwonia. Całą tę dziwną sytuację potęgowali jego koledzy tekstami w stylu: "Idzie twoja dziewczyna". Po pewnym czasie zrezygnował z koła. Bardzo zależało mi na naszej znajomości, ale coś? nie wyszło. Nie wiem, co mam zrobić. Czy powinnam dać sobie z nim spokój?
K.
***
Nie masz żadnej wiedzy, co się właściwie stało. Coś się zaczęło, było miło i nagle koniec. Jest coś, o czym najwyraźniej nie wiesz i prawdopodobnie już się nie dowiesz, bo po takim zachowaniu i zniknięciu z koła bez słowa, nie wypada ci szukać z nim kontaktu. Tym bardziej tego nie rób, bo z temperatury twojej relacji i uszczypliwego nazwania go "szanownym" wynika, że nie złamał ci on serca, nie cierpisz i spokojnie możesz bez niego żyć. Takich zdarzeń będziesz miała w życiu więcej. Nie każda znajomość zamienia się w miłość i nie każdy chłopak, na którego zwrócisz uwagę, odwzajemni twoje zainteresowanie. Dorosłość to, niestety, również pasmo takich właśnie drobnych rozczarowań.
Najgorsze, co możesz zrobić, to zadręczać samą siebie wspomnieniami i myśleć, co by było gdyby. Było, minęło. Kropka.
Po pewnym czasie się zakumplowaliśmy. Dobrze czułam się w jego towarzystwie i wydaje mi się, że on w moim również. Mogłam na nim polegać w każdej sytuacji, zawsze był wobec mnie szczery i miły. Sytuacja uległa zmianie po tym, jak szanowny kolega zaczął na mój widok pąsowieć i się jąkać. Wciąż mi pomagał, ale nasze stosunki uległy ochłodzeniu. Przestał ze mną rozmawiać, na pytania odpowiadał monosylabami, a na szkolnym korytarzu mijał mnie bez słowa, czerwieniejąc jak piwonia. Całą tę dziwną sytuację potęgowali jego koledzy tekstami w stylu: "Idzie twoja dziewczyna". Po pewnym czasie zrezygnował z koła. Bardzo zależało mi na naszej znajomości, ale coś? nie wyszło. Nie wiem, co mam zrobić. Czy powinnam dać sobie z nim spokój?
K.
***
Nie masz żadnej wiedzy, co się właściwie stało. Coś się zaczęło, było miło i nagle koniec. Jest coś, o czym najwyraźniej nie wiesz i prawdopodobnie już się nie dowiesz, bo po takim zachowaniu i zniknięciu z koła bez słowa, nie wypada ci szukać z nim kontaktu. Tym bardziej tego nie rób, bo z temperatury twojej relacji i uszczypliwego nazwania go "szanownym" wynika, że nie złamał ci on serca, nie cierpisz i spokojnie możesz bez niego żyć. Takich zdarzeń będziesz miała w życiu więcej. Nie każda znajomość zamienia się w miłość i nie każdy chłopak, na którego zwrócisz uwagę, odwzajemni twoje zainteresowanie. Dorosłość to, niestety, również pasmo takich właśnie drobnych rozczarowań.
Najgorsze, co możesz zrobić, to zadręczać samą siebie wspomnieniami i myśleć, co by było gdyby. Było, minęło. Kropka.
Oceń artykuł:
Zobacz także:
- - (Nie)zwyczajny problem zwyczajnej dziewczyny...
- - ?powiedział, że traktuje to jak przyjacielskie zbliżenie?
- - ?uczciwie powiedziałem, że mam w domu dziewczynę?
- - ?powiedział mi, że nie jest gejem?
- - ? ciągle liczę sobie kalorie?
- - ?przy rozstaniu całowaliśmy się raz...
- - ?chciałam poznawać nowych ludzi, w tym chłopaków?















