?od samego początku był dla mnie przykry?
redakcja01 - artukuł dodany 2010-02-11 10:25
0
0.0
840
W mojej klasie jest pewien chłopak. Ma bardzo trudny charakter i ciężko z nim wytrzymać.
Nikt go tak naprawdę nie lubi. On bardzo często choruje, a jak już jest w szkole, to wychodzi np. do toalety i znika tam na połowę lekcji. I wtedy wszyscy go obgadują, nawet nauczyciele. Nie mogę już słuchać, jak po nim jeżdżą. Szczególnie, że to, co mówią, to nie do końca prawda. Nikt nie chce go wysłuchać ani zrozumieć. On udaje, że to go nie dotyka, ale ja też kiedyś taka byłam. Chowałam swój ból za maską obojętności. Wiem, jak to jest, i chcę mu pomóc. I tu pojawia się problem. On mnie nie cierpi. Od samego początku był dla mnie przykry, dogryzał mi w każdy możliwy sposób. Nienawidziłam go. Aż nagle coś pękło. Nie wiem jak ani dlaczego, ale chyba się zakochałam. Wciąż o nim myślę. Jedyne, czego teraz chcę, to sprawić, by był szczęśliwy. Nie wiem tylko, jak mam to zrobić, skoro on stale mnie od siebie odpycha. Czy jest jakiś sposób? A może nie powinnam pchać się tam, gdzie mnie nie chcą?
Aka T-T
***
Zdaje się, że uosabiacie przysłowie "kto się lubi?". Będzie ci ciężko przełamać to, jak on odbiera twoją osobę, ale nie jest to niemożliwe. Zawsze, bez wyjątków, stawaj w jego obronie. Jeśli jest ci głupio tak ofi-cjalnie to zrobić, po prostu zmień temat. Rozmawiaj z ludźmi i mów o nim pozytywnie, wyłapuj jego dobre strony. Myśl o nim ciepło. Mów mu "cześć", uśmiechnij się raz dziennie. Poproś go o pomoc w czymkolwiek. Zapytaj, czy coś widział, oglądał, czytał i co o tym sądzi. Rzecz w tym, że nasze nastawienie do człowieka po jakimś czasie zaczyna być jaskrawo widoczne. Ktoś mu "doniesie", że ma w tobie wielkiego sprzymierzeńca, a tylko głupcy odrzucają sprzymierzeńców.
Najgorsze, co możesz zrobić, to nie dać szansy temu uczuciu lub obcesowo wyznać mu miłość.
Nikt go tak naprawdę nie lubi. On bardzo często choruje, a jak już jest w szkole, to wychodzi np. do toalety i znika tam na połowę lekcji. I wtedy wszyscy go obgadują, nawet nauczyciele. Nie mogę już słuchać, jak po nim jeżdżą. Szczególnie, że to, co mówią, to nie do końca prawda. Nikt nie chce go wysłuchać ani zrozumieć. On udaje, że to go nie dotyka, ale ja też kiedyś taka byłam. Chowałam swój ból za maską obojętności. Wiem, jak to jest, i chcę mu pomóc. I tu pojawia się problem. On mnie nie cierpi. Od samego początku był dla mnie przykry, dogryzał mi w każdy możliwy sposób. Nienawidziłam go. Aż nagle coś pękło. Nie wiem jak ani dlaczego, ale chyba się zakochałam. Wciąż o nim myślę. Jedyne, czego teraz chcę, to sprawić, by był szczęśliwy. Nie wiem tylko, jak mam to zrobić, skoro on stale mnie od siebie odpycha. Czy jest jakiś sposób? A może nie powinnam pchać się tam, gdzie mnie nie chcą?
Aka T-T
***
Zdaje się, że uosabiacie przysłowie "kto się lubi?". Będzie ci ciężko przełamać to, jak on odbiera twoją osobę, ale nie jest to niemożliwe. Zawsze, bez wyjątków, stawaj w jego obronie. Jeśli jest ci głupio tak ofi-cjalnie to zrobić, po prostu zmień temat. Rozmawiaj z ludźmi i mów o nim pozytywnie, wyłapuj jego dobre strony. Myśl o nim ciepło. Mów mu "cześć", uśmiechnij się raz dziennie. Poproś go o pomoc w czymkolwiek. Zapytaj, czy coś widział, oglądał, czytał i co o tym sądzi. Rzecz w tym, że nasze nastawienie do człowieka po jakimś czasie zaczyna być jaskrawo widoczne. Ktoś mu "doniesie", że ma w tobie wielkiego sprzymierzeńca, a tylko głupcy odrzucają sprzymierzeńców.
Najgorsze, co możesz zrobić, to nie dać szansy temu uczuciu lub obcesowo wyznać mu miłość.
Oceń artykuł:
Zobacz także:
- - (Nie)zwyczajny problem zwyczajnej dziewczyny...
- - ?powiedział, że traktuje to jak przyjacielskie zbliżenie?
- - ?uczciwie powiedziałem, że mam w domu dziewczynę?
- - ?powiedział mi, że nie jest gejem?
- - ? ciągle liczę sobie kalorie?
- - ?przy rozstaniu całowaliśmy się raz...
- - ?chciałam poznawać nowych ludzi, w tym chłopaków?
















