Czwartek, 17 Maja 2012. Imieniny: Sławomira, Paschalisa
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Galerianki 2.0

Chodzi o to, żeby polujący stał się zwierzyną.
Kiedy się zorientuje, że stracił przewagę, będzie miał już pistolet przy głowie.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

0.0

Mateusz Borek

Komentarze 0  Ocena 0.0  Odsłony 2069

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Dziennikarz sportowy. Pracuje w telewizji Eurosport i Polsat Sport. Prowadzi programy sportowe (m.in. SuperGol) i pisze artykuły do gazet (m.in. ?Przeglądu Sportowego?). Trzy razy zdobył Piłkarskie Oskary Canal+ w kategorii: najlepszy komentator telewizyjny.

Z Mateuszem Borkiem, znanym dziennikarzem sportowym, rozmawia Ewa Anna Baryłkiewicz.

Jaki był Pana pierwszy kontakt z uczelnią?
Feralny. Po liceum postanowiłem pójść na italianistykę. Egzamin zdałem, ale na studia mnie nie przyjęto. Wtedy to był kierunek bardzo oblegany, a miejsc było jedynie 20. Zdać nie było trudno, bo to był tylko prosty test z anielskiego. Jedno z ćwiczeń polegało na tym, by wstawić brakujące słowa tak, żeby utworzyły logiczną i gramatyczną całość. Dzisiaj przypuszczam, że trzeba to było zrobić według szablonu. Bo takich osób jak ja było sporo ? napisały wszystko dobrze, ale... nie o to słowo chodziło komisji. Aby nie iść do wojska, pojechałem na egzamin do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

I zdecydował się Pan na inny kierunek. Dlaczego akurat zarządzanie?
Ta uczelnia wydawała się moim rodzicom bardzo dobra i perspektywiczna. Choć nie powiem, żebym ja był entuzjastą tego kierunku. Wszystkie zajęcia odbywały się tam po angielsku, prócz tego było 30 godzin tego języka i siedem niemieckiego. Szkoła była bardzo droga, więc moi rodzice musieli sobie mnóstwo rzeczy odmawiać, żebym mógł tam studiować. Ale jak człowiek ma 19 lat, to nie umie tego docenić...

Szkoła była nie po drodze?
Trochę się balowało, opuszczało zajęcia. Ale egzaminy zdawałem, i to nawet dobrze. Tylko że zamiast ślęczeć nad książkami i dziękować rodzicom, że opłacają mi naukę, tęskniłem za młodzieńczą wolnością. Lubiłem urwać się z wykładów. Zaszaleć. A miałem fajnych kumpli! Bywaliśmy w klubie bilardowym, wyskakiwaliśmy na piwko, dyskotekę. Czasem jeździliśmy do Krakowa, znikaliśmy na parę dni. Fajnie było... W końcu dostałem od rodziców ultimatum: albo się zmieniam, albo sam zaczynam finansować swoje studia.

I co Pan zrobił? Zbuntowałem się! Spakowałem plecak i wyjechałem do Londynu. Przez pół roku pracowałem na dwie zmiany w hotelu Plaza. Kroiłem warzywa, zmywałem podłogi. Po powrocie do kraju dostałem się na dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Musiałem zarobić na studia, mieszkanie, życie. W tygodniu pracowałem, w weekendy chodziłem na uczelnię. Trudno było to pogodzić. Studiowałem dziewięć lat, miałem trzy dziekanki. I nie udało mi się skończyć studiów.

Ale zdobył Pan praktykę ? a to jest podstawa w pracy dziennikarza.
Jakoś tak dziwnie się złożyło, że wszyscy z naszej grupy, którzy coś zrobili w zawodzie, nie ukończyli studiów. Agnieszka Maciąg jako pierwsza zrezygnowała. Darek Kowalski, który siedział ze mną w jednej ławce, jest szefem działu sportowego "Dziennika". Sam nie czułem, że ta szkoła mnie czegoś nauczy. Nie poszedłem tylko na jeden egzamin, z retoryki i erystki ? bo nie zdążyłem. Ironia losu ? przedmiot, który powinien być dla mnie najłatwiejszy, bo w tej materii poruszam się na co dzień, pozbawił mnie możliwości kontynuowania nauki.

Rozważa Pan powrót na studia? Bo chyba niewiele już Panu zostało nauki?
Zaliczyłem, zdaje się, siedem semestrów. Mam możliwość przeniesienia się do innej szkoły i skończenia studiów w toku indywidualnym. I pewnie kiedyś to zrobię, w odpowiednim czasie. Chociaż... brak dyplomu magistra nie jest dla mnie powodem do wstydu ani czymś, co nie pozwala mi spać. Chciałbym skończyć studia z dwóch powodów. Po pierwsze ? obiecałem to rodzicom: mamie, która już nie żyje, i ojcu. Po drugie ? wydaje mi się, że mam naprawdę spore predyspozycje do zarządzania ludźmi, a co za tym idzie: redakcją, gazetą, kanałem telewizyjnym. Ale jeśli by to nie był kanał komercyjny, mógłbym mieć z tym problem. W mediach publicznych to zawsze jeden z warunków ? studia wyższe. Tam nikt nie będzie patrzył na moje doświadczenie ani na odpowiednie cechy charakterologiczne ? wystarczy, że zabraknie mi papierka i o stanowisku mogę zapomnieć. Bo A: nie można tyle zarabiać, gdy się nie ma studiów, B: nie można wtedy kierować większą komórką. To duża motywacja. No i jeszcze jedna: nie chciałbym, aby moje dziecko tłumaczyło się kiedyś, że tata ma średnie wykształcenie.

Oceń artykuł:

Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.