Maturzyści są dorośli i rodzicom wara od ich ocen
redakcja - artukuł dodany 2010-02-02 10:38
0
0.0
661
Bywa, że uczniowie, którzy kończą 18 lat traktowani są jak dzieci. Dyrekcja I LO w Katowicach uznała, że ujawnianie ocen pełnoletnich osób, nawet ich rodzicom, jest niezgodne z prawem.
Rodzice pełnoletnich uczniów I LO im. Kopernika na ostatniej wywiadówce dostali od wychowawcy oświadczenia z prośbą, by przekazali je dzieciom do wypełnienia. Pełnoletni licealiści mają udzielić szkole zgody na informowanie rodziców o swoich postępach w nauce i frekwencji na lekcjach bądź zabronić nauczycielom ujawniania tego typu informacji.
- To komplikowanie relacji między dzieckiem a rodzicami, którzy powinni przecież mieć prawo wglądu w jego oceny i nieobecności! Cóż z tego, że wraz z osiągnięciem pełnoletności młody człowiek zyskuje szersze prawa, skoro nadal pozostaje na utrzymaniu matki i ojca? - oburza się pani Marta, mama osiemnastoletniego ucznia.
Iwona Wachstiel, wicedyrektorka "Kopernika", broni jednak decyzji, jaką podjęła jej szkoła. - Świadomość obywatelska u młodych ludzi jest coraz większa, nie chcemy jej tłumić. Nie możemy też odbierać przysługujących im praw, z których istnienia przecież zdają sobie sprawę. Szkoła ma przygotowywać do dorosłego życia i uczyć odpowiedzialności za siebie - mówi Wachstiel. Zapewnia, że zmiany w statucie szkoły konsultowane były z prawnikami i radą rodziców.
Sędzia Krzysztof Zawała z katowickiego sądu okręgowego przyznaje rację wicedyrektorce. Przypomina, że w momencie osiągnięcia pełnoletności człowiek zyskuje pełną zdolność do czynności prawnych. - Odtąd tylko on może decydować, kogo i w jakim zakresie chce upoważnić do występowania w swoim imieniu oraz czy w ogóle zamierza komuś takiego upoważnienia udzielić. Chcąc pozostawać w zgodzie z prawem, inne szkoły powinny pójść w ślady "Kopernika" czy im się to podoba, czy nie - mówi Zawała.
Gratulacje dyrekcji "Kopernika" składa też Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia. - Osiemnastolatek jest dorosły i to, że rodzice łożą na jego utrzymanie, niczego nie zmienia. To ich obowiązek, nie dobra wola. Jeśli na starość sami nie będą mieli środków do życia, otrzymają od dziecka alimenty, ale nie zostaną z tego powodu automatycznie ubezwłasnowolnieni - wyjaśnia Osuch. Przypomina, że osiemnastolatek, który wszedł w konflikt z prawem, nie jest przecież sądzony łagodniej, jeśli mieszka z rodzicami. - Skoro ponosi odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny, to także za oceny czy wagary - przekonuje rzecznik.
W "Koperniku" embargo na informacje dla swoich rodziców nałożyło dotąd zaledwie kilku uczniów. Możliwe jednak, że będzie ich więcej, bo większość maturzystów nie miała jeszcze urodzin. - Mam trochę czasu do namysłu, ale poważnie się zastanawiam, czy nie zastrzec rodzicom dostępu do informacji. Mama potrafi zaglądać do szkoły nawet co miesiąc, chciałaby, żebym miał same piątki - wzdycha jeden z trzecioklasistów.
Gazeta Wyborcza
Rodzice pełnoletnich uczniów I LO im. Kopernika na ostatniej wywiadówce dostali od wychowawcy oświadczenia z prośbą, by przekazali je dzieciom do wypełnienia. Pełnoletni licealiści mają udzielić szkole zgody na informowanie rodziców o swoich postępach w nauce i frekwencji na lekcjach bądź zabronić nauczycielom ujawniania tego typu informacji.
- To komplikowanie relacji między dzieckiem a rodzicami, którzy powinni przecież mieć prawo wglądu w jego oceny i nieobecności! Cóż z tego, że wraz z osiągnięciem pełnoletności młody człowiek zyskuje szersze prawa, skoro nadal pozostaje na utrzymaniu matki i ojca? - oburza się pani Marta, mama osiemnastoletniego ucznia.
Iwona Wachstiel, wicedyrektorka "Kopernika", broni jednak decyzji, jaką podjęła jej szkoła. - Świadomość obywatelska u młodych ludzi jest coraz większa, nie chcemy jej tłumić. Nie możemy też odbierać przysługujących im praw, z których istnienia przecież zdają sobie sprawę. Szkoła ma przygotowywać do dorosłego życia i uczyć odpowiedzialności za siebie - mówi Wachstiel. Zapewnia, że zmiany w statucie szkoły konsultowane były z prawnikami i radą rodziców.
Sędzia Krzysztof Zawała z katowickiego sądu okręgowego przyznaje rację wicedyrektorce. Przypomina, że w momencie osiągnięcia pełnoletności człowiek zyskuje pełną zdolność do czynności prawnych. - Odtąd tylko on może decydować, kogo i w jakim zakresie chce upoważnić do występowania w swoim imieniu oraz czy w ogóle zamierza komuś takiego upoważnienia udzielić. Chcąc pozostawać w zgodzie z prawem, inne szkoły powinny pójść w ślady "Kopernika" czy im się to podoba, czy nie - mówi Zawała.
Gratulacje dyrekcji "Kopernika" składa też Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia. - Osiemnastolatek jest dorosły i to, że rodzice łożą na jego utrzymanie, niczego nie zmienia. To ich obowiązek, nie dobra wola. Jeśli na starość sami nie będą mieli środków do życia, otrzymają od dziecka alimenty, ale nie zostaną z tego powodu automatycznie ubezwłasnowolnieni - wyjaśnia Osuch. Przypomina, że osiemnastolatek, który wszedł w konflikt z prawem, nie jest przecież sądzony łagodniej, jeśli mieszka z rodzicami. - Skoro ponosi odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny, to także za oceny czy wagary - przekonuje rzecznik.
W "Koperniku" embargo na informacje dla swoich rodziców nałożyło dotąd zaledwie kilku uczniów. Możliwe jednak, że będzie ich więcej, bo większość maturzystów nie miała jeszcze urodzin. - Mam trochę czasu do namysłu, ale poważnie się zastanawiam, czy nie zastrzec rodzicom dostępu do informacji. Mama potrafi zaglądać do szkoły nawet co miesiąc, chciałaby, żebym miał same piątki - wzdycha jeden z trzecioklasistów.
Gazeta Wyborcza
















