Kiedyś umrę ? co chciałabym po sobie zostawić?
1gaga8 - artukuł dodany 2009-12-12 12:59
4
0.0
2274
Krótki referacik, który, według mnie, ma dosyć dobry przekaz.
"Śmierć to nieuniknione i każdy o tym wie. To dobrze. Zdając sobie z tego sprawę, człowiek może dążyć do tego, by godnie przyjąć dar od Boga, zwanym życiem.
Zawsze ma dwa wybory: albo będzie żył zgodnie ze swoimi zasadami, przyjmując niepowodzenia jako lekcje i po śmierci zastanie zapamiętany, albo na wstępie się podda i umierając, po prostu zniknie, bo rodzina i przyjaciele zapomną o nim."
Słowa cytowane powyżej należą do mojego przyjaciela. Wszystko jest jasne, przejrzyste. Ale nasuwa mi się jedno pytanie: jakimi zasadami się kierować, bym mogła godnie żyć? Na te pytanie doskonale odpowiada fragment "Podręcznika wojownika światła" Paula Coelho:
"Po pierwsze: Bóg jest wyrzeczeniem. Cierp w tym życiu, a będziesz szczęśliwy w następnym.
Po drugie: Ten kto się bawi jest dzieckiem. Żyj w napięciu.
Po trzecie: Inni wiedzą co jest dla Ciebie dobre, bo mają więcej doświadczenia.
Po czwarte: Naszym obowiązkiem jest zadowalać innych. Należy im sprawiać przyjemność nawet za cenę wielkich poświęceń.
Po piąte: Nie należy pić z kielicha szczęścia, bo mogłoby nam to przypaść do gustu, a przecież nie pozostanie on na zawsze w naszych rękach.
Po szóste: trzeba przyjąć na siebie wszystkie kary. Jesteśmy winni.
Po siódme: Strach jest sygnałem ostrzegawczym. Nie podejmuj ryzyka.
Oto przykazania, którym wojownik światła nie może być posłusznym pod żadnych pozorem."
A co ogólnie chciałabym po sobie zostawić? Przede wszystkim wiele wspomnień. Pragnę, by moja rodzina pamiętała wspólnie spędzone chwile pełne radości i śmiechu, zabawnych wpadek i ciekawych przygód. By pamiętała też o tych trudnych chwilach, pełnych zwątpienia i łez, bo przecież wspólne rozwiązanie problemu zbliża...
Jednak nie będzie wspomnień dobrych ani złych, jeśli nie pozostawię po sobie dzieci. Są one sensem życia i największym szczęściem. Bardzo bym chciała, by moje dzieci były zaradne i mądre, by po mojej śmierci poradziły sobie w życiu. Chciałabym je wychować na dobrych i szczęśliwych ludzi. Chciałabym nauczyć je miłości do bliźniego, szacunku oraz sprytu. Pokazać im, że nie trzeba wstydzić się łez. Udowodnić, że pomimo wielu trosk i przeciwności losu warto żyć. Chciałabym ich nauczyć, że rodzeństwo może być najlepszymi przyjaciółmi, którzy mogą na siebie liczyć w trudnych chwilach, pocieszyć. Chciałabym być w stanie zapewnić im bezpieczny start w dorosłe życie i pozostawić w nich radość życia i wiarę w drugiego człowieka.
Chciałabym... Chciałabym... Ale czy mi się to uda? Czy będę miała w sobie tyle siły? Oczywiście, że tak! Bo najbardziej pragnę zostawić po sobie coś ważnego - wartościowego człowieka...
Chciałabym także, by po mojej śmierci ludzie, patrząc na moje zdjęcie, na mój grób, mówili: "Ona była dobrym człowiekiem...".
"Śmierć to nieuniknione i każdy o tym wie. To dobrze. Zdając sobie z tego sprawę, człowiek może dążyć do tego, by godnie przyjąć dar od Boga, zwanym życiem.
Zawsze ma dwa wybory: albo będzie żył zgodnie ze swoimi zasadami, przyjmując niepowodzenia jako lekcje i po śmierci zastanie zapamiętany, albo na wstępie się podda i umierając, po prostu zniknie, bo rodzina i przyjaciele zapomną o nim."
Słowa cytowane powyżej należą do mojego przyjaciela. Wszystko jest jasne, przejrzyste. Ale nasuwa mi się jedno pytanie: jakimi zasadami się kierować, bym mogła godnie żyć? Na te pytanie doskonale odpowiada fragment "Podręcznika wojownika światła" Paula Coelho:
"Po pierwsze: Bóg jest wyrzeczeniem. Cierp w tym życiu, a będziesz szczęśliwy w następnym.
Po drugie: Ten kto się bawi jest dzieckiem. Żyj w napięciu.
Po trzecie: Inni wiedzą co jest dla Ciebie dobre, bo mają więcej doświadczenia.
Po czwarte: Naszym obowiązkiem jest zadowalać innych. Należy im sprawiać przyjemność nawet za cenę wielkich poświęceń.
Po piąte: Nie należy pić z kielicha szczęścia, bo mogłoby nam to przypaść do gustu, a przecież nie pozostanie on na zawsze w naszych rękach.
Po szóste: trzeba przyjąć na siebie wszystkie kary. Jesteśmy winni.
Po siódme: Strach jest sygnałem ostrzegawczym. Nie podejmuj ryzyka.
Oto przykazania, którym wojownik światła nie może być posłusznym pod żadnych pozorem."
A co ogólnie chciałabym po sobie zostawić? Przede wszystkim wiele wspomnień. Pragnę, by moja rodzina pamiętała wspólnie spędzone chwile pełne radości i śmiechu, zabawnych wpadek i ciekawych przygód. By pamiętała też o tych trudnych chwilach, pełnych zwątpienia i łez, bo przecież wspólne rozwiązanie problemu zbliża...
Jednak nie będzie wspomnień dobrych ani złych, jeśli nie pozostawię po sobie dzieci. Są one sensem życia i największym szczęściem. Bardzo bym chciała, by moje dzieci były zaradne i mądre, by po mojej śmierci poradziły sobie w życiu. Chciałabym je wychować na dobrych i szczęśliwych ludzi. Chciałabym nauczyć je miłości do bliźniego, szacunku oraz sprytu. Pokazać im, że nie trzeba wstydzić się łez. Udowodnić, że pomimo wielu trosk i przeciwności losu warto żyć. Chciałabym ich nauczyć, że rodzeństwo może być najlepszymi przyjaciółmi, którzy mogą na siebie liczyć w trudnych chwilach, pocieszyć. Chciałabym być w stanie zapewnić im bezpieczny start w dorosłe życie i pozostawić w nich radość życia i wiarę w drugiego człowieka.
Chciałabym... Chciałabym... Ale czy mi się to uda? Czy będę miała w sobie tyle siły? Oczywiście, że tak! Bo najbardziej pragnę zostawić po sobie coś ważnego - wartościowego człowieka...
Chciałabym także, by po mojej śmierci ludzie, patrząc na moje zdjęcie, na mój grób, mówili: "Ona była dobrym człowiekiem...".
















"Jednak nie będzie wspomnień dobrych ani złych, jeśli nie pozostawię po sobie dzieci."
Czy dzieci są jedyną możliwością, aby pozostawić po sobie wspomnienia? Nie sądzę. Na świecie są tez inni ludzie, którzy o nas pamiętają, niekoniecznie jesteśmy z nimi spokrewnieni. Nie musisz mieć dzieci, żeby zapaść w czyjejś pamięci.
Czy np. Jan Paweł II i Popiełuszko mieli dzieci?