Areszt za łzy
danna92 - artukuł dodany 2009-11-18 09:19
0
5.0
1757
O tym, co pewnego upalnego dnia zdarzyło się w Lublinie. O przesłaniu, w rzeczywistości.
"Cuda się zdarzają." "Ciągle czekam na cud?" "To był cud. Prawdziwy cud".
Cuda są wszędzie: w powiedzeniach, w piosenkach, w życiu? Ktoś widział na szybie twarz Jezusa, inny - płaczący obraz Matki Boskiej.
Miejsce: Lublin. Czas: 3 lipca, rok 1949. Sprawa cudu lubelskiego. Widok: Kopia obrazu z Częstochowy. Na pierwszym planie - łzy? Co Bóg chciał przez nie powiedzieć???
Rok 1949. Od II wojny światowej minęło dopiero cztery lata. Cztery lata komunizmu. Czerwone lata. Czerwone lata nieprawdy, cenzury, fałszu, zepsucia i cenzury. Czerwone lata czasu, kiedy każdy może być agentem. Bo pokolenie Ideałów zginęło na froncie, w lasach i obozach. Ostatni Kolumb z niedoschniętą raną umarł wczoraj wieczorem. Krzyczał, że dzisiaj to grzech, żeby umierać na łóżku, ale oni myśleli, że zwariował.
Myśleli, że zwariował.
1949 rok. Czasy nawet spokojne, jak na wiek dwudziesty. Walki w lasach prawie zakończone, atakują jeszcze tylko pojedyńczy partyzanci (wojsko/niewojsko: nierozbrojone grupy dorosłych harcerzy, którzy chcą jeszcze walczyć). Strajków na razie nie ma, bo każdy władzy się boi i myśli, że wyzwolenie samo przyjdzie. Okropny czas. Dzieci w szkole się uczą rosyjskich wierszyków.
Pierwszego maja kobiety pracujące, mężczyźni i dzieci z czerwoną procesją wielkiej defilady ludzi pracy wyjdą na ulice niepolskich już miast, w celu do końca nieznanym. Czerwone twarze, prostacki uśmiech i robotniczy kombinezon. Gdzieś, w jakiejś brudnej celi stary Kolumb z bólu krzyczy, że nie powie i że mogą go zabić tak jak tych w Katyniu. I że wie o Katyniu. Ale przecież nikt go nie słyszy. Bo orkiestra gra, a zestresowany Władek z 1b śpiewa rosyjską piosenkę na bis.
I do tego wszystkiego proszę dołączyć obrazek płaczącej Matki Boskiej i przechodzące z kościoła do kościoła ramy cudownego obrazu. Widać można zaaresztować obraz.
Ale czy da się zaaresztować wiarę?
"Cuda się zdarzają." "Ciągle czekam na cud?" "To był cud. Prawdziwy cud".
Cuda są wszędzie: w powiedzeniach, w piosenkach, w życiu? Ktoś widział na szybie twarz Jezusa, inny - płaczący obraz Matki Boskiej.
Miejsce: Lublin. Czas: 3 lipca, rok 1949. Sprawa cudu lubelskiego. Widok: Kopia obrazu z Częstochowy. Na pierwszym planie - łzy? Co Bóg chciał przez nie powiedzieć???
Rok 1949. Od II wojny światowej minęło dopiero cztery lata. Cztery lata komunizmu. Czerwone lata. Czerwone lata nieprawdy, cenzury, fałszu, zepsucia i cenzury. Czerwone lata czasu, kiedy każdy może być agentem. Bo pokolenie Ideałów zginęło na froncie, w lasach i obozach. Ostatni Kolumb z niedoschniętą raną umarł wczoraj wieczorem. Krzyczał, że dzisiaj to grzech, żeby umierać na łóżku, ale oni myśleli, że zwariował.
Myśleli, że zwariował.
1949 rok. Czasy nawet spokojne, jak na wiek dwudziesty. Walki w lasach prawie zakończone, atakują jeszcze tylko pojedyńczy partyzanci (wojsko/niewojsko: nierozbrojone grupy dorosłych harcerzy, którzy chcą jeszcze walczyć). Strajków na razie nie ma, bo każdy władzy się boi i myśli, że wyzwolenie samo przyjdzie. Okropny czas. Dzieci w szkole się uczą rosyjskich wierszyków.
Pierwszego maja kobiety pracujące, mężczyźni i dzieci z czerwoną procesją wielkiej defilady ludzi pracy wyjdą na ulice niepolskich już miast, w celu do końca nieznanym. Czerwone twarze, prostacki uśmiech i robotniczy kombinezon. Gdzieś, w jakiejś brudnej celi stary Kolumb z bólu krzyczy, że nie powie i że mogą go zabić tak jak tych w Katyniu. I że wie o Katyniu. Ale przecież nikt go nie słyszy. Bo orkiestra gra, a zestresowany Władek z 1b śpiewa rosyjską piosenkę na bis.
I do tego wszystkiego proszę dołączyć obrazek płaczącej Matki Boskiej i przechodzące z kościoła do kościoła ramy cudownego obrazu. Widać można zaaresztować obraz.
Ale czy da się zaaresztować wiarę?
















