Okno duszy
Angelika596 - artukuł dodany 2009-09-06 14:05
0
5.0
1860
Jeszcze inne spojrzenie na sprawę dotyczącą wyboru między "mieć" czy "być". Jakoś tak ten temat za mną ostatnio chodzi...
Tam gdzie nie ma nic czasami może być po prostu więcej niż możesz zobaczyć.
"Oknem duszy są oczy", "Jesteś tym, co jesz.", "Wszystko o tobie powie ci twój charakter pisma"?
Na każdym kroku pokazujmy, jacy jesteśmy. W każdym geście, słowie, rzuconym niedbale przedmiocie. Każda nasza myśl każde słowo przykleja się do ścian, drzew, chodnika, a nawet do niektórych osób. Czasami zostają one okryte szczelnie przez cudze myśli i kłopoty, ale one nadal tam są. Choć niewidoczne. Odczuwamy ich obecność właśnie w tych chwilach, gdy myślimy "Już tu kiedyś byłem".
Miejscem gdzie z osobistych myśli ulepiliśmy sobie własne miejsce na ziemi, którymi przesiąknięte jest cale powietrze ot niewątpliwie nasz pokój. Czasem jest to nawet całe mieszkanie lub dom. Urządzamy je, dbamy o nie, sprzątamy (albo nie), przebywamy w nim, złościmy się, gdy ktoś do niego wchodzi bez pukania, albo, co gorsza, gdy nas tam nie ma i nie możemy w każdej chwili obronić go przed cudza ciekawością. Nawet, jeśli naprawdę nie mamy nic od ukrycia, (choć z drugiej strony, kto nie ma?).
Wystarczy, choć na chwile wejść do czyjegoś pokoju i już możemy wiele o nim powiedzieć.
Pozostawione na podłodze ubrania, kubki na stoliku, porozwalane gazety? Bałaganiarz, lub ktoś bardzo zapracowany.
Wręcz przeciwnie? Pedanci porządek? Zapach lawendy? Koszule poukładane według koloru? Osoba poukładana, czysta? nudna?
Wiele kolorów, kształtów, przedmiotów na pierwszy rzut oka całkowicie zbędnych? Ktoś z wyobraźnią, artysta, oryginał.
Tak łatwo wydać osąd o osobie na podstawie miejsca gdzie przebywa. Nie zawsze jest on słuszny wszak pozory mylą. I w tym wypadku nie ustrzeżemy się od tej starej prawdy.
Ostatnio miałam remont w moim pokoju. Musiałam wszystko z niego wynieść. Sama nie wiedziałam, że mam aż tyle rzeczy. Na pewno wiele zbędnych, ale ich Nie wyrzuciłam. Mogą się jeszcze przecież przydać. Zresztą, czym wypełniłabym tą przestrzeń?
Siedząc wśród czterech białych ścian zaczęłam się zastanawiać. Skoro nasz pokój to obraz nas i naszego życia to czy puste ściany mogą być symbolem wewnętrznej pustki? Takie górnolotne zdanie, śmieszne?a jednak. Chyba tak. Bo przecież każdy ten przechowywany staranie przedmiot ot jakieś wspomnienie, historia jakaś część mojego życia. Piórko podarowane przez kolegę w przedszkolu, muszla znad mojej pierwszej wyprawy nad morza, zdjęcia, ubrania (a każde z nich przecież towarzyszyło mi w jakiś momencie) nie mówiąc o pamiętnikach, zapiskach i rysunkach. Jakie życie ma wiec ten, kto żyje pośród pustych ścian? Czy nie miał nic wartego pozostawienia? Na żaden przedmiot nie patrzy z czułością wycierając z niego ślady łez? Na żadnym fotelu nie siedział z przyjacielem? A może po prostu nie sprawia mu trudności rozstanie się z przeszłością a więc i z jej materialnym zapisem? Taki człowiek, wciąż buduje sobie życie od nowa, wciąż zna nowo zapisuje kartko swojego życia i wkleja do niego obrazki, które potem i tak wyrzuci. Co czuje taki człowiek siedząc po raz kolejny w swoim pustych ścianach jak teraz ja? Cieszy się, bo znów może zacząć od nowa? Czy boi się, ze nic po nim nie zostanie? Że za sobą ma tylko pustkę?
Wtedy taki człowiek przejęty strachem przed przepaścią, która ma zaraz za sobą zaczyna otaczać się zbędnym balastem. Kupuje meble, przedmioty, ubrania. Kupuje i gromadzi, ale nie sprawia, że są one dla niego ważne. Nie przywołują wspomnień, nie mają swojej historii. Ot, kupiłem, stoi, fajnie.
Potem znów wraca po pracy do siebie i? nadal czuje się obco, Nadal się boi. Mimo, że przecież tylko wokół niego się dzieje.
Niech nasz pokój będzie naszym życiem. Nie gromadźmy zachłannie przedmiotów po to tylko by mieć. Gromadźmy je, bo one coś dla nas znaczą. Bo coś kiedyś będą znaczyć dla innych. Oddzielajmy "tylko rzeczy" od "naszych rzeczy" i żyjmy z nimi a nie dla nich.
A więc ja posiedzę jeszcze trochę w moim pustym pokoju, pomaluję ściany na granatowo i powrotem przyniosę do niego każdą rzecz po kolei opowiadając sobie jej historię..
Tam gdzie nie ma nic czasami może być po prostu więcej niż możesz zobaczyć.
"Oknem duszy są oczy", "Jesteś tym, co jesz.", "Wszystko o tobie powie ci twój charakter pisma"?
Na każdym kroku pokazujmy, jacy jesteśmy. W każdym geście, słowie, rzuconym niedbale przedmiocie. Każda nasza myśl każde słowo przykleja się do ścian, drzew, chodnika, a nawet do niektórych osób. Czasami zostają one okryte szczelnie przez cudze myśli i kłopoty, ale one nadal tam są. Choć niewidoczne. Odczuwamy ich obecność właśnie w tych chwilach, gdy myślimy "Już tu kiedyś byłem".
Miejscem gdzie z osobistych myśli ulepiliśmy sobie własne miejsce na ziemi, którymi przesiąknięte jest cale powietrze ot niewątpliwie nasz pokój. Czasem jest to nawet całe mieszkanie lub dom. Urządzamy je, dbamy o nie, sprzątamy (albo nie), przebywamy w nim, złościmy się, gdy ktoś do niego wchodzi bez pukania, albo, co gorsza, gdy nas tam nie ma i nie możemy w każdej chwili obronić go przed cudza ciekawością. Nawet, jeśli naprawdę nie mamy nic od ukrycia, (choć z drugiej strony, kto nie ma?).
Wystarczy, choć na chwile wejść do czyjegoś pokoju i już możemy wiele o nim powiedzieć.
Pozostawione na podłodze ubrania, kubki na stoliku, porozwalane gazety? Bałaganiarz, lub ktoś bardzo zapracowany.
Wręcz przeciwnie? Pedanci porządek? Zapach lawendy? Koszule poukładane według koloru? Osoba poukładana, czysta? nudna?
Wiele kolorów, kształtów, przedmiotów na pierwszy rzut oka całkowicie zbędnych? Ktoś z wyobraźnią, artysta, oryginał.
Tak łatwo wydać osąd o osobie na podstawie miejsca gdzie przebywa. Nie zawsze jest on słuszny wszak pozory mylą. I w tym wypadku nie ustrzeżemy się od tej starej prawdy.
Ostatnio miałam remont w moim pokoju. Musiałam wszystko z niego wynieść. Sama nie wiedziałam, że mam aż tyle rzeczy. Na pewno wiele zbędnych, ale ich Nie wyrzuciłam. Mogą się jeszcze przecież przydać. Zresztą, czym wypełniłabym tą przestrzeń?
Siedząc wśród czterech białych ścian zaczęłam się zastanawiać. Skoro nasz pokój to obraz nas i naszego życia to czy puste ściany mogą być symbolem wewnętrznej pustki? Takie górnolotne zdanie, śmieszne?a jednak. Chyba tak. Bo przecież każdy ten przechowywany staranie przedmiot ot jakieś wspomnienie, historia jakaś część mojego życia. Piórko podarowane przez kolegę w przedszkolu, muszla znad mojej pierwszej wyprawy nad morza, zdjęcia, ubrania (a każde z nich przecież towarzyszyło mi w jakiś momencie) nie mówiąc o pamiętnikach, zapiskach i rysunkach. Jakie życie ma wiec ten, kto żyje pośród pustych ścian? Czy nie miał nic wartego pozostawienia? Na żaden przedmiot nie patrzy z czułością wycierając z niego ślady łez? Na żadnym fotelu nie siedział z przyjacielem? A może po prostu nie sprawia mu trudności rozstanie się z przeszłością a więc i z jej materialnym zapisem? Taki człowiek, wciąż buduje sobie życie od nowa, wciąż zna nowo zapisuje kartko swojego życia i wkleja do niego obrazki, które potem i tak wyrzuci. Co czuje taki człowiek siedząc po raz kolejny w swoim pustych ścianach jak teraz ja? Cieszy się, bo znów może zacząć od nowa? Czy boi się, ze nic po nim nie zostanie? Że za sobą ma tylko pustkę?
Wtedy taki człowiek przejęty strachem przed przepaścią, która ma zaraz za sobą zaczyna otaczać się zbędnym balastem. Kupuje meble, przedmioty, ubrania. Kupuje i gromadzi, ale nie sprawia, że są one dla niego ważne. Nie przywołują wspomnień, nie mają swojej historii. Ot, kupiłem, stoi, fajnie.
Potem znów wraca po pracy do siebie i? nadal czuje się obco, Nadal się boi. Mimo, że przecież tylko wokół niego się dzieje.
Niech nasz pokój będzie naszym życiem. Nie gromadźmy zachłannie przedmiotów po to tylko by mieć. Gromadźmy je, bo one coś dla nas znaczą. Bo coś kiedyś będą znaczyć dla innych. Oddzielajmy "tylko rzeczy" od "naszych rzeczy" i żyjmy z nimi a nie dla nich.
A więc ja posiedzę jeszcze trochę w moim pustym pokoju, pomaluję ściany na granatowo i powrotem przyniosę do niego każdą rzecz po kolei opowiadając sobie jej historię..
















