"Szukam przyjaciela-geja"
Yuki - artukuł dodany 2009-07-10 23:01
2
4.8
3132
Kilka słów o homoseksualnych chłopakach w oczach moich koleżanek ;)
(z serii rozmów herbacianych)
Ostatnio, spędzając czas z moimi koleżankami i rozmawiając "o niczym i o wszystkim", jak to dziewczyny mają w zwyczaju, nasz temat zszedł na homoseksualizm, a dokładniej homoseksualnych chłopaków.
Koleżanka pierwsza, śmiało oświadczyła, że nic nie ma do "odmieńców", ale nie chciałaby, żeby jej chłopak rzucił ją dla innego chłopaka, bo - o zgrozo! - okazałoby się jeszcze, że ten drugi ma nogi zgrabniejsze od niej i lepiej prezentuje się w rurkach? Właśnie tych, do których ona odchudza się już od miesiąca i dalej ledwo się dopina, i w ogóle ma od niej lepszy styl.
Trzeba jeszcze doliczyć do tego depresję, w którą owa koleżanka zapewne by wpadła, kiedy uświadomiłaby sobie, że wszelki wysiłek, jakie włożyła w dobór swoich bluzek(tak, tak, właśnie tych z dekoltami "do pępka") był bezsensowny, bo to co przyciąga uwagę "normalnych" chłopców, na jej "misiaczku" nie robiło wrażenia?
No, i oczywiście, co by powiedziała swoim koleżankom? Że nie są razem już ze swoim Jedynym-I-Na-Zawsze-Królewiczem-Na-Białym-Rumaku, bo okazało się, że on... "leci na penisy"?
Koleżanka druga ze zrozumieniem pokiwała głową. Nie wiem czy był to przejaw zrozumienia, czy raczej kobiecej solidarności, ale nie dane było mi się nad tym dłużej zastanowić, bo teraz ona zaczęła swój wywód.
-Chciałabym mieć przyjaciela geja! - z uśmiechem oznajmiła i zaczęła wyliczać dlaczego przyjaciel gej jest lepszy od wrednych, fałszywych dziewczyn, które potrafią tylko plotkować - ale oczywiście szybko dodała, że mnie i koleżanki pierwszej to nie dotyczy.
Czyżby dużo czasu spędziła oglądając amerykańskie seriale? Te, w których główna bohaterka po 30-stce, mieszkająca w wielkim mieście i wytrwale wspinająca się po kolejnych szczeblach kariery, poszukuje swojej drugiej połówki, a wszelkie problemy i życiowe porażki wypłakuje właśnie na ramieniu swojego przyjaciela-geja?
Tylko jak takiego znaleźć?
"Szukam miłego geja - przyjaciółki. Zainteresowanych proszę o kontakt. Nr tel. ..." - nie, to raczej nie jest dobry pomysł.
Można także przejść się po szkolnym korytarzu wypatrując potencjalnych kandydatów, ale nie ma co liczyć, że będą chodzili z tabliczkami "jestem homo", bo - powiedzmy sobie szczerze- w naszym kraju odmienna orientacja nie jest powodem do dumy.
- Ale przecież znasz już jednego geja... - przypomniało mi się w pewnym momencie.
Koleżanka druga wykrzywiła twarz w grymasie, gdy skojarzyła o kim mówię.
- CO?!To przecież popapraniec! Widziałaś ile on ma pudru i fluidu na twarzy! A jego nowa fryzura? KOSZMAR. I ta cera zniszczona od solarium... on chyba w nim śpi! Gdybym chociaż miała o czym z nim pogadać... a tu nie! Ciągle nawija który "kochaś" do niego startował, który go rzucił, a w sumie wszystko na kosmetyki schodzi... O nie, nie ma szans, że mogłabym z kimś takim się zadawać!
...i tak właśnie skończyła się owa pogawędka na temat homoseksualnych chłopaków.
(z serii rozmów herbacianych)
Ostatnio, spędzając czas z moimi koleżankami i rozmawiając "o niczym i o wszystkim", jak to dziewczyny mają w zwyczaju, nasz temat zszedł na homoseksualizm, a dokładniej homoseksualnych chłopaków.
Koleżanka pierwsza, śmiało oświadczyła, że nic nie ma do "odmieńców", ale nie chciałaby, żeby jej chłopak rzucił ją dla innego chłopaka, bo - o zgrozo! - okazałoby się jeszcze, że ten drugi ma nogi zgrabniejsze od niej i lepiej prezentuje się w rurkach? Właśnie tych, do których ona odchudza się już od miesiąca i dalej ledwo się dopina, i w ogóle ma od niej lepszy styl.
Trzeba jeszcze doliczyć do tego depresję, w którą owa koleżanka zapewne by wpadła, kiedy uświadomiłaby sobie, że wszelki wysiłek, jakie włożyła w dobór swoich bluzek(tak, tak, właśnie tych z dekoltami "do pępka") był bezsensowny, bo to co przyciąga uwagę "normalnych" chłopców, na jej "misiaczku" nie robiło wrażenia?
No, i oczywiście, co by powiedziała swoim koleżankom? Że nie są razem już ze swoim Jedynym-I-Na-Zawsze-Królewiczem-Na-Białym-Rumaku, bo okazało się, że on... "leci na penisy"?
Koleżanka druga ze zrozumieniem pokiwała głową. Nie wiem czy był to przejaw zrozumienia, czy raczej kobiecej solidarności, ale nie dane było mi się nad tym dłużej zastanowić, bo teraz ona zaczęła swój wywód.
-Chciałabym mieć przyjaciela geja! - z uśmiechem oznajmiła i zaczęła wyliczać dlaczego przyjaciel gej jest lepszy od wrednych, fałszywych dziewczyn, które potrafią tylko plotkować - ale oczywiście szybko dodała, że mnie i koleżanki pierwszej to nie dotyczy.
Czyżby dużo czasu spędziła oglądając amerykańskie seriale? Te, w których główna bohaterka po 30-stce, mieszkająca w wielkim mieście i wytrwale wspinająca się po kolejnych szczeblach kariery, poszukuje swojej drugiej połówki, a wszelkie problemy i życiowe porażki wypłakuje właśnie na ramieniu swojego przyjaciela-geja?
Tylko jak takiego znaleźć?
"Szukam miłego geja - przyjaciółki. Zainteresowanych proszę o kontakt. Nr tel. ..." - nie, to raczej nie jest dobry pomysł.
Można także przejść się po szkolnym korytarzu wypatrując potencjalnych kandydatów, ale nie ma co liczyć, że będą chodzili z tabliczkami "jestem homo", bo - powiedzmy sobie szczerze- w naszym kraju odmienna orientacja nie jest powodem do dumy.
- Ale przecież znasz już jednego geja... - przypomniało mi się w pewnym momencie.
Koleżanka druga wykrzywiła twarz w grymasie, gdy skojarzyła o kim mówię.
- CO?!To przecież popapraniec! Widziałaś ile on ma pudru i fluidu na twarzy! A jego nowa fryzura? KOSZMAR. I ta cera zniszczona od solarium... on chyba w nim śpi! Gdybym chociaż miała o czym z nim pogadać... a tu nie! Ciągle nawija który "kochaś" do niego startował, który go rzucił, a w sumie wszystko na kosmetyki schodzi... O nie, nie ma szans, że mogłabym z kimś takim się zadawać!
...i tak właśnie skończyła się owa pogawędka na temat homoseksualnych chłopaków.
















Wynika z tego że dziewczyny nie wiedzą czego chcą i jakie są :)