Bóg sąsiadki
tome - artukuł dodany 2009-06-29 16:46
14
4.5
799
Świeży (choć niekoniecznie pikantny, ale za to błyskawiczny) felieton o tym, jak wierzymy. (nieoficjalnie cz.1.).
Bez nudnych wstępów: w co wierzysz?… w Boga?!
O proszę, w którego? Może Tego, do którego wpadasz - ot tak, w niedzielę na mszę, ale nie wiesz naprawdę, czy przychodzisz do Niego, dla Niego, czy dla kogoś innego…
"Babciu, dlaczego muszę iść do kościoła?"
"No wiesz, co powiedzieliby na to sąsiedzi?!" - babcia dostała palpitacji serca.
Dlatego Kwiatkowska nie opuszcza żadnej niedzielnej mszy świętej, jest na wszystkich trzech, podobnie jak jej sąsiadka Lipińska. Obie przebrnęły przez trzy kazania, trzy "Alleluja", trzy komunie, trzy błogosławieństwa... trzy tace.
Kiedy inni opuszczają kościół, one - obserwując się wzajemnie - zostają w swoich ławkach i wyciągają różaniec; im dłuższy - tym lepszy oczywiście. Kwiatkowska kończąc swój, dobywa kolejny z lewej kieszeni spodni, potem następny z prawej kieszeni, a patrząc na Lipińską z tajemniczym uśmiechem - niby sympatii, niby szyderstwa - odnajduje jeszcze jeden, podręczny, pod beretem.
Ale Moi Drodzy! Myślicie, że Lipińska da za wygraną? O nie! Ona, wprawdzie lekko - naprawdę troszeczkę - zdezorientowana, chwyta swoją malutką torebeczkę i ostentacyjnie wytrząsa na ławkę pęk różańców w najróżniejszych kolorach i najróżniejszych zapachach
- od różanego po aloes. Kwiatkowska widząc to, w oka mgnieniu - dosłownie - odmawia swoje pozostałe, koralik po koraliku i opuszcza kościół…
Lipińskiej z kolei, zaczynają się już trząść ręce, bo przed nią jeszcze sześć kolejek, a chętnie powiedziałaby już Klonowskiej z naprzeciwka, że Kwiatkowska odmówiła tylko cztery, a ona całe dziesięć - ba - od przyszłego tygodnia to nawet jedenaście, bo nowy model różańcowy "Błysk 10 w 1" otrzyma razem z nowym numerem "Niedzieli".
Dlaczego wierzysz? Bo sąsiedzi wierzą… i co powiedzą, jak Ty nie będziesz…?
Ot Credo, ot Credo!
Bez nudnych wstępów: w co wierzysz?… w Boga?!
O proszę, w którego? Może Tego, do którego wpadasz - ot tak, w niedzielę na mszę, ale nie wiesz naprawdę, czy przychodzisz do Niego, dla Niego, czy dla kogoś innego…
"Babciu, dlaczego muszę iść do kościoła?"
"No wiesz, co powiedzieliby na to sąsiedzi?!" - babcia dostała palpitacji serca.
Dlatego Kwiatkowska nie opuszcza żadnej niedzielnej mszy świętej, jest na wszystkich trzech, podobnie jak jej sąsiadka Lipińska. Obie przebrnęły przez trzy kazania, trzy "Alleluja", trzy komunie, trzy błogosławieństwa... trzy tace.
Kiedy inni opuszczają kościół, one - obserwując się wzajemnie - zostają w swoich ławkach i wyciągają różaniec; im dłuższy - tym lepszy oczywiście. Kwiatkowska kończąc swój, dobywa kolejny z lewej kieszeni spodni, potem następny z prawej kieszeni, a patrząc na Lipińską z tajemniczym uśmiechem - niby sympatii, niby szyderstwa - odnajduje jeszcze jeden, podręczny, pod beretem.
Ale Moi Drodzy! Myślicie, że Lipińska da za wygraną? O nie! Ona, wprawdzie lekko - naprawdę troszeczkę - zdezorientowana, chwyta swoją malutką torebeczkę i ostentacyjnie wytrząsa na ławkę pęk różańców w najróżniejszych kolorach i najróżniejszych zapachach
- od różanego po aloes. Kwiatkowska widząc to, w oka mgnieniu - dosłownie - odmawia swoje pozostałe, koralik po koraliku i opuszcza kościół…
Lipińskiej z kolei, zaczynają się już trząść ręce, bo przed nią jeszcze sześć kolejek, a chętnie powiedziałaby już Klonowskiej z naprzeciwka, że Kwiatkowska odmówiła tylko cztery, a ona całe dziesięć - ba - od przyszłego tygodnia to nawet jedenaście, bo nowy model różańcowy "Błysk 10 w 1" otrzyma razem z nowym numerem "Niedzieli".
Dlaczego wierzysz? Bo sąsiedzi wierzą… i co powiedzą, jak Ty nie będziesz…?
Ot Credo, ot Credo!
















ten artykuł jest po prostu uroczy :)
niech żyją dewotki! bez nich nie mielibyśmy z kogo się śmiać :P