Piątek, 12 Marca 2010. Imieniny: Bernarda, Grzegorza

Człowiek lubiący się kształcić, nigdy nie jest bezczynny - Monteskiusz

Wyszukaj zaawansowane
Ostatnie Cogito
Archiwum
Uczelnie zapraszają!

Wybór kierunku studiów i uczelni to trudna decyzja. Będzie łatwiejsza – a może i trafniejsza – jeśli, zamiast bazować wyłącznie na suchych informacjach, pojawisz się na uczelni i zobaczysz wszystko na (...)

Ankieta

Dzień Kobiet:
obchodzę z przyjmnością
relikt przeszłości
mam mieszane uczucia
inne (skomentuj)

Kurs pisania

4.5

Bóg sąsiadki

Komentarze 14  Ocena 4.5  Odsłony 799

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Świeży (choć niekoniecznie pikantny, ale za to błyskawiczny) felieton o tym, jak wierzymy. (nieoficjalnie cz.1.).

Bez nudnych wstępów: w co wierzysz?… w Boga?!
O proszę, w którego? Może Tego, do którego wpadasz - ot tak, w niedzielę na mszę, ale nie wiesz naprawdę, czy przychodzisz do Niego, dla Niego, czy dla kogoś innego…

"Babciu, dlaczego muszę iść do kościoła?"
"No wiesz, co powiedzieliby na to sąsiedzi?!" - babcia dostała palpitacji serca.

Dlatego Kwiatkowska nie opuszcza żadnej niedzielnej mszy świętej, jest na wszystkich trzech, podobnie jak jej sąsiadka Lipińska. Obie przebrnęły przez trzy kazania, trzy "Alleluja", trzy komunie, trzy błogosławieństwa... trzy tace.
Kiedy inni opuszczają kościół, one - obserwując się wzajemnie - zostają w swoich ławkach i wyciągają różaniec; im dłuższy - tym lepszy oczywiście. Kwiatkowska kończąc swój, dobywa kolejny z lewej kieszeni spodni, potem następny z prawej kieszeni, a patrząc na Lipińską z tajemniczym uśmiechem - niby sympatii, niby szyderstwa - odnajduje jeszcze jeden, podręczny, pod beretem.
Ale Moi Drodzy! Myślicie, że Lipińska da za wygraną? O nie! Ona, wprawdzie lekko - naprawdę troszeczkę - zdezorientowana, chwyta swoją malutką torebeczkę i ostentacyjnie wytrząsa na ławkę pęk różańców w najróżniejszych kolorach i najróżniejszych zapachach
- od różanego po aloes. Kwiatkowska widząc to, w oka mgnieniu - dosłownie - odmawia swoje pozostałe, koralik po koraliku i opuszcza kościół…
Lipińskiej z kolei, zaczynają się już trząść ręce, bo przed nią jeszcze sześć kolejek, a chętnie powiedziałaby już Klonowskiej z naprzeciwka, że Kwiatkowska odmówiła tylko cztery, a ona całe dziesięć - ba - od przyszłego tygodnia to nawet jedenaście, bo nowy model różańcowy "Błysk 10 w 1" otrzyma razem z nowym numerem "Niedzieli".

Dlaczego wierzysz? Bo sąsiedzi wierzą… i co powiedzą, jak Ty nie będziesz…?
Ot Credo, ot Credo!

Oceń artykuł:

morwulka13 - 2009-07-12 21:59:26
morwulka13
"a co ludzie powiedzą?", "bo tak wypada", "bo tak się robi" ... Tak, to zdecydowanie moje ulubione stwierdzenia :) I ci wspaniali ludzie, którzy święcie wierzą, że to co robią wszyscy jest słuszne :)
ten artykuł jest po prostu uroczy :)
niech żyją dewotki! bez nich nie mielibyśmy z kogo się śmiać :P
Gretel - 2009-07-09 21:47:38
Gretel
Idealnie ujęte!
Delikatnie mówiąc wręcz denerwują mnie te wszystkie pobożne plotkary. W kościele takie "święte", jak wyjdą od razu wszystkich obgadują...
Pewnej niedzieli na kazaniu nasz ksiądz też zahaczył o ten temat, tak je równo zjechał, że aż pospuszczały głowy - doprawdy rozkoszny widok ;D
Po co grać, że wierze? Wiara przecież nie polega tylko na chodzeniu do Kościoła...
tome - 2009-07-07 23:12:11
tome
bo sztuka, bohemian, czasami jest koślawa :)
bohemian - 2009-07-06 19:35:14
bohemian
Ale o co chodzi? Nie przemawia to do mnie. jestem w stanie załapać, że ma to jakiś związek z fałszywą pobożnością, ale... Jakoś koślawo się do tego autor/ka zabrał/a. Przesadnie.
malenstwu - 2009-07-03 00:06:25
malenstwu
ojaboja zgodze się z tobą że chodzenie do koscioła nie jest złe. jeśli ktoś chce prosze bardzo niech chodzi. złe jest jednak postępowanie i zachowanie większosci ludzi w tym temacie. bo np nie wyobrazam sobie szukania Boga, checi by wierzyc w sytuacji gdzie słysze jak ktoś siedzący za mną o czyms rozmawia, komus dzwoni telefon, ktos sobie wchodzi i wychodzi czy w trakcie niby modlitwy robi cokolwiek innego nie skupiajac sie na tym po co własciwie tu przyszedł.

swoja drogą do przemyslen i refleksji na temat wiary, temat który w dzisiejszym świecie zrzucony jest na ostatnie miejsce w hierarchi wartosci polecam meczet. ;)
motylek - 2009-07-01 23:31:41
motylek
Istne dewotki... artykul ciekawy, ale ja rozwinelabym go troche, a szczegolnie ta czesc "po co wierzymy"? Mysle, ze nie tylko z powodu sasiadow, ale skoro to jest felieton to zapewne przytoczysz jeszcze kilka sensownych argumentow. ;)
ojaboja - 2009-07-01 20:21:38
ojaboja
Temat ciekawy. Może niektórym da do myślenia trochę.
Wierzący sami często popełniają wiele błędów i warto je im wytknąć czasem. Tylko szkoda, że nie każdy bierze je sobie od serca i nie potrafi docenić krytyki. Czasem krytyka jest bardziej budująca niż ciągłe chwalenie...
Wiesz, ja nie uważam, że samo chodzenie do Kościoła (ale do Kościoła szeroko pojętego jako wspólnotę, jako ludzi którzy wspólnie chcą się dzielić swoją wiarą i wielbić Boga) jest złe. Bo to bardzo ważne. Bo do Żywej Wiary człowiek nie może dojść sam. Potrzebuje drugiego człowieka.
Ale ten przykład babci jest bardzo dobry. Może trochę wyolbrzymiony, ale w pełni oddaje sytuacje jaka niestety się pojawia. Najgorsze, że te starsze Panie dają zły przykład mołodszemu pokoleniu. Wychodzą z kościoła i zaraz obgadują ludzi, albo jeszcze coś innego.
A co do młodych... To też myślę, że albo wierzą, albo nie. Ale chyba każdy człowiek w jakiś sposób szuka Boga. Może nie Boga w pojęciu Chrześcijan, ale ogólnie nawet innych religii, a nawet nie religii. Każdy ma jakiegoś boga. Wszystko może być bogiem. Ale nie każdy z tych bogów jest dobry i budujący.
Najważniejszy jest nasz rozwój duchowy. To dzięki niemu człowiek staje się tym kim jest i jak postępuje, ale to też zależy jak ten rozwój jest przeprowadzony; począwszy od dzieciństwa, a skończywszy na starości...
Ale jeszcze do przykładu starch babć to tak sobie pomyślałam, że co do nich to już nie wiele zdziałasz, bo ci ludzie są już w pełni ukaształtowani duchowo i bardzo trudno ich do czegoś przekonać i zmienić ich nawyki. Skoncentrowałabym się raczej na przykładach ludzi młodych, do których trafiają takie treści i mogą ich w jakiś sposób ukaształtować :)
A co do babć to trzeba się tylko za nie modlić i oczekiwać CUDU... Niestety.
Didi - 2009-06-30 17:52:57
Didi
Ha! dzięki Tome za wyjaśnienie, noo skoro to drukowali w biuletynie parafialnym- to brawa za odwagę :P W świetle twoich wyjaśnień tekst ma teraz sens- bo przedtem trochę nie bardzo( umieściłeś felieton o problemie, który młodych raczej nie dotyczy, młodzież teraz porostu wierzy-albo nie.) Nie przepraszaj! ;P Najlepszą rekompensatą będą kolejne części felietonu(jak zerwiesz współpracę z redakcją biuletynu to opublikuj tylko nam) Temat bardzo ciekawy dlatego poczekam ;)
malenstwu - 2009-06-30 16:17:01
malenstwu
a co do wiary myślę że tu nie chodzi o to ' wierze bo sąsiedzi wierzą' one raczej wyznaja 'chodzę bo sąsiedzi chodzą'..
malenstwu - 2009-06-30 16:14:12
malenstwu
mam nadzieję, że powstanie tu część o tym jak my wierzymy i czy wierzymy..
a odwołując sie do babć, faktycznie jest to dość krytycznie ujęte, ale prawdziwie. Sama widzę po wszystkich 'emerytkach' z mojego miasteczka, że prześcigają się. Chodzą do kościoła i o dziwo co wynoszą z niedzielnej mszy? najnowsze ploteczki o tej spod 15, rozglądają się i krytykują jak to inni przychodzą ubrani..
nie mówię, że tak jest w każdym przypadku jednak już coraz częściej tak właśnie się zdarza.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Jest to wersja beta serwisu. W przypadku zauważenia nieprawidłowości w działaniu strony napisz do nas!
Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.