Czwartek, 17 Maja 2012. Imieniny: Sławomira, Paschalisa
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
A w 10. Cogito...

Świętujemy 400. wydanie Cogito,
A w nim:
konkursy, reportaże, III cz. Przewodnika akademickiego,
opisy kierunków,
test predyspozycji

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

5.0

"Wyrąbali mi las..."

Komentarze 13  Ocena 5.0  Odsłony 2107

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Krótki tekst o wartościach, które giną bezpowrotnie. O więzi natury z człowiekiem, rozerwanej przez chęć zarobku.

"Wyrąbali mi las?"

Babcia miała załzawione i poczerwieniałe oczy, szeptała coś, ale jej cichy głos drżał tak, że nie zrozumiałam nawet jednego wyrazu. Ręce ułożone w geście rezygnacji i bezradności mówiły same za siebie. Liche, ułożone w artystycznym nieładzie włosy wskazywały na szybką pobudkę i nagłe zerwanie z łóżka. W pośpiechu założona flanelowa koszula była źle dopięta, na co nigdy nie pozwoliłaby sobie, gdyby?

Las. Miejsce spacerów, schadzek, spotkań, grzybobrań, podglądania zwierząt, przejażdżek, wyznań, odpoczynku, rozmów itd. Babcia dobrze znała swój las. W jego cieniu wychowała się ona i czwórka jej dzieci. Tam zbierała jagody, przyglądała się pięknu przyrody. W tym lesie, kiedy była małą dziewczynką nosiła posiłki dla partyzantów, tam też zgubiła ulubioną bransoletę. Las zmieniał się wraz z nią, przetrwał niejedną wichurę i burzę. Po prostu był. Wystarczyło, żeby cieszyć się nim. Każdy uważał go za swój, ale tak naprawdę był niczyj, rósł "na dziko". Miejscowi znali go prawie na pamięć, a odkrycie każdego nowego drzewa było dla sąsiadów sensacją dnia. Las ich łączył. Nikt nigdy nie kłócił się tu o wiązkę drewna, ci ludzie nigdy nie mówili "moje," tylko "nasze". Można powiedzieć, że każdy z nich wychowany przecież w tym lesie, stał się jego integralną częścią.

Właściwie, to po co komu las? Inwestorzy uznali, że jest bezużyteczny, zajmuje tylko spory kawałek ziemi.

Powoli idziemy za dom. Nigdy nie myślałam, że krajobraz, który tak dobrze znam z lat dzieciństwa diametralnie zmieni się w jeden dzień. Wystarczyły 24 godziny. Pozostało tylko puste pole i cisza. Cisza, która doprowadzała do szału wszystkich, którzy jeszcze wczoraj wsłuchiwali się w trzepot skrzydeł i odgłosy ptaków. Już po wycięciu lasu okazało się, że pełnił jeszcze jedną ważną funkcję - zasłaniał tę część miasteczka od wielkiego blokowiska. Teraz okna pobliskich mieszkań wycelowane są na wprost na podwórko babci. Brutalnie zerwana więź między człowiekiem a naturą zaprocentuje kiedyś w osiedlach mieszkaniowych.

Babcia wyciągnęła dłoń i wskazała puste pole. Ciężko jej było wydobyć z siebie głos. Jej błękitne oczy patrzyły wprost na mnie, świdrowała mnie wzrokiem, tak jakby chciała zapytać - "Czy ciebie też tak to boli?" Obie wiedziałyśmy, że nie. Po dłuższej chwili spojrzała w dół, nabrała powietrze w płuca tak, jakby sprawiało jej to trudność i z pełnym wysiłkiem powiedziała: "Wyrąbali mi las?"

Podobno starych drzew się nie przesadza. To prawda. Ale czy jak staremu drzewu zmienimy środowisko życia, nawet bez przesadzania, to czy będzie ono umiało żyć w "nowym świecie"?

Oceń artykuł:

neska - 2009-06-28 18:14:16
neska
Didi :) bardzo lubię Twoje teksty, dwa poprzednie były świetne, ten słabszy, ale nie słaby.

Po prostu w tamtych widać było... polot (?), lżejszy styl i taką faaajną ironię i błyskotliwość. Masz potencjał, duży duży :)

Od razu mi się przypomniał maturalny tekst o drodze, to tak na marginesie. oO

:)
Didi - 2009-06-28 17:38:18
Didi
dzięki Tome za rozbudowany komentarz :D jeszcze większe dzięki za krytykę:) zgadzam się w 100% z tym że ostatnie zdanie psuje trochę, ale niestety nie mam jeszcze takiego wyczucia i nie wiem czy czytelnik załapie ogólną refleksje ;) Polowanie na żabę było lepsze drugi tekst ("Bez tytułu") tez myślę że lepszy, ten taki trochę nie w moim stylu, nie ma ironii nie ma szerszych wniosków, ale skoro napisałam to dodałam.

Pozdr ;)
tome - 2009-06-28 13:50:58
tome
Początek obiecujący. W pewnym momencie wyobraziłem sobie siwą staruszkę- artystkę w białym kitlu brudnym od kolorowych farb. Dlatego z tym "artystycznym" bym uważał, bo psuje nastrój (albo ja mam głęboką wyobraźnię).

Dlasze akapity ciekawe; teskt plastyczny, poprwany.

Akapit zaczynający się: "Powoli idziemy za dom" wydaje mi się lekko naciągnięty, być może za mało niedpowiedzenia; i ta" funkcja lasu"- przed chwilą żył, był częścią mieszkańców, a teraz go "użyteczniłaś". Dobra, tu może się już czepiam, ale zwróciło to moją uwagę, po drugim przeczytaniu też- więc piszę :)

A ostatnie zdanie uszkodziło (bo w sumie- zabić nie zabiło) nastrój, który do tej pory zbudowałaś. W każdym razie, czasami warto zostawić całkowitą refleksję czytelnikowi- bo takie podpowiadanie przeszkadza.

Ogólnie- ciekawie, poprawnie, choć nie uderzyło mnie tak, jak tekst o żabie. Oceniać nie oceniam (nawet nie ma gwiazdki między mocnym 4 a 5).

Pozdrawiam!
t.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.